26.08.05, 21:33
kto zna jakies dobre kawaly?
Obserwuj wątek
    • nie-przegap-zycia do tych ktorych rażąDowcipy religijne-nieCzytajcie 26.08.05, 22:05
      co to jest : dwie deski, trzy gwozdzie??
      odp: zestaw wypoczynkowy "Jezus"

      hehehe
      • Gość: nvbn Re: do tych ktorych rażąDowcipy religijne-nieCzyt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.05, 22:16
        Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety

        > mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po
        > dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł
        > na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie "specjalisty".
        > Przypadek sprawił, ze w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy
        > fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w
        > nadziei na zarobek.
        > - Dzień dobry, madame, ja jestem...
        > - Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do
        > środka.
        > - Ooo, doprawdy? - zdziwił sie fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuję
        > się w dzieciach...
        > - Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po
        > chwili pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?
        > - No cóż - odpowiada fotograf - myślę, ze może pani zdać się
        > zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli,
        > tak ze dwa - trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w
        > fotelu i z pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonale efekty osiąga się na
        > dywanie w salonie...
        > - Naprawdę można się wyluzować... "dywan w salonie..." - Myśli kobieta.
        > - "Nic dziwnego, ze mnie i Harry\'emu nic nie wychodziło..."
        > - Droga pani, nie mogę gwarantować, ze każde będzie udane. -
        > kontynuuje fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji,
        > jeżeli strzelę z sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien,
        > ze będzie pani zadowolona z rezultatu...
        > Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazeta, a facet nawija dalej:
        > - Musi się pani również liczyć z tym, ze w tym zawodzie, podczas roboty,
        > człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę
        > nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, ze
        > rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania...
        > Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia...
        > - Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki!
        > Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy
        > współpracy...
        > - Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
        > - Straszliwie... Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku.
        > Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby
        > zobaczyć mnie w akcji... TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić:
        > TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i
        > jęczała tak głośno, ze z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu
        > musiałem się śpieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się
        > wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt...
        > - Sprzęt... - glos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć,
        > ze wiewiórki naprawdę obgryzły panu... khem.. sprzęt..?
        > - Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana
        > stal... No cóż, jestem gotów, rozstawie tylko statyw i możemy się
        > zabierać do roboty.
        > - STATYW ?
        > - No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ja
        > stale nosić... Proszę pani! Proszę pani!!! Jasna cholera, ZEMDLALA!!!!
      • Gość: dfdf Re: do tych ktorych rażąDowcipy religijne-nieCzyt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.05, 22:17
        Wojna Światowa, ulicami okupowanego Krakowa idzie Karol Wojtyła. Nagle zza rogu
        wyskakuje na niego SSman z pistoletem i krzyczy:
        - Halt! Dokumenty!
        - Nie mam.
        - Dokumenty, polnische schweine, bo rozstrzelam!
        - Jak Boga kocham nie mam przy sobie!
        - Nie drwij sobie polaczku, dokumenty ale już!
        - Naprawdę zapomniałem!
        SSman wku... odbezpiecza już broń, nagle z niebios zstępuje promyk światłości,
        pojawia się Anioł Pański i mówi do SSmana:
        - Oszczędź tego dobrego człowieka, o­n będzie w przyszłości wielkim
        człowiekiem i papieżem, zrobi wiele dobrego na świecie i zostanie obwołany świętym.
        SSman się zastanawia, po czym mówi do Anioła:
        - No dobra, oszczędzę go, ale pod jednym warunkiem.
        - Jakim?
        - Że ja będę papieżem zaraz po nim.
      • Gość: jgfhfg Re: do tych ktorych rażąDowcipy religijne-nieCzyt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.05, 22:18
        Przychodzi chłopak do szkoły i mówi do swoich kolegów:
        - Byłem u dziewczyny...
        - I co, i co?
        - Waliłem caaaaaałą noc
        - Łooo to BYK z ciebie
        - ... i nikt nie otworzył...


        Wiek mężczyzn:
        0 - 20 lat - mężczyzna jest jak FIAT: mały i figlarny.
        20-30 lat - mężczyzna jest jak PORSCHE: szybki i energiczny.
        30-40 lat - mężczyzna jest jak CITROEN: perfekcyjny.
        40-50 lat - mężczyzna jest jak POLONEZ: obiecuje więcej niż może zrobić.
        50-60 lat - mężczyzna jest jak ŻUK: trzeba go ręcznie zastartować.
        60- ... lat - wypada zmienić markę.

        Wiek kobiet:
        0 - 20 lat - kobieta jest jak AZJA: dobrze znana, ale jeszcze nie odkryta.
        20-30 lat - kobieta jest jak AFRYKA: gorąca i wilgotna.
        30-40 lat - kobieta jest jak USA: wydajna i technicznie doskonała.
        40-50 lat - kobieta jest jak EUROPA: po dwóch wojnach światowych, wykorzystana
        ale wciąż piękna.
        50-60 lat - kobieta jest jak ROSJA: wszyscy wiedza gdzie to jest, ale nikt nie
        chce tam jechać.



        żółw czeka przed kinem, chaciał obejrzec film, ale nie wpóścili go, bo jest
        żółwiem. patrzy, biegnie zdyszany facet, wbiega do poczekalni, kupuje bilet..a
        żółw się odzywa:
        - prosze pana, nie pan mnie zabierze, nie chca mnie wpuścić do kina bo j estem
        żółwiem, a bardzo chce ten film zobaczyć!
        - OK, mówi facet.
        Wrzucił żółwia w spodnie. wszedł na salę, usiadł i ogląda. żółw się odzywa:
        - proszę pana ja nic nie widze!
        facet rozpiął rozporek żółw wystawił głowę i ogladaja.
        koło nich siedzi sobie parka. dziewczyna mówi do chłopaka:
        - zobacz, ten facet koło nas ma fiuta na wierzchu
        - no to co, przecież ja też mam! - mówi chłopak.
        - no tak , ale Twój mi fitaszków z torby nie zżera!




        Międzynarodowa wycieczka przyjeżdża pod Niagarę, największy wodospad na świecie:
        - Ooo God, it's wonderfuuuul....
        - Ooo mein Gott, das ist wuuuuuunderbar....
        - Gospodin, eto priekrasnojeeee
        - O ku.., ja pie..eee


    • Gość: ghfg Re: Humor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.05, 22:19
      Międzynarodowy wyścig kolarski. Peleton właśnie zbliża się do ostatniego
      odcinka wyścigu. Lecz nagle... Co to?! Ktoś, nie wiadomo dlaczego rozlał
      na tor beczkę oleju, teraz na zakręcie czeka na kolarzy duża śliska plama.
      Ależ się będzie działo! Wpadają pierwsi zawodnicy. Oto właśnie
      reprezentant Rosji z gromkim okrzykiem i gracją rzuconej cegły pędzi
      na spotkanie Matuszki Ziemi. Zaraz po nim Niemiec atakuje kierownicę
      roweru, bierze szturmem, przelatuje nad nią i po krótkiej powietrznej
      walce solidnie grzmoci o ziemię.
      Sekundy później Anglik ze stoickim spokojem, flegmatycznie zsuwa się z
      roweru i zajmuje pozycję horyzontalną pod kołami swego bicykla. Następnie
      Francuz, jak na prawdziwego kochanka przystało, chwilę balansuje
      wyprostowany po czym pada brzuchem na wyczekującą go tęsknie ulicę. Włoch
      zdążył tylko krzyknąć "Mamma mia!" i już leży rozpłaszczony na asfalcie
      jak dobra pizza na patelni. Amerykanin chwilę walczył próbując utrzymać się
      na siodełku wierzgającego roweru, jednak podobnie jak poprzednicy zostaje
      zmieciony z rumaka niczym kowboj na rodeo. Wszyscy dają pokaz prawdziwie
      sportowej determinacji, walki i fantazji, tylko Polak, wjeżdżając zresztą
      jako jeden z ostatnich, wziął się i zwyczajnie wyj*bał..
    • Gość: ghgh Re: Humor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.05, 22:19
      Nauczycielka poleciła napisać dzieciom po kilka zdań
      ale tak, by użyć w nich sformułowania "MATKA JEST TYLKO JEDNA"
      Następnego dnia dzieci czytają:
      Jako pierwszy Adaś:
      "Rodzinę swą należy szanować, ale najbardziej
      swoją mamę bo matka jest tylko jedna."
      Następnie Małgosia:
      "Ojczyznę swą trzeba kochać, bo ojczyzna
      jest jak matka a matka jest tylko jedna"
      I na koniec czyta Jasiu:
      "Gdy wróciłem ze szkoły mama zawołała przepitym głosem
      -Janku przynieś mi z lodówki dwie flaszki Czystej i coś na zęba
      Otwieram lodówkę i wołam
      -Matka! Jest tylko jedna!





      O czwartej nad ranem u profesora dzwoni telefon, profesor odbiera i słyszy w
      słuchawce:
      - śpisz?
      - śpię!- odpowiada zaspany profesor
      - A my się kur...a jeszcze uczymy




      Młody ksiądz po raz pierwszy kogoś spowiada. Przychodzi dziewczyna i mówi:
      - Ciągnęłam druta.
      Ksiądz zaaferowany, nie wie co powiedzieć i biegnie do ministrantów i pyta:
      - Co proboszcz daje za ciągnięcie druta?
      - Po Snickersie!





      Szedł facet ulicą i zobaczył nowy sklep. Myśli sobie - wpadnę. Wita go miły,
      uśmiechnięty sprzedawca:
      - Dzień dobry, w czym możemy panu pomóc, co chciałby pan kupić?
      Facet się zastanowił i mówi:
      - Rękawiczki.
      - To proszę podejść do tamtego działu.
      Facet idzie do wskazanego działu i mówi:
      - Potrzebuję rękawiczki.
      - Zimowe czy letnie?
      - Zimowe.
      - To proszę przejść do następnego działu.
      Facet poszedł:
      - Dzień dobry, potrzebuję zimowe rękawiczki.
      - Skórzane czy nie?
      - Skórzane.
      - To proszę podejść do działu następnego.
      Facet poddenerwowany podchodzi do wskazanego stoiska:
      - Chcę kupić zimowe, skórzane rękawiczki.
      - Z klamerką czy bez?
      - Z klamerką.
      - Proszę podejść do następnego stoiska.
      Facet już wkurzony, ale idzie nic nie mówiąc:
      - Potrzebuję rękawiczki, zimowe, skórzane, z klamerką.
      - Klamerka na zatrzask czy na rzepy?
      - Na rzepy.
      - Zapraszam do działu naprzeciwko.
      Facet nie wytrzymuje i wrzeszczy:
      - Proszę przestać nade mną się znęcać, dajcie mi rękawiczki i pójdę sobie!
      - Proszę pana, proszę nabrać cierpliwości, chcemy panu sprzedać dokładnie takie,
      jakie pan potrzebuje.
      Facet idzie dalej:
      - Proszę o rękawiczki zimowe, skórzane, z klamerką na rzepy.
      - A jaki kolor?
      Aż tu nagle otwierają się drzwi do sklepu, wchodzi klient z sedesem świeżo
      wyrwanym z podłogi, od którego odstają kawałki glazury, niesie go na
      wyciągniętych rękach, podchodzi do lady i krzyczy:
      - Taki mam sedes, taką glazurę, dupę wam wczoraj pokazałem, dajcie mi papier
      toaletowy!


      Do sklepu zoologicznego wchodzi malutka, slodka jak aniolek
      dziewczynka.
      -Poplose tego malego bialego klolicka.
      -A nie ladniejszy ten czarny, lub brazowy?
      -Mojego pytona pieldoli jaki on ma kolol...




      Jak wygladalby swiat bez mezczyzn?

      - Bylby pelen szczesliwych, grubych kobiet.



      EKSTRA PRZEPIS NA KURCZAKA
      > > > Kurczaka bardzo starannie umytego ukladamy na dnie naczynia, najlepiej
      szklanego. Dodajemy gozdziki i cynamon, skrapiamy cytryna.
      Tak przygotowanego kurczaka zalewamy szklanka wina bialego, szklanka wina
      czerwonego, dodajac 100 gramów ginu, 100 gramów koniaku, 200 gramów Smirnoffa i
      50 gramów rumu.
      Potrawy nie musimy nawet poddawac obróbce cieplnej.
      Kurczaka mozliwie jak najszybciej wyrzucamy, bo jest do dupy,natomiast.......
      Sos! Sos! Paluszki lizac
      PS: Tylko nie zapomnijcie najpierw tego kurczaka zabic, bo
      bydle wychleje co sie tylko da!
      • Gość: fgfdg Re: Humor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.05, 22:26
        Ostanie badania naukowe ujawnily,
        ze piwo zawiera zenskie hormony.
        Eksperyment przeprowadzono na
        reprezentatywnej grupie 100
        mezczyzn.
        Aby sprawdzić, czy rzeczywiście
        piwo zawiera żeńskie hormony. Każdy
        z badanych dostał 11 litrowych
        butelek celem wprowadzenia ich
        zawartości do organizmu. Czas badania
        wynosił ok. 3 godzin. Oto wyniki
        eksperymentu:
        - u 75% stwierdzono zaburzenia
        myślenia i mowy,
        - 100% nie potrafiło prowadzić
        samochodu,
        - u 90% zauważono tendencje do
        tycia,
        - 80% wpadło w melancholie i
        wybuchało płaczem o byle głupstwo,
        - 80% chciało wydać pieniądze na
        byle co,
        - 75% trudno było zrozumieć




        Trzej rozbitkowie ze statku: Polak, Anglik i Francuz znalezli sie wyspie na
        ktorej mieszkali ludozercy. Ci oczywiscie pojmali ich i oswiadczyli ze maja dwie
        wiadomosci: dobra i zla.
        -Zla jest taka ze zabijemy was a z waszych skór zrobimy sobie kanoe. Dobra
        wiadomosc jest taka ze bedziecie mogli sobie wybrac jaka smiercia zginiecie.
        Anglik mówi:
        - Dajcie mi pistolet.
        Wzial bron i wolajac "God save Queen!'' strzelil sobie w glowe. Francuz poprosil
        o szable i z okrzykiem "Vive la France" przebil sie jej ostrzem.
        Polak prosi o widelec. zdziwieni tubylcy daja mu widelec, a ten zaczyna dźgac
        sie po calym ciele, az krew sika na wszystkie strony. Na koniec krzyczy:
        - A gó.. bedziecie mieli a nie kanoe!!!








        Na komisariat doprowadzono trzech mężczyzn, oskarżonych o
        wywołanie bójki w tramwaju. Komisarz chce ich jednego po drugim
        przesłuchać. Pierwszy zeznaje Murzyn:
        - Moja nic nie rozumieć. Moja jechać sobie spokojnie tramwajem,
        i nagle mężczyzna stojąca koło mnie dać mi ręką w buzia.
        Drugi zeznaje student:
        - Jechałem sobie tramwajem na uczelnię. Nagle widzę - wsiada
        Murzyn i staje koło mnie. No nic, Murzyn jak Murzyn, jadę sobie
        dalej. I wtedy Murzyn stanął mi na stopie. Myślę sobie:
        Murzynowi zwracać uwagę to tak jakoś głupio, pewnie nie za
        dobrze rozumie język polski, może sam zejdzie.... Dam mu
        minutę. Odczekałem z zegarkiem w ręku minutę, a ten mi dalej
        stoi na nodze. No to dałem mu jeszcze minutę. Patrzę, kolejna
        minuta mija, a ten jak gdyby nigdy nic stoi dalej na mojej
        stopie. Wytrzymałem tak cztery kolejne minuty, a potem tak się
        wkurzyłem, że po prostu mu dałem w ryj. Potem zeznaje trzeci
        facet:
        - Jadę sobie tramwajem. Patrzę, przede mną stoją koło siebie:
        Murzyn i student. I ten student tak patrzy - to na zegarek, to
        na Murzyna. I znowu: to na zegarek, to na Murzyna. I nagle
        spojrzał na zegarek i jak Murzynowi nie da w mordę! No to ja
        pomyślałem, że w całej Polsce się zaczęło.







        Profesor filologii polskiej na wykładzie:
        - Jak Państwo wiecie w językach słowiańskich jest nie tylko pojedyncze
        zaprzeczenie. Jest też podwójne zaprzeczenie. A nawet podwójne zaprzeczenie jako
        potwierdzenie. Nie ma natomiast podwójnego potwierdzenia jako zaprzeczenia.
        Na to student z ostatniej ławki:
        - Doobra, doobra





        Na Uniwersytecie Jagiellońskim było czterech bardzo dobrych studentów,
        radzili sobie świetnie na wszystkich egzaminach i testach.
        Zbliżał się egzamin z chemii, miał być w poniedziałek o 8.00, wszystkim z ocen
        wychodziła 5. Byli tak pewni siebie ze przed egzaminem zdecydowali poimprezowac
        u kolegów z uniwersytetu w Poznaniu. Było super, ale zapili w weekend i jak
        zasnęli w niedzielę po południu, obudzili sie w poniedziałek koło 12.00. Na
        egzamin oczywiście nie zdążyli, postanowili zabajerować profesora. Tłumaczyli
        się, że w weekend pojechali do kolegów na uniwersytet do Poznania, aby pogłębić
        wiedzę i wymienić doświadczenia, niestety w drodze powrotnej gdzieś w lasach
        zlapali gumę, nie mieli koła zapasowego i długo nie mogli znaleźć nikogo do
        pomocy. Dlatego niestety przyjechali dopiero koło południa. Profesor przemyślał
        to i mówi:
        - OK, możecie przystąpić do egzaminu jutro rano.
        Studenci zadowoleni że się udało go zbajerować, pouczyli się jeszcze trochę w
        nocy i na drugi dzień przyszli jak zwykle pewni siebie.
        Profesor posadził ich w czterech osobnych pokojach, zamknął drzwi, a asystenci
        rozdali pytania. Cały test był za 100 punktów. Na pierwszej stronie bylo zadanie
        za 5 punktów, ktore wszyscy rozwiązali bez wysiłku.
        Na drugiej stronie było tylko jedno pytanie za 95 punktów:
        - "Które koło?"



        spotyka się 2 kumpli i jeden mówi do drugiego:
        - rozwodzę się.
        - ja tez.
        - a to czemu?
        - przejęzyczyłem się. poszedłem z żoną na zakupy i chciałem jej powiedzieć, "ale
        masz zniszczoną torbę", a powiedziałem niechcący: "ale masz zniszczoną mordę".
        No i nie dala sobie wytłumaczyć, że to niechcący...
        - to tak jak u mnie - mówi drugi kumpel. - moja żona tez nie dala sobie
        wytłumaczyć, że to było zwykłe przejęzyczenie.
        - a co powiedziałeś?
        - jedliśmy obiad. chciałem powiedzieć "kochanie podaj mi sól", a powiedziałem:
        "ty stara pie..na ku... zjebałaś mi całe życie!"



        W środku nocy z knajpy wychodzi napruty facet w towarzystwie 1,5
        metrowego krokodylka.
        Po kilku krokach krokodylek zaczyna:
        - Taki kawał do domu... zimno... ogonek sobie o chodnik
        obtarłem.... nie bądź sknera, pojedźmy do domu..
        Na to facet:
        - Chrochodylek, jestesz szuper kumpel... jak chczesz to pojeziemy! Wsiedli
        do autobusu, krokodylek zaczyna:
        - Ty, ale tu bród. Śmierdzi jak w chlewie, ktoś pawia rzucił w
        kącie... Sknera jesteś, może jednak postawisz taksówkę...
        Facet:
        - Chrochodylek, zaczynasz mie drz... darz... wkurzać! Ale i tak Cie
        lubię. Pojedziemy taryfą.
        Po wejściu do taksówki krokodylek zaczyna:
        - Ty nawet taksówki wybrać nie umiesz... zobacz jak drogo... i drzwi ogonek
        mi przycięły... niewygodnie jakoś... już lepiej pójdźmy
        piechotą...
        Facet:
        - Chrochodyl, kurna! Menda jesteś i naprawdę już mie wkurzasz. Ale
        i kumpel z Ciebie dobry. Pójdziemy!
        Wysiedli, idą, krokodylek zaczyna:
        - O, rany, znowu zimno... i tak daleko jeszcze, może byś mnie wziął
        na ręce...
        Facet:
        - Chrochodylek, jesteś menda i wieprz i już Cie nie lubię, i jedno
        mnie tylko pociesza: jak jutro wytrzeźwieję, to Ciebie już nie
        będzie...









        Poszedł ksiadz na targ kupić cos do jedzenia bo miał mieć w parafii
        >wizytację biskupa i biskup miał zostać na kolację.
        >Podszedł do goscia z rybami i mówi:
        >- O jaka piękna, duża ryba!
        >Sprzedawca na to:
        >- Pięknego sku..ela złapałem - co?
        >Ksiadz się obruszył:
        >- Panie, ja wszystko rozumiem. Piękna duża ryba, ale żeby zaraz
        >przy księdzu takie epitety. Wstyd!
        >Sprzedawca wyjasnia:
        >- Ale proszę księdza - sku..el to jest nazwa tej ryby, tak samo jak
        >płotka, okoń czy pstrag.
        >- Aaaa, no to w porzadku. Poproszę tego sku..ela.
        >Przygotuję go na kolacje z biskupem.
        >Przychodzi ksiadz na parafię pokazuje rybę siostrze zakonnej.
        >Zakonnica:
        >- O jaka piękna duża ryba.
        >A ksiadz na to:
        >- Ładnego sku..ela kupiłem co?
        >Zakonnica:
        >- Ale co ksiadz - takie słownictwo?
        >A ksiadz wyjasnia, że to ta ryba się nazywa sku..el - tak jak
        >inne węgorz czy szczupak.
        >- Aaaa, to rozumiem.
        >Ksiadz polecił zakonnicy żeby ta przygotowała sku..ela na kolację z
        >biskupem. Stoi zakonnica w kuchni, skrobie rybę a tu wchodzi kucharka.
        >- O jaka piękna duża ryba - mówi kucharka.
        >Siostra na to:
        >- Piękny sku..el - prawda?
        >- Ależ co siostra? Nie poznaję! - oburza się kucharka
        >A siostra to nie wie, że to ta ryba się nazywa sku..el - tak jak inne się
        >nazywaja karp czy lin. Siostra kazała przygotować sku..ela na
        >kolację z biskupem.
        >Wieczorem przyjeżdża Biskup - siada przy stole z księdzem i zakonnica.
        >Kucharka wnosi główne danie - rybę.
        >Ksiadz biskup:
        >- Jaka piękna duża ryba!
        >Na to proboszcz:
        >To Ja sku..ela znalazłem i kupiłem.
        >Odzywa się zakonnica:
        >- A Ja tego sku..ela skrobałam.
        >Na to włacza się kucharka:
        >- A Ja sku..ela usmażyłam i przyrzadziłam.
        >Ksiadz biskup usmiechnał się, wyjał z torby litr wódki i
        • Gość: ghghgf Re: Humor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.05, 22:27
          i mówi:
          >- Ku.., widzę, że tu sami swoi!

          \




          Żona w czasie stosunku pyta się męża:
          - A jeśli urodzi nam się dziecko, to jak damy mu na imię?
          Mąż bierze prezerwatywę i robi jeden supełek, drugi, trzeci, po dwudziestym mówi:
          - Jeśli się stąd wydostanie, to nazwiemy go MacGaywer


          Jeśli masz przepiękną żonę, odlotową kochankę, super brykę, nie masz kłopotów z
          urzędem podatkowym i prokuratorem, a gdy wychodzisz na ulicę świeci słońce i
          wszyscy się do ciebie uśmiechają - narkotykom powiedz NIE!

          \



          opieklo facetowi zycie, postanowil sie powiesic...
          Zmajstrowal stryczek, przymocowal go do zyrandola,
          wlazl na stolek, wsadzil glowe w stryczek, patrzy,
          a tu na szafie niedopita flaszka wódki stoi!
          - Co sie ma wódka zmarnowac? - pomyślal sobie.
          Wysunąl glowe ze stryczka, przystawil stolek do szafy,
          patrzy, a tam jeszcze calkiem spory niedopalek lezy!
          - O - pomyślal - i zycie zaczyna sie ukladac





          Narąbany facet zdrzemnął się na cmentarzu.
          Budzi się, noc, księżyc świeci.
          Zbiera się do wyjścia z cmentarza, patrzy,a tu stróż cmentarny kopie grób.
          - O, ho, ho - pomyślał sobie -
          przestraszymy gościa...
          Podkradł się cichcem, a kiedy był już tylko
          kilka kroków od delikwenta jak nie ryknie:
          - BUUUUUUUUUUUU!!!!!!
          Żadnej reakcji. Stróż jak kopał tak kopie
          nawet się nie
          obejrzawszy.
          Więc facet znowu:
          -BUHAHAHAHIHIHIHIHIBUUUU!!!!
          Znowu nic. Zniechęcony pijaczek odwrócił
          się na pięcie i idzie do wyjścia.
          Kiedy już sięgał ręką do furtki nagle z
          tyłu ktoś go łups w łeb łopatą!
          - A nie, nie! Chciałeś pospacerować, to
          spaceruj, ale poza teren nie wy-cho-dzi-my! - powiedział stróż.








          Byl kiedys bardzo dobry proboszcz - czlowiek wielkiej wiary i dobroci.
          Nie uciekaly przed nim zwierzeta, karmil biedaków, nocowal bezdomnych...
          Któregos wieczora wracal po mszy do plebani i uslyszal ciche
          wolanie:
          - Ksieze proboszczu! Odwrócil sie, ale nic nie zobaczyl, po chwili wolanie
          powtórzylo sie i w szarówce dostrzegl siedzaca na kamieniu zabe.
          Podszedl i schylil sie nad ledwo zywym zwierzatkiem a ono wyjakalo:
          -Wez mnie ze soba, jestem zakletym przez zla wiedzme 15-letnim
          ministrantem. Wez mnie na plebanie, nakarm, napój, przytul, pocaluj,
          a zdejmiesz zly czar... Proboszcz niewiele myslac zabral zabke, nakarmi,
          napoil, przytulil, pocalowal i nawet polozyl na swojej poduszeczce...
          Rano obudzii sie, patrzy... a kolo niego lezy piekny 15-letni ministrant...
          I TAKA JEST NASZA LINIA OBRONY, WYSOKI SADZIE
          • Gość: fgfdgdf Re: Humor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.05, 22:29
            te najbardziej lubie = )
    • Gość: smak.moich.ust Re: Humor IP: *.telpol.net.pl 27.08.05, 22:40
      Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef
      przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby
      go przetestować.
      Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
      - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
      - Jedną, szefie.
      - Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do
      siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A
      właściwie to ile pan utargował?
      - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
      Szefa zatkało.
      - Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
      - No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
      - Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
      - Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie
      przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje:
      cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić.
      Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym
      sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie
      gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą,
      no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem
      z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu
      przyczepę.
      - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden,
      jedyny haczyk na ryby?!
      - Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony.
      Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby
      przynajmniej na ryby...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka