Dodaj do ulubionych

tchorzliwy kot

17.01.07, 11:43
Wzięłam ze schroniska kota w wieku ok 4 mies. Jest potwornie
strachliwy.Początkowo uciekał tylko na dzwięk naszego głosu.Teraz daje się
wyciągać z kąta nie zwiewając, mruczy daje głaskać brzuszek jak go trzymamy
na rękach ale jak podchodzi inna osoba kuli sie i wyrywa.Za to w nocy
rozrabia ile wlezie.

Czy ktoś miął podobne doświadczenia ze swoim kotem.Ile czasu to trwało i jak
mu pomóc przezwyciężć lęk. MYślę czy aby nie wziąc drugiego kota..
Obserwuj wątek
    • po.prostu.ona Re: tchorzliwy kot 17.01.07, 12:15
      Ja na Twoim miejscu poczekałabym trochę z drugim kotem i oswoiłabym tego
      dziczka. Bo może dojść do takiej sytuacji, że on "dogada" się z drugim
      kociakiem, natomiast wobec ludzi pozostanie nieufny i bojaźliwy.
      Ponieważ jest to kocię schroniskowe, zatroszczyłabym się o to, by je odchować,
      odchuchać, upewnić się, że na nic nie choruje. Poza tym, za parę miesięcy
      nadejdzie czas na kastrację - przy dwóch kotach to koszty razy 2.
      Sposobem na spokojny sen w nocy jest "wybawienie" kociaka za dnia - moja
      dorosła 2-letnia kocica ma całą furę zabawek i kilka razy dziennie bawimy się
      do upadłego. To także sposób na nawiązanie więzi z kotem.
      Moja kotka jest w pewnym sensie po przejściach, nie jestem jej pierwszą
      właścicielką, w hodowli z której pochodzi, była prześladowana przez dominującą
      kocicę. Gdy przyjechała do mnie - na początku uciekała nawet wtedy, gdy złapała
      kontakt wzrokowy z człowiekiem, nie można było spoglądać jej w oczy, bo panika
      i ucieczka. Z kuwety korzystała tylko w nocy, to samo z jedzeniem i piciem, a
      za dnia siedziała za szafką lub szafie.
      Mówiłam do niej, głaskałam ją, nie brałam na siłę na ręce ani na kolana. Z
      czasem ośmieliła się, zaczęła wychodzić, spacerować, przełomem było odkrycie,
      że bardzo lubi być szczotkowana.
      Polecam dużo spokoju i cierpliwości, nic na siłę, wabienie przysmakami i
      zabawkami - i jestem pewna, że kocio szybko Wam zaufa i wszystko będzie dobrze.
      • sloooneczko Re: tchorzliwy kot 17.01.07, 12:30
        Dzięki za odpowiedź:)

        Z tym patrzeniem w oczy też tak było na początku..Jak na razie kotek zdrowy,
        apetyt ma za 5:)Moze masz rację, poczekam jeszcze troche, chociaż zawsze
        chciałam mieć 2 koty. Kastracje i leczenie mamy akurat gratis w przytulisku
        więc koszty takie nas nie dotyczą..
        Martwię się czy mu tak nie zostanie...
        • bellisea Re: tchorzliwy kot 17.01.07, 12:40
          nie zostanie....ale musisz mu okazywac duzo zainteresowania, pieszczot. Z
          czasem zapomni o schroniskowych przezyciach, choc pewnie nie o wszystkich.

          Kociak robi duuuze postepy w oswajaniu. A jego przeszlosc wplynie tylko na to,
          ze bedzie znacznie dluzej sie do ciebie przekonywal niz kot hodowlany.

          Z drugim kotem daj sobie spokoj na razie. Pomysl o tym jak kocie bedzie mialo
          okolo roku.
          • sloooneczko Re: tchorzliwy kot 17.01.07, 12:46
            pewnie tak zrobie:)
        • po.prostu.ona Re: tchorzliwy kot 17.01.07, 12:47
          Mam nadzieję, że nie, moja kocica ma 2 lata, jest u mnie od listopada i w tej
          chwili to zupełnie inny kot. Jestem w kontakcie z jej poprzednią właścicielką i
          ona jest przeszczęśliwa, że tak się ułożyło - nie spodziewała się, że tak
          szybko kicia się u nas zaadaptuje. A to dorosła kota przecież.
          Podstawa to przekupienie smakołykami (są takie witaminizowane cukierki dla
          kotów i kociąt, zapytaj w sklepie zoologicznym) i zabawa - jakimiś myszkami na
          wędce, piórkami na patyczku, piłeczkami. Z czasem kot zacznie przychodzić na
          głaskanko, jak się przekona, że kontakt z człowiekiem to sama radość :-)
          Co do kolan i rąk. Wiele kotów tego nie lubi i tu nic się nie poradzi.
          Miałam wcześniej kocura, pieszczocha wielkiego, ale on też na kolana nie lubił
          być brany ani na ręce.
          Życzę powodzenia i z czasem udanego dokocenia, bo zdecydowanie co dwa koty to
          nie jeden. Ja też marzę o drugim kocie :-)
          • mist3 Re: tchorzliwy kot 17.01.07, 21:38
            Moja kotka (1,5 roku) jest nadal tchórzliwa, ale tylko w stosunku do obcych. Ze
            mną sypia, mizia się, itp. Nie jest (i raczej już nie będzie) typem kota, który
            wszystkim włazi na kolana, itd. Może to i lepiej...
            Do mnie też zaczęła przychodzić na kolana nie od razu, ale teraz jest wszystko
            ok. Myślę więc, że cierpliwość popłaci
    • jura1234 Re: tchorzliwy kot 17.01.07, 23:18
      sloooneczko, masz super oswojonego kota :)
      Ja od 3,5 m-ca mam kotkę, która trafiła do nas jak miała już 6 m-cy. Do tej pory
      przed nami ucieka :( Tzn. są postępy i to duże. Na początku siedziała za kanapą,
      później zaczęła chodzić po mieszkaniu, ale skulona przy ziemi itp i itd... Po
      mału, po mału doszło do tego, że można ją czasem pomiziać:) Jak daję kotom jeść
      to nawet sama podchodzi i się o mnie ociera (taka jest interesowna, wreda jedna
      ;)) Kotka jest bardzo strachliwa, jak ktoś przychodzi to zwiewa za pralkę, ale
      jak zorientuje się, że krzywda jej się nie dzieje to wychodzi, panicznie boi się
      odkuracza.
      Oprócz niej mam drugą kotkę. Kicie świetnie się dogadują i mamy spokój w nocy:)
      Widzę, ze kicie są ze sobą szczęśliwe, bawią się, polują na siebie, a my mamy
      kocie kino:) Dlatego też wiem, że mój Strachulec dobrze się u nas czuje, może
      nas niebyt lubi, ale ma koleżankę. Nikt nie pobawi się z kotem tak jak drugi kot:)
      Uważam, że dokocenie to dobry pomysł, im dłużej będziesz zwlekać, tym trudniej
      rezydent przyjmie nowego towarzysza.

      pozdrawiam
      Agnieszka
      • po.prostu.ona Re: tchorzliwy kot 17.01.07, 23:53
        jura1234 napisał:

        > im dłużej będziesz zwlekać, tym trudniej
        > rezydent przyjmie nowego towarzysza.
        >

        No nie wiem, skąd takie kategoryczne stwierdzenie. Bardzo wielu moich znajomych
        dokooptowało nowego kota do wieloletniego rezydenta i nie było większych
        problemów. Fukania i syczenie przez parę dni, a potem pełne kumpelstwo.
        Natomiast znam przypadek, gdzie dwa koty będące ze sobą od najmłodszych
        miesięcy (nie rodzeństwo) owszem, super się dogadywały ze sobą, ale ludzi
        traktowały jako dostarczycieli jedzenia i nic poza tym.
        Kiedy nieszczęśliwym zrządzeniem losu jeden z kotów zmarł (kocurek), kocica
        zrobiła się bardzo agresywna wobec domowników i była z nią cała masa problemów.
        Zdecydowanie uważam, że lepiej dać kocurkowi czas na oswojenie się z ludźmi i
        zaprzyjaźnienie z nimi, a dopiero potem sprawiać mu towarzystwo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka