arpse
16.10.05, 15:20
dzien dobry,
mam wielki problem z moim psem, nie umiem sobie z nim poradzić.
mam go prawie od szczeniaka i nie udało się go oduczyć ucieczek; teraz ma ok
3 lata.
mieszkam na wsi, psy (mam jeszcze drugiego) mogłyby biegać swobodnie po
posesji i mogłoby być pięknie; niestety:
- zrobiliśmy jeden płot, dookoła ogrodu - okazał się za niski, pies
przeskakiwał;
- zrobiliśmy płot drugi, bardzo wysoki - pies wynalazł sposób, by go
przeskoczyć;
- zrobiliśmy kojec z siatką - tak długo pracował nad nim aż w końcu zrobił
dziurę, którą uciekł;
- próbowaliśmy uwiązania go na smyczy przed domem - niestety wyje tak, że
zbiega się cała wioska;
- postanowiliśmy trzymać go w domu - dom duży, więc ma do dyspozycji dwa
pokoje (pomijam już fakt, że to pies z gatunku niszczycieli: gryzie co
popadnie, jeśli nie ma akurat własniej kości; wyciąga ze śmietnika co się da,
jeśli akurat ma do niego dostęp; wchodzi na stoły, buszuje wśród talerzy,
jeśli akurat w kuchni się znajdzie itp itd).
niestety, wciąż szukał sposobu, by się z domu wydostać: najpierw nauczył
wyskakiwać przez uchylony lufcik, potem nauczył się otwierać okna, a
wczoraj... wybił głową szybę!
nie mam pojęcia, jak sobie z nim poradzić, strasznie trudno żyć z ciągłym
strachem, że ucieknie - nie jest groźny dla ludzi, nikogo jeszcze nie ugryzł,
ale ludzie boją się psów puszczonych samopas, nie raz przychodzili już do nas
z pretensjami...
matkę mojego psa ma moja siostra - przygarnęła ją jako psa dzikiego. oba psy -
i owa suka i jej syn - zachowują się tak samo, znajdą każdy sposób, by uciec
z miejsca, w którym się znajdują. fakt - zawsze wracają, ale marna to
pociecha jeśli zaraz za nimi przychodzą sąsiedzi z awanturą...
nie mam już siły na niego, prawdę mówiąc...
proszę o jakąś radę.
pozdrawiam,
arpse.