lotos.flower
04.01.10, 07:49
ujęłabym to bardziej dosadnie ale nie chce tu przeklinac
młody wczoraj spuchł od zęba, nad ranem miał policzek jak piłeczka. Zabakowałam go na sanki i ruszyłam do peditryka. Bo mój brat niedawno tam był z zapaleniem okostnej i stomatolog przepisał mu antybiotyk. Nie zastanawiając sie wiele, pognałam do szpitala. Na miejscu okazało się ze stomatologa nie ma. No ale mój brat był.... Stomatologa nie ma. Prosze iśc na pogotowie. Peditra jest na obchodzie i bedzie musiała pani długo na niego czekać. Listy dyżurujacych stomatologów nie mamy. Moze na pogotowiu cos bedą wiedzieć
K$#$%#%
Całe szczęście że pogotowie jest blisko szpitala. Znów młodego na sanki i brniemy. W międzyczasie G próbował znaleźć jakis dyżur stomatologiczny. Dotarłam na pogotowie. Pediatra owszem jest ale stomatologa nie ma i pediatra moze młodemu zastrzyk przeciwbólowy zrobić. Tylko po co jak młodego nie boli? Oczywiście na pogotowiu tez nie maja listy dyżurujacych stomatologów.
Wyszłam stamtad i się popłakałam. G obdzwonił wszystkie znalezione w necie dyżury stomatologiczne. Nikt nie odbierał.
Kupiłam syrop przeciwzapalny. Robiłam zimne okłady i spryskiwałam od środka tymsalem. Dzis idziemy do dentysty.
Ale wczorajszej sytuacji nie zostawie bez echa. Żeby w tak duzym mieście nie można było zrobić dla pogotowia i szpitala listy dyżurujacych lekarzy, fuck. Czemu te dwie placówki ze soba nie wspólpracują? Chociaz te dwie. Bo w moim odczuciu to wszyscy powinni ze soba wspólpracować.
Czy ktoś wie gdzie mozna złożyć skarge tak żeby dotarła do kogos kompetentnego, a nie tylko została z namaszczeniem wpisana w zeszyt?