07.11.07, 18:51
Musze to z siebie wyrzucic...gryza mnie wyrzuty sumienia...
Bylo pozno ok 23.00 - odebralam telefon od nieznajomej. Na wstepie
oznajmila, ze mnie nie zna, ale ma zyciowy problem, a z braku
przyjaciol, nie ma z kim porozmawiac. Zapytala, czy moge ja
wysluchac...odpowiedzialam, ze raczej nie...ona zapytala - ale
dlaczego?? a ja sie rozlaczylam :/ Nie wiem dlaczego tak postapilam -
bylam wtedy jakas 'zawieszona', pomyslalam, ze ktos robi sobie
zarty... ale po chwili namyslu doszlam do wniosku, ze ta kobieta
chyba naprawde potrzebowala z kims porozmawiac, a ja tak ja
potraktowalam :/
Nie moglam do niej oddzwonic, bo zadzwonila na telefon stacjonarny,
ktory nie wyswietla numerow. Sadzac po glosie byla to mloda
dziewczyna, moze miala jakies klopoty...moze chciala z tego powodu
popelnic samobojstwo... Czuje sie okropnie, mam nadzieje, ze
zadzwonila do kogos innego i ta osoba ja wysluchala..
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka