Dodaj do ulubionych

mam dość....

24.01.07, 23:35
Tylko prosze nie piszcie "zostaw go bo nie potrafie" ... jestem z moim
chłopakiem 2,5 roku bardzo go kocham ale jednym słowem boje sie go.. boje sie
sprzeciwic kiedy sie kłócimy... za pierwszym razem kiedy dowiedziałam sie ze
spotykał sie z inna i kazałam mu wypier**ć krzyczkałam ze mnie zdradza i
płakałam złapał mnie za szyje i poddusił... kiedy kiedy wracalismy z imprezy
pózno wieczorem około 23-24 w nocy pokłócilismy sie pobiegłam za nim zaczoł
mnie szarpac uderzyłam go w twarz a on w tym momencie zaczoł mnie lac na
środku ulicy i ciezko by to sie skonczyło jak by nie to ze zatrzymał sie
samochód wyskoczyła jaka pani i zaczeła krzyczecz zeby przestał bo zadzwoni na
policje on nie reagował dobiegło kilku chłopaków zaczeli mu grozic ze jak mnie
jeszcze raz uderzy to go zapierd***ą kazali mi odejsc powiedzieli ze dadza mu
nauczke ale ja stanęłam w jego obronie po wymianie zdan pojechalismy do
domu... kolejnym razem zrobił mi awanture w domu ze nie chciałam z nim "iść"
do łózka krzyczał.. potrzaskał szybe z ławy zaczełam krzyczec zeby sie
uspokoił to nic nie dało uderzył mnie upadłam na podłoge a on rzucił we mnie
szklanym talerzykiem rzecz jasna talerzyk potrzaskał na moich plecach... Wiec
sie to juz nie zdarzyło on sie zmienił... Kocham go i wiem ze on mnie tez
problem jest w tym ze boje sie go... nikt nie wie o tym co tu opisałam..
musiałam to z siebie wyrzucic bo sama nie daje rady... Co mam zrobic zeby
było tak jak kiedys?? chodzi o to ze ja sie go boje... boje sie odezwac kiedy
jest zly bo boje sie ze tos ie znowu powtórzy ;-(
Obserwuj wątek
    • ss231 Re: mam dość.... 25.01.07, 00:09
      Nie bój sie drania!!!w razie czego mu oddaj i to z całej siły!!!
      • triss_merigold6 Re: mam dość.... 25.01.07, 10:21
        Cudna rada. Wtedy panna wyląduje na OIOM-ie a implanty i plastyka twarzy trochę
        kosztują.
        Nie chcesz go zostawić? Trudno. W takim razie będzie Cię tłukł, przepraszał,
        tłukł, przepraszał. Potem zaliczycie wpadkę, ślub i dopiero da Ci popalić.
        Albo go kopniesz z hukiem albo zostaniesz z ową "wielką miłością" i za parę lat
        będziesz wyglądać jak kobiety z reportaży o patologii społecznej. Twój wybór.
        • kasia161072 Re: mam dość.... 25.01.07, 13:11
          jak najszybciej uciekaj ,zmień adres,znajomych,pracę.przy nim nie masz
          przyszłości.
    • horpyna4 Re: mam dość.... 26.01.07, 20:34
      Kochasz go i nie potrafisz zostawić? Jeżeli to nie podpucha, to lecz się
      dziewczyno na nogi, bo na głowę chyba za późno...
    • ela282 Re: mam dość.... 29.01.07, 12:29
      No cóż głupich nie sieją, sami się rodzą.
    • lidka_77 spisz testament 04.02.07, 14:04
      oboje się lejecie, problem w tym, że Ty jesteś słabsza, a przemoc nigdy niczego
      nie rozwiązuje.
      odejdź, bo jeśli nie t0o nie skończy się to dobrze. problem w tym, że jesli
      odejdziesz z myślą, że on może się zastanowi i zmieni, to on może faktycznie
      zmieni się.. na chwilę, a potem od nowa to samo.
      w każdym razie powodzenia...
      • sonia.t1 Re: spisz testament 28.04.07, 08:19
        Ja swojego narzeczonego kocham za to że na równi ze mną dba o nasz zwiazek,za
        czułość, szczerość, mądrość i za wiele innych zalet których nie będę przytaczać.
        Ty natomiast kochasz swojego faceta za to że Cię TłUCZE.
      • sonia.t1 Re: spisz testament 28.04.07, 08:22
        Ja swojego narzeczonego kocham za to że na równi ze mną dba o nasz zwiazek,za
        czułość, szczerość, mądrość i za wiele innych zalet których nie będę przytaczać.
        Ty natomiast kochasz swojego faceta za to że Cię TłUCZE. Być może lubisz być
        OFIARą... Dziewczyno opamiętaj się!
    • femine79 Re: mam dość.... 12.03.07, 23:54
      Dobrze, że napisałaś o swoich kłopotach na forum, wyrzuciłaś to z siebie.
      Wyobrażam sobie, ze trzeba odwagi, by publicznie opowiedzieć o tym, jak jest
      się ponizanym przez 2-gą osobę i wierzę, że nie było to łatwe.
      Rzeczywiście znalazłaś się w trudnej sytuacji i nie dziwię się, że nie bardzo
      wiesz, co masz robić dalej. Z tego, co opisałaś wyłaniaja się dwa, sprzeczne
      ze sobą obrazy Twojego chłopaka. Jeden to ten, którego się boisz, przy którym
      czujesz, że nie mozesz być sobą, a próby bronienia Swoich racji kończą się dla
      Ciebie pobiciem. Zresztą sama wiesz najlepiej jak jest. Drugi obraz Twojego
      chłopaka zawiera natomiast wszystkie jego cechy, za które go kochasz, czujesz
      się z nim zwiazana, widzisz, że stara się specjalnie dla Ciebie.
      Chciałabyś, aby on był taki, jak przedtem i nie wiesz jak to zrobić. Ja też
      nie wiem jak to zrobić, więc trochę Cię rozczarowuje w tym momencie. Chciałabym
      natomiast, abyś wzięła sobie do serca to, co teraz napiszę. Proszę, przestań
      wyobrażać sobie, że Twój chłopak kiedyś poprawi się. On już wie, że może robić
      wszystko i to robi. Po niegodziwym zachowaniu wobec Ciebie czasem czuje wyrzuty
      sumienia i rzeczywiscie jest wtedy czuły, rozumiejacy, miły, taki, w jakim się
      zakochałaś. Można wtedy pomysleć, że teraz bedzie już tylko lepiej, a to
      zachowanie, za które przepraszał Twój chłopak, to tylko incydent, który wiecej
      się nie powtórzy. Wierz mi, powtórzy się. Będzie coraz gorzej: bicie i
      ponizanie będą coraz boleśniejsze, a okresy sielanki coraz krótsze i rzadsze.
      Napisałaś, że już nie dajesz rady ( no, bo kto by dawał?), ale żyjąc dalej
      z takim partnerem bedziesz potrzebowała 1000 razy więcej siły, żeby znosić jego
      złe zachowania. Zobacz, już zniosłaś tyle niedobrych rzeczy
      od swojego chłopaka- ile trzeba było mieć cierpliwości, odporności, odwagi,
      siły, by to przetrwać, to Ty sama wiesz najlepiej. Skoro to Ci się udało, to
      potrafisz też go zostawić. On Ci tylko wmawia, że nic nie potrafisz. Pewnie
      wiele z mysli typu: jestem do niczego, zawsze wszystko psuje, itp., które
      mówisz czasem sama do siebie, to jest powtórzenie słów, które słyszałaś
      od Swojego chłopaka. On chce, żebyś czuła się nikim, dlatego trzeba walczyć
      z takimi myślami. Zobacz, wiele kobiet tkwiacych w podobnych związkach
      do Twojego dały radę uciec, więc Ty też możesz.
      Wierzę, że trudno przestać kogoś kochać, mimo, że logika podpowiada inaczej.
      Masz powody, by go nienawidzieć, prawda? Te wszystkie upokorzenia, których
      zaznałaś z jego strony dowodzą różnych emocji wobec Ciebie, ale nie jego
      miłości, szacunku. W chwilach sielanki zapomina się o krzywdach, czasem zadaje
      się sobie pytanie: czy to wogóle miało miejsce? Proszę, nie zapominaj o swoich
      uczuciach, tych dobrych i tych złych, Twoje emocje są ważne. Jesteś wartościową
      osobą, która zasługuje na to, by czuć się bezpiecznie i by kochać kogoś
      za całość, a nie tylko za jedną stronę osobowości. Zresztą te dobre zachowania
      osoby, która się nad Tobą znęca to tylko wyrachowana manipulacja obliczona
      na udobruchanie Ciebie.
      Oczywiście to Ty wybierzesz, co dalej zrobisz. Nie wiem czy Cię przekonałam,
      czy nie, mam nadzieję, że chociaż troszeczkę. Zyczę Ci wszystkiego najlepszego.
    • rosaliza Re: mam dość.... 14.03.07, 00:58
      patir1990 napisała:
      > dobiegło kilku chłopaków zaczeli mu grozic ze jak mnie
      > jeszcze raz uderzy to go zapierd***ą kazali mi odejsc powiedzieli ze dadza mu
      > nauczke

      Masz jeszcze jakieś pytania co do tego, jak normalni faceci reagują w takiej
      sytuacji? Zwiewaj z tego romansu, póki czas. Jak nie zwiejesz, innego love nie
      będzie. Tylko bęcki będą.

      Pozdrawiam,
      Rosa
      • kraxa odnosnie tego fragmentu wlasnie 15.03.07, 21:27
        Dziewczyno to co pokazalas tym przypdkowym przechoniom, ktorzy ujeli sie za
        Tob, kiedy Twoja milosc walila w Ciebie jak w worek treningowy na ulicy jest
        przerazajace....Jak myslisz, czy oni jeszcze kiedys zareaguja w podobnej
        sytuacji skoro wiedza, ze ofiara moze sie zwrocic przeciwko nim i wziac strone
        agresora a z nich zrobic durniow??? Pomysl nad tym- powinno Ci byc wstyd- obcy
        ludzie Ci okazali wiecej szacunku i troski niz Twoja "milosc" a Ty dalej nie
        wiesz co masz zrobic... Glupias
    • mis_fozzie Re: mam dość.... 16.03.07, 17:24
      > Co mam zrobic zeby było tak jak kiedys??
      Nie bedzie...
    • makwa.lz Re: mam dość.... 20.03.07, 18:01
      dziwi mnie ze jak ktos chcial go ustawic ty stanelas w jego obronie..strasznie
      mnie dziwi. on nie przestanie tego robic. ja bym uciekla jak najdalej od takiego
      zwyrodnialca i kiedys wystarczylo ze tylko raz uderzyl w twarz i skonczylo sie..
      mi wystarczyl jeden jedyny raz, a dzis zrobilabym to samo.
      • ewag52 Re: mam dość.... 23.03.07, 22:18
        niestety, ma taki model zachowania.
        Podejrzewam,że to jest twoja rola (ofiary).Chyba idą za tym jakies
        patologie w waszych domach.
        Jeżeli z nim zostaniesz, będzie cię tłukł regularnie.
        I nie sa to jakies przypuszczenia, tylko jak najbardziej realne prognozy.
        Uwierz lepiej wszystkim.
        A jak do waszego wspólnego -kiedyś- domu przyjedzie załoga interwencyjna,
        to wycofasz zarzuty, a sąsiadkom bedziesz mówic,ze się poślizgnęłaś
        w łazience.
        Bicie i przemoc, to jak uzależnienie.
    • srubka_87 Re: mam dość.... 26.04.07, 19:29
      Jezu...i ty go kochasz? za CO GO KOCHASZ??! zwieeeewaj i to w podskokach!
      • anija18 Re: mam dość.... 16.02.08, 23:59
        dziewczyno wyciągnij wnioski z tego co ci piszą nikt nie napisał że to się
        zmieni i będzie jak dawniej czy ci to nie daje do myślenia?
    • brzozasyberyjska Re: mam dość.... 17.02.08, 13:21
      Witaj Patir! nie wiem, czy jeszcze zaglądasz na to forum, (od
      Twojego posta minął już ponad rok), ani nie wiem, czy coś się
      zmieniło w Twojej sytuacji. rozumiem, że możesz być w tak złej
      formie psychicznej, że nie znajdujesz u siebie dość sił potrzebnych
      do tego, żeby podjąć jakieś radykalne kroki, odejść. jednak wiem też
      z doświadczenia, że jeżeli nadal będziesz pozostawać w tym związku
      to Twój stan psychiczny będzie coraz gorszy a sił do odejścia też
      coraz mniej. Co do Twojego chłopaka, to on nie widzi powodów, dla
      których miałby się zmienić, czy chociażby próbować pracować nad
      sobą, myślę, że raczej będzie pozwalał sobie na coraz więcej a jego
      agresja będzie stopniowo rosła. Jeżeli kategorycznie nie chcesz
      teraz odejść od niego to przynajmniej poszukaj dla siebie jakiegoś
      wsparcia, (wejście i napisanie na tym forum to dobry, pierwszy
      krok), zacznij mówić innym o swojej krzywdzie, o tym co czujesz,
      może skontaktuj się z niebieską linią, lub inną organizacją
      wspierającą ofiary przemocy. mam nadzieję, że za jakiś czas
      poczujesz się silniejsza i inaczej spojrzysz na swoją sytuację.
      pozdrawiam i mam nadzieję, że się jeszcze odezwiesz.
    • brzozasyberyjska Re: mam dość.... 17.02.08, 13:27
      za Panem Pawłem podaję link:


      Jesli chodzi o pomoc psychoterapeutyczna dla osob z doswiadczeniem
      przemocy w rodzinie (niezaleznie, czy sprawcow, czy ofiar i jakiej
      plci) pomocna w poszukiwaniach moze byc ta strona:

      www.przemocdomowa.pl/?p=p_17&sName=gdzie-szukac-pomocy-w-polsce
    • brzozasyberyjska Re: mam dość.... 17.02.08, 13:30
      jeszcze raz:
      www.przemocdomowa.pl/?p=p_17&sName=gdzie-szukac-pomocy-w-polsce

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka