22.01.06, 21:23
Gdy przechodzilam do domu ze szkoly, juz czekala pod drzwiami mojego pokoju.
Gdy bylo mi smutno przychodzila i lizala mnie po twarzy. Merdala ogonkiem,
domagala sie glaskania. A wczoraj w nocy zmarla w klatce...w wieku 6 lat:(
Byla ukochanym krolikiem, towarzyszem zabaw. Kladla sie przy kominku i
wygzewala sie razem ze mna. wieczoarmi chowala sie pod moja koldra. Kochala
mnie, a ja ja. I nie rozumiem ludzi, ktorzy mowia, ze czegos tak malego nie
mozna pokochac. A ja kochalam ja, swoim wielkim sercem. A ona mnie, swoim
malutkim serduszkiem

"Tesknimy, bo cie tu juz nie ma,
Siedzimy, placzac ze zmartwienia,
ale najbardziej sie smucimy,
ze nie rzeklimsmy "Dowiedzenia"
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka