Dodaj do ulubionych

Amerykański analityk: bez paniki, Europa jest z...

IP: 152.75.142.* 17.10.03, 21:07
I tu właśnie jest pies pogrzebany. Zeby stworzyć porządną obronę
trzeba najpierw wydać porządne pieniądze. A tego nie zrobi ani
Czyrak, ani Schroeder, ani Berlusconi, ani żaden przywódca
liczący się z wyborcami.
Obserwuj wątek
    • Gość: Japas Re: Amerykański analityk: bez paniki, Europa jest IP: *.halliburton.com 18.10.03, 00:12
      Tylko po co to robia? Oni naprawde wierza, ze moga Ameryce
      zaszkodzic. A zaszkodza sobie i Europie, czyli i nam tez. Sa
      nielogiczni, krotkozwroczni, rozkapryszeni i napompowani
      nacjonalizmem. To nie nam, ale im powinno odraniczac sie glosy
      w Unii. To Francuzi i Niemcy w ciagu ostatnich dwustu lat
      rozpetali najkrwawsze wojny w Europie. Niemiec potrafii robic
      dobre maszyny, a Francuz perfumy. I niech sie na tym
      skoncentuja, to moze dadza sie trawic. Do polityki niech sie
      raczej nie mieszaja, bo nic z tego dobrego nie wyjdzie. Moja
      wiara we wspolna Europe jest zerowa. Brzmi pieknie, ale nie
      dziala, tak jak komunizm. Europejczycy sie nawzajem nienawidza
      i zwalczaja, a nie konkuruja. Cos na ten temat wiem. A w
      zgodzie to moge oni zyc tylko w USA, bo juz w Kanadzie jakos im
      nie wychodzi. Czyzby za duzo Francuzow? Pozdrowienia dla Pana
      Janusza Korwina.
      • ping-pong Re: Amerykański analityk: bez paniki, Europa jest 19.10.03, 18:20
        Gość portalu: Japas napisał(a):

        > Tylko po co to robia? Oni naprawde wierza, ze moga Ameryce
        > zaszkodzic. A zaszkodza sobie i Europie, czyli i nam tez. Sa
        > nielogiczni, krotkozwroczni, rozkapryszeni i napompowani
        > nacjonalizmem. To nie nam, ale im powinno odraniczac sie glosy
        > w Unii. To Francuzi i Niemcy w ciagu ostatnich dwustu lat
        > rozpetali najkrwawsze wojny w Europie. Niemiec potrafii robic
        > dobre maszyny, a Francuz perfumy. I niech sie na tym
        > skoncentuja, to moze dadza sie trawic. Do polityki niech sie
        > raczej nie mieszaja, bo nic z tego dobrego nie wyjdzie. Moja
        > wiara we wspolna Europe jest zerowa. Brzmi pieknie, ale nie
        > dziala, tak jak komunizm. Europejczycy sie nawzajem nienawidza
        > i zwalczaja, a nie konkuruja. Cos na ten temat wiem.

        Uchyl tajemnicy. Co wiesz?
    • Gość: Roman Re: Amerykański analityk: bez paniki, Europa jest IP: *.proxy.aol.com 18.10.03, 02:03
      Sluszny poglad!
    • Gość: AOL GLUPI ARTYKUL. IP: *.ipt.aol.com 18.10.03, 19:22
      Jesli europa stworzy system obronny to nie po to zeby zagrozic
      NATO...Stworza swoj odrebny system przeciw "swoim" wrogom, i
      tyle. A produkowac samoloty itp,chyba tez potrafia.
      • Gość: vico Re: GLUPI ARTYKUL. IP: 81.11.154.* 18.10.03, 20:08
        Artykul nie zajmuje sie istota sprawy. Kraje UE inwestuja w obronnosc 50% tego
        co USA uzyskujac zaledwie 10% amerykanskiej sprawnosci. Jest wiec duzo do
        zrobienia. Dzisiejsze NATO sklada sie z oddzielnych wojsk roznych panstw,
        niezaleznie od siebie inwestowanych, jednym slowem w sposob calkowicie
        nieefektywny, tak technicznie jak i ekonomicznie. Koordynacja inwestycji
        wojskowych wsrod wszystkich europejskich panstw NATO, nie tylko czlonkow UE,
        jest absolutnie konieczna. Poniewaz wiekszosc europejskich czlonkow NATO
        stanowia UE, powinna ona zajac sie cala sprawa od strony organizacyjnej.
        Teoretycznie jest wszystko mozliwe, w rozsadnym przedziale czasowym mozna
        stworzyc w miare skuteczna europejska armie.
        Oczywiscie jest to delikatny temat, zwlaszcza teraz, kiedy kontakty UE z USA
        nie sa idealne. Istnieja zrozumiale watpliwosci, zwlaszcza w Ameryce.
        USA ma do dzisiaj monopol militarny, gwarantuje bezpieczenstwo panstwom NATO,
        oczekujac za to lojalnosci politycznej, w czym Amerykanie ostatnio sie mocno
        zawiedli. Wojskowa integracja UE spowodowalaby niewatpliwie koniecznosc
        wiekszego liczenia sie politycznego z Unia.
        • Gość: Jan Re: GLUPI ARTYKUL. IP: *.dip.t-dialin.net 18.10.03, 20:12
          A przed kim ma sie Europa bronic?Nie zrobili nikomu krzywdy,jak Amerykanie.
          • Gość: vico Re: GLUPI ARTYKUL. IP: 81.11.154.* 18.10.03, 20:51
            Czy wojsko musi byc wciaz w boju, by potwierdzic swoja potrzebe istnienia?
            Armia jest potrzebna dla zagwarantowania bezpiecznej przyszlosci, w tym
            przypadku Unii, w zmieniajacym sie swiecie. Potrzebna jest ona, jak as pikowy w
            kartach, do wzmocnienia wplywu Unii na zmiany w swiecie.
            Zakladam, ze nie bedzie konfliktu politycznego w NATO. Jest to dla mnie warunek
            podstawowy.
      • Gość: pryk Re: GLUPI ARTYKUL. IP: *.dialup.uni2.es 18.10.03, 20:43
        Europa jest zdolna jedynie zasmrodzic wroga francuskimi serkami.
    • ping-pong O co chodzi amerykanom 19.10.03, 19:14
      Od lat Amerykanie krytykuja panstwa europejskie ze nie daja dosc pieniedzy na
      zbrojenia. O co im teraz chodzi?
      • Gość: vico Re: O co chodzi amerykanom IP: 81.11.189.* 19.10.03, 23:29
        O wszystko, tylko nie o silna europejska armie poza strukturami NATO.
    • Gość: SAGGER Re: Amerykański analityk: bez paniki, Europa jest IP: *.euronet.net.pl 20.10.03, 18:30
      NATO powinno rozpaść się razem z układem warszawskim.obecnie nie
      ma racji bytu i teraz wychodzą problemy.to głupota np.tworzyć
      odrębne siły szybkiego reagowania w NATO i Eurokorpusie.po
      rozpadzie NATO,UE powinna stworzyć własny sojusz obronny
      złorzony z byłych europejskich członków NATO a USA własny sojusz
      z krajami ponatowskimi które chcą.oczywiście oba pakty
      współpracowałyby ze sobą ale lepiej żeby Polska trzymała się z
      USA.
      • Gość: lord cox NATO dla USA to srodek wplywu na Europe a nie tylk IP: 146.145.235.* 20.10.03, 18:50
        pakt obronny.
        • Gość: vico Cos za cos IP: *.dialup.planetinternet.be 20.10.03, 20:57
          Mijaly lata w zgodzie... USA: opiekuncza dominacja militarna, w nagrode takze
          polityczna, Europa: lojalnosc polityczna i pozostanie zdecydowanie w tyle pod
          wzgledem militarnym.
          Kiedy pojawily sie znaki oslabiania lojalnosci politycznej (odmienne podejscie
          np w kryzysie bliskowschodnim), Ameryka ponawiala krytyke zbytniej oszczednosci
          w wydatkach militarnych innych czlonkow NATO. Akurat pod wzgledem technicznym
          krytyka ta byla (i jest) sluszna.
          Kiedy brak lojalnosci ze strony Francji i Niemiec doszedl do zenitu w kryzysie
          irackim, relacje w NATO pogorszyly sie wrecz katastrofalnie.

          W tej sytuacji sa dwa wyjscia, przy zalozeniu, ze sojusz USA z Europa w ramach
          NATO ma przetrwac.

          Pierwsze: powrocic do dawnej sytuacji pelnej lojalnosci politycznej wzgledem
          USA i tradycyjnej struktury NATO. Wzrosnie kontrast miedzy powiekszona sila
          gospodarcza (UE) a bardzo ograniczonym wplywem na polityke swiatowa.

          Drugie: stworzenie armii UE na bazie trwalej politycznej ugody w Unii...co
          wcale nie jest latwe, nowoczesnej i skutecznej... to z kolei jest technicznie
          latwiejsze. Daloby to Unii automatycznie wieksza wage polityczna.

          Pozostaje pytanie, czy obecni politycy unijni sa w stanie cos takiego stworzyc
          bez dalszego pogorszenia stosunkow z USA i oslabienia NATO. Sztuka bedzie
          przekonac Ameryke do wspolpracy politycznej na innej plaszczyznie.
          • Gość: lord cox Re: Cos za cos IP: 146.145.235.* 20.10.03, 21:31
            W zasadzie zgadzam sie z ta analiza.
            Pytaniem jest jednak
            czy Amerykanie chca pozbycia sie hegemonii w Europie ,ktora zwiazana jest z
            esportem amerykanskiej kultury masowej na ten kontynent jak i zabezpieczeniem
            interesow amerykanskich korporacji (ktore Ameryka rzadza).
            Mysle, ze Francuzom zwlaszcza, chodzi o ten wlasnie aspekt dominacji USA w
            Europie.
            Mysle, tez ze USA trudno bedzie przyjac wariant drugi i bedzie rozgrywalo
            wariant pierwszy nawet za cene mieszania sie do wewnetrzych spraw UE i jej
            rozbijania.
            • Gość: vico Re: Cos za cos IP: *.dialup.planetinternet.be 20.10.03, 22:51
              Coraz trudniej jest pogodzic stosowana demokracje USA z etyczna demokracja w
              Unii. Poglebiaja sie roznice ideologiczne. To co jest normalne w Stanach jest
              zakazane w Unii, chociazby finansowanie partii, kampanii wyborczych przez
              prywatne firmy.

              W biznesie, Unia patrzy na rece koncernom USA, co dziala na niektorych za
              oceanem irytujaco. W wielu sprawach przyznano prawna racje Unii. W innych, np
              eksport genetycznie manipulowanej zywnosci, Ameryka forsuje bariery UE.
              Ogolnie, spory dotyczace gospodarki nie ograniczaja sie do UE i USA, maja
              wymiar swiatowy... ostatnio nasilaja sie przepychanki z Chinami.

              Unia bedzie przezywala w najblizszych czasach duze trudnosci polityczne. Tym
              bardziej, ze dzisiejsi przywodcy polityczni Unii sa w istocie urzednikami, nie
              maja wlasciwego formatu.
              Zamiast pracowac nad wzmocnieniem powiekszonej Unii, politycznie i gospodarczo,
              podejmuja sie nowego, trudnego zadania...armia UE. Poczekalbym z tym do poprawy
              stosunkow z USA.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka