Dodaj do ulubionych

witam po długiej nieobecności :)

02.08.06, 20:52
mam nadzieje że jeszcze troszkę mnie pamiętacie :P

wswzystkim rozdwojonym mamusiom i ich pocieszkom po tej stronie brzuszka
składam życzenia zdrówka :)
a nie rozdwojone ściskam mocno, choc nie gorąco i dodaję otuchy na kolejne
tygodnie odliczania wielkiego boom :)

a co u mnie?? a po staremu :P
Aksel skończył pół roczku, rośnie chłop jak dąb a Julka jak to Julka -
dokazuje. Od września idzie do przedszkola to ja troche odsapnę.

Zaczęłam tez robic prawko :D (uwaga na czerwona corsę:P) bo komunikacja
miejska w Bielsku doprowadza mnie do szału. Ja po prostu MUSZĘ mieć samochód.

pozdrawiam :*
Obserwuj wątek
    • magda_bb1 Witaj, witaj 02.08.06, 21:00
      prawko super sprawa - szczególnie samochód + dzieci to zbawienie = pakujesz,
      wsiadasz i jedziesz - ja nie wyobrażam sobie życia bez samochodu :-)
      życzę powodzenia - czerwone corsy bedę omijać :-)
      pozdrowienia dla dzieciaczków :-)
    • gonia28b Re: witam po długiej nieobecności :) 02.08.06, 21:09
      No pewnie Lotosku :-***

      Ooooo... już sobie wyobrażam... Lotosek czerwoną corsą szaleje po Bielsku :DD

      Jak zobaczysz taką białą vitarę z czarnym dachem, to pewnie będę ja :-))))
    • luciii witaj :))))) 02.08.06, 21:21
      dzięki za ostrzeżenie ;P

      będę głośno trąbić przy mijaniu, cobyś mi nie podjechała pod bok ;DDDD
      a tak na poważnie, to bąble Ci wyrosły już dość sporo :))
      ach :)
      wyściskaj je solidnie :))
      a sobie życz ode mnie szerokiej drogi :))))
    • ladydaisy Re: witam po długiej nieobecności :) 02.08.06, 22:19
      witam, jestem tu dla ciebie pewnie nowa, ale pewnie zauwazysz, że od jakiegos
      czasu obecna wśród bielskich mam, choć mamą zostanę dopiero za jakieś 2
      tygodnie, chyba że mała sama sobie wybierze kiedy jej bedzie pasowało :-)
      zaciekawiła mnnie kwestia prawka, bo od kilku tygodni obiecuję sobie że
      wreszcie je zrobię, bo mnie też komunikacja miejska rozwala, a pozatym czuję że
      potem z dzieckiem, jak sobie prawka nie zrobie i nie naciagnę męża na autko dla
      mnie, bedę ograniczona do mojego osiedla, a żeby cos załatwić bedę musiała
      czekac az chłop wróci z pracy i zechce mnie gdzies zawieźć..... a tak, spakuje
      małą i heja na sklepy, wydawac to co tatuś zapracuje :DDD
      gdzie robisz prawko? a może inne forumowiczki moga mi kogos polecić, jakbym sie
      sprężyła w e wrzesniu i październiku (może do tego czasu jakoś dojde do
      siebie??) to przed z\imą mogłabym straszyć innych kierowców na drodze???
      pozdrawiam i sorki że odbiegłam od tematu, ale po co zakładać nowy wątek????
      • lotos.flower ladydaisy 03.08.06, 00:00
        ja prawko robie ze tak powiem "eksternistycznie"
        tzn
        szanowny małzonek pracuje od 7 do 17 w domu więc nie mam jak chodzic na
        wykłady, uczę sie w domu. Na dobrego i przystojnego (:P) instruktora dostałam
        namiary od koleżanki. Jakby cuś to na priv moge podesłac nr tel do gościa :)
        • ladydaisy Re: ladydaisy 03.08.06, 08:03
          to ja poproszę, poslij mi na adres gazetowy czyli ladydaisy@gazeta.pl
          ja bedę musiała tez jakoś pokombinować, bo jak tu jeździć z maleńką, trzeba
          bedzie jakoś sobie to poukładac tak, żeby mężu był w domu jak ja bedę
          jeździła.....swoja drogą nie pisałam, ale to moje drugie podejście i mam
          nadzieję że tym razem zaliczone. Jakieś 4 lata temu zaczęłam robić prawko,
          przebrnełam przez kurs, potem jazdy, zdałam testy i zaczęłam
          egzaminy....zawaliłam 3 razy i niestety musiałam wykupic następne
          lekcje.....zbiegło się to niestety z faktem że skończyłam studia, a potem kilka
          miesiecy szukałam pracy, odłożone na ten czas pieniadze nie przewidywały takich
          extra wydatków, bo musiałam żyć oszczędnie, żeby wystarczyło....tak niestety
          temat umarł, trochę też się zniecheciłam i teraz żałują jak cholera, że jak już
          znalazłam ta pracę to nie wróciłam do tematu, teraz nie będzie siły, muszę i
          już....
          a instruktor może być i najbrzydszy, (bo jednego prezystojniaka to ja juz mam w
          domu :D), byle mnie nauczył na nowo i nie krzyczał....bo tego nie lubię! :-) z
          góry dzięki za namiar...zawsze lepszy ktoś polecony, a do tego co mnie uczył 4
          lata temu głupio mi zadzwonić, bo on pewnie żyje w przeświadczeniu ze ja juz od
          dawna śmigam po bielsku sama w auteczku, a tu patrz....:D
          • lotos.flower Re: ladydaisy 03.08.06, 19:45
            nie krzyczy :)
            i jest baaaaaardzo cierpliwy
            to co dzis wyprawiałam na drodze ech... szkoda gadać
            a on powiedział że nie było źle :D
            • ladydaisy Re: ladydaisy 03.08.06, 22:10
              a to zadzwonię, raz kozie śmierć :-) (tylko kto berdzie kozą? ja czy
              instruktor???) :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka