Dodaj do ulubionych

Burek po wypadku

01.11.06, 14:14
Znalazłam dzis leżącego pod płotem znajomego wiejskiego burka. Myślę że ktos
go potrącił. Trząsł sie, był cały mokry od deszczu i trawy, nie wiem jak
długo tam lezał. Nie widać zadnych widocznych obrażeń. Długo z nim siedziałam
bo nie wiedziałam co zrobić, chciałam przenieść go w zaciszne miejsce, ale
pomyslałam ze moge mu zaszkodzic noszeniem... Po dłuższym czasie wstał i na
chwiejących się łapach powoli poszedł za mną do komórki, gdzie miał
przygotowane posłanie. Wychłeptał własnie 2 miski wody i stojąc zamerdał
nawet ogonem... Zawiozłabym go jutro do lekarza ale nie wiem jak to zrobić,
boję sie ze dla biegającego swobodnie kundelka wyprawa samochodem, samo
zapakowanie go do auta może byc szokiem i przyniesć więcej szkody niż
korzyści...
Co robić?
Obserwuj wątek
    • wrexham Re: Burek po wypadku 01.11.06, 16:38
      chwala ci za to, ze sie nim zajelas; obserwuj go a potem jesli uznasz, ze nalezy
      go zawiezc (mysle, ze by sie przydalo) to koniecznie przywiaz go do zapiecia od
      pasow bezpieczenstwa na tylnym siedzeniu zeby ci sie nie platal po samochodze bo
      to moze byc niebezpieczne; najlepiej, zeby ktos z tylu z nim usiadl; myslisz, ze
      moglby zostac u ciebie w komorce? na zawsze? moze on nie ma domu i po prostu byl
      bardzo slaby z glodu?
      pozdrawiam cie serdecznie i pisz prosze co sie dzieje, moze mozna ci jakos pomoc?
      wrexham
      • mariolka99 Re: Burek po wypadku 01.11.06, 17:54
        Znam go juz kilka lat, ma właścicieli, ale -jak to na wsi-śerdnio sie nim
        interesują. Pies codziennie robił obchód po okolicy i był zupełnie nieźle
        odżywiony:)
        Boję sie ze ma połamane żebra i takie wożenie i przypinanie pasami na dobre mu
        nie wyjdzie:(
        Teraz śpi...
        • wrexham Re: Burek po wypadku 01.11.06, 22:15
          zlamane zebra zrastaja sie same (nie idzie zalozyc gipsu :)))
          ale jest ryzyko, ze cos sie zepsulo w psie w srodku... moze lepiej zaryzykowac
          ten przejazd? kurcze myslisz, ze jego wlasciciele by sie nie przejeli jego
          losem? do pasow mozna go przywiazac kawalkiem sznurka przyczepionego do obrozy;
          jedz ostroznie i powoli to nic sie nie powinno stac; bo jak ma jakis krwotok
          wewnetrzny nie daj boze? jutro normalny dzien to ci pani doktor powie cos
          sensownego; ja tak tylko pisze, zebys nie myslala, ze jestes sama z tym problemem
          pozdrawiam cie cieplo
          wrexham
          • mariolka99 Re: Burek po wypadku 02.11.06, 08:25
            Nie przezył do rana.
            • wrexham Re: Burek po wypadku 02.11.06, 11:31
              o moj boze, nie takiej informacji sie spodziewalam; strasznie mi smutno teraz;
              tyle, ze nie lezal przy szosie, az do smierci tylko czul, ze ktos sie nim
              opiekuje no i cieplej mu bylo w twojej komorce;
              dziekuje, ze sie nim zajelas
              pozdrawiam cieplo
              wrexham
              • mariolka99 Re: Burek po wypadku 02.11.06, 16:37
                Dziękuję za dobre słowo...
                Własnie wyprawiliśmy mu pogrzeb, to był naprawdę mądry pies...
                Eh, życie...
                • avasawaszkiewicz Re: Burek po wypadku 02.11.06, 17:33
                  W imieniu tego psiaka Mariolko BARDZO Ci DZIĘKUJEMY !!! Przede wszystkim dałaś
                  mu szansę na godną śmierć. Nie umarł na ulicy patrząc na pędzące samochody,
                  zmarźnięty i obolały. Czuł bliskość ludzi. Także jeszsze raz DZIĘKUJEMY.
                  PS - podczas takich wypadków dochodzi często do wylewów wewnętrznych i to one a
                  nie złamania są najczęstrzym problemem.
                  Pozdrawiam - 3maj się - ava
                  • misia007 Re: Burek po wypadku 03.11.06, 17:04
                    Mariolko, też Ci dziekuję, pomogłas mu, kiedy najbardziej tego potrzebował.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka