Wczoraj

27.07.08, 08:41
wrzuciłam młodego do basenu z piłkami w jednym z centrów handlowych,
ku jego przeogromnej uciesze. Bawił się przecudnie, czasem sam,
czasem z innymi dzieciakami. Aż tu nagle jakaś mama (a może babcia?)
wpuściła do basenu potwora. Dzidź miał nieco ponad rok jak na moje
oko (ale wielki był jak smok). I od samego początku miał jeden cel:
zadać ból. Komukolwiek, byle mocny. Najpierw niestety padło na
mojego Nata. Potwór chwycił go za stopę i zacisnął na niej swoje -
już nie bezzębne - szczęki z calutkiej siły. Nat nie płacze z byle
powodu, ale się rozbeczał, bo jak zdołałam go wyrwać z basenu, było
już za późno. Potem mama/babcia pilnowała już uważniej swojego
podopiecznego, nawet go z lekka ofuczała. A co powiedziała nam? NIC.
I to mnie oburzyło. Zdałoby się choćby jakieś "przepraszam", prawda?
Później inne dzieci były drapane, kopane, bite w twarz - na tyle na
ile pozwalała nieuwaga tej pani. Koszmar.
    • baska121 Re: Wczoraj 27.07.08, 13:45
      Właśnie się zastanawiam czy uczyc dziecko ze w takiej sytuacji ma sie bronic czy uciekac .Bo ja długo uczyłam ze ustepowac .Nie warto było bo przyszedł pobity i skopany przez 6 letnia dziewczyne .Od tej pory powiedziałam -bron sie bo nie zawsze bedzie przy Tobie mama .Ludzi nieokrzesanych nie brakuje i hoduja takie bestie ,którym sie wydaje ze wszystko im wolno .To ewidentna wina dorosłych jak reaguja .Biedny Nat -ucałuj go ode mnie .
    • lotos.flower Re: Wczoraj 27.07.08, 16:46
      wrrrrr
      dostaje alergii jak widze takie dzieci, bo wiem ze maja opiekunow niespelna rozumu
Pełna wersja