Dodaj do ulubionych

panie doktorze pomocy!

09.06.06, 15:59
kot przyniosl dzis rano malego kroliczka; odebralam i do jutra mam zamiar
zatrzymac u znajomych w ogrodku, w domku po swinkach morskich bo zauwazylam,
ze krwawi nieznacznie z ranki na karku (prawdopodobnie slad po kocich
zebach); mam pytanie: czy taki maly krolik musi trafic dokladnie w okolice
swojego domu? jesli tak to klops bo kot nie chce powiedziec gdzie go zlapal :(
za domem jest cala masa kroliczych norek, zazwyczaj w trawie albo w gestych
jezynach, jednego kiedys wypuscilam na chybil trafil bo nie byl ranny i nie
chcialam zwlekac, ale do dzis mnie trapi mysl, czy on sobie poradzil;
dlaczego te koty sa takie okropne.. robia to dla zabawy, czasami nawet nie
zjadaja swojej ofiary;
pozdrawiam (chwilowo odseparowana od szczerbatej koli)
marta
Obserwuj wątek
    • kloko Re: panie doktorze pomocy! 09.06.06, 19:04
      Idz do weterynarza niech opatrzy ranke a potem moze poszukaj jakis norek albo
      zatrzym kroliczka u siebie albo u znajomych chyba ze to dziki krolik mysle ze
      inni ci lepiej doradza niz ja
      • wrexham Re: panie doktorze pomocy! 09.06.06, 19:31
        tak, krolik jest dziki i to bardzo, zatrzymac go nie mam sumienia chociaz jest
        slodziak jakich malo :)
        z ta norka o tyle jest problem, ze kazda nalezy do jakiejs kroliczej rodziny, a
        watpie, zeby go jakies obce kroliki przyjely...
        ranki sa powierzchowne wiec nie chce naduzywac lokalnego weta (zawiozlam mu juz
        malego szpaka odebranego kotom, przyjeli i potem dzwonili zeby mnie
        poinformowac, ze ptaszek czuje sie dobrze :)))
        pozdrawiam marta
    • gagik.geworgian Re: panie doktorze pomocy! 09.06.06, 21:53
      Cześć :-)
      Szkoda mi, gdy koty poluja na takie żwierzaki, ale zawsze podziwiałem koty za
      to, że potrafia nieść w zębach ptaszka lub inne zwierzątko i nie zrobić mu
      żadnej lub prawie żadnej krzywdy.
      Co do donoszenia i szukania jego mamy to nie ma to włąsciwie szans powodzenia,
      a choćby dlatego, że dzika królicza mama , która poczuje zapach człowieka na
      swoim maleństwie porzuci je.
      Co do tego, co nalezy zrobic, to trzeba ustalic na ile duży jest królik?
      Króliki 2-3 tygdoniowe pobierają już stały pokarm, a więc taki króliczek będzie
      podjadał sianko i zielonkę , jabłko. Warto zerwać trochę kończyny, trawy i
      mlecza i położyć koło malucha lub nawet lepiej puścić go w jakimś ogrodzonym
      miejscu na trawie (prawdziwej , a nie takiej trawnikowej) i obserwować z ukrycia
      (tak by go nie stresować ) czy podjada zielonkę.
      Jeśli tak, to jest to królik na tyle samodzielny, że da sobie rade , gdy
      wypuścisz go na wolność.Jesli królik wygląda na bardzo małego i niezaradnego i
      nie podjada sianka , czy zielonki. W takim wypadku jest zbyt młody , by go
      wypuścić. Idealnie wówczas byłoby znaleźć królicę, która akurat odchowuje małe
      i jej go podrzucić. Jesli nie da rady, to kiedyś na forum pisałem o tym jak
      sporządzic zastępcze mleko i karmić takiego malucha.
      A rankę możesz przemyć delikatnie woda utlenioną .
      Czekam na wieści i pozdrawiam serdecznie - Gagik
      • wrexham Re: panie doktorze pomocy! 09.06.06, 23:33
        oj, jak dobrze, ze sie pan odezwal :)
        krolik chyba czuje sie dobrze bo nie dzwonili, a obiecali raportowac jak cos
        sie bedzie dzialo; siedzi w klatce, dostal liscie mlecza i sianko zeby sie
        schowac; jutro po pracy po niego pojade i chyba jednak wypuszcze bo raczej nie
        jest juz 'ssacy'; wydaje mi sie, sobie poradzi jesli chodzi o jedzenie, ale
        gdzie on bidulek bedzie mieszkal? znajde mu jakas przyzwoita kepe jezyn i go
        wypuszcze..; jest wielkosci sredniej swinki morskiej, wiec juz nie calkiem
        malutki, moze sobie da rade..; do tego jeszcze przegralismy z ekwadorem..
        pozdrawiam serdecznie
        marta (teskniaca za kola)
        • wrexham Re: panie doktorze pomocy! 10.06.06, 16:37
          witam :)
          tak jak pan kazal obserwowalam lobuza i okazalo sie, ze nic mu nie jest; zaczal
          jesc trawke i inna zielenine, a przez noc wypil pol miski wody :)
          moi znajomi w miedzyczasie zadzwonili do rspca bo sie denerwowali bardzo i tam
          im powiedzieli, ze w zasadzie to wybor miedzy zlym, a bardzo zlym, przy czym
          bardzo zle to zostawic go w niewoli, czym w pewnym sensie potwierdzili pana
          opinie, ze kroliki tak latwo nie wybaczaja kuzynom wracajacym na lono natury i
          pachnacym obco..; poszlam daleko na lake, wybralam zatoczke otoczona ogromna
          kepa jezyn z dala od sciezki, pozyczylam mu szczescia, wymoglam obietnice, ze
          bedzie na siebie uwazal, przytulilam (a co mi tam krolicze zarazki), pomizialam
          i.. wypuscilam; i tak sie konczy historia jednego nieszczescia, a ja jestem juz
          strzepkiem nerwow, bo znowu przed domem znalazlam zagryzionego ptaszka..;
          zaczynam sie juz bac wychodzic na zewnatrz :(
          moj kot ryszard nigdy by nic takiego nie zrobil (na siodmym pietrze nie ma
          krolikow)
          pozdrawiam goraco
          marta (bez koli)
          • gagik.geworgian Re: panie doktorze pomocy! 11.06.06, 10:50
            Witam :-)
            Jeśli czuł się dobrze i podjadał karmę chętnie to na pewno jest dość silny , by
            spróbować sobie dać radę na wolności. Z czasem znajdzie sobie jakieś dobre
            miejsce na kryjówkę i wykopie sobie norki, w których będzie mógl się chować.
            Powoli też straci zapach człowieka , więc nie będzie tak obco pachniał innym
            królikom.W naturze jest tak, że przeżywa najsilniejszy, najbardziej zaradny.
            Jeśli królik będzie na siebie uważał, uciekał przed drapieżnikami , to ma dużą
            sznasę dorosnąć i doczekać się bardzo licznego potomstwa :-)
            Ale tego , ja mu się powiodło na wolności nigdy się juz nie dowiemy.
            Ale ważne, że zrobiłaś wszsytko, by mu pomóc :-)
            Pozdrawiam ciepło i wiosennie - Gagik
            • wiesia.and.company Re: Wrexham-bardzo odpowiedzialnie się zachowałaś 12.06.06, 12:21
              Gratuluję, naprawdę mam nadzieję, że królik sobie poradzi. A może na wszelki
              wypadek obróżka z dzwoneczkiem?, tylko koniecznie taka obróżka z gumką, z
              której się kot wyswobodzi, gdyby stalo się jakieś nieszczęście (np. zaczepiłby
              obróżką o coś wystającego i usiłował uciec przed psem).
              A może kotka utuczyć, nie będzie taki zwinny, tylko się rozleniwi (nie no,
              żartuję). Pozdrawiam Cię. Wiesia + 6
    • wrexham droga wiesiu, drogi panie doktorze 13.06.06, 10:16
      kot ma zakupiona obroze z dzwonkiem, wyglada bardzo przystojnie, chodzi i
      dzwoni, ale drugi jest bez obrozy wiec trzeba jeszcze mu dokupic; mam nadzieje,
      ze to pomoze; obroza jest specjalna z plastykowym zameczkiem, ktory sie otwiera
      jak sie pociagnie, wiec custard (co za imie dla kota.., drugi nazywa sie
      jelly..) jest bezpieczny; utuczyc (w celu pozbawienia zwinnosci) sie ich nie
      da - za duzo maja tu ruchu :))

      pozdrawiam i sciskam w pasie ciebie wiesiu, pana doktora i cala 'szosteczke'
      marta (ciagle bez koli)
      • wiesia.and.company Re: Marto! Wszyskiego dobrego i dla Ciebie 13.06.06, 15:00
        i dla zadziornych, bojowych podopiecznych.
        Pozdrowionka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka