Dodaj do ulubionych

Goprowcy szukali na Pilsku 12-letniej dziewczynki

IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.05, 14:05
zuch dziewczyna !
Obserwuj wątek
    • Gość: Juliusz Re: Goprowcy szukali na Pilsku 12-letniej dziewcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 16:27
      Góry bywaja niebezpieczne , ale pogratulować roztropności .
      • Gość: ji niech debile z gdańska zapłacą za koszt IP: 212.244.140.* 19.01.05, 17:16
        poszukiwań.jak można takie dziecko zostawic. Ta matka ma nieźle nasrane w
        głowie. Niech zapłaca za akcje.
    • Gość: skinner Re: Goprowcy szukali na Pilsku 12-letniej dziewcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 18:32
      jak można zostawić dziecko same w górach!!! jeszcze w zimie!!! na szczęście
      mała miała wiecej rozumu od rodziców.
    • albrecht1 Re: Goprowcy szukali na Pilsku 12-letniej dziewcz 20.01.05, 06:21
      Kilkanaście lat temu, w takich samych okolicznościach, zamarzła cała grupa.
      Byli więksi i silniejsi od 12 letniej dziewczynki, dlatego mała miała sporo
      szczęscia. I oczywiście "gratulacje" dla opiekunów, za wyobraźnię, a własciwie
      jej brak.
      • Gość: Travel Tragedia pod Pilskiem IP: *.banacha.amwaw.edu.pl / *.amwaw.edu.pl 24.01.05, 22:06
        Tak, wtedy grupa sportowców pobłądziwszy zeszła do doliny Furandovej.
        Spotkali tam słowackiego leśnika, który zamiast wezwać pomoc postraszył ich, że
        spotkaja ich konsekwencje za nielegalne przekroczenie granicy i kazał wracać do
        Polski (to była komuna). Oczywiście, biorąc pod uwagę warunki pogodowe oraz
        ubiór sportowców była to nieodpowiedzialność. Jednak "sprawy graniczne" tez
        miały tu swój udział.

        Dobrze, że choć teraz, granica na Pilsku nie ma juz takiego znaczenia.
        Trzeba tylko w przypadku Pilska pamietać, że Dolina Furandowa jest bardzo długa
        i dzika, a zwłaszcza zimą nieprzetarta i marsz nią nawet w jedną stronę może
        trwać kilka godzin zanim dotrze się do pierwszych słowackich zabudowań.

        Swego czasu, będąc na zimowisku harcerskim w Sopotni planowaliśmy manewry pod
        tytułem "zielona granica", ale było to zaraz jakiś czas po tamtej tragedii i
        udało się kolegom wybić to z głowy.

        Z granicą "pobawiliśmy się" natomiast w innym, mniej niebezpiecznym rejonie,
        celowo oddalonym od Sopotni - w Krzyżówkach i to skutecznie: Gra polegała na
        tym, że kwatermistrz wraz z pomocnikiem z "częścią pieniędzy drużyny" uciekali
        na Słowację, a zadaniem reszty było ich złapać. Oczywiście wspólnym zadaniem
        dla wszystkich było nie dać się złapać WOP. Nikt nikogo nie złapał, a
        kwatermistrz wraz z "kasą" wrocili dobrowolnie do PRL. Zapewne WOP miał
        nazajutrz swoje "manewry" próbując ustalić autorów plątaniny sladów
        pozostawionych w nocy w śniegu, ale to już nie było naszym zmartwieniem.
        To była frajda, a ile adrenaliny;)
        • albrecht1 Re: Tragedia pod Pilskiem 25.01.05, 06:21
          Można powiedzieć, że wtedy nikt nie miał prawa być na szczycie Pilska. Granica
          biegnie ok. 200 metrów ponizej i w tamtych czasach zawsze kręciło się kilku
          gburowatych WOP-istów zagradzających dojście na samą górę. Podobnie było np. na
          Krawcowie Wierchu, Wielkiej Raczy czy Czantorii.
          Dziś w tych miejscach można tylko powspominać tamten "porządek".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka