bmc3i
01.09.12, 03:29
Z jednej strony twierdzi pan, że Bałtyk jest bezpiecznym morzem, ale z drugiej straszy pan czytelników swojej książki, że to się może nagle zmienić.
- Jestem zwolennikiem zasady, że „właściwe przygotowanie zapobiega przyszłym problemom”. Jako wojskowy zajmujący się również planowaniem operacyjnym, uważam, że zawsze trzeba być gotowym na najmniej sprzyjające okoliczności. Już Machiavelli twierdził, że „największym błędem ludzi jest to, że w czasie ciszy nie myślą o nadejściu burzy”. Weźmy np. zagrożenie terrorystyczne. Gdyby ktoś kilka miesięcy temu mówił o potencjalnych zamachach terrorystycznych w Szwecji, przyjęto by to z niedowierzaniem. Życie jednak potwierdziło realność tego zagrożenia. W grudniu ubiegłego roku doszło do samobójczego zamachu terrorystycznego w samym centrum Sztokholmu. A piracki atak na statek Arctic Sea? Przecież miał on miejsce niedaleko naszych wybrzeży. Poziom zagrożeń, jakie występują na Bałtyku rzeczywiście jest niski, ale nie znaczy to, że w analizach z zakresu bezpieczeństwa możemy pomijać potencjalne zagrożenia. Nie ma nic gorszego od lekceważenia prawdopodobnych zagrożeń. Nie nazwałbym takiego podejścia straszeniem.
www.portalmorski.pl/inne-sfery/marynarka-wojenna/30204-zagrozeniabaltyckie