nickola1 01.06.04, 15:47 chodzi mi o tego kotka, mieszkam trochę daleko od W-wy więc nie mogę służyć swoim samochodem ale podaję tel do CANIS: 833 81 30, 835 64 38, kom. 693 349 978 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
nickola1 Re: mam tel do CANIS! 01.06.04, 15:50 napiszcie koniecznie co z tym kotkiem. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
1111_ewa Re: mam tel do CANIS! 01.06.04, 16:03 tak , tylko zginąłnam teraz autor całego wątku o tym kotku , więc czekamy , aż się zgłosi.... Odpowiedz Link Zgłoś
karolineg Re: mam tel do CANIS! 02.06.04, 09:04 Umfana i jak ? Dzwonilas tam moze? A ten kotek jeszcze tam jest przede wszystkim?? Odpowiedz Link Zgłoś
umfana Re: mam tel do CANIS! 02.06.04, 20:46 Hej! Dziewczyny ja tam nie mieszkam, ani nie pracuje. Musze sie jutro wybrac do Fortu Wola. Moze jakas pomoc wykombinujemy z Ewa, jesli kocisko tam bedzie! Znam torche kocia nature i wiem ze dla kota ostanim miejscem jest schronisko. Zwierze chyba wolaloby zdechac na wolnosc, niz w obozie koncentracyjnym. Przepraszam, jesli za ostro napisalam... Pozdrawiam Ewe i Karoline! :) Odpowiedz Link Zgłoś
karolineg Re: mam tel do CANIS! 03.06.04, 10:33 Jak juz tam się znajdziesz to moze gdzies kocisko zauwazysz...ja to chyba koty ludzka miarkę mierze i jak sobie mysle ze bidulek tam biega sam i nie ma co jesc to slabo mi sie robi. Mysle , ze takie prywatne schronisko jest najlepszym rozwiazaniem (jezeli kot wczesniej byl domowy a zostal wyrzucony) bo jak dziki to pewnie ze wolnosc lepsza;) Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
nickola1 Re: mam tel do CANIS! 03.06.04, 10:46 ja mam to samo. jak sobie wyobrażę że podbiega tak ufnie z nadzieją że może to toś swój to szlag mnie trafia że mieszkam tak daleko. I tylko się boję żeby kotka jacyś sadyści nie dorwali. Widziałam już takie rzeczy... Odpowiedz Link Zgłoś
1111_ewa Oj dziewczyny!!! 03.06.04, 10:54 Ale macie czarne wizję . Kotek się znajdzie CAŁY I ZDROWY , a my mu pomożemy. Podawałam Umfanie - Oli , na prywatnym mój telefon , jestem gotowa szukać kotka i pomóc mu znaleźć dom . Napewno coś wymyślimy . Do schroniska to całkiem odpada . Widziałam co się tam dzieje - kotki popełniaja samobójstwa , próbując sie utopić w misce z wodą lub uderzając główką w coś twardego . Poszukamy pomocy w jakiejś prywatnej fundacj . Może Canis pomoże ? Trzeba też zrobić zrzutke na leczenie tego kociego kataru. Jak myślicie , ile to może kosztować ??? Pozdrawiam i czekam na odzew Odpowiedz Link Zgłoś
karolineg Re: Oj dziewczyny!!! 03.06.04, 11:17 A wszystko jedno ile to bedzie kosztowac, jak sie zbierzemy to spoko. Na stronie tego Canis widzialam, ze oni nie chca przyjmowac nowych kotow bo mają ich pelno , ale moze jakos dadza sie namowic? Ja mam takie wyrzuty sumienia jak nie moge zabrac do domu biednego zwierzaka, ze szok. Mam 3 koty, w tym dwa wzielam jak mialy 2 dni i byly przyniesione do uspienia do veta. Akurat bylam tam z innym kotem (zabranym ze schroniska) no i jak zapytalam co chca z nimi zrobic to je po prostu wzialam do domu. W tym czasie mielismy 5 kotow. Gdybym nie byla w ciazy to bym go wziala na przechowanie, a tak to nie moge bo nie jestem odoprna na toxo (nie wiem jak to sie stalo bo ze zwierzakami roznymi mam do czynienia od poczatku mojego życia:)). Odpowiedz Link Zgłoś
nickola1 Re: Oj dziewczyny!!! 03.06.04, 11:40 nikt nie jest odporny na toksoplazmoze. ale lepiej nie ryzykuj ja rok temu poroniłam przez toxo. Podobno jak chce się uchronić dziecko to trzeba brać jakieś leki podczas ciąży, ale pierw trzeba się zbadać czy wogóle jest się nosicielem. Z drugiej strony wcale mie jest tak łatwo się zarazić, musiałabyś nagminnie nie myć rąk po sprzątaniu kuwety. Jak myjesz łapki po sprzątaniu kuwetki to jest ok Odpowiedz Link Zgłoś
karolineg Re: Oj dziewczyny!!! 03.06.04, 11:44 No ja badalam sie 2 razy i nie jest odporna, znaczy nie mam przeciwcial. moje koty sa zdrowe, a ja dmucham na zimne. Wiesz jak jest, do mięs się nie dotykam (surowych), kuwety nie dotykam (mąż sprząta). Wiadomo, ze zawsze mozna gdzies zlapac ale jak sie tak uważa na to z czym sie styka to moze jakos mozna sie uchronic. Odpowiedz Link Zgłoś
nickola1 Re: Oj dziewczyny!!! 03.06.04, 11:57 Przeciwciała nabiera się dopiero po zarażeniu. Ja zaraziłam się (chyba) w szpitalu wet. wiesz operacje, ful kup, krwi i.t.p. W nagłych wypadkach nie zawsze jest czas by umyć łapy lub założyć rękawiczki. Poza tym dziadek był wetem wujek jest wetem. Odpowiedz Link Zgłoś
karolineg Re: Oj dziewczyny!!! 03.06.04, 12:11 Wow, to taka rodzinka vetow:) Fajnie....Mam wielki szacunek do weterynarzy. To ze pomagają zwierzatom jest juz dla mnie wystarczajace:) Ja od samego poczateczku zbieralam jakies bezdomne, chore zwierzeta. Odpchlałam koty piwniczne itp, itd...i nic mnie nie wzięło. Odpowiedz Link Zgłoś
nickola1 Re: Oj dziewczyny!!! 03.06.04, 12:38 ale ja nie jestem vetem bo zakończyłam naukę po 4 roku, a szpitalu byłam asystentką. Co do weterynarzy to są różni niektórzy to taką ściemę walą aby tylko zgarnąć jak najwięcej kasy, nie potrafią powiedzieć "nie wiem co dolega". Tak naprawdę to najważniejsze by znalezć miejsce gdzie pracuje ktoś z dużym doświadczeniem i wszystkiego nauczy bo na studiach to nie uczą prawie nic. Przyjmowaliśmy do szpitala ludzi zaraz po studiach (po różnych uczelniach) oraz takich z paroletnią praktyką i ja wiedziałam więcej od nich a pracowałam wtedy w szpitalu dopiero 3-4 miesiące. Odpowiedz Link Zgłoś
nickola1 Re: Oj dziewczyny!!! 03.06.04, 12:53 poza tym nie wszyscy idą na med.wet. z powołania u mnie było ful osób na roku które nie dostały się na medycynę ludzką albo takich których starzy są vetami i nie bardzo wiedzieli co robić. Nie chcę uogólniać ale wiele z nich póżniej traktuje zwierzęta przedmiotowo a to musi interesować aby być dobrym, to musi płynąć z serca. Zeby Ciebie nie zasmucać: wielu z wetów serio kocha zwierzaki. Odpowiedz Link Zgłoś
karolineg Re: Oj dziewczyny!!! 03.06.04, 13:01 To w kazdym zawodzie tak jest. Jedni z powolania , inni nie...zawsze wybieram vetow z powolaniem. To widac po nich, po ich podejsciu do zwierzaka, poza tym ludzie sobie przekazuja informacje do kogo chodzic do kogo nie.:)) Odpowiedz Link Zgłoś
nickola1 Re: Oj dziewczyny!!! 03.06.04, 13:16 karolineg, uratujcie tego kotka. Szkoda ze mieszkam daleko bo chętnie też bym jakoś pomogła. Informujcie co z kotkiem. Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
karolineg Re: Oj dziewczyny!!! 03.06.04, 13:20 No bedziemy ratowac tylko niech umfana go namierzy:) Odpowiedz Link Zgłoś
gonia722 Re: uwaga 03.06.04, 21:08 karolineg napisała: > No bedziemy ratowac tylko niech umfana go namierzy:) byłam tam kilka razy i nie widziałam go ani razu wiec to chyba nie ma sensu pisac o tym przez kolejne dni i tygodnie bo to nic nie zmieni tylko moze wlasnie sie tam jakos zasadzic i znaleźć kota samochod nie jest problemem bo rownie dobrze mozna kota wsadzic w torbe i zawieźć autobusem nawet do konstancina - w koncu to nie podroz na ksiezyc;)))) moge pomoc oczywiscie a wiec jezeli ktos chce pomoc w zlokalizowaniu kota i jego zabraniu z tego parkingu prosze o wiadomosc na maila - oby pilnie bo w takim tempie to bedziemy tylko debatowac wysyłajac kolejne posty a kot siedzi tam nadal i czeka na pomoc Odpowiedz Link Zgłoś
pele5 a ja mam wielki problem... 04.06.04, 14:09 Już piszę o co chodzi.Wczoraj stawiając samochód na parkingu za osiedlowym śmietnikiem zauważyłem kotkę, strasznie wychudzoną i z raną na głowie.A z kartonu za nią wychylił sie może 3-4 tygodniowy kociak.Podszedłem bliżej, okazało się że mama ma strasznie zaropiałe oczka i ciężko oddycha, wydaje mi się że ma właśnie koci katar bo co jakiś czas prychała.Maluszek natomiast jedno oczko miał pokryte bielmem.Kotki mieszkają w kartonie po telewizorze, śpią na starych poduszkach. Acha, dziś rano okazało się, że są tam trzy kociaki + mama.Kurcze wszystkie mają coś nie tak z oczkami,są strasznie zaropiałe. Nie za bardzo mogłem się przyjrzeć kotkom i przyznam że bałem się brać na ręce dlatego, że mamy w domu młodą kotkę a i żona jest w piątym miesiącu ciąży, więc sami wiecie.Doniosłem im dziś troszkę suchego pokarmu,dzieci też przynoszą im mleko, ale przyznam szczerze, że wyglądają tragicznie.Nie wiem co mam zrobić a chciałbym im pomóc. Pomóżcie proszę od czego zacząć. Dziś wracam późno z pracy ale zajrzę do nich... Odpowiedz Link Zgłoś
nickola1 Re: a ja mam wielki problem... 04.06.04, 14:17 warto by było zabrać je do weta jeżeli nie da rady je zabrać to pojedz bez nich i powiedz lek. co i jak pewnie cos poradzi da jakieś leki Odpowiedz Link Zgłoś
gonia722 Re: a ja mam wielki problem... 06.06.04, 01:14 nickola1 napisała: > warto by było zabrać je do weta jeżeli nie da rady je zabrać to pojedz bez nich > > i powiedz lek. co i jak pewnie cos poradzi da jakieś leki oczywiscie ze poradzi i co z tego? jak te leki podac skoro nikt nie chce wziac kociakow na rece? katar koci nie jest zaraźliwy dla ludzi ale rzeczywiscie dla innych kotow tak wiec to ze autor postu wziałby je na rece mogłoby sie skonczyc zarazeniem jego kotki (moja kotka tez sie zaraziła zapaleniem tchawicy od malucha, mimo szczepien) zas co do kotkow to nalezy mimo wszystko je zabrac stamtad Odpowiedz Link Zgłoś
g.i.jane Re: a ja mam wielki problem... 04.06.04, 14:53 Pele, ponura sprawa. Bez pomocy weta kociaki umra, kotka pewnie tez. Mnie udalo sie uratowac ulicznego kociaka z katarem w ten sposob ze oddalam go do przylecznicowego szpitalika i po kilku dniach, kiedy byl podleczony, zabralam do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
karolineg Re: a ja mam wielki problem... 04.06.04, 15:04 Pele koniecznie do weterynarza z nimi!! Gdzie to jest? W Wawie? Odpowiedz Link Zgłoś
umfana do pele5! 04.06.04, 17:00 Witam! Czy ta kotka jest czarna z biala bródką i krawacikiem, oraz białymi skarpetkami? Jeśli tak to ja ją widziałam na przystanku tramwajowym wtedy! Słuchaj "koci katar" to zaraźliwa chorba tylko dla kotów, dla ludzi niegroźna! Leczy się ją zawiesiną do oczu : DICORTINEFF ,która kosztuje 7 zł. Można go kupić u weterynarza, lub w aptece na receptę. Może masz przyjaciół w Geant ( przypuszczam że tam pracujesz), którzy mogliby pomódz kocicy i jej maleństwom.Ty możesz zarazić pośrednio w swojego koteczka, więc uważaj. Prosze Cię pomóż kociej rodzinie, bo inaczej zdechną biedaki! Pozdrawiam!Ola Odpowiedz Link Zgłoś
umfana Re: do pele5! 04.06.04, 17:02 Weterynarz będzie wiedział najlepiej...Może są jakieś leki, ktore mozna podac w karmie! Odpowiedz Link Zgłoś
gonia722 Re: do pele5! 06.06.04, 01:16 umfana napisała: > Weterynarz będzie wiedział najlepiej...Może są jakieś leki, ktore mozna podac w > > karmie! wszystko cudownie ale to za mało kotki nalezy stamtad zabrac i to szybko gdzie to jest i czy w warszawie? na "przyjaciol lubiących koty w geant" bym nie liczyła kotki mogą zostac dowiezione do azylu jezeli to warszawa prosze o ifno na maila Odpowiedz Link Zgłoś
gonia722 Re: umfana 06.06.04, 01:17 pele5 napisał(a): > Już piszę o co chodzi.Wczoraj stawiając samochód na parkingu za osiedlowym > śmietnikiem zauważyłem kotkę, jak widac - pele pisze o osiedlowym smietniku a nie o geanie , prawda???? Odpowiedz Link Zgłoś
umfana Re: umfana 06.06.04, 04:23 Pozdrawiam Goche! forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=13080314&a=13221444 Odpowiedz Link Zgłoś
pele5 Re: umfana 07.06.04, 09:29 Nie, to nie przy Geant, tylko na osiedlu w Ząbkach. Do Warszawy niedaleko. Rozmawiamy o wecie, ale ten, który przyjmuje w Ząbkach strasznie się "ceni" i zależy mu chyba tylko i wyłącznie na kasie, bo co by nie zrobił to i tak 50 pln się należy.Dziś wsiadając do samochodu na parkingu poszedłem zajrzeć do kotków i okazuje się że te problemy z oczkami u maluchów to zdaje sie była nie do końca pęknięta błona.Dziś wyglądały ok,choć pomoc im jest potrzebna Odpowiedz Link Zgłoś
umfana Re: umfana 07.06.04, 22:58 Pele! To napewno koci katar...typowa choroba bezdomnuch kotow, kociat! Moze sprobujcie u lekarza med poprosic recepte dla czlowieka na zawiessine do oczu: DICORTINEFF, lub kupic ja w aptece bez recepty! Ona tez jest dobra dla kota! To sa kropeliki do oczu. Pele moze rozwin watek o leczeniu tych koteczek- moze Pan Wet pomoze na forum! Poda jakis lek bez recepty do zaaplikowania w karmie! Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
umfana Kocia stolowka na srodku torow tram. i autostrady! 08.06.04, 23:18 Bylam dzis po pracy o 22 pod Gaent.Spotkalam tam naszego kota z drugim kocurem jemu podbobny. Ten drugi kotek jest zdrowy. Dwa koty posilaly sie na przytanku tramwajowym 26 w strone centrum.Z jednej strony przystanku sa torytamwajowe przez, ktore staral sie przysjc jeden z kotow...Z drugiej storny wiaty jest autostrada! Jakis bezmozg zrobil tam stolowke dla kotow: stoja plastykowe opakowania z sucha kamrna dla zwierzat. Ciekawe kiedy zobacze te koty na tych torach, rozjechane prze tramwaj! Odpowiedz Link Zgłoś
karolineg Re: Kocia stolowka na srodku torow tram. i autost 09.06.04, 14:16 Umfana ale zabralas to jedzenie w bezpieczne miejsce?? Odpowiedz Link Zgłoś