waldek1610
03.10.05, 12:21
Gdy bylem w college(studja) moja ulubionnym profesorem byla od profesor
filozofi, niezamowicie imponowala mi jej wiedza wykraczajaca poza filozofie,
na przyklad jej znajomosc kultury w tym tej polskiej; zwlaszcza F.
Chopina.... byla bardzo szczegolowa, choc w Polsce nigdy nie byla.
Byla dojrzala kobieta okolo 30 lat, emanujaca kobiecosci i seks apealem.
Musze przyznac sie ze trudno nie zauwazyc bylo w niej obiektu pozadania, a ja
czesto gapilem sie na jej usta, bluzke oraz jej posladki.
Mowie o tym tylko dlatego ze ktos sugerowal ze gdy widzimy kobiete jako
obiekt seksualny nie szanujemy jej jako osoby myslacej. Uwazam ze to jest
bardzo uproszczone myslenie, bo przeciez moge imponowac mi jej wiedza i
zarazem moge porzadac jej cialo.