Dodaj do ulubionych

Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczyciel ...

IP: *.polineo.pl 22.09.12, 10:54
Niektórzy Szanowni Właściciele rozpuszczonych bachorów (dziś a w przyszłości może młodych bandytów) szkoła jest od nauczania a nie od wychowywania. O wychowanie własnych produktów Szanowni Właściciele zadbajcie sami bo Wasze produkty tak wam odpłacą jak je wychowacie , a przykro byłoby patrzeć jak żebrzecie pod kościołami ... jeśli dożyjecie ...
Obserwuj wątek
    • Gość: Asia Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczyciel ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.12, 11:53
      Jano. Zgadzam się z tobą. To, co dzieci dzisiaj wyprawiają woła o pomstę do nieba. Wystarczy zobaczyć i posłuchać młodzieży. Banda rozwydrzonych, wypluwających plugawe słowa, pijanych małolatów różnej płci, rozrabiających do późnych godzin nocnych.
      Pytam! Gdzie byliście i jesteście , wy, niby rodzice??? Jak wychowujecie swoje dzieci??? Co z takiego bagna wyrośnie??? Oczywiście zaznaczam, że nie wszyscy młodzi ludzie są tacy. Ale jest ich bardzo niewielu.
    • Gość: nauczycielka Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczyciel ... IP: *.adsl.inetia.pl 22.09.12, 12:28
      Witam, niestety opisywane sytuacje sa prawdziwe i często maja miejsce w polskich szkołach. W zeszłym roku pewnej leniwej i olewającej uczennicy wychodziła słabiutka dostateczna biorąc pod uwagę że jest to klasa III gimnazjum postanowiłam wystawić jej 3 bez dopytywania, niestety następnego dnia zostałam wezwana do dyrekcji na rozmowę z jej mamą która uważała że jej córka zasługuje na 4, zagroziła telefonem do mediów i kuratorium. Dyrektor chcąc uniknąć problemów nakazał mi poprawią dziewczynę na 4, niestety zakończenie roku było już bardzo bliska więc nie miałam czasu na podanie zagadnień i sprawdzenie wiedzy dziewczyny, więc pozostało mi przepisanie oceny o jeden stopień wyżej. Mamusia zadowolona, córeczka też, dyrekcja uniknęła kłopotu ja wyszłam przed klasą na d.......
      • Gość: abc Re: Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczycie IP: *.fucio.net 22.09.12, 13:36
        Taki "dyrektor" powinien zostać co najmniej zdegradowany. WSTYD !!!
      • Gość: Ada Re: Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczycie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.12, 15:54
        Nie jest to zjawisko nowe. Pamiętam dziewczynę, która wychodząc do odpowiedzi miała ocenę db. Jej mama była nauczycielką w naszej szkole. Tylko jeden nauczyciel, dochodzący, nie stosował się do tej zasady. Uczniowie b.go lubili. A dziewczyna? W październiku pierwszej klasy siedziała sama, bo zmieniała ławkę, gdy jej sąsiad dostawał dwóję, a po miesiącu nauki każdy już jakąś miał. Z podstawówki przyszła jako prymuska. Na studia już się nie dostała, trzeba było zdać egzaminy wstępne. Mamusia i szkoła, która ją zniszczyła, załatwili jej pracę w bibliotece. Nie wiem, co teraz porabia?
      • koloratura1 Re: Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczycie 23.09.12, 07:00
        Gość portalu: nauczycielka napisał(a):

        > niestety zakończenie roku było już bardzo bliska
        > więc nie miałam czasu na podanie zagadnień i sprawdzenie wiedzy dziewczyny, więc
        > pozostało mi przepisanie oceny o jeden stopień wyżej. Mamusia zadowolona,
        > córeczka też, dyrekcja uniknęła kłopotu ja wyszłam przed klasą na d.......

        Fakt, wyszłaś... I to - na własne życzenie.
        Radzę zmienić szkołę; miejmy nadzieję, że w tej nowej, stara opinia Cię nie doścignie.
    • ericforester Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczyciel ... 22.09.12, 12:59
      ja nie rozumiem jak rodzice moga byc zadowoleni ze szkola wychowuje ich dzieci? szkola ma pomagac dzieciom posiasc wiedze. w szkole do ktorej chodzila nasza corka bylismy postrachem nauczycieli. ani razu jednak nie chodzilo o zbyt rygorystyczne podchodzenie do wiedzy naszej pociechy, problemy byly tylko z niekompetencja, brakiem profesjonalizmu nauczycieli ( nie wszystkich oczywiscie) i totalnym lekcewazeniem obowiazkow i minimalistycznym podejsciem. niekompetencja no co ma zrobic rodzic, ktorego dziecko przychodzi ze szkoly z informacja ze polska graniczy na poludniu z czechoslowacja, a nauczycielka jezyka angielskiego skonczyla tylko kurs angielskiego a tak na prawde jest nauczycielem biologii, i kiedy corka napisala zadanie pani poprawila jej slowa z angielskiego na zle, wiec trzeba sie bylo ruszyc do szkoly na co pani nauczycielka stwierdzila a bo mnie sie tak wydawalo. przynioslo to odwrotny skutek chocby nie wiem ile bledow corka zrobila dostawala wysoka ocene ze sprawdzianu(sic!) wiec znowu trzeba bylo isc do szkoly pania naprostowac ze nam nie o to chodzilo. a wymagania w szkole? 30 lat temu wymagano duzo wiecej
      • Gość: nn Re: Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczycie IP: *.play-internet.pl 22.09.12, 14:38
        Ja tylko sprostuję jedną rzecz. żeby być nauczycielem jakiegokolwiek języka obcego ( nie ukończywszy filologii) trzeba mieć zdany egzamin z tego języka potwierdzający jego znajomość w stopniu biegłym - w przypadku angielskiego będzie to np CAE lub CPE i dodatkowo ukończone studia podyplomowe. To że nauczycielka mogła się pomylić - być może, natomiast popełniać błędy jest rzeczą ludzką i nikt nie jest w stanie wiedzieć wszystkiego. I nie chodzi tu wyłącznie o brak kompetencji.
        • Gość: mm Re: Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczycie IP: *.dynamic.chello.pl 22.09.12, 16:33
          Jasne, masz rację. Ale ja znam nauczycielkę angielskiego z licencjatem filologii, która jak słyszałam na własne uszy duka mówiąc po angielsku!!! Dobrze, że uczy w podstawówce, w średniej szkole by to nie przeszło. A i rodzice są nieźli, przewinęło się takich oszołomów kilku przez ten czas który pracuję.
          • Gość: manko Re: Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczycie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.12, 18:20
            są różne filologię - znam taką gdzie się płaci i zdaje :D

            a co do samego angielskiego - to że ktoś zna angielski albo np. po prostu jest anglikiem nie znaczy że ten ktoś jest dobrym nauczycielem... znam pana mietka spod monopolowego - świetnie włada polskim (i to nawet barwnie) ale polonista byłby z niego kiepski
        • ericforester Re: Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczycie 22.09.12, 16:42
          w stopniu bieglym? to sa chyba jakies kpiny !!!! chyba nie w polskiej szkole.! jej nauczycielka nie wiem czy znala na poziomie sredniozaawansowanym. mylic sie jest rzecza ludzka panie nauczycielu zgadza sie, ja tez sie przeciez myle ale opowiadac bzdury na lekcjach to juz przesada! nie jestem na tyle glupi zeby z kazda pomylka leciec do szkoly ale kiedy przybralo to juz groteskowy wymiar wtedy poszedlem. a tak a propos moja zona zdala w anglii egzamin KTT ktory uprawnia ja do nauczania jezyka angielskiego na calym swiecie niestety poza polska mimo iz zakres egzaminu KTT obejmuje metodologie nauczania i pedagogike to nie jest on honorowany przez POLSKIE szkolnictwo gdyz nie zawiera elementow POLSKIEJ pedagogiki, wiec gdyby zona miala skonczone jakiekolwiek studia w polsce a kierunku pedagogicznym w polsce to prosze bardzo wiec ja sie pytam czy my jestesmy w unii czy nie? my chcemy zeby nasze dyplomy honorowano za granica ale my obcych nie honorujemy? to mentalnosc kalego
          • Gość: Polak Facet, najpierw naucz się pisać po polsku IP: *.adsl.inetia.pl 22.09.12, 18:00
            Miszczu - pieprzysz tu takie farmazony, że się w pale nie mieści. Odstaw to, co bierzesz, bo ci szkodzi.
            • Gość: j. To jest tzw. "strumień świadomości" IP: *.dynamic.chello.pl 22.09.12, 23:59
              a może podświadomości, sam już nie wiem. EricForester po prstu przelewa na ekran komputera to, co mu z głowy po synapsach na język spływa. Ktoby dbał w takiej sytuacji o interpunkcję, logiczną strukturę zdania itp przesądy.
              • ericforester Re: To jest tzw. "strumień świadomości" 23.09.12, 10:02
                dziekuje za wsparcie! ja faktycznie bardziej koncentruje sie nad przekazem niz konstrukcja tego przekazu stad czasami dla niektorych jest to malo zrozumiale - videe kolega powyzej. a wlasciwie nigdy sie nad tym nie zastanawialem czy jest to strumien swiadomosci ale faktycznie Joyca lubie czytac nawet bardzo
          • koloratura1 Krzysztof Teodor Toeplitz czy Klub Tańca... 23.09.12, 07:58
            ...Towarzyskiego?

            ericforester napisał(a):

            > a tak a propos moja zona zdala w anglii egzamin KTT [?] ktory uprawnia
            > ja do nauczania jezyka angielskiego na calym swiecie

            Zapewne chodzi Ci o KET - Key English Test, który jest pierwszym - na najniższym poziomie zaawansowania - oficjalnym egzaminem z j. angielskiego dla obcokrajowców i żadnych międzynarodowych uprawnień nie gwarantuje.
            Oczywiście - w różnych krajach, gdzie anglistów brakuje, tacy mogą znaleźć zatrudnienie.
            • Gość: bog Re: Krzysztof Teodor Toeplitz czy Klub Tańca... IP: *.as13285.net 23.09.12, 14:17
              gosciu mogl sie pomylic
              moze mu chodzilo o TKT a nie KTT
              to tylko literowka
              moja kobita tez to robila niedawno ale gdybym nie sprawdzil na necie
              to terz moglbym napisac KTT
              a tu jest link
              www.cambridgeesol.org/exams/tkt/index.html
              • koloratura1 Re: Krzysztof Teodor Toeplitz czy Klub Tańca... 23.09.12, 16:35
                Gość portalu: bog napisał(a):

                > gosciu mogl sie pomylic
                > moze mu chodzilo o TKT a nie KTT
                > to tylko literowka
                > (...)

                Zapewne, ale wyszło śmiesznie.
                P.S.: Przed wysłaniem zawsze można (i należy) przeczytać co się napisało.
      • Gość: ślązak ileż niestaranności w twoim komentarzu IP: *.xdsl.centertel.pl 23.09.12, 10:04
        Sama wymagasz od innych normalności, zacznij od siebie, dziecko weźmie z ciebie przykład i już po kłopocie.
    • Gość: 11krzych Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczyciel ... IP: *.adsl.net.t-com.hr 22.09.12, 13:54
      >>albo zbyt rzadko (nauczyciel) wyrywa do odpowiedzi.

      Normalnie zabić takich rodziców. Biedne dziecko.
    • Gość: opt Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczyciel ... IP: *.150.155.63.internetia.net.pl 22.09.12, 15:45
      Nauczyciel nie boi się problemów, tylko uznaje ,że mądrzejszy ustepuje głupszemu, bo przecież to rodzic nie dorósł do swojej roli a jego wychowywać już trudno. Nauczyciel uznaje,że chcą na własne życzenie mieć tumana, to niech mają i tyle.
    • cobra69 Tylko rodzice-debile tacy są 22.09.12, 17:40
      Opis wydarzenia ewidentnie wskazuje, że tacy rodzice to debile, a ich dzieci będą jeszcze wiekszymi debilami.
      Niestety rośnie w większości takie przyszłe skretyniałe społeczeństwo.
      To jedyny wniosek z artykułu.
      Żal, żal, żal.
      Mam syna w drugiej klasie podstawówki. Nie wyobrażam sobie podobnej sytuacji.
      Pilnuję by poziom był odpowiednio wysoki.
      Gdyby się obniżył i wymagania wobec mojego syna obniżyły by się wtedy bym reagował.
      Dawniej poziom w szkołach był wyższy i było OK.
      Teraz wystarczy mieć debilne społeczeństwo bo lepiej się takimi rządzi. Chleba i igrzysk - to wystarczy!!!
      • Gość: ech Re: Tylko rodzice-debile tacy są IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.12, 18:02
        Ech tam, bez przesady. Jeśli mówimy, że młodsze pokolenie jest skretyniałe i be to na ogół znaczy, że zbliżamy się do wieku średniego.
        Wśród rodziców są różni ludzie, nie spodziewam się, żeby była to norma, to co opisano. Ja jestem lekarzem i czasem pacjencji mnie zdumiewają, czasem frustrują i wkurzają, chociaż słowa debil nie użyję-uważam je za chamskie. Po prostu ludzie są różni, trzeba robić swoje najlepiej jak się potrafi. Rodzice opisywani w artykule-cóż tak naprawdę robią tylko krzywdę swoim dzieciom. Ich sprawa. Jak świat światem byli ludzie głupi i niegłupi.
    • w.zboralski Kazać bachorom zlizać śmietanę z nóg nauczycieli! 22.09.12, 19:32
      to od razu rodzice nabiorą szacunku do belfrów! Klechy katolickie już to opatentowały! Czas to wprowadzić do wszystkich polskich szkół -
    • Gość: Lilka Wyścig szczurów wśród rodziców IP: *.dynamic.chello.pl 22.09.12, 21:04
      Przychodzą na wywiadówki i pieprzą farmazony, przeciągając zebrania do kilku godzin. Zachowują się idiotycznie, roszczeniowo i próbują wpływać na program nauczania, z jednej strony włażą w tyłek nauczycielce, a z drugiej strony biegają na skargę do dyrektorki albo kuratorium, donoszą na nauczycieli, ale też na siebie nawzajem. W klasie mojej córki jest taka mamuśka, mogłaby być świetnym tajnym agentem, wychowuje małego bufona, ale wiadomo, że co rude, to często wredne. Synuś też rośnie na donosiciela, jest samolubny i egocentryczny. Najlepsze jest to, że mamusia przed komunią chodziła z wazeliną do siostry zakonnej prowadzącej religię, księdza proboszcza i dyrygowała przygotowaniami, a parę dni temu, na zebraniu organizacyjnym (czwarta klasa, nowy nauczyciel) oświadczyła, że kościół jest do niczego i ona swego synusia na etykę wyśle. Oczywiście przestraszyła się chyba, bo przypomniała sobie, że ma jeszcze jedno dziecko, które pewnego dnia pójdzie do komunii i stanęło na lekcjach religii, ale to wredne, wścibskie i fałszywe babsko.
      • koloratura1 Sami widzicie: 23.09.12, 08:14
        Gość portalu: Lilka napisał(a):

        > Przychodzą na wywiadówki i pieprzą farmazony, przeciągając zebrania do kilku
        > godzin. Zachowują się idiotycznie, roszczeniowo i próbują wpływać na program
        > nauczania, z jednej strony włażą w tyłek nauczycielce, a z drugiej strony biegają
        > na skargę do dyrektorki albo kuratorium, donoszą na nauczycieli, ale też na siebie
        > nawzajem.
        > (...)

        I co ma - biedny nauczyciel - robić z takim fantem?
    • Gość: Aras Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczyciel ... IP: *.dynamic.chello.pl 22.09.12, 22:27
      Powinna być dyscyplina! Gówniarze rządzą nauczycielami i rodzicami. Nauczyciel powinien jak za czasów naszych rodziców czy dziadków w razie potrzeby przywalić linijką po paluchach, a rodziców w razie pretensji wywalić za drzwi. To rodzice powinni wychowywać dzieci, ale faktem jest że za swoje błedy kiedys i tak zapłacą....powoli...:]
      • Gość: Aga Re: Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczycie IP: *.173.6.103.tesatnet.pl 23.09.12, 00:02
        Kiedy zaczynałam uczyć kilka lat temu w szkole zawodowej to kochałam swoją pracę, uczniowie mnie lubili nawet jak wstawiałam im złe oceny i sami przychodzili z prośbą czy mogą je poprawić (przyznając, że jest im zwyczajnie wstyd, że tak kiepsko im poszło a ja się tak staram żeby im coś wyjaśnić i że zajęcia ze mną są ciekawe). Moi uczniowie przed każdymi zajęciami mieli kartkówki, dla nich było oczywiste, że na zajęcia należy być przygotowanym, ale też wiedzieli że jak im się zdarzy dzień kiedy się nie nauczyli to pozwolę im to jakoś nadrobić. Kiedy na koniec nauki dziękowali mi za wspólną naukę i to, że od nich wiele wymagałam i nie boją się iść do pracy czy egzaminów końcowych trudno było mi powstrzymać łzy radości. To było moje ogromne zwycięstwo jako nauczyciela. To był piękny początek mojej pracy...Potem były małe nabory, otwierano mniej klas. Polecenie dyrektora o obniżeniu wymagań na zaliczenie. Przymykanie oka na wybryki, olewanie i wulgarność wśród uczniów itp. Wręcz mieliśmy być słodko-pierdzący przy uczniach byle tylko jak najwięcej ich zostało w szkole. Zaczęło się piekło. Uczniowie myśleli, że wszystko im wolno. Uczennice wchodzą na zajęcia z kebabem w ręce lub zapiekanką? Dyrektor reagował z uśmiechem, "och takie duże te kebaby robią, że też bym nie zdążył zjeść na przerwie". Zero dyscypliny. Ze mnie robiono głupka. Zadanie domowe i to raz na 2 tygodnie? Absolutnie nie! Kto ma na to czas, przecież jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia zamiast nauki. Z wszystkim lecieli do dyrektora wiedząc, że on stanie po ich stronie.

        Dzisiaj już nie uczę. Mam swoją godność.
    • loco90 Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczyciel ... 23.09.12, 02:00
      Za moich czasow nauczyciel byl AUTORYTETEM..i ciesze sie,ze tak bylo
      • Gość: sapiens_h Re: Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczycie IP: *.mmj.pl 23.09.12, 19:47
        Zgorzkniale poszerzę Twoją wypowiedź. Za moich (nie tak odległych czasów), rodzicom zależało, aby osoba dorosła była autorytetem.
    • Gość: asterix Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczyciel ... IP: *.dynamic.chello.pl 23.09.12, 16:46
      Jak rodzice tak chcą to niech tak bedzie. Rodzic chce zeby jego pociecha miała piątki to niech ma i tak na debila wyrosnie, a życie szybciutko zweryfikuje te wszystkie piątki
    • Gość: sapiens_h Szkoła jest dla dzieci, nie dla rodziców IP: *.mmj.pl 23.09.12, 19:41
      Szkoła otrzymuje określone zadania od ministra edukacji. Należy się dziwić, że pomimo tego, iż to szkoła bierze odpowiedzialność za realizację tych zadań przed władzami oświatowymi, to ona jest ganiona za takie a nie inne wyniki, rodzice mają prawo ingerencji w jej pracę (trochę to schizofreniczne). Szkoła ma dać państwu obywatela, a społeczeństwu jego wartościowego członka, a nie lenia, cwaniaka czy przerażonego światem głupca, utrwalonemu w postawie roszczeniowej. Dziwnym trafem gdy podrosło pokolenie, którego rodzicom zaczęto pozwalać na coraz więcej w szkołach, uniwersytety i pracodawcy zaczęli załamywać ręce w temacie nie tylko wiedzy czy umiejętności, ale zaradności życiowej w ogóle. A przedstawiając sprawę prościej: wiele terapii medycznych jest bolesnych i nieprzyjemnych. Biada dzieciom, które dożyją czasów, gdy rodzice będą dyktować lekarzom, tak jak obecnie nauczycielom, jakie sposoby leczenia sobie życzą, gdyż ich dziecko jest męczone np. chemioterapią, a przecież uzdrowiciel X zaleca rumianek i szałwię. W sumie temu społeczeństwu należy głęboko współczuć, gdyż jakie dzieci mamy obecnie (ach, ci "straszni" gimnazjaliści), tacy będą i dorośli- Wasi sąsiedzi, współpracownicy, pracownicy urzędu skarbowego, przed którymi kark zginać będziecie, ba, strach będzie brać chleb, przez te nowe pokolenia pieczony, do ust. Chcieliśmy wolności, a będzie co zwykle- anarchia. Czy właściwie, to patrząc na życie szkolne, to już jest.
      • Gość: siwa Re: Szkoła jest dla dzieci, nie dla rodziców IP: *.xdsl.centertel.pl 23.09.12, 21:06
        ja już teraz niechętnie kupuję chleb pieczony przez ofiary reformy edukacji. Boję się, jak nasi przyszli inżynierowie będą budować domy albo mosty, lekarze leczyć, nauczyciele uczyć, itp.
    • koczkodanka Dokładnie tak wygląda szkolna rzeczywistość 24.09.12, 06:58
      Mam dwie równoległe klasy - w jednej jest ok. uczą się z chęcią, znakomicie poradzili sobie z próbnym egzaminem. Są żywi, ciekawi, dyskutują... W drugiej wszystko jest nie tak - lekcje za późno, wymagania za duże itp,itd.. Ostatnio (po 3 tygodniach nauki !) rodzice na zebraniu mieli pretensje, że kazałam przeczytać w ciągu 3 tygodni (!) ok. 20 stron z podręcznika (III klasa gimnazjum) by oswoić się z nową materią przed omawianiem. Nie podobało im się też że kiedyś głowa mnie bolała a dramatem był fakt, że zapomniałam co im zadałam. Postraszyli wychowawcę dyrektorem i pismem w mojej sprawie. Zepsuli mi dwa dni ale się ogarnęłam. Nie dam się stłamsić.
    • amirez Rodzice via' nauczyciel... 24.09.12, 08:34
      O dziwo w miarę obiektywny artykuł o belfrach.
      Niestety, taka jest prawda. Część /chyba większa/ uczniów wie po co chodzi do szkoły. Rękawów sobie nie wyrywa, z główki się nie dymi. Ale wszystko jest OK. Część to kompletni debile z debilnymi rodzicami, którym się wydaje, że są najmądrzejsi na świecie a ich dzieci to siódmy cud świata.
      Z drugiej strony nauczyciele sami się podkładają tworząc programy, systemy, opracowania, przygotowania, informacje..., które niektórzy rodzice czytają dokładnie i /tutaj mają rację/ wykorzystują na swoją korzyść.
    • Gość: Wacław Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczyciel ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.12, 11:12
      Kiedyś uczniowi (nie mówiąc już o studencie) byłoby wstyd, gdyby rodzic przyszedł do nauczyciela i żebrał, prosił albo naciskał na zmianę oceny.

      Lat temu 20 czy 30 każdy uczeń wiedział, że ocena to efekt JEGO pracy i rodzicom nic do tego (mogą naciskać na dziecko, żeby się uczyło, ale nigdy na nauczyciela).

      W domu obowiązywała niepisana zasada: "Nie mów matole co było w szkole". A teraz już uczeń wypłakuje się mamusi czy tatusiowi, że dostał czwórkę z minusem...

      Najwyraźniej zmieniły się czasy i teraz już wypada robić rzeczy, przez które ja w szkole spaliłbym się ze wstydu:/
      • Gość: 3klasyukończone TKT Exam - info dla Eryczka IP: 78.9.156.* 26.09.12, 23:29
        Eryczku, tak po pobieżnym przeglądnięciu przykładowego egzaminu TKT stwierdzam: poziom wiedzy metodycznej - mniej więcej 2/3 semestr studiów; poziom znajomości języka - coś koło FCE. Sumując: szału nie ma, a z tą możliwością nauki na całym świecie byłbym ostrożny. Miej się dobrze, pa.
    • Gość: uczeń22 Rodzice mówią: szkoła jest dla nas. Nauczyciel ... IP: *.c194.msk.pl 26.03.13, 08:55
      Szkoły też nie są święte np. nauczycielka fizyki była 6 razy w ciągu roku na lekcjach (L-4, szkolenia i opieka nad dzieckiem) a zastępstwo to Pani z biblioteki, lub siedzenie na ławeczkach w korytarzu. Szkoła nie wylicza nawet procentu obecności dla nagród lub nawet jako podkładki do zwolnienia. Dzieci z tej szkoły braki w podstawowej wiedzy odczuwają nawet po latach.
    • angrusz1 Najczęściej 26.03.13, 22:32
      taki konflikt źle się kończy dla nauczyciela .
      Dyrektorzy wolą bezkonfliktowych nauczycieli no i szukają " lepszych " .
      Dyrektorzy też chcą być wybrani na kolejną kadencję .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka