Dodaj do ulubionych

pytanie o adopcję

08.03.09, 19:59
Mam pytanie. Otóż w grudniu "odeszła" moja kotka. Znalazłam ją lata
temu na stacji benzynowej. Była taka śliczna i kochana. Najbardziej
lubiała mojego syna zawsze spali raem. Siena była oczywiście po
sterylizacji i nigdy nie miała kociąt. Teraz myślę, że nadszedł czas
na jej następczynię... Stąd moje pytanie Otóż zdecydowana jestem
zabrać kotkę ze schroniska. Mieszkam jednak blisko ruchliwej drogi.
Dlatego
koleżanka odradza mi adopcję twierdząc, że jeżeli kot wpadnie pod
samochód będę miała problemy. Jak to w końcu jest czy moj a
koleżanka ma rację? Proszę o odpowiedź.
Obserwuj wątek
    • mist3 Re: pytanie o adopcję 08.03.09, 20:12
      problemy będziesz mieć z wyrzutami sumienia to pewne, natomiast Polska nie jest
      jeszcze (niestety) takim krajem, by opiekunowie ze schroniska mieli możliwość
      śledzić losy oddawanych kotów.
      Namawiam cię do rozważenia zrobienia ze swojego kotka kota 'niewychodzącego'
      (zapewniam cię, że nie jest to męczenie zwierząt) - i adoptowanie kotka (a
      jeszcze lepiej dwóch) z domu tymczasowego.
      Dlaczego dom tymczasowy?
      1. kotki stamtąd są zaszczepione, odrobaczone a często wysterylizowane.
      2. kotki z DT są zsocjalizowane - tzn. umieją żyć z ludźmi, ich tymczasowi
      opiekunowie mogą ci wiele powiedzieć o ich charakterze, często są to właśnie
      koty niewychodzące - a więc nie będą domagać się 'wolności'.
      3. biorąc kotka z DT robisz miejsce dla kolejnego kota ze schroniska - DT
      opiekują się kotami, oddają je dobrym ludziom i zabierają kolejne koty ze
      schroniska - tak więc zabierając kota z DT tak naprawdę zabierasz kolejnego kota
      ze schroniska.

      Na pewno kotu będzie lepiej u ciebie niż w schronisku - ale na pewno też można
      sprawić, by kot nie wychodził na ruchliwą ulicę. Wymaga to cierpliwości
      właściciela, ale jako doświadczona kociara już o cierpliwości dużo wiesz :)
      A gdzie można znaleźć koty w DT:
      forum.miau.pl/viewtopic.php?t=33432
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=34014282&a=34014282&v=2&wv.x=0
      www.koty.civ.pl/naszosrodek/naszosrodek.php
    • rozi33 Re: pytanie o adopcję 08.03.09, 21:02
      Witaj,
      śmiało decyduj się na adpocje!
      przed oddaniem kotka pod Twoją opiekę skontaktują się z Tobą
      adopcyjni wolontariusze. Odpowiedz im szczerze na wszystkie pytania,
      powiedz także o ruchliwej drodze. Napisz, że chcesz zrobić to co
      radzi mist3 (i postaraj się zastosować do tych rad). A potem ciesz
      się z kociaków, które u Ciebie zamieszkają
    • salma75 Re: pytanie o adopcję 08.03.09, 21:05
      Dlaczego świadomie narażasz kota na śmierć wypuszczając go w pobliżu ruchliwej
      drogi?
      • rozi33 Re: pytanie o adopcję 08.03.09, 22:14
        dlaczego uważasz, że kot będzie narażony na śmierć?
        Przecież mieszkanie w pobliżu ruchliwej drogi nie jest równoznaczne
        z narażaniem na śmierć! Piszesz "wypuszczając go". A jeśli jest np
        wysokie ogrodzenie, którego kot nie pokona? A jeśli będzie tak
        otoczony miłością i innym dobrem wszelakim, że nawet nie pomyśli o
        wyjściu w pobliże tej drogi? Znasz warunki w jakich zamieszka
        futrzak?
        Czytałaś dokładnie pierwszy post? Kotka, której brak zapełnić ma
        nowy kicaj, miała kochający dom przez lata, mało tego była po
        sterylizacji, na takie zabiegi nie decydują się ludzie
        nieodpowiedzialni
        Uzasadnij swoją tezę, bo póki co ja twierdzę, że została napisana
        bez jakiegokolwiek przemyślenia.

        a koda4 życzę udanej adopcji i trzymam kciuki.
        • salma75 Re: pytanie o adopcję 08.03.09, 22:59
          rozi, wybacz, ale nie wiesz co piszesz.
          Żadne ogrodzenie nie jest przeszkodą dla kota. Żadne. Chyba, że takie pod prądem ;).
          Największa miłość nie zatrzyma tego stworzenia w domu jeśli tylko kocio będzie
          miał możliwość wychodzenia. Taka jest natura kocia.
          Znam ją od prawie 30 lat...
          Autorka wątku wyraźnie napisała, że istnieje ryzyko, iż kot skończy pod kołami
          samochodu i konsekwencji tego wypadku się boi.
          Przeczytaj jeszcze raz jej post.
          • rozi33 Re: pytanie o adopcję 08.03.09, 23:57
            przeczytałam dokładnie, dlatego nadal twierdzę, że wysuwasz
            niewłascise wnioski.
            Też znam kocią naturę, co prawda troszkę krócej niż od 30 lat (ale
            niewiele)
            Autorka wątku napisała, że mieszka przy ruchliwej drodze. To
            zupełnie co innego niż śmierć pod kołami!!!
            A ogrodzenie i owszem stanowi niezłą przeszkodę, np dla mojego
            własnego kociaka (samiec dorosły żeby nie było wątpliwości)
            Jak wszyscy wiemy zwierzaki różnią się między sobą nie tylko
            umaszczeniem ale przede wszystkim mają swoje charakterki.To że Twoje
            koty szukały wolności nie znaczy że wszystkie tak postępują. Moje
            nie mają potrzeby ucieczki i są zadowolone z warunków jakie mogłam
            im zapewnić. Jeśli Twoje podopieczne zdobywały się na pokonanie
            różnych przeszkód żeby się oswobodzić to myślę, że z powodu
            (oczywiście to tylko moje domysły)
            1. instynktu rozmnażania
            2. instynktu prtzetrwania, bardzo szeroko rozumianego
      • balanga3.0 Re: pytanie o adopcję 09.03.09, 08:02
        salma75 napisała:

        > Dlaczego świadomie narażasz kota na śmierć wypuszczając go w
        pobliżu ruchliwej
        > drogi?
        >
        Salma75, przesadziłaś i to bardzo. co innego mieszkać w pobliżu
        ruchliwej drogi a co innego wypuszczać na nią zwierzaka!

        cóż widać dla niektórych obcowanie z kotami przez 30 lat to za mało,
        żeby poznać dokładnie ich naturę i intencje ich opiekunów.
        Zapewniem, ze w ogromnej większości bardzo dobre intencje (99,9%)
        • salma75 Re: pytanie o adopcję 10.03.09, 13:42
          Do autorki wątku - skoro rozważasz ryzyko wpadnięcia kota pod samochód zastanów
          się może nad niewypuszczaniem zwierzaka...?
          Trochę wysiłku a jest szansa, że kocina pożyje z Tobą w zdrowiu długie lata.

          rozi, balanga, pozostancie w takim razie w blogiej nieswiadomości jakie ryzyko
          dla kota wychodzącego stwarza obecność w pobliżu ruchliwej szosy. Powodzenia
          Waszym kotom życzę.

          I nie mnie uświadamiać nt wyadoptowywania kotów i intencji osób adoptujących.
          Mam za sobą dziesiątki kocich adopcji, udanych adopcji.

          Podpisano - właścicielka 5 wysterylizowanych bądź wykastrowanych zadbanych i
          szczęśliwych kotów, które tylko węszą okazji by czmyhnąć na dwór.
    • avasawaszkiewicz Re: pytanie o adopcję 09.03.09, 00:22
      Skąd jesteś? Niewykluczone, że mam wspaniałą koteczkę dla Ciebie. Jest dorosła
      ma około 4rech lat i ciężkie życie za sobą mieszka u mnie w lecznicy już od
      ponad 1,5 roku i szuka domu. Zadomowiła się z nami i z okolicą aż tak, że
      wychodzi na dwór omijając jednak naszą bardzo ruchliwą ulicę zlokalizowaną tuż
      przy lecznicy.
      Co Ty na to? Chętnie służę historiami o tej wspaniałej dziewczynie a jest co
      opowiedzieć (na samą myśl o tym, że mam ją oddać łzy cisną mi się do oczu ale
      niestety to będzie dla niej zdecydowanie najlepsze wyjście).
      Pozdrawiam - Ava
      PS zdecydowanie jestem za adopcją
      • koda4 Re: pytanie o adopcję 09.03.09, 22:20
        Jestem z samego południa Polski-Bielsko-Biała. Pozdrawiam
    • balanga3.0 Re: pytanie o adopcję 09.03.09, 07:54
      koty to bardzo inteligentne zwierzaki.
      Jeśli mają zapewnioną właściwoą opiekę to raczej nie probują
      wydostawać się "na wolność". Chyba, że osobnik jest nadzwyczaj
      ciekawy, wtedy może chcieć pokonać rózne przeszkody. No i nie
      kastrowany kocur pogna za piękną kotką bez zwracania uwagi na
      cokolwiek. Ale my tu na tym forum jesteśmy przeciwni bezmyślnemu
      rozmnażaniu i nasze zwierzaki są kastratami przecież, więc taka
      sytuacja nie wchodzi w grę.

      Rozi33 mam nadzieję, że nie masz ogrodzenia pod napięciem a to, że
      Twój kicek nie ma ochoty na wspinaczki po nim świadczy tylko o
      możliwośći pokonywania innych przeszkód i zaspokojenia łowczego
      instynktu.
      Ja również uważam, że adopcja to bardzo dobry pomysł i warto poddać
      się wszystkim formalnościom związanym ze stworzeniem nowego domu dla
      kociaka. Kotek po przejściach, mieszkający w schronisku czy lecznicy
      będzie tak wdzięczny za opiekę, że nie będzie miał ochoty odwiedzać
      ruchliwej drogi. A okaże swoją miłośc i przywiązanie do nowych
      opiekunów na swój bardzo wyjątkowy i urokliwy koci sposób.
      • rezurekcja Re: pytanie o adopcję 09.03.09, 18:57
        balanga3.0 napisał:

        > Jeśli mają zapewnioną właściwoą opiekę to raczej nie probują
        > wydostawać się "na wolność".

        hm... moja rodzina tego nie potwierdzi.
        Albo: co to znaczy "wlasciwa opieka"?

        > Chyba, że osobnik jest nadzwyczaj
        > ciekawy, wtedy może chcieć pokonać rózne przeszkody.

        Nasze kastraty pokonuja rozne przeszkody.

        > Kotek po przejściach, mieszkający w schronisku czy lecznicy
        > będzie tak wdzięczny za opiekę, że nie będzie miał ochoty
        odwiedzać
        > ruchliwej drogi.

        ????? My w te wdziecznosc kota nie wierzymy.
        • macarthur Re: pytanie o adopcję 09.03.09, 19:54
          kot to taki mały tygrys, czy jak nakarmisz tygrysa to myślisz że on
          okaże ci swoją wdzięczność i jak będzie głodny to cię nie zje?

          koty to zwierzęta wdzięczne lecz bardziej chodzi tu o wdzięk a nie
          wdzięczność, taka ich natura że one uważają że to człowiek powinien
          być im wdzięczny że sie pozwalaja karmić i sobą zajmować
          to trochę jak w piosence Maleńczuka
          " mej natury nic nie zmieni,zawsze wrócę do korzeni"
          widać że wiele osób na forum nie zna prawdziwej kociej natury i za
          taką uważa swoje pobożne życzenia
          • tenshii Re: pytanie o adopcję 09.03.09, 20:13
            Obrazuje to też powiedzenie:

            Pies dostaje jeść i myśli: "dają mi jeść - pewnie są Bogami"
            Kot dostaje jeść i myśli: "dają mi jeść - pewnie jestem Bogiem"

            :))))))
    • koda4 Re: pytanie o adopcję 09.03.09, 22:35
      Dziękuję za odpowiedzi. Ja już zdecydowalam. W środę odbieram auto
      od mechanika i razem z męzem jedziemy po kicię Oczywiście bez syna
      myślę, że widok tylu kocich nieszczęść mógłby wywołać szok. A
      niestety nie jestem w stanie pomóc wszystkim kotkom, dlatego
      weźniemy jednego. pozdrawiam serdecznie.
      • mist3 Re: pytanie o adopcję 10.03.09, 21:39
        jeśli możesz i masz warunki - weź 2 koty. 2 koty zjedzą niewiele więcej niż 1
        (konkurencja przy misce sprawia, że czego nie zje jeden, to zje drugi), a będą
        się lepiej ze sobą czuły.
        Dlaczego warto wziąć 2 koty:
        forum.miau.pl/viewtopic.php?t=13894
      • avasawaszkiewicz Re: pytanie o adopcję 11.03.09, 00:09
        Szkoda, że jesteś z tak daleka :).
        Ja również uważam, że 2 koty to bardzo dobry wybór przemyślcie to.
        Pozdrawiam - Ava
        PS czekamy na relacje i może jakieś zdjęcia :)
        • koda4 Re: pytanie o adopcję 14.03.09, 19:47
          Witam. Piszę żeby się podzielić moimi wrażeniami po wizycie w
          schronisku. Otóż wzięłam śliczną szyrkletkę. Żałuję, ale wzięliśmy
          tylko jednego kotka- mąż absolutnie nie chciał słyszeć o drugim:(
          Dżetta ma niecałe 7 lat i jest niesamowitym pieszczochem. Teraz
          trochę marudzi bo jest po sterylce i nie pasuje jej kołnierz, ale
          jakoś sobie radzimy. Zamieszczę jej zdjęcie ale po zdjęciu
          kołnierzyka czyli za jakiś tydzień. Kotka jest z nami niecały
          tydzień a już uważa nas za swoich. śpi oczywiście na łóżku z
          dzieckiem. Bardzo się cieszę że się zdecydowałam na wizytę w
          schronisku-jedno kocie nieszczęście mniej. Pozdrawiam
          • mist3 Re: pytanie o adopcję 14.03.09, 20:28
            super decyzja!!! a nad mężem ponoć najlepiej pracuje los - istnieje duże
            prawdopodobieństwo, że po marcu jakaś kocia bieda stanie na waszej drodze i
            wtedy najbardziej nawet twarde mężowskie serca topnieją jak wosk.
          • wladziac Re: pytanie o adopcję 14.03.09, 20:34
            gratuluję podjętej decyzji,schroniskowe koty potrafią "docenić"
            dobre serce i odzajemniają się niesamowitą miłością,może kiedyś mąż
            da się przekonać do wzięcia drugiego kotka,czasami trzeba czasu dla
            nieprzekonanych,a znam trochę przypadków gdzie kot czy pies którego
            pan domu wcale nie chciał stał się ulubieńcem na całe
            życie,pozdrawiam i życzę dużo dobrego razem z mową domowniczką
            • amadobo Re: pytanie o adopcję 15.03.09, 10:37
              Zupełnie jak u mnie. Mąz nie chciał slyszeć o psie w domu. Kiedy
              psiak przybył do nas, okazywał mu ostentacyjną obojtność. Potem
              przez rok walczyli o przywództwo w stadzie /dosłownie, bo mąż
              uparciuch a pies welshterier/. Teraz, kiedy psiak ma juz 9 lat,
              kochają sie obaj bez pamięci. Kiedy mąż jest poza domem, pies
              jest "kupą tęskniącego nieszczęścia", pan natomiast nie wyobraża
              sobie już teraz oddania swego pupila gdziekolwiek. Dawniej
              wielokrotnie nakazywał nam pozbycie sie problemu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka