ala_lala22
23.01.07, 12:12
Co o tym sadzicie??
Jestem z facetem juz prawie 7 lat fakt faktem z przerwami,no ale mniejsza o to.
Mieszkamy ze soba od 7 mies,bywa roznie raz jest lepiej raz gorzej ale tak
jest chyba w kazdym zwiazku. Tylko ze w naszym to ja ide ciagle na
ustepstwa,to ja sie pogodzilam z tym ze on nie ma dla mnie za duzo czsu,ze nie
okazuje mi uczuc w taki sposob w jaki bym chciala i ostatnio doszlo juz do
tego ze on chyba traktuje psa lepiej odemnie:( W sobote umowil sie z kumplem
mial byc o 19 a przyszedl o 22 i nie chodzi mi o to ze dluzej chcial
posiedziec z kumplem tylko o to ze jak wysylal mi smsa ze mam mu nie robic
kolacji to mogl napisac ze bedzie pozniej ale zlal na to wrocil do domu i
zachowywal sie jak gdyby nigdy nic.A ja jak sie kiedys do domu spoznilam to
mnie nie chcial wpuscic.A wczoraj przyszedl do domu naburmuszony wiec pytam
sie o co mu chodzi i czy cos sie stalo to ten do mnie z ryjem wylecial ze mam
go zostawic i nie denerwowac,no to poszlam.Po jakiejs godzinie pomyslalam
sobie ze moze mu juz przeszlo to znow sie zapytam i sie zaczelo ,wielka
awantura nawet nie wiem o co,naprawde.Popchnal mnie jak powiedzialam ze mam
juz tego wszystkiego powolo dosyc to mi powiedzial ze jak mi cos nie
odpowiada to moge sie wyprowadzic i ze on mi to juz dawno mowil. A skolei
jakos z tydzien przed swietami juz sie spoakowalam,zadzwonilam do kolezanki
zeby po mnie przyjechala to jak juz stalam pod drzwiami to mnie zaczol
przeprasza i blagaz zebym zostala a ja wymiekłam.
Powiedzcie co ja mam zrobic,kocham go ale to robi sie nie do zniesienia:(