Dodaj do ulubionych

becze i mam dość...

27.09.07, 11:22
A musze się komuś wyżalić, bo mam dość. Chora jestem i Filip chory i
tatuś chory. Młody nie śpi w nocy przez katar, wymiotuje ... ja już
ledwo zipie. Prawie nie spałam od 4 dni. I wogóle wszystko do d*.
Kasy nie mam na nic, długi. Tatuś chyba wyjedzie za granice do pracy
byśmy jakoś z tego wybrneli. Zostaniemy sami z Filipkiem i kotami.
Obserwuj wątek
    • lechickachata Re: becze i mam dość... 27.09.07, 11:54
      Nie zostaniecie sami, bo jeszcze koleżanki, którym można się wyżalić.
      Trudno coś podtrzymującego na duchu napisać w takiej sytuacji. Mogę tylko
      stwierdzić, że w końcu najgorszy moment przeminie, aby znów zaczęło być łatwiej
      i radośniej. Życzę Wam dużo zdrowia i sił,

      Gosia
      ♥Michasia ♥
      Odwiedź Kacperka!
    • mysty Re: becze i mam dość... 27.09.07, 12:00
      ewal-ku,

      a pobucz sobie pobucz trochę, dobrze Ci zrobi, oczy oczyścisz.
      Niestety z choróbskami tak już jest, trzeba cierpliwie czekać na
      powrót do zdrowia, czego z resztą z całych sił życzę ! Przeważnie
      jak wszystko jest do d* to nadchodzi taki moment gdy życie się do
      nas uśmiecha i podaje rękę. Jesteś przemęczona i chora i widzisz to
      w trochę powiększonym rozmiarze, będzie dobrze. A długi i notoryczny
      brak kasy ma co 2 rodzina w tym kraju, więc to też nie jest jakaś
      rewelka. Jeśli macie taką opcje, że mąż wyjedzie i długi spłacicie
      to z tego trzeba skorzystać. A rozłąka z mężem też ma swoje plusy
      (się rozmarzyłam, mój nigdzie nie zamierza wyjeżdżać, nawet się na
      mnie wydarł, że on ma syna, my nie głodujemy więc po co ma gdzieś
      jeżdzić, nie rozumie romantyzmu wyjazdów i powrotów, nikczemnik :P)

      Była kiedyś taka książka o Pollyannie (chyba tak to się pisało) i
      oważ dziewczynka patrzyła na wszystkoz tej lepszej, różowymi
      okularami przyprawionej strony. To nie koniec świata, nie smutkaj.

      Koniec świata to by był jakby w ziemię uderzył ogromny meteoryt i
      zgięliby wszyscy a tylko Ty byś przeżyła i siedziałabyś na
      zgliszczach i patrzyła w ciemność i w swoją samotność. Oj, babo, nie
      zazdroszczę takiej wizji :P

      trzym się :)
    • madzis12 Re: becze i mam dość... 27.09.07, 13:11
      mój mąż też wyjeżdża za granicę i ja zostaję sama z 2 dzieci, wiec nie będziesz
      sama, my kobiety jesteśmy silne i wszystko przetrwamy dla dobra naszej rodziny

      Trzymaj się
      • baska121 Re: becze i mam dość... 27.09.07, 14:05
        Nie daj sie tak łatwo .pierwsze przezwyciezcie choroby .Z całego serca zycze wam
        zdrowia .A sytuacje materialne sie rozwiazą .Jestes przemeczona choroba
        ,niewyspaniem i dlatego wszystko jest takie czarne .Z każdej sytuacji znajdzie
        sie wyjscie .No głowa do góry i otrzyj juz łzy .
        • mpd3 Re: becze i mam dość... 27.09.07, 14:20
          No to chodź się przytul, pobeczymy sobie razem. Coś mi jest dziś nie
          tak, choć powodów takich jak Twoje nie mam. No, może poza chorobą
          Nata. Ale wiesz co? Mysty przypomniała mi moją ukochaną koleżankę z
          dzieciństwa - Pollyannę. Możeby tak rzeczywiście spróbować zagrać w
          jej grę, nabrać dystansu. To my mamy bawić się życiem, a nie ono
          nami :) Życzę Ci możliwości odpoczynku. Wtedy wszystko nabierze
          innych barw.
    • ewal-m Re: becze i mam dość... 28.09.07, 09:56
      dzięki kochane
      dziś się wyspałam, ale katar nadal trzyma, na szczęśćie Filip
      zdrowieje i ładnie spał (tylko 4 obudzenia w nocy)
      Z tym wyjazdem to boje się, bo tak rozpadło się małżeństwo rodziców
      mojego męża :-( obiecywaliśmy sobie po ślubie, że nie będziemy się
      rozdzielać ale życie nas zmusza.
      I wogóle mam zero poczucia własnej wartości, zaliczam okropne doły,
      nawet ten wątek "w czym możesz pomóc innym" mnie dobił bo doszłam do
      wniosku, że nie mam co tam wpisać. Do niczego jestem normalnie.
      • mpd3 Re: becze i mam dość... 28.09.07, 10:03
        Kochana, uszy do góry! Ja zawsze mam poczucie, że nie ma nic w czym byłabym
        specjalistką. Interesuje mnie sporo rzeczy i lubię świat, ale też nie umiem
        określić w czym mogłabym ewentualnie służyć profesjonalną pomocą. Może my
        dopiero odkryjemy nasze prawdziwe powołanie? :)) Najważniejsze, że jesteś. Może
        ktoś będzie poprostu potrzebował drugiego człowieka, a wtedy Ty będziesz mogła
        wysłuchać, przytulić, poczęstować kawką. Myślisz, że to mało?
        A jeśli chodzi o związek - widziałam już niejedno. Wieloletnie rozłąki, które
        owocowały jeszcze głębszym uczuciem. Nie ma reguły. Bądź dobrej myśli.
        Uśmiechnij się! :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka