johana19
20.04.06, 21:53
Odkąd stopniały śniegi nasz Tyson biega po wyznaczonej, naszej części ogrodu
jak szalony. No i już drugi raz jest "kontuzjowany" z tego powodu. Najpierw
zadarł sobie pazura w przedniej lewej łapie. Utykał bo zdarty i złamany pazur
go bolał, trwało to jakieś 3 dni (utykanie), potem dawał już sobie nawet
wycierać łapy po spacerze. Przedwczoraj i wczoraj znowu biegał, skakał,
kopał, aportował itp. Wieczorem (po tych szleństwach) znowu zaczął utykać,
tym razem na przednią prawą łapę. Przy próbie jej wytarcia po spacerze
piszczał. Dzisiaj zauważyłam, że nieźle sobie urządził tego pazura. Zawsze
jest to ten sam, drugi pazur. Tym razem rozdwoił go sobie tak, że wierzchnia
część zrobiła się czarna i odstaje od spodniej. Oczywiście jest też rana, jak
przy zerwanym paznokciu. Większą część dnia pies chodzi przygnębiony albo śpi
czy leży. Choć gdy coś chce (np. do jedzenia coś wyżebrać) to potrafi być
namolny i chwilowo zapomina o bólu. Puszczony na ogrodzie też biega. Ale w
domu cierpi, to widać. Piszczy jak źle stanie, wylizuje sobie tą łapę. No i
właśnie... Czekać aż sobie to sam wyliże? Czy może mogę mu jakoś pomóc? Ulżyć
w cierpieniu? mieliście podobne kontuzje? Żal mi biedaka...
Asia mama LENY (27-01-2005)
A Lenka ma już...