rachela180
05.03.10, 14:51
Możecie wyciąć, jeśli uznacie to za stosowne, myślę jednak, ze komuś
może się to przydać.
Odejście mojego futrzaka była ogromną stratą. Nie chciałam go oddać
do lecznicy, bo NIE CHCECIE wiedzieć, co robią z ciałami naszych
ukochanych przyjaciół. Zdecydowałam się na nielegalny pochówek.
Uznając, że najlepiej, by zwierzak spoczął tam, gdzie był
najszczęśliwszy, czyli u przyjaciół 300 km od nas, zdecydowałam się
na szybką kremację. Indywidualna kremacja w specjalnym zakładzie jest
możliwa tylko w dużych miastach, a koszty są bardzo duże, niestety.
Zostaje znaleźć znajomych z ogrodem i miejscem na ognisko.
Kremacja w przypadku małych zwierząt nie trwa długo, mniej więcej
godzinę-półtorej, większe zwierzęta siłą rzeczy spalają się dłużej.
Ciało przyjaciela można włożyć do kartonowego pudła. Przykrego
zapachu nie ma - najwyżej na początku jest lekki zapach spalanej
sierści.
Po wygaśnięciu ogniska popiół trzeba zebrać do puszki typu puszka na
herbatę, wystarczy taka, jak niesławne puszki z herbatą ulung za
komuny. Potem już można z tą puszką zrobić, co się chce - pochować w
miejscu, gdzie zwierzak lubił spacerować, na przykład. To lepsze niż
pochowanie w całości - nigdy nie ma gwarancji, że dzikie zwierzęta go
nie wykopią.
Przepraszam, ze o tym piszę, mi jednak ten rytuał kremacji zwierzaka
bardzo pomógł. To był taki osobisty pogrzeb, na którzy futrzak
zasłużył, a wizja futrzaka przerobionego na karmę dla krów była po
prostu okropna.