hela6
12.02.09, 11:42
Coś mnie wkurza.
Może znajdzie się na to jakieś lekarstwo?
Kiedy budynek mojej wspólnoty był jeszcze własnością miasta, na posesji
przynależnej stał kiosk. Miał swoją posesję wykrojoną z dóbr miejskich, które
były zadrzewione. Po pewnym czasie marny baraczek przebudował się w sklep.
Nikomu to nie przeszkadzało, do czasu aż właściciel nie zaczął mieć pretensji
o przystrzyganie drzew rosnących teraz już na naszej, wspólnotowej posesji.
Obejrzałam plany terenu i szlag mnie trafił, bo facet wbudował swój sklep
niemalże idealnie w swój teren, praktycznie bez żadnego marginesu,wcisnął
między te nieszczęsne drzewa tak że praktycznie cały teren wokół jego sklepiku
należy do naszej wspólnoty. Nie pozostaje nam nic jak strzyc wokoło tę trawę i
formować drzewka.
Krótko mówiąc, facet dokładnie dopilnował swoich interesów a ja kombinuję jak
mu tu kłodę jakąś pod nogi wrzucić.
Są jakieś pomysły?