patir1990
24.01.07, 23:35
Tylko prosze nie piszcie "zostaw go bo nie potrafie" ... jestem z moim
chłopakiem 2,5 roku bardzo go kocham ale jednym słowem boje sie go.. boje sie
sprzeciwic kiedy sie kłócimy... za pierwszym razem kiedy dowiedziałam sie ze
spotykał sie z inna i kazałam mu wypier**ć krzyczkałam ze mnie zdradza i
płakałam złapał mnie za szyje i poddusił... kiedy kiedy wracalismy z imprezy
pózno wieczorem około 23-24 w nocy pokłócilismy sie pobiegłam za nim zaczoł
mnie szarpac uderzyłam go w twarz a on w tym momencie zaczoł mnie lac na
środku ulicy i ciezko by to sie skonczyło jak by nie to ze zatrzymał sie
samochód wyskoczyła jaka pani i zaczeła krzyczecz zeby przestał bo zadzwoni na
policje on nie reagował dobiegło kilku chłopaków zaczeli mu grozic ze jak mnie
jeszcze raz uderzy to go zapierd***ą kazali mi odejsc powiedzieli ze dadza mu
nauczke ale ja stanęłam w jego obronie po wymianie zdan pojechalismy do
domu... kolejnym razem zrobił mi awanture w domu ze nie chciałam z nim "iść"
do łózka krzyczał.. potrzaskał szybe z ławy zaczełam krzyczec zeby sie
uspokoił to nic nie dało uderzył mnie upadłam na podłoge a on rzucił we mnie
szklanym talerzykiem rzecz jasna talerzyk potrzaskał na moich plecach... Wiec
sie to juz nie zdarzyło on sie zmienił... Kocham go i wiem ze on mnie tez
problem jest w tym ze boje sie go... nikt nie wie o tym co tu opisałam..
musiałam to z siebie wyrzucic bo sama nie daje rady... Co mam zrobic zeby
było tak jak kiedys?? chodzi o to ze ja sie go boje... boje sie odezwac kiedy
jest zly bo boje sie ze tos ie znowu powtórzy ;-(