Dodaj do ulubionych

Smoczek przeszedł do historii!

23.10.06, 23:43
Uznałam, że moje 1,5-roczne dziecko ze smokiem wygląda jak stara-maleńka
i trzeba ten związek zakończyć. Od niedzieli Miś jest bezsmoczkowcem. Troszkę
rozpacza, ale nie aż tak bardzo, jak by się zdawało po 1,5-rocznym byciu
razem. Ech, te kobiety - niby kochają, a jak przychodzi co do czego to się
okazuje, że niekoniecznie :o)

Gosia
Michasia
Obserwuj wątek
    • luciii kobieta zmienną jest :)))) powodzenia w rzuceniu 24.10.06, 06:27
      "nałogu" dla maleńkiej kobietki i jej dzielnej mamy :)***
    • ciri_77 Słusznie :) po co jej smoczek 24.10.06, 07:29
      A za kilka dni powie jak moja kuzynka (19 miesięcy, 2 tygodnie po zerwaniu
      smoczkowego toksycznego związku)
      - "Saruniu a ty bys chciała taki smoczuś"
      - " Nie, to jest dzidziusiów, ja jestem BIG BABA"
      • lechickachata Big Baba :oD 24.10.06, 09:45
        Dobre!
        Miś ma kuzyna, 4,5-letniego, który do dziś bez smoka nie uśnie. Dziwię się, że
        rodzice raz a dobrze nie rozwiązali jeszcze tego problemu. Sądzili, że misiowe
        pożegnanie
        • lechickachata Big Baba :oD c. d. 24.10.06, 09:48
          Miś majstruje przy klawiaturze ;o)

          ... tak więc sądzili, że misiowe pożegnanie ze smoczkiem go zmobilizuje. No i
          pomyłka. Powiedział, że Michalinka jest jeszcze mała i nie potrzebuje smoka tak
          jak on. Ale jak mała urośnie to sami zobaczymy!

          Gosia
          Michasia
          • mpd3 Re: Big Baba :oD c. d. 24.10.06, 10:09
            O gosh! 4,5 roku?????? mam ogromna nadzieje, ze Natulek rozstanie sie ze smokiem
            znacznie wczesniej. Zreszta nie widze zeby az tak desperacko go potrzebowal.
            Owszem, zdarzaja sie chwile totalnej rozpaczy, kiedy smoczek jest dlaniego
            jedynym ratunkiem,ale na codzien radzi sobie bez niego. A moze to przywiazanie
            rodzi sie dopiero u troche starszych dzieci?
            • weteranka13 Zacieram ręce 24.10.06, 11:38
              !!! (; -]!!!

              Wszystkie moje rozliczne dzieci (w liczbie 3) miały/mają smoczki. Najbardziej
              ekstremalnie było oczywiście z pierwszym, ponieważ nafaszerowana wiadomościami
              ze szkoły rodzenia walczyłam do krwi ostatniej, aby smoczka nie dawać. Mój
              synek płakał wniebogłosy nieustannie, był wygłodzony (a ja pogryziona do krwi,
              z traumą karmienia, bo przeżycia były faktycznie niemiłe). Pani pediatra
              powiedziała nam w końcu, kiedy usłyszała osobiście, co się dzieje, żeby jednak
              spróbować dać mu smoczek, bo może to właśnie jest mu potrzebne, może chce, jako
              ssak, ciągle mieć coś w buzi, a płacze, bo tego mu brakuje. No i chyba po dwóch
              czy trzech tygodniach uległam. Smoczek został przyjęty z głęboką wdzięcznością.
              Ja oczywiście przeżywałam to jako swoją klęskę, dopóki nie wyspałam się jak
              należy, chyba właśnie dzięki smoczkowi.
              Po roku postanowiliśmy rozstać się ze smoczkiem. Usłyszałam od kogoś, że czasem
              perswazja słowna działa nawet u starszych dzieci, i że warto spróbować
              tłumaczyć, że rok to już wiek stateczny i smoczek nie przystoi. To w naszym
              przypadku się sprawdziło, pamiętam, że przy pierwszym synku musieliśmy dłużej
              czytać mu wieczorami, aby zasnął. Pewnie mieliśmy trochę szczęścia, w każdym
              razie obaj synkowie rozstali się ze smoczkiem w miarę szybko, w miarę
              bezboleśnie (chyba, ponieważ bólu nie pamiętam, a pamiętliwa jestem bardzo).
              W każdym razie przy drugim i trzecim dziecku smoczek kupiliśmy w ramach
              przygotowań na nadejście. Wiem, że chłopcy dosyć dużo ze smoczka korzystali, o
              czym świadczą liczne zdjęcia. (Podczas spotkania po porodzie w szkole rodzenia
              pani nauczycielka wyjęła mojemu synkowi smoczek, żeby nie "psuć" grupowego
              zdjęcia. Z ręką na sercu i podziwem głębokim przyznaję, że żadne inne dziecko
              ze smoczka nie korzystało.)

              Moja córeczka też korzysta ze smoczka, ale nie ssie go bez przerwy (tak jak i
              pozostali). Jeżeli będzie miała ochotę, to będzie jej towarzyszył przez rok.
              Może rzeczywiście przywiązanie rodzi się później. W każdym razie jestem
              zdecydowanie "prosmoczkowa".Wiem jednak, że są dzieci, które nie znają smaku
              lateksu ni silikonu.

              MPD3, przeszło Ci przeziębienie? Mnie niestety dwie noce temu dopadł syndrom
              tzw "nocnego gardła", które boli mnie dokładnie od jednego do drugiego nocnego
              karmienia, w natężeniu takim, że nie mogę spać. W dzień natomiast sielanka
              przerywana łykaniem tabletek.

              Pozdrawiam
              • mpd3 Re: Zacieram ręce 24.10.06, 11:50
                Dzieki Weteranko za troske:)Przez weekend bylo tragicznie - goraczka ponad 39
                stopni. Malenki naszczescie super grzeczny, wiec przetrwalam. Dzis juz tylko katar.
                A Ty kuruj to gardlo. W zyciu nie slyszalam zeby tylko noca bolalo... (???) Ja
                mam na gardlo metode radykalna,acz skuteczna: jak poczuje ze cos sie tam zaczyna
                dziac niedobrego, plucze woda z jodyna. Wiem, obrzydlistwo! Ale mozna przezyc. A
                naprawde pomaga. Poradzil mi to kiedys moj internista.

                Wracajac do smoczka: Natanowi wepchnieto go juz w szpitalu, bez pytania mnie o
                zgode. Ssal namietnie! A w domu rowniez wiedziona dobrymi naukami wyniesionymi
                ze szkoly rodzenia wytrwalam bez smoka 2 dni :)) Potem wymieklam (smoczek lezal
                juz od dawna w szufladzie, zakupiony przez babunie dla,przyszlego wtedy jeszcze,
                wnusia). I okazalo sie ze dobrze zrobilam. Teraz bez smoczka sobie nie
                wyobrazam, choc Natan nie jest z nim nierozlaczny, jak juz pisalam.
                • weteranka13 Gardło - pytanie do MPD3 24.10.06, 12:01
                  Hej!

                  W jakiej proporcji jest ta woda z jodyną? Chętnie wypróbuję każdy sposób, który
                  nie jest antybiotykiem. Też uważam, że nocne zjawisko jest osobliwe. Może
                  gdzieś to zgłoszę i opatentuję :-]!
                  • mpd3 Re: Gardło - pytanie do MPD3 24.10.06, 12:27
                    To tez pomysl! tylko nie wiem czy na tym patencie uda Ci sie zarobic... No, moze
                    Ci ktorzy cierpia na chroniczne schorzenia gardla zamienia je chetnie na te
                    wylacznie nocne dolegliwosci...
                    A apropo jodyny: ja jestem z tych, co to wszystko robia "na oko". Zreszta moj
                    lekarz tez ujal to tak: "pol szklanki wody i troche jodyny, tak zeby woda
                    zrobila sie zolta, a w gardle dalo sie odczuc lekkie szczypanie". Sprobuj
                    najpierw mniejsza ilosc, powiedzmy pol lyzeczki. Jak wytrzymasz ten smak, to
                    wlej wiecej. Ja ostatnio polalam dosc sowicie, bo juz do ochydztwa przywyklam
                    (czesto mam problemy z gardlem, ponoc mam przewlekly stan zapalny migdalkow).
                    Zdrowka zycze!
                    • weteranka13 Re: Gardło - pytanie do MPD3 24.10.06, 12:31
                      Dziękuję i pozdrawiam!
    • e_rubi Re: Smoczek przeszedł do historii! 24.10.06, 13:55
      Gratuluje :-)
      szybciutko zapomni, duzo szybciej teraz niz np za kolejne pol roku. A Mis to
      ten smoczek chyba tylko do zasypiania miala...
      Jak wiesz ja z kolei pare miesiecy temu tak zawalczylam z butelka i naprawde
      sie oplacilo. Ostatnio u znajomych zobaczylam prawie trzyletnia dziewczynke,
      ktora nie rozstawala sie ze swoja butla i pila z niej non stop...niezle sie
      przerazilam. Ciesze sie, ze mam to juz za soba.
      • lechickachata Re: Smoczek przeszedł do historii! 24.10.06, 21:37
        Tak, Ewelino - smoczek Miś dostawała tylko na moment zaśnięcia, od paru miesięcy
        tego pilnowałam; wyjątkiem bywały sytuacje np. niesfornego, rozdartego
        dziecięcia w sklepie gdy była znudzona/zmęczona/wkurzona (niepotrzebne
        skreslić). A tak to starałam się jej za bardzo nie przyzwyczajać. Dziś już
        widzę, że chętnie by go z powrotem przyjęła, ale żal minął.
        Ufff, tak naprawdę to nie tylko dziecko, ale i rodzic musi do tego dojrzeć.

        No i faktycznie czasem starszemu dziecku można to po prostu wytłumaczyć. Syn
        sąsiadów ze smutkiem pogodził się ze stratą smoczka, ale co wieczór wisiał przy
        oknie i patrzył w księżyc (jak mu powiedziano, smoczek właśnie na księżyc
        odleciał ;o)))

        Nie słuchajcie tego gadania w szkołach rodzenia czy gdzieś tam, BY KATEGORYCZNIE
        NIE DAWAć SMOKA. Nieraz smoczek ułatwia życie nie tylko rodzicowi, ale i
        dziecku. A z drugiej strony faktycznie są dzieci, które nigdy smoka nie
        potrzebują. Ja już w szpitalu wiedziałam, że po wyjściu pierwszą inwestycją
        będzie smoczek.

        Gosia
        Michasia
    • ewa1w Re: Smoczek przeszedł do historii! 24.10.06, 15:54
      Gratulacje, nasłuchałam sie dużo, jaki to problem. Moja córcia nietypowa chyba
      jest, bo smoczki dawane w nadzieji na chwilę spokoju zawsze wypluwała i nie
      miała smoka, równie konsekwentnie nie chciała jeśc z butli przez smoczek, a
      karmienie jej łyzeczką trwało i trwało. Za to teraz nie musze jej od niczego
      odzwyczajac.
    • mysty Re: Smoczek przeszedł do historii! 24.10.06, 18:33
      u nas smoczek pełni rolę elementu ozdobnego

      Wsadzany na siłę przez babcię zostaje natychmiast wypluty + mina 'co to ma być,
      a feeeeeeeee'

      Dlatego babcia zastanawia się, czy ja normalne dziecko urodziłam :P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka