lilka120
13.01.09, 17:27
Czesc wssystkim mam taki problem, jestem z chłopakiem dosc długo
prawie 9miesiecy, Kochamy sie do szalenstwa, on jest katolikiem
bardzo wierzacym, tak samo jak jego mama(jest w radzie koscielnej)
jest taka dewotka ze szok, kaze chodzic mu na siłe do kosciola, jak
bylam ostatnio u niego to kazała isc mu do kosciola a jak zaprzeczył
to powiedziała potem sobie pogadamy!on tez co niedziele łazi do
kosciola, robi to z sibie ale w wiekszosci dlatego ze mu mama kaze,
on zaprzecza ale ja tam swoje wiem.Ja równiez jestem katoliczka z
tym ze nie odczówam potrzeby chodzenia do kosciola, nie lubie tych
tłumów zle sie czuje, mnie inaczej wychowywano mi mama dała wolna
reke, nikt mnie nie zmuszał na siłe zebym chodziła, on ma w domu
powiedziane ze poki u nas mieszkasz masz chodzic, jego rodzice
dobrze wiedza ze ja nie chodze , juz pare kłótni miałam przez to z
chłopakiem ze ja nie chodze , ze katolik powinien ze jemu sie wydaje
ze ja nie wierze, kiedys nawed jego mamam powiedziała ze mogłby
sobie zmienic dziewczyna na taka ktora chodzi;/potem mi to
powiedział, kiedys na dworze powiedział ze nie chce miec takiej
dziewczyny ktora nie chodzi do kosciola, pol nocy przez to ryczałam
na drugi dzien mnie przepraszał i powiedział iz to rozumie bo kazdy
ma prawo wyboru, tak naprawde nie rozumiem wiem o tym doskonale
człowiek ktory jest zapatrzony w kosciol nigdy tego nie zrozumie
takie jest moje zdanie, ja osobiscie nie mam nic przeciwko ze on
chodzi, nie czepiam sie tego, skoro mu tak wygodnie to prosze
bardzo, powiedzial ze on musi chodzic bo jaksie człowiek modli i
chodzi do kosciola to Bog mu zawsze pomoze.Wiele osob mi mowilo ze
zycie z takim czlowiekiem bedzie piekłem powniewaz człowiek ktory co
niedziele lata do kosciola to ponoc kawał h* modli sie a robi swoje,
mysle ze poniekad jest w tym troche racji, mama mnie ostrzega ze jak
kiedys u niego zamieszkam to bede miec przejebane, bo jego mama
bedzie nas budzic o 6rano zeby isc do kosciola. Nie mama zamiary
tutaj nikogo obrazac ale to jest dla mnie dziwna sytuacja , jestem
swiadoma tego ze tak moze kiedys naprawde byc, co wy byscie zrobili
na moim miejscu?