lost_m
19.08.07, 23:18
Facet wspaniały, świetny przyjaciel, cudowny jako mężczyzna, ale pracoholik. W
konsekwencji widujemy się w weekendy, zazwyczaj np. w piątek na noc, kawałek
soboty, czasem niedziela. No i właśnie wróciłam do domu. Znalazł dla mnie całe
2 godziny... Poza tym, trochę się w żartach posprzeczaliśmy (o jakąś bzdurę,
to zupełnie nieważne), a on (również w żartach) stwierdził że powinniśmy sie
spotykać tylko w piątki, bo wtedy nie mam w głowie marudzenia. A mi się
zrobiło przykro, bo faktycznie czuję się jak dziewczyna na weekendy i "dobrą
pogodę"... I przykro mi, że nawet wspólnego wyjścia gdziekolwiek nie da się
zaplanować z wyprzedzeniem większym niż pół dnia.
Przepraszam, że smęcę, musiałam się wygadać