Dodaj do ulubionych

do Melby o pop kalczer

22.08.02, 23:14
Przeczytałam, jak zwykle podoba mi się średnio, ale to moja wina, taka
jestem. Czepiam się jak cholera, a na codzien jeszce mi za to bezczelnie
płacą.

A jednak było o Barbie. Barbie na serio. Barbie w ujęciu feministycznym,
kulturowym, ewolucyjnym, socjobiologicznym i medycznym….Ile można o Barbie, i
to na dodatek jak w pracy semestralnej…. Ile można wałkować jeden temat???
Nie miałam Barbie, miałam lalkę Fleur. Była kupiona przez rodziców za
ciężko zarobione-wymienione bony pewexowskie w ciemną noc pogrudniową (dla
niewtajemniczonych we wczesnych latach 80.) Kształt ciała miała ten sam; te
same sterczące cycki, przesadnie wąska talia, długie nogi. Przez przywilej
posiadanie lalki typu Barbie nie stałam się w x lat potem dewiantką ,
nimfomanką, narkomanką, anorektyczną głupią cipą, nie słuchałam Papa Dance,
nie leżałam na kanapie przed TV marząc o karierze Madonny, czy Samanty Fox.
Ani mnie ani mojej siostrze, ani naszym kuzynkom czy koleżankom, a wszystkie
razem się tą jedną jedyną lalką bawiłyśmy, nie przyszło do głowy utożsamiać
ją z kimkolwiek, czy porównywać do własnej mamy!!!! Nie dość tego,
skończyłyśmy szkoły, przeżyłyśmy burzliwy okres dojrzewania i koniec końców
wszystkie wyrosłyśmy na raczej normalne, inteligentne osoby. Za to posiadanie
cud-lalki, innej niż te które zapełniały dziecięcy pokój, uruchomiło w nas
niespożyte źródła inicjatywy krawiecko-szewsko-designerskiej (ha, proszę
państwa, proszę uszyć prawdziwe (!) dżinsy czy zrobić drewniaki dla Barbie z
resztek skóry i kawałka kory, albo kalosze …Można, można …moja mam ma do tej
pory te arcydzieła rękodzieła 10-latki gdzieś schowane!)
Można pisać tomiszcza o zgubnym wpływie popkultury na młode dziewczęta czy
dzieci i młodzież w ogóle. Ale zaraz zaraz, czyja to jest wina ??? Andy
Warhola? Britnej? Tangi Moreau i Kate Moss??? Telewizji??? Frytek od
makdonalda ??? Czy alkoholikiem staje się automatycznie od przechodzenia obok
wystawy w monopolowym??? Nie! To że się we własnym domu wyhoduje wzorcowy
produkt globalnej papki – głupi, tępy, bezmyślny, ergo podatny na wszelkie
debilizmy, wpływy i mody, spasiony na przetworzonym żarciu i pełen kompleksów
od owego spasienia, jest winą rodziców. I tylko rodziców, a konkretnie braku
umiejętności wychowywania- w szerokim znaczeniu tego słowa, potomstwa.
Wychowywania od momentu narodzin.
Zaraz ktoś powie, że wtedy kiedy byłam małą dziewczynką, a potem nastolatką
było inaczej. Owszem było! Ale mam przykłady, że i teraz można wychować
normalne trzylatki, które mówią pełnymi zdaniami, nie tarzają się w
szale „chciejstwa” w supermarkecie i nie pożerają codziennie happy mealsów w
McDisach, normalne pięciolatki, które czytają książeczki dla dzieci zamiast
grać w play station i gapić się w telewizor; w miarę ; ) normalne nastolatki
i wreszcie mądrych, wrażliwych, inteligentnych, asertywnych i przede
wszystkim znających swoją wartość (!) 16-17 18-latków. Ale niestety (a raczej
stety), jest to codzienna, ogromna, ciężka, czasami aż niewdzięczna praca
rodziców !
Jeśli zawalili i teraz mają w domu cyborga, to nie jest wina Calvina Kleina,
snikersów i telewizyjnych britnejek, tylko ich grzech zaniechania.
Bardzo łatwo i jakże często, za zwyczajne i intelektualne lenistwo, własne
słabości i niedoskonałości obwiniamy „siły” spoza, siły wyższe, niewidzialną
rękę Wielkiego Manipulatora. Zeżarłam batonika, bo była reklama, a teraz się
źle czuję bo widziałam na bilbordzie superlaskę w stringach.... palę
papierosa, bo kowboj jechał na koniu, pije, no bo przecież „przygoda
przygoda” i „łódka Bols”(a wina jest copywritera a nie moich nałogów),
wyżyłuję się na lastminute na Cypr bo Kowalscy ... Muszę to, muszę
tamto...ale czy na pewno muszę ??? Bezrefleksyjność, konformizm i brak
indywidualizmu nie są dziećmi II połowy XX wieku; były zawsze, teraz tylko po
prostu łatwiej się usprawiedliwić....A, o ironio pomagają w tym prace
psychologiczne, socjologiczne, z antropologii kultury etc., których konkluzją
dla niewtajemniczonych jest proste wytłumaczenie - bo tak jest (odpowiedni
cytat, przypis).
Nie jest, nie będzie, jeśli włoży się w siebie, swoich bliskich, dzieci
trochę pracy...od czytania Cosmo, Przetrwają najpiękniejsi, czy Wojny
plemników się nie umiera, trzeba umieć wybrać.
Amen.
A na dobranoc życzę każdemmu zainteresowanemu moc refleksji nad starozytną
grecką zasadą kajos kai agathos - piekności ciała i umysłu....na raz, dwa w
jednym.
pozdrawiam A.
Obserwuj wątek
    • Gość: Anna27 Re: do Melby o pop kalczer IP: *.proxy.aol.com 23.08.02, 01:47
      To nie Melba Ci tutaj odpowie, bo nie Melba pisala o Barbie i Britney. O
      Barbie i Britney pisalam ja i uwazam, ze napisalam dobry kawalek. Troche moze
      objetosciowo przekraczajacy standardowe teksty nonpolitana, ale tak wyszlo...Za
      moj teskt nie zamierzam nikogo przepraszac, na pewno nie Britney i nie firme
      Matel. I nie Ciebie.

      Widze anndulamester, czy jak Cie ten zwal, ze mamy bardzo rozny background
      rodzinny. Moze te lalki sa, kurwa mac, winne, bo mnie ojciec kupowal piekne
      lalki w Rosji a nie w Pewexie. Ale wrocmy do mojego artykulu. Jakos nie
      przypominam sobie bym pisala w nim o frytkach McDonnalda i Andy Warhole, wiec
      juz nie przypisuj mi grzechow, ktorych nie popelnilam. Ja popelnilam Barbie i
      Britney. I tylko z nich mnie prosze rozliczac.

      Tematem mojego artykulu byl brak pozytywnych wzorow osobowoscioych w pop-
      kulturze a nie brak pozytywnych wzorcow osobowych w rodzinie. Zaniedbanie
      dzieci przez rodzicow to temat na osobny artykul. Nigdzie nie napisalam, ze
      WSZYSTKIE dziewczynki bawiace sie lalkami Barbie zachoruja na bulimie ani, ze
      WSZYSTKIE dziewczynki stylizujace sie na Britney zajda w ciaze w wieku lat 13.
      Napisalam o tym, ze slepe podazanie za wzorcami sprawia, ze dzieci sa
      bardziej "vulnerable" czyli podatne na to by byc w jakis sposob zranione,
      skrzywdzone, popaprane emocjonalnie. Mnie osobiscie przeszladzaja
      trzynastolatki ubrane jak prostytutki, nie dlatego, zem stara i zadroszcze im
      mlodych cialek, ale dlatego, ze sygnaly przez nie wysylane moga byc mylnie
      odczytane przez starych prykow. I nikt mi nie wmowi, ze Britney nie zacheca do
      rypania mimo proklamowanego dziewictwa.

      Wiele znajomych matek majacych 10-letnie corki narzeka na ich uwielbinie dla
      Britney. I mozesz tutaj mowic w nieskonczonosc o tym, ze matki powinny
      zaoferowac im jakies aletrnatywne wzorce osobowe (zauwaz, ze moj artyku o tym
      wspomina w koncowej czesci o ile doczytalas) - ale prawda jest taka, ze dzieci
      nie chca widziec wzorca osobowego w matce tylko w kims kogo ogladaja w TV, w
      prasie mlodziezowej. Dlatego tez byloby milo gdyby TV zaoferowala im jakies
      mniej naladowane seksualnie i troche madrzejsze wzorce osobowe niz Britney. I
      o tym tez mozna przeczytac w moim tekscie. Czy nie uwazasz, ze to troche
      chore, ze 21-letnia Britney udaje, ze jest koleznaka 13-latek. Czy ona ma tak
      naprawde cos wspolnego z trzynasolatka. Nie chodzilo mi o to, ze jakas tam
      dziewczynka lezy na kanapie i marzy by byc Samantha Fox, ale o to, ze moze
      jakas inna dziewczynka nie jest ladna i przez takie ostentatcyjne promowanie
      konwencjonalnej urody, obcislych portek i sztucznych cycow ona czuje sie jak
      gowno. A moim zdaniem tak sie czuc nie powinna. Pewnie powiesz, ze powinna
      miec wiecej pewnosci siebie bla bla... A jesli jej nie ma, to co - olac ja.
      Nie wiem czy kiedys doswiadczylac bycia nieladnym dzieckiem? Jesli nie, to nie
      wiesz o czym ja mowie.

      Ok, zeby zamknac ta wypowiedz chcialam zwrocic Twoja uwage, ze nonpolitan
      powstal jako protest przeciwko Cosmo, a nie jako reakcja na Cosmo na forum GW.
      Nigdy nie probowalam wykorzystac forum Cosmo jako sposobu promowania
      nonpolitana. Jesli ktos na tym forum lubi nonpolitana i o tym mowi, to nie ja
      mu/jej to zlecilam. Wolalabym zeby dyskusja o nonpolitan prowadzona byla na
      forum nonpolitana. Wkurza mnie, ze dyskutuje sie tutaj nonpolitan, nie dlatego
      ze boje sie krytyki, ale dlatego, ze to nie jest moja przestarzen wirtualna i
      nie ma potrzeby by sie nia stala. Nigdy nie bylo moim celem by GW zrobila
      forum Cosmo vs. nonpolitan. Poza tym nie mam czasu by sledziec najnowsze
      trendy na tym forum.

      Gdyby nonpolitan nigdy nie powstal moja opinia na temat Cosmo bylaby rownie
      krytyczna jak dzisiaj.
      • anndelumester Re: do Melby o pop kalczer 23.08.02, 13:23
        Gość portalu: Anna27 napisał(a):

        ) To nie Melba Ci tutaj odpowie, bo nie Melba pisala o Barbie i Britney. O
        ) Barbie i Britney pisalam ja i uwazam, ze napisalam dobry kawalek.
        Hej, dzięki za szybką reakcję ! Co prawda, to Melba wywołuje do tablicy, ale
        spoko...Nie napisałm, że kawałek jest kiepski. Wręcz przeciwnie jest OK, czyta
        się!! (jak mówiła moja guru redakcyjna kilka lat temu). I jeszcze jedno, nie
        uważam, że za swoje przemyślenia (nie mówię o inwektywach czy argumentach w
        stylu bo Asia ma brudne majtki) przelane na papier należy przepraszać...skoro
        się nie podoba - nie czytać dalej...
        Zastanawiało mnie tylko jedno - i to napisałam wczesniej, czy głupia śpiewajca
        laska i plastikowa lalka są warte elaboratów...tyle..

        ) Widze anndulamester, czy jak Cie ten zwal, ze mamy bardzo rozny background
        ) rodzinny. Moze te lalki sa, kurwa mac, winne, bo mnie ojciec kupowal piekne
        ) lalki w Rosji a nie w Pewexie.
        sorry no i co z tego??? bedziemy sobie wyliczać ile kto miał i jakich
        lalek...wydaje się, że miałam wystarczajacą ilośc, i ruskich i niemieckich i
        polskich, z plastiku, szmat i papieru.....Do żadnej z nich nie mam pretensji o
        takie czy inne dzieciństwo......

        ))wrocmy do mojego artykulu. Jakos nie
        ) przypominam sobie bym pisala w nim o frytkach McDonnalda i Andy Warhole, wiec
        ) juz nie przypisuj mi grzechow, ktorych nie popelnilam.
        nie przypisuje, ale w tytule było o pop kulturze, więc dla wyjaśnienia były to
        wolne skojarzenia...ale ok widać myslące redaktorki nie są w stanie balansować
        między ogółem i szczegółem ...

        ) Tematem mojego artykulu byl brak pozytywnych wzorow osobowoscioych w pop-
        ) kulturze a nie brak pozytywnych wzorcow osobowych w rodzinie.
        zaraz zaraz, ale po jaką ciężką cholerę zaraz w pop kulturze mają być pozytywne
        wzorce??? muszą być ??, jest to gdzieś to zapisane ???jakiś manifest???
        już tak kiedyś było...wytyczne i zadania socrealizmu...

        ) Napisalam o tym, ze slepe podazanie za wzorcami sprawia, ze dzieci sa
        ) bardziej "vulnerable" czyli podatne na to by byc w jakis sposob zranione,
        ) skrzywdzone, popaprane emocjonalnie.
        Jesli ktoś lubi podążać ślepo za czymś tam, i sycić swoją pustą głowę
        britnejami, to jest jego problem......wojujący kolektyw i tak go przed tym nie
        uchroni...Nikt tu nikomu niczego nie każe..... Moim skromnym zdaniem nawet
        dziecko należy nauczyć odróżniać gówna od nie-gówna i IMHO powinni to zrobić
        opiekunowie, rodzice, wychowawcy a nie TV czu BravoGirl...
        )Mnie osobiscie przeszladzaja
        ) trzynastolatki ubrane jak prostytutki, nie dlatego, zem stara i zadroszcze im
        ) mlodych cialek, ale dlatego, ze sygnaly przez nie wysylane moga byc mylnie
        ) odczytane przez starych prykow.
        A stary pryk nie umie oczywiście kontrolować swoich popędów??? Jak nie umie
        niech sobie interes zawiąże na supeł....albo amputuje rączki. A nie wini cycate
        lub nie cycate smarkule...(sa też tacy, którzyt twierdzą, że ofiary gwałtu
        zachęcają sprawców). Różnica między nami jest taka - mnie takie nimfetki w
        ogóle nie interesują, nie zauważam ich, są niech sobie są, może wyrosną z tego,
        Nie wyrosną ich problem.......nie mój..Moim problemem będzie moja córka, jeśli
        ją będe kiedykolwiek miała ... Jak toś lubi w młodośći wyglądać jak
        prostytutka, a później nosić się w estetyce starej kurwy - niech się nosi...i
        ponosi konsekwencje swoich wyborów. Tyle..MNIE INTERESUJE moja estetyka.

        ) I nikt mi nie wmowi, ze Britney nie zacheca do
        ) rypania mimo proklamowanego dziewictwa.
        No i co z tego?? Zrypiesz ją ??? Bo ja nie skorzystam...nie jest w moim typie.
        W moim typie jest kto inny, i na tym się zasadniczo koncentruje. Pytanie kto
        zrypie britnej nie spędza mi snu z powiek, to jest sprawa Bitney...

        ) Wiele znajomych matek majacych 10-letnie corki narzeka na ich uwielbinie dla
        ) Britney. - ale prawda jest taka, ze dzieci
        ) nie chca widziec wzorca osobowego w matce tylko w kims kogo ogladaja w TV, w
        ) prasie mlodziezowej.
        Po pierwsz, robiąc sobie dziecko, powinno się jednoczesnie postawić pytanie kim
        się chce być dla tego dziecka...
        po drugie, czy dziecko musi oglądać TV ?? moim zdaniem nie...można mieć tv w
        domu, ale na pilocie jest guziczek on-off i mądry tata czy mama wie od kiedy
        (!!!!) zrobić z niego użytek. Podobnie jest z prasą młodzieżową ...nie
        dostajesz jej za free pod drzwi. Skoro mamcia daje 10 letniej córci kaskę na
        tego typu pierdoły, a potem ma pretense że tam jest, zgrozo, o seksie, to
        niestety znaczy ze ma coś nierówno pod sufitem...Niech kupuje dziecku Małego
        Gościa Niedzielnego. Albo niech sama, zejdzie z fotela, odpuści sobie 1348
        odcinek Luz Mario Gizelli czy innych dupereli, i coś dla dziecka wymysli...
        )Dlatego tez byloby milo gdyby TV zaoferowala im jakies
        ) mniej naladowane seksualnie i troche madrzejsze wzorce osobowe niz Britney.
        TV czy inne komercyjne bzdety nie muszą niczego oferować, nie mają takiego
        obowiązku, one muszą zarobić na siebie. Takie jest prawo rynku...A zarabiają na
        kretynach..Misje mają instytucje charytatywne. Taka jest bolesna
        prawda...Oczywiście łatwiej jest posadzić bachora przed ekranem, żeby nie truł
        dupy, a potem nadawać, że w tej telewizji to same badziewie, seks i przemoc...

        ) Czy nie uwazasz, ze to troche
        ) chore, ze 21-letnia Britney udaje, ze jest koleznaka 13-latek. Czy ona ma
        ))tak naprawde cos wspolnego z trzynasolatka.
        Jest to chore, ale B. chce z czegoś żyć, więć zarabia, nie na 13 latkach, ale
        na starych tych trzynastek, którzy dla świętego spokoju kupią ciuszek i cośtam
        jeszcze a'la B. Chyba nie sądzisz że gówniarstwo samo dysponuje kasą na
        wszytko????
        ))) Nie chodzilo mi o to, ze jakas tam
        ) dziewczynka lezy na kanapie i marzy by byc Samantha Fox, ale o to, ze moze
        ) jakas inna dziewczynka nie jest ladna i przez takie ostentatcyjne promowanie
        ) konwencjonalnej urody, obcislych portek i sztucznych cycow ona czuje sie jak
        ) gowno. A moim zdaniem tak sie czuc nie powinna.
        Sorry, ale to są bóle dojrzewania. Ani ja ani Ty nie zrobimy niczego, żeby ktoś
        kto perwersyjnie ma potrzebę czucia się jak g.... tak się nie czuł...Po prostu
        ktoś temu dziecku nie wytłumaczył, że sztuczne cycki o niczym nie świadczą
        (zawsze można sobie kupić puszapy - nie umiera się od nich na raka ; ))

        ) A jesli jej nie ma, to co - olac ja.
        A powiedz co możesz jej powiedzieć i co dla niej zrobić realnie??? Co ???
        Powiedzieć, że liczy się uroda wnętrza, zasoby głowy ...
        ) Nie wiem czy kiedys doswiadczylac bycia nieladnym dzieckiem? Jesli nie, to
        nie wiesz o czym ja mowie.
        wyobraź sobie, że coś o tym wiem, aż za dobrze wiem, że kiedyś nie było
        puszapów, soczewk kontaktowych,(ani operacji korygujących wadę powyżej -6),
        estetycznych aparatów ortodontycznych, etc etc......
        Ale wiem też, że jak się chce to można się baaardzo zmienić, nie tylko
        intelektualnie, ale fizycznie...No, ale można też wpaść w depresję, anoreksje,
        bulimie i inne... (z tego co ostatnio czytałam nt. anoreksji właśnie, na
        zachowanie anorektyczne większy wpływ niż wychudzone modelki, ma sytuacja
        stresująca np. w domu, jakieś problemy etc...)Co kto woli.
        Natura ma, na szczęście, sposoby eliminowania "wadliwych" genów -
        wide "Nagrody Darwina".

        ) Ok, zeby zamknac ta wypowiedz chcialam zwrocic Twoja uwage, ze nonpolitan
        ) powstal jako protest przeciwko Cosmo, a nie jako reakcja na Cosmo na forum
        GW. Nigdy nie probowalam wykorzystac forum Cosmo jako sposobu promowania
        ) nonpolitana.
        No i super, ale co to ma do rzeczy ???? Przecież nikt Wam nie broni protestować
        i tu i tam...GW nie odłączyła światła : ))Mnie osobiście nie podoba się forma,
        dosyć napastliwa, a co gorsza nie proponująca NIC zamiast Cosmo!!!(czytaj inne
        moje posty). Ale to mnie osobiście i tylko mnie się nie podoba. Nine stoją za
        mną Niezidentyfikowane Siły Ciemności.
        ))Jesli ktos na tym forum lubi nonpolitana i o tym mowi, to nie ja mu/jej to
        zle
        • Gość: Brni Re: do Melby o pop kalczer IP: *.myslowice.artcom.pl 24.08.02, 11:01
          Zgadzam sie we wszystkim co ANNEDELUMESTER napisała.
          Ponadto w wypowiedzi Anny27 i wiekszości przeciwników cozmo czuć na kilometr
          znaną przypadłość Polaków. A mianowicie obwinianie innych - bo winni są ONI
          (oni- cozmo, oni-rząd, oni-sowieci, oni-jankesi, oni-ue, oni-ukrańcy, oni-
          rumuni, oni-popkaszana, oni...,oni...) ale nigdy nie MY (my-rodzice bo
          ważniejsze są pieniądze, my-społeczeństwo). I tyle.
          Pozdrawiam

          P.S Anniu27 - wiesz że istnieje język polski? w dodtaku jest ładnym jęzukiem i
          ma mnóstow ciekawych słówek i zwrotów. Wybacz mi ten atak na Ciebie (ale
          poprostu jak słyszę polsko-angielski - to zaraz widzę jednego gościa odemnie z
          pracy):
          >ze mamy bardzo rozny background rodzinny
          - nie można tego po polsku powiedzieć? Czy tutaj też jest winne cozmo???
          I nie mów że mieszkasz hen hen albo masz rodzinę z hameryki - mój znajomy
          wyjechał do Kanady mając lat 14 (przyjaciel z dzieciństwa mojego ojca) teraz
          ma lat 64 i nadal mówi pięknie po polsku całe życie mieszkąjąc i żyjąc z
          obcokrajowcami....
          • Gość: A27 Brni IP: *.proxy.aol.com 24.08.02, 20:50
            Wiem, ze istnieje jezyk polski i wiekszosc artykulow jakie napisalam dla
            nonpolitana i pare innych publikacji napisalam po polsku. Pare rzeczy
            napisalam po angielsku, bo podoaba mi sie idea dwujezycznego pisemka. Masz cos
            przeciwko dwujezycznym ludziom?
            • Gość: Brni Re: Brni IP: *.myslowice.artcom.pl 25.08.02, 11:47
              > Masz cos przeciwko dwujezycznym ludziom?
              Zawsze posuwasz się do wygodnej i przydatnej dla siebie nadinterpretacji czy
              tylko teraz???
              Hmm, W systuacji gdy Pani_bez_majtek ops, przepraszam pani Joanna1002 naciąg i
              interpretuje po swojmu wasze słowa z Nonpolitan to jest to dla was nie w
              porządku, ale gdy ty się do tego posuwasz to nie ma problemu, hmm czy to
              czasem nie jest forma hipokryzji?
              Nie napisałem, że mam cokolwiek przeciw dwu-(3,4,5..10)języcznym ludziom.
              Napisałem jedynie coś takiego:
              "(..)wiesz że istnieje język polski? w dodtaku jest ładnym językiem i
              ma mnóstwo ciekawych słówek i zwrotów(...)- nie można tego po polsku
              powiedzieć? Czy tutaj też jest winne cozmo???(...)"
              Po porstu uważam za strasznie żałosne wtrącanie słówek angielskich
              (niemieckich, francuskich czy innych) do tekstu w języku polskim i na odwrót.
              Mógłbym napisać coś takiego:
              Jestem bardzo irritated kiedy czytam text, w którym pomieszane są polski i
              english language.
              - ale czy nie brzmi to żałośnie?
        • Gość: A27 Re: do Melby o pop kalczer IP: *.proxy.aol.com 24.08.02, 21:16

          >
          > ))wrocmy do mojego artykulu. Jakos nie
          > ) przypominam sobie bym pisala w nim o frytkach McDonnalda i Andy Warhole,
          wiec
          >
          > ) juz nie przypisuj mi grzechow, ktorych nie popelnilam.
          > nie przypisuje, ale w tytule było o pop kulturze, więc dla wyjaśnienia były
          to
          > wolne skojarzenia...ale ok widać myslące redaktorki nie są w stanie
          balansować
          > między ogółem i szczegółem ...

          CHYBA TWOJA BYLA REDAKTOR NACZELNA POZWALA CI NA ZA DUZO WATY SLOWNEJ> GDZIE
          RZYM A GDZIE KRYM> KRYTYKA FRYTEK W MC DONALDZIE JUZ BYLA I ZROBIL TO GEORGE
          RITZER W KSIAZCE "McDonnalization od Society". DZIEKI BOGU< PAN RITZER JEST
          PROFESOREM W UNIVERSITY OF MARYLAND. TAK WIEC MOZE RZECZY TAK MALE JAK BARBIE
          CZY FRYTKI ZSLUGUJA NA PARE TYSIECY SLOW KRYTYKI.

          > ) Tematem mojego artykulu byl brak pozytywnych wzorow osobowoscioych w pop-
          > ) kulturze a nie brak pozytywnych wzorcow osobowych w rodzinie.
          > zaraz zaraz, ale po jaką ciężką cholerę zaraz w pop kulturze mają być
          pozytywne
          >
          > wzorce??? muszą być ??, jest to gdzieś to zapisane ???jakiś manifest???
          > już tak kiedyś było...wytyczne i zadania socrealizmu...

          A GDYBY BYLY< CO BY TO SZKODZILO???
          >
          ubrane jak prostytutki, nie dlatego, zem stara i zadroszcze im
          >
          > ) mlodych cialek, ale dlatego, ze sygnaly przez nie wysylane moga byc mylnie



          > TV czy inne komercyjne bzdety nie muszą niczego oferować, nie mają takiego
          > obowiązku, one muszą zarobić na siebie. Takie jest prawo rynku...

          CZY W ABY W POLSCE NIE PRZESADZACIE Z TA DALEKO POSUNITA OBRONA PRAWA RYNKU?
          JEZELI WSZYSTKIM BEDA RZADZIC PRAWA RYNKU, TO EFEKTEM TEGO BEDZIE BARDZO BARDZO
          CHORE SPOLECZENSTWO>


          > ) Czy nie uwazasz, ze to troche
          > ) chore, ze 21-letnia Britney udaje, ze jest koleznaka 13-latek. Czy ona ma
          > ))tak naprawde cos wspolnego z trzynasolatka.
          > Jest to chore, ale B. chce z czegoś żyć, więć zarabia, nie na 13 latkach, ale
          > na starych tych trzynastek, którzy dla świętego spokoju kupią ciuszek i
          cośtam
          > jeszcze a'la B. Chyba nie sądzisz że gówniarstwo samo dysponuje kasą na
          > wszytko????
          GPWNIARSTWO MOZE SAMO DYSPONOWAC KASA W USA JESLI PRACUJE W CENTRUM HANDLOWYN
          NA STOISKU Z CUKIERKAMI I OD MLODYCH LAT POZNAJE PRAWA RYNKU>


          > Sorry, ale to są bóle dojrzewania. Ani ja ani Ty nie zrobimy niczego, żeby
          ktoś
          >
          > kto perwersyjnie ma potrzebę czucia się jak g.... tak się nie czuł...
          BZDURA, KAZDY PSYCHOLOG TEMU ZAPRECZY. A JESLI CHODZI O BOLE DOJRZEWANIA TO
          CZY NIE LEPIEj JE LAGODZIC NIZ POZOSTAWIAC SAMYM SOBIE>
          TO CO NAPISALAS O ANOREKSJI JEST BARDZO POPULARNYM SPOJRZENIEM, ALE KAZDY
          SOCJOLOG POWIE CI, ZE SA TEZ DETERMINANTY SPOLEZCNE TEJ CHOROBY. TAK JAK
          ISTNIEJA DETERMINNATY SPOLECZNE DEPRESJI>

          • anndelumester Re: do Melby o pop kalczer 25.08.02, 11:43
            Gość portalu: A27 napisał(a):

            >
            > >
            > > ))wrocmy do mojego artykulu. Jakos nie
            > > ) przypominam sobie bym pisala w nim o frytkach McDonnalda i Andy Warhole,
            >
            > wiec
            > >
            > > ) juz nie przypisuj mi grzechow, ktorych nie popelnilam.
            > > nie przypisuje, ale w tytule było o pop kulturze, więc dla wyjaśnienia był
            > y
            > to
            > > wolne skojarzenia...ale ok widać myslące redaktorki nie są w stanie
            > balansować
            > > między ogółem i szczegółem ...
            >
            > CHYBA TWOJA BYLA REDAKTOR NACZELNA POZWALA CI NA ZA DUZO WATY SLOWNEJ> GDZI
            > E
            > RZYM A GDZIE KRYM> KRYTYKA FRYTEK W MC DONALDZIE JUZ BYLA I ZROBIL TO GEORG
            > E
            > RITZER W KSIAZCE "McDonnalization od Society". DZIEKI BOGU< PAN RITZER JES
            > T
            > PROFESOREM W UNIVERSITY OF MARYLAND. TAK WIEC MOZE RZECZY TAK MALE JAK
            BARBIE
            > CZY FRYTKI ZSLUGUJA NA PARE TYSIECY SLOW KRYTYKI.
            >
            > > ) Tematem mojego artykulu byl brak pozytywnych wzorow osobowoscioych w pop
            > -
            > > ) kulturze a nie brak pozytywnych wzorcow osobowych w rodzinie.
            > > zaraz zaraz, ale po jaką ciężką cholerę zaraz w pop kulturze mają być
            > pozytywne
            > >
            > > wzorce??? muszą być ??, jest to gdzieś to zapisane ???jakiś manifest???
            > > już tak kiedyś było...wytyczne i zadania socrealizmu...
            >
            > A GDYBY BYLY< CO BY TO SZKODZILO???
            > >
            > ubrane jak prostytutki, nie dlatego, zem stara i zadroszcze im
            > >
            > > ) mlodych cialek, ale dlatego, ze sygnaly przez nie wysylane moga byc myln
            > ie
            >
            >
            >
            > > TV czy inne komercyjne bzdety nie muszą niczego oferować, nie mają takiego
            >
            > > obowiązku, one muszą zarobić na siebie. Takie jest prawo rynku...
            >
            > CZY W ABY W POLSCE NIE PRZESADZACIE Z TA DALEKO POSUNITA OBRONA PRAWA RYNKU?
            > JEZELI WSZYSTKIM BEDA RZADZIC PRAWA RYNKU, TO EFEKTEM TEGO BEDZIE BARDZO
            BARDZO
            >
            > CHORE SPOLECZENSTWO>
            >
            >
            > > ) Czy nie uwazasz, ze to troche
            > > ) chore, ze 21-letnia Britney udaje, ze jest koleznaka 13-latek. Czy ona
            > ma
            > > ))tak naprawde cos wspolnego z trzynasolatka.
            > > Jest to chore, ale B. chce z czegoś żyć, więć zarabia, nie na 13 latkach,
            > ale
            > > na starych tych trzynastek, którzy dla świętego spokoju kupią ciuszek i
            > cośtam
            > > jeszcze a'la B. Chyba nie sądzisz że gówniarstwo samo dysponuje kasą na
            > > wszytko????
            > GPWNIARSTWO MOZE SAMO DYSPONOWAC KASA W USA JESLI PRACUJE W CENTRUM HANDLOWYN
            > NA STOISKU Z CUKIERKAMI I OD MLODYCH LAT POZNAJE PRAWA RYNKU>
            >
            >
            > > Sorry, ale to są bóle dojrzewania. Ani ja ani Ty nie zrobimy niczego, żeby
            >
            > ktoś
            > >
            > > kto perwersyjnie ma potrzebę czucia się jak g.... tak się nie czuł...
            > BZDURA, KAZDY PSYCHOLOG TEMU ZAPRECZY. A JESLI CHODZI O BOLE DOJRZEWANIA TO
            > CZY NIE LEPIEj JE LAGODZIC NIZ POZOSTAWIAC SAMYM SOBIE>
            > TO CO NAPISALAS O ANOREKSJI JEST BARDZO POPULARNYM SPOJRZENIEM, ALE KAZDY
            > SOCJOLOG POWIE CI, ZE SA TEZ DETERMINANTY SPOLEZCNE TEJ CHOROBY. TAK JAK
            > ISTNIEJA DETERMINNATY SPOLECZNE DEPRESJI>
            >
          • anndelumester Re: do Melby o pop kalczer 25.08.02, 12:10

            Gość portalu: A27 wykrzyczała:
            A27 (rozumiem, że krótki nick, dla mało-rozgarniętych lub dla osób nie będących
            w stanie zapamięać słow dłuższych niż dwusylabowe) więcej spokoju. Dyskusja
            polega na argumentach, a nie na furiackim miotaniu się...u Was w Stanach
            bowiedzieliby izi A27, izi ; ))
            >
            > CHYBA TWOJA BYLA REDAKTOR NACZELNA POZWALA CI NA ZA DUZO WATY SLOWNEJ>
            Może A27 to zła kobieta była i jeszcze gorszą wychowała??? Jakoś nie narzekam
            na swój styl pisania....mało tego jestem z niego bezczelnie zadowolona..
            KRYTYKA FRYTEK W MC DONALDZIE JUZ BYLA I ZROBIL TO GEORG
            > E > RITZER W KSIAZCE "McDonnalization od Society". DZIEKI BOGU< PAN RITZER
            JES> T PROFESOREM W UNIVERSITY OF MARYLAND. TAK WIEC MOZE RZECZY TAK MALE JAK
            BARBIE CZY FRYTKI ZSLUGUJA NA PARE TYSIECY SLOW KRYTYKI.
            Czuje się skopana intelektualnie A27, łow, imponujesz mi ...teraz moja kolej
            chyba to nawet przetłumaczyli na polska języka , wydawnictwo Muza, W-wa 1997

            >> A GDYBY BYLY< CO BY TO SZKODZILO???
            ROTFL x 2 Rozumiem, że to jest właśnie Argument z gatunku tych życzeniowych.
            > CZY W ABY W POLSCE NIE PRZESADZACIE Z TA DALEKO POSUNITA OBRONA PRAWA RYNKU?
            > JEZELI WSZYSTKIM BEDA RZADZIC PRAWA RYNKU, TO EFEKTEM TEGO BEDZIE BARDZO
            BARDZO CHORE SPOLECZENSTWO
            Proponuję Ci napisanie petycji do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Wiem,
            to długa nazwa, mogłabyś niespamietać , więć dla ułatwienia podaję link
            www.krrit.gov.pl

            > GPWNIARSTWO MOZE SAMO DYSPONOWAC KASA W USA JESLI PRACUJE W CENTRUM HANDLOWYN
            > NA STOISKU Z CUKIERKAMI I OD MLODYCH LAT POZNAJE PRAWA RYNKU>
            Acha, i to jest Twój głowny problem...To jest ich kasa, mogą na szczęście robić
            z nią co chcą ...takie życie A27

            > BZDURA, KAZDY PSYCHOLOG TEMU ZAPRECZY. A JESLI CHODZI O BOLE DOJRZEWANIA TO
            > CZY NIE LEPIEj JE LAGODZIC NIZ POZOSTAWIAC SAMYM SOBIE>
            masz lek na złagodzenie, opatentuj go..kasa i nagrody murowane, jak do tej pory
            nikomu się nie udało...zwłaszcza telewizji i popkulturze...
            > TO CO NAPISALAS O ANOREKSJI JEST BARDZO POPULARNYM SPOJRZENIEM, ALE KAZDY
            > SOCJOLOG POWIE CI, ZE SA TEZ DETERMINANTY SPOLEZCNE TEJ CHOROBY. TAK JAK
            > ISTNIEJA DETERMINNATY SPOLECZNE DEPRESJI>
            Wobec tego d dzisiaj zacznę mówić sama do siebie, skoro każdy socjolog mi
            powie ...
            życzę więcej radosci z zycia. Podobno (tak twierdzą niektórzy psychologowie)
            agresja jest efektem nieszczęśliwego dzieciństwa, mam nadzieję, że Ciebie to
            nie dotyczy.
            Mocno rozbawiona i absolutnie-nie-merytoryczna Ann de Lumester (to tak dla
            wyjasnienia, żeby Ci się mniej myliło).

    • Gość: Melba Re: do Melby o pop kalczer IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.02, 20:25










      Hej andelumester ! Podoba mi się to co piszesz, choć, jak Anka (nie, nie kazała
      mi ) uważam, że za bardzo się tu wałkuje temat Nonpolitan. Powstało sobie ono
      kilka miesięcy temu, jakoś tam raczkuje, trochę ludków miało z tego rozrywkę i
      fajnie. Nie zamierzamy tu niczego na siłę promować, bo i po co?
      Co do Twoich przemyśleń – ja też marzę o takim świecie, gdzie rodzice są
      przygotowani, wyedukowani i przećwiczeni w roli , na jaką się decydują. Tak,
      wiem, to nierealne. Mały jest procent rodziców zamożnych, więc niezaganianych
      za pieniądzem, nie strwożonych myślą, jak dożyć do pierwszego, swobodnie
      dysponujących czasem i możliwościami poświęcenia go dzieciom. Nie zinterpretuj
      moich słów tak, że tylko rodzic bogaty jest rodzicem dobrym, naprawdę nie o to
      mi chodzi. Tylko proza życia wygląda tak, że rodzice mają szaleńczy wir pogoni
      za forsą, standardem życia i nierzadko robią to właśnie dla dzieci. Jedni pędzą
      za koloniami w Grecji, inni tyrają na tornister i kilka zeszytów. Takie jest
      życie. Do większości trudno mieć pretensje, że wpadają w taki wir. W wymarzonym
      świecie rodzice to światłe, przetrenowane psychologicznie istoty, zapewniające
      swoim dzieciom maksimum zainteresowania i wsparcia z ich strony. Ale ilu jest
      takich?
      Istnieje jeszcze wielka, ogromna liczba rodzin dysfunkcyjnych, w którym setkom
      tysięcy dzieci przychodzi dorastać. Rozbite rodziny, przemocowe,
      uzależnieniowe, biedne patologicznie, z chorobą psychiczną, z rodzicami tak
      niewykształconymi i nieinteligentnymi, że nie ma mowy o prawidłowym rozwoju ich
      dzieci i tak dalej, wymieniać można w kółko. Rodzice z takich rodzin Twoich
      słów na pewno nie przeczytają i nie przemyślą. Ale oni mają dzieci. Te, które
      nie mają szans na dobry rozwój. Te, na które, siłą rzeczy, wpływa ulica,
      koledzy, pop kultura, najnowsze trendy. Nie trzeba lalek Barbie palić na
      stosach! Ale trzeba zastanowić się, co pewne sygnały wysyłane przez tę, umownie
      nazwijmy to „popkalczer” robią w umysłach i psychice dzieci. Z nimi nikt nie
      pogada, nie zmodyfikuje ich nabytych od kogoś/ czegoś poglądów. One
      bezkrytycznie ulegają wpływom.
      Ja pracuję z takimi ludźmi w naszym społeczeństwie, którzy gdzieś się pogubili.
      Pamiętam kilka dziewczynek, takich słodkich, fajnych, miłych 16-17 latek, które
      władowały się w narkotyki...bo chciały dobrze wyglądać. Nie bardzo świadome, co
      robią, żarły amfę jako środek hamujący łaknienie. Nie robiły tego świadomie.
      Ponieważ byłam ich terapeutką, wiem co nieco o otoczce tego wszystkiego. Jak to
      się dzieje, że przeciętna piętnastolatka sięga po prochy aby, w jej mniemaniu,
      zrzucić parę kilo? Otóż pochodzi ona z domu, gdzie rodzice są prości i
      zapracowani , biedni i , przepraszam za zwrot „niekumaci”. Poglądy i postawy
      naszej bohaterki kształtują : koledzy i koleżanki, moda na dyskoteki, tv i
      prasa młodzieżowa. I tak jest!!! Dziewczyna otrzymuje sygnały o modzie na
      sukces, modzie na urodę, modzie na bycie Barbie. Często są to dzieciaki z
      prowincji i tam naprawdę docierają tylko najmocniej promowane trendy – i nie są
      to zajęcia psychoedukacyjne, do cholery, tylko pisma typu Bravo Girl.
      Dziewczynka zaczyna się odchudzać, to nie wychodzi, bo w tym wieku organizmowi
      dojrzewającej przyszłej kobiety potrzebne są rezerwy tłuszczyku i taki organizm
      mówi NIE szkieletowatej sylwetce. No a „Baśka miała fajny biust” i trzeba jej
      dorównać. Na szczęście są koledzy i te cud tabletki...Dalej wiadomo.
      Jestem wybiórcza, opisałam tylko skrawek rzeczywistości. I pewnie nijak się to
      ma do Barbie...a może troszkę? Jak myślisz?
      Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam, bo choć nas tępisz, to bardzo konstruktywnie.
      Szkoda, że pisujemy charytatywnie J i nie możemy Ci zapłacić za żaden tekst, a
      tym samym skusić Cię do współpracy. W każdym razie – dzięki za polemikę.
      • anndelumester Re: do Melby o pop kalczer 24.08.02, 13:03
        Cześć,
        oczywiście w swoim bla bla bla ja też jestem wybiórcza i opisałam tylko pewien
        fragment społeczństwa - akurat, takiegi, które mnie najbardziej irytuje -
        mamusie i tausiów - pańcie i panówz "elytarnymy i yntelygenckimi" pretensjami
        (nauczycielki, przedszkolanki ! urzędniczki!!! lekarki!!!,etc. )co to nie maja
        czasu dla dzieci, ale maja kasę a potem jak im się dziecko zwyroli lub zmatoli
        to obarczaja winę "te panie popkultury i massmedia"...
        Z takich oto rodów wyrastają jak grzyby po radioaktywnym deszczu Głupie Pindy i
        Równie Durni Kolesie - w domu 5 telewizorów i 2 samochody, ale z książek to
        może tylko telefoniczna, modlitewnik po babci i Panorama Firm...I niestety nie,
        wiem że to nie etyczne, ale nie żal mi takiej panny co to ma kompleksy że nie
        jest Britney...i nie wiem, w ogóle czy do tego typu wytworów da się w jakiś
        sensowny sposób dotrzeć ...
        Inna sprawa to, opisywani przez Ciebie ludzie i dzieci z głębokiej prowincji,
        dzieci bardzo ubogie i w ogóle tak zwane środowisko patologiczne (oczywiście,
        nie zrozum mnie źle jak tego nie wrzucam do jednego wora, biedny nie oznacza
        dla mnie patologiczny!!!).
        Myslę, że kult barbie akurat tam ma mniejsze reperkusje, bo skoro nie stać
        rodziców na obiad dla dzieci to szkoda mówić o innych "luksusach". Ale to
        oczywiście temat rzeka i na inną dyskusję ..
        >
        > Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam, bo choć nas tępisz, to bardzo
        konstruktywnie.
        Hej hej, ale ja w cale was nie tępie, wolałabym żebyśmy się tylko sensownie
        zastanowili nad paroma sprawami, z serii co i dla kogo "zamiast". Tak jak
        napisałma A. NP jest ciekawą inicjatywą...

        > Szkoda, że pisujemy charytatywnie J i nie możemy Ci zapłacić za żaden tekst,
        a tym samym skusić Cię do współpracy. W każdym razie – dzięki za polemikę.
        Bez przesady, za free - rzeczy sensowne mozna robić z dużym zaangażowaniem, mam
        w tym jako-taka praktykę .. : )
        Jesli masz ochotę mozemy o tym pogatać na priv - mail jak powyżej.
        Pozdrawiam a.
        • Gość: A27 Re: do Melby o pop kalczer IP: *.proxy.aol.com 24.08.02, 20:57
          Melba, ty jestes mila jak ktos tylko napisze wiecej niz jeden paragraf. Ja nie
          bardzo widze wiele konstruktywnosci w tym co mowi anndulamester czy jak jej
          tam. Za wszystko wini rodzine -co w tym konstruktywnego. Nie uwaza, ze inne
          czynniki maja wplyw na mlodych ludzi. Nie powinny miec i juz, bo tak mowi pani
          anndulamester. Jest to tak samo wybiorcze jak moja krytyka pop-kultury.
          Uwazam, ze za pop-kultura powinny isc jakies wartosci utylitarne a nie tylko
          kasa.
          Anndulamaster uwaza, ze tylko dobrze przygotowani do rodzicielstwa ludzi
          powinni miec dzieci. Idac za ta logika 50 % spoleczentwa nie powinna sie byla
          narodzic. Moze zamiast klocic sie ze mna, kto ma wiekszy wplyw na mloziez
          (oczywiscie, ze rodzina) moja przeciwniczka powinna napisac artykul o patologii
          rodziny.
          • goga.74 Re: do Melby o pop kalczer 24.08.02, 22:15
            Anka, wyluzuj- Twoje dzisiejsze posty sa napastliwe i rozhisteryzowane. Nie chce
            mi sie bawic w adwokata Anndalumester ("czy jak jej tam") pewnie sama Ci
            odpisze. Ale tak sobie sledze ta wymiane zdan i w jednym masz racje Melba "jest
            mila", mimo iz sie z dyskutantami nie zawsze zgadza, Ty skaczesz do oczu. Chyba
            w dyskusji chodzi o wymiane pogladow, a nie o pisanie "Masz we wszystkim racje
            Aniu". Ale bys mnoze sie myle...
            A Brni chyba chodzilo o wtracanie angielskich slowke do polskich tekstow...
            ps. Uprzedzajac Twoje pytanie "Po czyjej stronie jestes?" opdowiadam zem
            bezpartyjna.
            • Gość: Brni Re: do Melby o pop kalczer IP: *.myslowice.artcom.pl 25.08.02, 11:50
              I jak tu się z Tobą nie zgodzić.
              Tak właśnie mi o to chodziło - o obce słowa w polskim tekście i na odwrót.
              Po prostu - Chrońmy to co zostało jeszcze z języka polskiego....
              A w tej dyskusji - hmm może źle napisałem że zgadzam się z annde...(cośtam)
              po przemyśleniu - prawda leży po środku. Jak zwykle.
              "Pozdrufka"
              • Gość: A27 Re: do Melby o pop kalczer IP: *.proxy.aol.com 25.08.02, 17:12
                Pisanie duzymi literami nie bylo wykrzyczeniem. Duze litery byly tylko dla
                rozroznienia miedzy cudzym a moim tektem. To tyle o histerii...
                • aremo Re: do Melby o pop kalczer 25.08.02, 21:07
                  Anno tak czytam Twoje wypowiedzi tutaj i nie mogę uwierzyc ,że to ta sama Anna
                  27,ktorą pamiętam z forum Kobieta z jesieni/zimy ubieglego roku:-(( Już lepiej
                  nie dyskutuj ,bo niestety nie potrafisz .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka