Gość: Ta Druga
IP: *.swic.dialup.inetia.pl
12.01.03, 17:31
od jakiegoś czasu związana jestem z mężczyzną. Rewelacyjny facet, przystojny,
ułożony, taktowny, grzeczny, wspaniały kochanek, więc o co mi chodzi? Ma
jedną zasadniczą wadę: żonę. Ich małżeństwo ma już 10letni staż, dwoje dzieci
i generalnie jakąś tam stabiliazację życiową. A ja mam doła. On twierdzi, że
jest nieszczęśliwy w tym małżeństwie, bo jej nie kocha, kocha mnie i jestem
spełnieniem jego marzeń o kobiecie doskonałej. Chce ustawić się finansowo,
żeby móc odejść z domu. A ja? Ja zastanawiam się nad faktem czy ma na tyle
odwagi, żeby to wszytko zostawić, a ja czy mam na tyle siły, żeby nie wiadomo
jak jeszcze długo być Tą Drugą. Bo w praktyce to wyglada tak, że to ja czekam
na każdy telefon i spotkanie i sama nie mogę dzwonić, bo co będzie jak Ona
będzie obok... Co robić? Czekać? Dokąd? Do emerytury?