malwina121
13.04.06, 14:31
Dzień prze świętami Bożego Narodzenia z bólem serca uśpiłam mojego
najukochańszego kota-Filipa.Miał dopiero 6 latek.Rok cierpiał na niewydolność
nerek robiłam wszystko aby mu pomóc biegałam po lekarzach kupowałam drogie
leki.Pytałam nawet o możliwość przeszczepu nerek i dializ.Niestety to nie
zachód.........weterynarze wysmiali moje propozycje.To był najwspanialszy kot
na świecie niezwykle łagodny spokojny ufny.Zawsze tak dbał o swoje
zdrówko.Nigdy nie biegał po poręczach balkonów tak jak to inne koty nie
wychylał się,bał się wszystkiego co się rusza.Dbałam o niego jak o własne
dziecko.Śmiejcie się śmiejcie..........Jeszcze coś napisze dotego był
wybitnie inteligenty sam otwierał sobie szawki z jedzeniem,przykrywał się
kocykiem,otwierał dzwi.To był naprawde niesamowity kot nie było w nim nic
agresji.Bez zadnych problemów wkładałam mu do buzi tabletke.nie ma drugiego
takiego kota jak on!Mam teraz dwa ale nigdy nie będą takie jak mój FIlip!