Gość: ania
IP: *.chello.pl
13.07.03, 14:00
Tego posta pisze pod wplywem wlasnych doswiadczen i moich znajomych.
Nie znam zadnego dobrego, godnego zaufania ginekologa. A bylam juz u szesciu.
Tak mnie te wizyty zniechecily, ze chodze kiedy musze i jak moge odkladam te
wizyty. Co oczywiscie nie jest dobre dla mojego zdrowia.
Nie wiem, czy to ja mam pecha i moje znajome, ale najczesciej lekarze, daja
tabletki na ladne oczy. Czy to wynika z lenistwa tych lekarzy, czy z
przeczucia, ze wsyztsko zalatwi jedna pigulka?!
Pamietam, ze moja pierwsza ginekolog, dawala zwykly progresteron w tabletkach
na wywolywanie miesiaczek. Zrobila mi wymaz z pochwy i nic wiecej! O zadnych
badaniach krwi nie bylo mowy.
Pozniej prywatny ginekolog i to samo:(! Dal mi jakies tabletki hormonalne i
powiedzial, ze jak okres po nich nie wroci to zrobimy badanie krwi. Bylam
juz w takim wieku, ze mialam 20% szans, na to, ze wroci.I to byl ginekolog,
ktorego pozniej zobaczylam w "Rozmowach w Toku" Ewy Drzygi. Oczywiscie olalam
takie leczenie na ladne oczy.
Ostatni ginekolog. Wymoglam na nim badania krwi, a on i tak zaproponowal
tabletki antykoncepcyjne. I tak nie wspolzylam, ale ch... zapomnialam wziasc
kilka razy i cale to branie poszlo w leb!
TeraZ czytam (chocby i tu, ale jeszcze kobiety.pl, baba.org.pl) o tym, ze
pacjentke nalezy traktowac indywidualnie, zrobic jej profil hormonalny i
szereg innych badan. Nigdy sie z czyms takim nie spotkalam.
Pamietam jeden fragment ksiazki "Czasami wolam w niebo". Autorka tej ksiazki
(zmarla na raka przydatkow), z silnymi bolami podbrzusza udala sie do
polskiego ginekologa, a ten stwierdzil:"Taka juz pani uroda, ze musi bolec".