gosia_1985
14.07.07, 18:35
Opiszę swoją sytuację od początku. Mamy dziecko, córeczka niebawem skończy 2
lata, mamy także starego, małego kundelka. Ostatnio zaczęliśmy się
zastanawiać nad kupnem drugiego pieska. Chcemy aby był to piesek rasowy, aby
był naszym stróżem, obrońcą, jak i zarówno przyjacielem. Mój mąż ubzdurał
sobie pit bulla, albo żadnego innego, bo w przeciwnym razie nie pomoże mi go
wychować (wyprowadzać). Nawet się zgodziłam, ale oglądnęłam na TVN "uwagę" w
której opisywali przypadek psa (amstaffa) który dotkliwie pogryzł dwoje
dzieci. Pit bull i amstaff to psy bardzo zbliżone do siebie. Niektórzy
twierdzą że jedna rasa nie ma nic wspólnego z drugą. Ja się jednak obawiam.
Taki pies potrzebuje "twardej ręki", dyscypliny, odpowiedniego podejścia. W
swoim życiu (oprócz tego kundelka) miałam jednego psa- owczarka niemieckiego.
Sama go wychowałam, mimo swojego młodego wieku (miałam wtedy 13 lat). Wiele
czytałam o psach, bardzo się interesowałam, nauczyłam swojego psa nawet
komend typu: siad, leżeć, zostań, przynieć, stój, wyjdź, zejdź, hop itd....
Nie uczyłam go agresji i był najlepszym moim przyjacielem, którego każdy mógł
pogłaskać, ale gdy trzeba było on umiał stanąć w mej obronie.
Bardzo chcę mieć psa, wiem że to obowiązek, zupełnie jak przy dziecku, zdaję
sobie z tego sprawę i z cała odpowiedzialnością wezmę to na siebie, ale
ponieważ mam jeszcze dziecko musze myśleć za siebie, dziecko a czasem mam
wrażenie ze i za mojego męża.
Jego ultimatum: pit bull albo żaden.
co teraz? :(