diabi20
23.09.05, 23:20
Jakis czas temu poznałam chłopaka i spotykamy sie od ok miesiąca...nigdy nie
było mowy o jakichs zobowiązaniach czy zasadach...ale do wczoraj...
Wracałam własnie z moim chłopakiem do domu...kiedy Łukasz do mnie zadzwonił...
(nie wiedział, ze mam chłopaka...wiedzial, ze mialam ale ze juz z nim nie
jestem)odebrałam i powiedziałam mu gdzie i z kim jestem...A on obraził sie na
mnie...Nie odbierał telefonu...nie reagował na sms'y.Zadzwoniłam do niego z
tel. słuzbowego i dopiero odebrał...Powiedział mi, ze jest mu bardzo przykro,
ze nie sadził ze taka sytuacja bedzie miala miejsce...I ze nie chce sie mna z
nikim dzielIC...Zapytał czy mi na nim zalezy...powiedzialam ,ze tak...ALE
CHYBA NIE UWIERZYŁ.
Napisałam mu sms'a, ze jest mi przykro i ze nie chce zeby to tak sie
skonczylo...próbowałam przekonac go ze mi na nim zalezy :-/
Dostałam taka odpowiedz:
"ODNOSZE WRAZENIE, ZE NAPRAWDE CI NA MNIE ZALEZY, ALE BOJE SIE ZAANGARZOWAC
BO NIE WIEM CO MOŻE WYDARZYC SIE POMIEDZY TOBA A MARIUSZEM.A TOBA NIE CHCE
SIE DZIELIC.BUZIAKI.PA"
Nie wiem jak mam to interpretowac...
Czy jemu zależy na mnie i dlatego tak zareagował??
NAPISZCIE CO O TYM SĄDZICIE...
PROSZE O SZCZERE OPINIE !! !!
POZDRAWIAM