waldek1610
03.04.06, 10:49
Czy po 5 randkach z kobieta czekalibyscie na 6-sta randke... 2 lata?
Poznalem dziewczyne w Japoni, podczas odbywania sluzby w US Marines (mieszkam
w USA), pozalem ja w sposob raczej niekonwencjonalny; poznala mnie z nia
dziewczyna mojego wspol-lokatora/kolegi z wojska przez telefon. Junko byla
niesmiala 19 latka..mlodsza odemnie o 6 lat.. ale madra dziewczyna, wiec
pasowalismy do siebie i oboje raczej samotni.
Rozmawialismy przez telefon okolo miesiaca, potem zaprosila mnie do siebie, a
mieszkala w Osace niedaleko Tokyo a ja bylem na wyspie Okinawa ...okolo 1000
mil od niej, wiec musialem poleciec do niej samolotem.
Bylem u niej 5 dni, spalismy ze soba pare razy, Ona zaproponowala zebysmy
byli kochankami i ze chce byc moja dziewczyna i powiedziala mi zebym na nia
czekal bo przyjedzie do USA. Powiedzialem ze ja kocham w ostatni dzien przed
rozstaniem, ale ona nic mi nie odpowiedziala... zapytala sie mnie tylko czy
moge na nia poczekac. Wkrotce potem wrocilem spowrotem do USA do mojej stalej
bazy wojskowej.
Pisalismy do siebie, ja pisalem milosne listy a ona odpowiadala w taki
sposob; "Dziekuje Ci za mile slowa", "Czekaj na mnie!", "Nie martw sie,
spotkamy sie kiedys napewno!" I glownie pisala o sobie, swojej karierze,
planach studiow w USA i nawet hobby.
Ona wiedziala ze mysle o niej powaznie, i ze za nia tesknie i jej potrzebuje.
A sama dala mi do zrozumienia ze jestesmy kochankami ale nie jest jeszcze
gotowa powiedziec "Kocham". Pomimo tego chciala zebym na nia czekal 2 lata az
ona przyjedzie studjowac w USA i przy okazji zobaczy mnie.
Nie wytrzymalem presji i zerwalem ten beznadziejny zwiazek po 1.5 roku, bo
nie dostalem listu od 6 miesiecy. Zaczalem spotykac sie z innymi kobietami,
Niedlugo potem wkoncu przyszedl list ze przyjezdza na studia do USA i chce
zobaczyc mnie podczas feri...za nastepne 6 miesiecy.
Ale ja nie odpisalem, mialem dosc czekania na kogos kto mnie nie kocha.
Powiedzcie mi szczerze jak sadzicie, czy powinienem czekac 2 lata na
nastepna randke z dziewczyna ktorej sie podobam ale Ona mnie jescze nie
pokochala? Wiem ze jej uczucia do mnie nie byly dojrzale, nie kochala mnie,
jedynie cieszyl ja fakt posiadania chlopaka z zachodu ktory ja adoruje,
(zwlaszcza ze miala kompleks, i wierzyla ze nie jest atrakcyjna bo nie typem
modelki). Cieszyl ja fakt ze ktos sie w niej zakochal, ze mowilem jej ze jest
piekna i cudowna, bo dla mnie wlasnie taka byla.
Czy powinienem czekac 2 lata tylko na mozliwosc kontynoawania randek? Sam nie
wiedzialem do konca czy ja kocham i czy wogole z nia chce byc, bo nie bylismy
blisko wystarczajaco dlugo.
Czy dobrze zrobilem ze posluchalem swoich wlasnych potrzeb i znalazlem sobie
prawdziwa kobiete, ktora byla blizej mnie? Mialem 27 lat... i nie potrafilem
dluzej czekac na kobiete.
Czy poswiecilibyscie 2 lata na czekanie na kogos kogo tak naprawde nie
znacie, i nie wiecie czy ona was kiedys pokocha, jedynie chce byc dziewczyna?
Czy miala prawo mnie zwodzic, zdajac sobie sprawe z tego ze nie jest wstanie
odwzajemnic mojej milosci przynajmniej w tej chwili? Mimo tego "konsumowala"
moje milosne listy, nie odwdzieczajac sie tym samym, jedynie pisala zebym na
nia czekal. Czy ona nie byla samolubna?