cela306
19.11.08, 23:40
witam
mój chłopak a raczej jego ojciec ma jamnika(suczka około13 lat), Psina ma
wiele malych guzków a na brzuchu w okolicach tylnych łapek ma wielkości
więkdzej od pięści dorosłego człowieka(!). Guz przy chodzeniu ociera się o
ziemie i na jego spodzie ma jakby rane.
Ojciec mojego kolegi powiedział, że nie będzie psa ciął, i że operacja nie
wchodzi w grę, bo go na to nei stać(jacyś znajomi powiedzieli mu, że kosztować
to będzie okolo1000zł,bo potem pies musi zostać w klinice ileś tam dni.)
Człowiek jest dziwny i w te tłumaczenia za bardzo mu nie wierzę, ponieważ
nawet nie był z nią u weterynarza!
Bardzo mi żal jej jak ją widzę a mój chłopak nie moze nic na to poradzić, bo
to pies ojca.
Czy ktoś miał może takie doświadczenia?Wiem, że guz jest strasznie duży,ale
chcielibyśmy coś zrobić na własną rękę.
Czy ktoś wie czy tak duże guzy są usuwane? I ile mniej więcej wynosi koszt
zabiegu?Chciałabym się dowiedzieć przed zabraniem jej do lekarza, żeby mieć
jakąś kartę przetargową u ojca.
Proszę o pomoc, bo piesek jest strasznie żywiołowy i radosny i tak żal kiedy
patrzy się na tego guza Nie chodzi tu bynajmniej o wyleczenie choroby, bo
wiem, że możliwość jest, że to nowotwór złośliwy, ale chodzi o usunięcie go w
celu przywrócenia komfortu Psotce.
Pozdrawiam Celina
mogę dołączyć zdjęcie tego guza jak się postaram
pozdrawiam Celina