Dodaj do ulubionych

Prawdy , mity i legendy

IP: *.sympatico.ca 27.02.03, 15:33
Kazdy z nas swoja wiedze na jakis temat zawdziecza
zazwyczaj lektorze ksiazek ,gazet ogladaniu filmow czy
innych programow albo przekazowi ustnemu.Sam pamietam
jak bedac jeszcze mlodym chlopcem sluchalem kombatanta
II WS niemal z otwartymi ustami a jego mrozace krew w
zylach opowiesci moglyby posluzyc do napisania niezlego
scenariusza (ile w tym bylo prawdy to juz druga sprawa)
Przeczytalem we Wprost artykul pt.Niebotyczne klamstwa
w ktorym autor kwestionuje wiele"obiegowych prawd"
www.wprost.pl/ar/?0=39544&C=57 , ciekaw jestem
Waszych opini i moze przytoczycie jakies wlasne
spostrzezenia (niekoniecznie z II WS) kiedy jakies
wydarzenie ktore uchodzi za prawdziwe do konca
prawdziwe nie jest .Na tym koncze i pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: Marcin Re: Prawdy , mity i legendy IP: *.sympatico.ca 27.02.03, 15:44
      Nie wiem dlaczego artykul automatycznie nie wskakuje ,ale mozna sprobowac
      kliknac Wprost nr.1056 (z Rywinem) i isc na dol do dzialu historia.
    • Gość: Maks Nic nowego. IP: *.acn.pl 27.02.03, 16:45
      Tego rodzaju mity, legendy i różnego rodzaju bajeczki o wojsku były są i będą.
      I dotyczą wszystkich rodzajów broni a nie tylko lotnictwa. Co ciekawe - są
      ludzie (także na tym forum)którzy święcie wierzą w tego rodzaju propagandę.
      • Gość: Misza Re: Nic nowego. IP: *.tele2.ee 27.02.03, 21:59
        Gość portalu: Maks napisał(a):

        > Tego rodzaju mity, legendy i różnego rodzaju bajeczki o wojsku były są i
        będą.
        > I dotyczą wszystkich rodzajów broni a nie tylko lotnictwa. Co ciekawe - są
        > ludzie (także na tym forum)którzy święcie wierzą w tego rodzaju propagandę.

        Jest takie powiedzenie: "Najwiecej klamia o wojnie, rybalce i milosci" (W
        orgyinale po rosyjsku brzmi troche inaczej, ale mam nadzeje ze mi zrozumiecie
        ;))


    • dreaded88 "Terrible Twins" 27.02.03, 17:31
      Czyli przecenianie do pewnego momentu dokonań "Dzika" i "Sokoła" na Morzu
      Śródziemnym.
      "Błyskawica" topiąca pod Ouessant niemieckie niszczyciele.
      O komuszej propagandzie, którą pamiętam z lat dzieciństwa szkoda nawet pisać.
    • Gość: barnaba Re: Prawdy , mity i legendy IP: *.lodz.msk.pl 27.02.03, 17:49
      Autor artykułu zapomniał dodać, że spora część fikcyjnych zestrzeleń została
      zgłoszona przez pilotów w dobrej wierze. Działo to się w kilku sytuacjach:
      - 2 pilotów strzela do 1 "npla"- każdy z nich zgłasza zestrzelenie
      - ostrzelany nieprzyjaciel zaczyna dymić i wchodzi w korkociąg lub nurkowanie

      pozdrawiam
      • rfx Re: Prawdy , mity i legendy 27.02.03, 18:44
        Słabo się na tym znam, ale czy Niemcy nie liczyli ilości zestrzeleń "od
        silnika" - samolot 2-silnikowy = 2 zestrzelenia?
        rfx
        • wielki_czarownik Re: Prawdy , mity i legendy 27.02.03, 18:50
          Pierwsze słyszę o takim pomyśle.
        • Gość: DSD Re: Prawdy , mity i legendy IP: 212.33.88.* 27.02.03, 20:49
          Gdzies o ty slyszalem (moze i na tym Forum tyle ze wczesniej?). Mialo to podobno zachecac niemickich pilotow do
          atakowanie formacji ciezkich bombowcow (zestrzelenie x 4, niezly kasek).
          A poniewaz na kazdej wojnie jako pierwsza ginie prawda, to rozmaitych 'mitycznych' historii jest multum. Pewien
          wyksztalcony Albanczyk opowiadal mi, jak to jego przodkowie na poczatku XX wieku zdobywali Stambul czy tez o
          wloskich niewolnikach, masowo uzywanych do prac polowych przez ludnosc albanska pod koniec II WS. U nas taka
          kontrowersyjna kwestia jest zachowanie sie mjr Sucharskiego na Westertplatte - istnieje tu cala paleta odcieni, od
          bohatera po mala szuje. W ksiazkach Flisowskiego bylo sporo ciekawych przykladow na mitologizowanie strat wroga
          w bitwach morskich - celowniczy dziala artylerii sredniej na jednym z brytyjskich krazownikow liniowych po bitwie
          jutlandzkiej oszacowal straty jakie zadal Niemcom w/g prostego przelicznika - jeden wystrzelony pocisk, jeden
          niszczyciel Kajzera zatopiony.
          Inna nasza mitologia jest podobno rozbrajanie Niemcow po I WS. Ponoc byl to raczej sukces dyplomatyczny (tym
          bardziej cenny dla naszego narodu, bo rzadki), a tam gdzie chwaccy chlopcy chcieli naprawde rozbrajac Niemcow,
          konczylo sie to rzezia naszych (w/g J. Tazbira).

          Na zakonczenie moje ulubione, optymistyczne motto: 'Prawda zawsze zwycieza. Albowiem to, co zwycieza, staje sie
          prawda'.
          • wielki_czarownik Świetne motto! (no txt) 27.02.03, 21:15
          • Gość: Gamling Re: Prawdy , mity i legendy IP: *.bsipl.com.pl 27.02.03, 22:59
            Mozna jeszcze dodac sprawe wytropienia Bismarcka przez ORP Piorun. Istnieje
            sporo legend w tej sprawie mowiacych np o tym jak to Piorun bohatersko
            wytrzymal ponad godzinny pojedynek altyleryjski z pancernikiem, ktorego sam
            wczesniej odnalazl i walnie przyczynil sie do jego zatopienia.
            Pzdr.
            • Gość: trooper Re: Prawdy , mity i legendy IP: *.revers.nsm.pl 27.02.03, 23:06
              Ja akurat uwazam sie za srogiego krytyka "polskiego mitycznego heroizmu", a w
              dodatku przejawiam niebezpieczne ciągoty do fascynacji militaryzmem niemieckim,
              ale akurat z Piorunem to prawda podobno.
              - oddal trzy salwy "honorowe"
              - dostal sie w ostrzal Bismarcka, czyniąc uniki

              Ale z drugiej strony:
              - nie bylo to zadnym "przełomem" w poscigu za Bismarckiem
              - Piorun niezdolny byl do przeprowadzenia ataku poldywizjonami razem z reszta
              flotylli Viana - jeszcze nie wyszkoleni jak trzeba
              • Gość: Gamling ORP Piorun IP: *.bsipl.com.pl 28.02.03, 10:20
                Zgadzam sie ze Piorun dostal sie pod ogien pancernika ale byl to ostrzal z
                dzial lekkiego kalibru, a nie ponad godzinny pojedynek altyleryjski na pelna
                skale, jak pisze sie w niektorych pozycjach. Ponadto te trzy salwy byly oddane
                na wyrazna prosbe dowodcy artylerii okretowej, jako salwy honorowe poniewaz
                doskonale wiedziano ze nie moga uczynic najmniejszej szkody. Swiadczy o tym
                ostrzal Rodneya i pozostalych ciezkich okretow Home Fleet. Natomias nie udalo
                sie przeprowadzic ataku torpedowego, ktory mogl by sie zakonczyc powaznym
                uszkodzeniam Bismarcka. Kontakt zostal przerwany rzeczywiscie po okolo
                godzinie, a w dlaszych dzialaniach piorun nie uczestniczyl z powodu braku
                paliwa.
                • Gość: trooper Re: ORP Piorun IP: *.revers.nsm.pl 28.02.03, 11:42
                  Tak jak piszesz, z tym że "lekki kaliber" to 150 mm.
                  Nieładnie można tym oberwać.

                  pozdr,M
                  • Gość: Flieger Re: ORP Piorun IP: 212.6.124.* 28.02.03, 12:01
                    Gość portalu: trooper napisał(a):

                    > Tak jak piszesz, z tym że "lekki kaliber" to 150 mm.
                    > Nieładnie można tym oberwać.

                    Szczegolnie siedzac na delikatnym niszczycielu.

                    > pozdr,M

                    POzdr.
                    F.
            • Gość: wiwa Re: Prawdy , mity i legendy IP: *.nyc.rr.com 01.03.03, 05:13
              Z tym "odnalezieniem" to dosc duza przesada. Bismarck byl juz pozbawiony
              sterow i "myszkowal", a w zasadzie plynal powoli w strone zblizajacych sie
              okretow alianckich. I piorun na niego prawie wpadl w ciemnosciach... O
              toredach nie moglo byc nawet mowy, bo byl sztorm, dlatego tez zadna z torped
              wystrzelonych przez niszczyciele nie trafila.
              Polecam znakomita ksiazke "Bismarck", jest takze wydanie polskie, autorstwa
              chyba von Rechtenberg'a (prosze kogos o korekte)
              W
              • Gość: P-51 Re: Prawdy , mity i legendy IP: *.qc.sympatico.ca 01.03.03, 20:19
                O ile dobrze pamietam z dostepnych mi materialow wynikalo, ze Bismarck zostal
                namierzony przez zaloge Cataliny.
                • Gość: Gamling Re: Prawdy , mity i legendy IP: *.bsipl.com.pl 02.03.03, 10:42
                  Bismarck kilkakrotnie byl namierzany i tracono z nim kontakt. A zreszta
                  brytyjskie swordfishe, ktore mialy go storpedowac za pierwszym razem wykonaly
                  atak na ktorys z okretow poscigu (chyba Suffolka ale nie jestem pewien), wiec
                  widac jakie panowalo tam zamieszanie.
                  Pzdr.
                  • being28 Re: Prawdy , mity i legendy 02.03.03, 11:04
                    Gość portalu: Gamling napisał(a):

                    > Bismarck kilkakrotnie byl namierzany i tracono z nim kontakt. A zreszta
                    > brytyjskie swordfishe, ktore mialy go storpedowac za pierwszym razem wykonaly
                    > atak na ktorys z okretow poscigu (chyba Suffolka ale nie jestem pewien), wiec
                    > widac jakie panowalo tam zamieszanie.
                    > Pzdr.

                    Pilot Swordfisha, ktory trafil w ster Bismarcka powinien miec swoj plac w
                    centrum Londynu. Rodney-kupa zlomu, plynal tylko z wiatrem, sterowanie
                    koszmarne, artyleria 406 niecelna. Prince of Wales w miare Ok, ale czy dalby
                    rade w pojedynku 1 na 1? Na lotniskowcach piloci ladowali po ataku pierwszy raz
                    na lotniskowcu, zreszta juz za sam atak Fairey Swordfishem to wyczyn
                    bahaterski.
        • walrus1 Re: Prawdy , mity i legendy 28.02.03, 07:55
          rfx napisał:

          > Słabo się na tym znam, ale czy Niemcy nie liczyli ilości zestrzeleń "od
          > silnika" - samolot 2-silnikowy = 2 zestrzelenia?
          > rfx
          Niestety jestes ofiara propagandy
          polecam
          www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=539&w=3682798&a=3682798&v=2&strona=0
          i tu wypoeiedz troopera-
    • Gość: trooper Błąd tam jest IP: *.revers.nsm.pl 27.02.03, 23:01
      cyt:
      "Kiedy niemieccy lotnicy w pierwszym dniu wojny ze Związkiem Sowieckim
      zameldowali o zniszczeniu 1811 maszyn wroga, nie uwierzył im nawet Hermann
      Göring. Powołana na jego polecenie komisja wykazała jednak, że żołnierze
      Luftwaffe zestrzelili dwieście samolotów więcej."

      Zwroccie uwage na te slowa:
      "lotnicy", "zniszczeniu", "zestrzelili 200 więcej"

      Przede wszystkim Michulec, na ktorego powoluje sie autor, pisze wyraznie w
      swojej ksiazce, ze Jagdwaffe (lotnictwo mysliwskie) zglosilo 22.06.1941.
      trzysta ileś tam samolotow radzieckich zestrzelonych, przy czy ocenia sie, ze
      prawdziwych okazalo sie 280 zestrzelen.
      ^^^
      To i tak niebotycznie duzo jak na 1 dzien walk.

      Zniszczenie nie rowna sie zestrzeleniu, bo wiekszosc ruskich samolotow
      zniszczono na lotniskach, zarowno przez bombardowanie, jak i uderzeniami sil
      lądowych. Nastąpiło tu poplątanie zniszczeń z zestrzeleniami, a takze
      prawdopodobnie pojecie "pierwszego dnia" powinno zostac zastapione przez "w
      pierwszych dniach".

      To tyle z mojej strony.
      Artykul nic nowego nie odkrywa, a wprowadza metlik czasami. Niepotrzebnie.

      PS> Co do Dyw. 303 to zdaje sie prawda. Napisal o tym Anglik Alcorn w artykule
      BoB Top Guns w jakims tam Aeroplane Monthly chyba przed kilkoma laty. Ale i tak
      byli najlepsi - 44 zestrzelenia +- kilka. Drugi był 501 Sq - 43.5 :-)
      Wiec nie ma tu zadnego dzialania "antypolskiego"

      [Dreaded88:] z Terrible Twins to tez prawda... pisali o tym Rudzki i
      Piwowonski, a Pertek swoje klamstewka nadal uskutecznial...
    • Gość: Marcin ORP Orzel IP: *.sympatico.ca 28.02.03, 17:13
      Dowodca tego okretu podwodnego komandor Kloczkowski najprawdopodobniej nie byl
      chory tylko symulowal chorobe co bylo niewatpliwie aktem dezercji.
      • Gość: trooper Re: ORP Orzel IP: *.revers.nsm.pl 28.02.03, 18:53
        No to bylo wiadomo juz od razu. Zwlaszcza ze w Tallinie zszedl z pokladu razem
        ze swoją maszyna do pisania i strzelba mysliwska :) A Orzel operowal chyba
        nawet nie w swoim sektorze tylko odszedl sobie dalej na Baltyk.
        Z tego co pamietam, "Kłocz" - przedwojenny autorytet broni podwodnej w PMW, za
        swe tchorzliwe zachowanie zostal zdegradowany do stopnia marynarza.
        Szkoda - wojna zmienia ludzi. Niektorzy sie nie sprawdzaja po prostu w chwili
        próby.
        • Gość: barnaba Re: ORP Orzel IP: *.lodz.msk.pl 28.02.03, 21:16
          Gość portalu: trooper napisał(a):

          > A Orzel operowal chyba
          > nawet nie w swoim sektorze tylko odszedl sobie dalej na Baltyk.

          To akurat nie był głupi pomysł. Sektor ten (Zatoka Pucka) był po prostu
          idiotyczny.

          pozdrawiam
          • Gość: trooper Re: ORP Orzel IP: *.revers.nsm.pl 28.02.03, 22:15
            Nie do konca:
            1. Rozkaz to rozkaz. Inicjatywa wlasna jest pożądana, ale nie mozna sobie
            samemu zmieniac planow dowodztwa.
            2. 1-7 IX Orzel mial dzialac w bezposredniej bliskosci Gdanska i Helu. To
            niedogodny sektor (płytki), narazajacy na ataki samolotow w dzien - ale
            jednoczesnie mogacy przyniesc sukces i pokrywany bateria Laskowskiego. Taka
            byla idea. Orzel odszedl bardziej na polnoc. Ale nawet nie o chodzi, tylko o...
            3. ...Nowy plan dowodztwa floty: po 7 IX - Nowe sektory dzialania o.p. - Orzel
            dzialac mial na calej Zatoce Gdanskiej (glebokosc do 120m). I ten sektor byl
            bardzo O.K. Tyle że - Orzel znajdowal sie juz wtedy w rejonie... Gotlandii, a
            Kłoczkowski zapadl na "chorobe".
            • Gość: barnaba Re: ORP Orzel IP: *.lodz.msk.pl 01.03.03, 12:41
              Gość portalu: trooper napisał(a):

              > 2. 1-7 IX Orzel mial dzialac w bezposredniej bliskosci Gdanska i Helu. To
              > niedogodny sektor (płytki), narazajacy na ataki samolotow w dzien - ale
              > jednoczesnie mogacy przyniesc sukces i pokrywany bateria Laskowskiego. Taka
              > byla idea. Orzel odszedl bardziej na polnoc.

              Sukces mógł odnieść jedynie, gdyby Niemcy próbowali dokonać desantu w okolicach
              Oksywia.
              Co do samowolnego złamania rozkazów- zgadzam się z Tobą.

              pozdrawiam
    • wielki_czarownik To czy w książkach jest jakaś prawda? (no txt) 28.02.03, 22:56
    • Gość: Marcin Gen.Swierczewski,Walter ,gen.Goltz IP: *.sympatico.ca 01.03.03, 22:03
      Byl bohaterem okresu komunistycznego owianym legenda ,"nieustraszony Walter"
      walczacy o wolnosc nasza i wasza w Hiszpanii (gen.Goltz ,Ernest Hemingway Komu
      bije dzwon)i ZSRR (bral udzial w wojnie polsko-bolszewickiej po stronie Armii
      Czerwonej gdzie zostal ranny) zginal w Bieszczadach trafiony min.
      w posladek .Kilka fragmentow z jego zyciorysu:

      -mial dwie klasy szkoly podstawowej i stopien gen broni

      -po napasci Niemiec na ZSRR dowodzil 248 dywizja piechoty liczacej okolo 10
      tys.zolnierzy doprowadzil do okrazenia pod Wiazma ,z tej przygody wyszlo calo
      pieciu czerwonoarmistow i general

      -w bitwie II Armii WP pod Budziszynem stracil 4902 zabitych i 2798 zaginionych
      10532 rannych historia wojen nie zna drugiego takiego dowodcy ktory w czasie
      jednej nienajwazniejszej operacji doprowadzilby do takiej masakry podwladnych

      -sa rozne wersje jego smierci najbardziej prawdopodobna to ta ze zginol
      zastrzelony przez oddzial nacjonalistow ukrainskich sterowanych przez NKWD
      • wielki_czarownik O Świerczewskim 01.03.03, 22:23
        Prawdopodobnie został zabity przez Polaków lub Rosjan - do takich wniosków
        doszli ludzie badający tę sprawę - widoczne przestrzeliny na mundurze stały w
        całkowitej sprzeczności z ogólnie przyjętą wersją wydarzeń. Był kiedyś o tym
        artykuł chyba w Polityce.
        Ponadto ten "wielki Polak" był permanentnie pijany. Mój pradziadek kilka razy
        go widział i nigdy pan generał całkowicie trzeźwy nie był.
        • Gość: Marcin Re: O Świerczewskim IP: *.sympatico.ca 01.03.03, 23:00
          wielki_czarownik napisał:

          > Prawdopodobnie został zabity przez Polaków lub Rosjan - do takich wniosków
          > doszli ludzie badający tę sprawę - widoczne przestrzeliny na mundurze stały
          w
          > całkowitej sprzeczności z ogólnie przyjętą wersją wydarzeń. Był kiedyś o tym
          > artykuł chyba w Polityce.
          > Ponadto ten "wielki Polak" był permanentnie pijany. Mój pradziadek kilka
          razy
          > go widział i nigdy pan generał całkowicie trzeźwy nie był.

          Ponoc "Walter" cieplo patrzyl na czlowieka dopiero po wypiciu cwiartki i to
          koniecznie na czczo,faceta ktory podalby mu 25 gramow zastrzelilby na miejscu
          • being28 Re: O Świerczewskim 01.03.03, 23:05
            Nie smiejcie sie ze Swierczewskiego bo obrazacie obecny Sztab WP:)
            Jezeli on byl generalem to kim byla reszta oficerow?
            • wielki_czarownik Czemu Świerczewski był generałem 01.03.03, 23:10
              Bo był tak czerwony jak to tylko możliwe i jednocześnie strasznie głupi i łatwy
              do kierowania. A większość oficerów była 10x mądrzejsza od niego.
      • Gość: barnaba Re: Gen.Swierczewski,Walter ,gen.Goltz IP: *.lodz.msk.pl 02.03.03, 11:11
        Gość portalu: Marcin napisał(a):

        > Byl bohaterem okresu komunistycznego owianym legenda ,"nieustraszony Walter"
        > walczacy o wolnosc nasza i wasza w Hiszpanii (gen.Goltz ,Ernest Hemingway
        Komu
        > bije dzwon)i ZSRR (bral udzial w wojnie polsko-bolszewickiej po stronie Armii
        > Czerwonej gdzie zostal ranny) zginal w Bieszczadach trafiony min.
        > w posladek .

        No cóż, każda epoka potrzebuje bohaterów.

        > -po napasci Niemiec na ZSRR dowodzil 248 dywizja piechoty liczacej okolo 10
        > tys.zolnierzy doprowadzil do okrazenia pod Wiazma ,z tej przygody wyszlo calo
        > pieciu czerwonoarmistow i general

        Pod Wiaźmą nie tylko Świerczewski nie stanął na wysokości zadania. Armia
        Czerwona poniosła tam chyba największą klęskę w historii wykazując kolejny raz
        brak pomysłu na przeciwstawienie się "wojnie błyskawicznej".

        > -w bitwie II Armii WP pod Budziszynem stracil 4902 zabitych i 2798
        zaginionych
        > 10532 rannych historia wojen nie zna drugiego takiego dowodcy ktory w czasie
        > jednej nienajwazniejszej operacji doprowadzilby do takiej masakry podwladnych

        Pamiętajmy, że straty te w dużej mierze były spowodowane uderzeniem wojsk
        niemieckich w skrzydło rozciągniętej II Armii.
        Poza tym, niewielu wyszkolonych w radzieckim systemie generałów przejmowało się
        stratami po własnej stronie. Na Rusi ludzi nigdy nie brakowało.

        > -sa rozne wersje jego smierci najbardziej prawdopodobna to ta ze zginol
        > zastrzelony przez oddzial nacjonalistow ukrainskich sterowanych przez NKWD

        Wiele wskazuje, że Świerczewski został Ukraińcom przez kogoś "wystawiony".
        Najciekawsza hipoteza, z jaką się spotkałem, twierdziła, że zginął dlatego, że
        był blisko związany z przedwojennym polskim wywiadem.

        pozdrawiam
      • dreaded88 Re: Gen.Swierczewski,Walter ,gen.Goltz 04.03.03, 18:41
        Gość portalu: Marcin napisał(a):

        >
        > -mial dwie klasy szkoly podstawowej i stopien gen broni

        Tu akurat tow. generał nie wybijał się specjalnie z armii przodującej, z grupy
        marszałków ZSRS z II wojny (było ich trochę) dwu było niedokończonymi
        seminarzystami, zwyczajowo kończyli naukę na 3-4 klasie a jedynym
        wykształceniem takiego Budionnego było ponoć przyuczenie do względnego
        alfabetyzmu przez stanicznego ekonoma.
    • rfx Zbrodnie U-bootów 01.03.03, 23:20
      Do dzisiaj pokutuje powszechne przekonanie, że załogi zaliczają się do takich
      samych zbrodniarzy jak SS.
      • wielki_czarownik Re: Zbrodnie U-bootów 01.03.03, 23:49
        Z jednej strony rzeczywiście jeńców to oni brać nie mogli. Atakować z
        wynurzenia też raczej nie, bo albo by się natknęli na statek-pułapkę, albo by
        bombowiec ich zdybał, albo jeszcze coś. Faktem jest jednak, że zdarzały się
        wypadki celowego zabijania rozbitków - taranowanie, ostrzał z broni pokładowej
        itp. Ale to były wyjątki, bo zazwyczaj po storpedowaniu wrogiego statku U-boot
        zmykał z tamtego rejonu z obawy przed nadejściem alianckich okrętów/samolotów.
    • Gość: Marcin Tadeusz Kosciuszko IP: *.sympatico.ca 02.03.03, 18:38
      Ponoc w bitwie pod Maciejowicami Tadeusz Kosciuszko byl pijany i zgubil mapy
      tak twierdzi jeden z dzisiejszych historykow,wczesniej czytalem w innych
      zrodlach ze Kosciuszko probowal uciekac na koniu po przegranej bitwie,
      logicznie rzecz biorac gdyby byl faktycznie tak pijany to nie utrzymalby sie
      na koniu,na wielu wizerunkach przedstawiany jest z lekko zadartym nosem
      (chociaz takiego ponoc nie posiadal) poniewaz taki wizerunek lepiej pasowal do
      Naczelnika ubranego w chlopska sukmane,niewykluczone ze byl to wizerunek
      Kosciuszki stworzony przez i na potrzeby komunistow po wojnie.Chetnie
      poslucham Waszych komentarzy
      • Gość: DSD Re: Tadeusz Kosciuszko IP: 212.33.88.* 02.03.03, 20:19
        Nie slyszalem, aby Kosciuszko bywal nietrzezwy na polu bitwy (za to ponoć hetman Potocki pod Korsuniem byl
        zalany w 3 d..y). Z drugiej strony był on chyba lepszym organizatorem i inżynierem niż strategiem czy taktykiem. O ile
        pamiętam pod Maciejowicami plan bitwy zakładał udział w niej korpusu, który w chwili jej rozpoczęcia był po prostu
        ZA DALEKO. Kościuszko wydał jego dowódcy (niestety, nie pamiętam nazwiska) rozkaz zbyt późno, a później
        obwiniał go o porażkę. Największym sukcesem Kościuszki były chyba fortyfikacje pod Saratogą (czekam na kolejnych
        odbrązawiaczy, może to jednak Washington projektował, a może była to tylko potyczka bez znaczenia :-)))
      • Gość: macek Re: Tadeusz Kosciuszko IP: *.acn.waw.pl 03.03.03, 00:26
        Kościuszko miał naprawdę nos zadarty, mozna to ocenić na jego prtretach i
        rycinach z epoki
        Ten gość co nie doszedł ze swą dywizją pod Maciejowice to Poniński (sprawa
        zresztą bardzo ciekawa i kontrowersyjna - odsyłam do książki W.
        Mikuły "Maciejowice1794"). Pijanego Kościuszkę radzę włożyć między bajki, pod
        Maciejowicami Naczelnik szukał po prostu śmierci widząc pogrom własnej armii


        Gość portalu: Marcin napisał(a):

        > Ponoc w bitwie pod Maciejowicami Tadeusz Kosciuszko byl pijany i zgubil mapy
        > tak twierdzi jeden z dzisiejszych historykow,wczesniej czytalem w innych
        > zrodlach ze Kosciuszko probowal uciekac na koniu po przegranej bitwie,
        > logicznie rzecz biorac gdyby byl faktycznie tak pijany to nie utrzymalby sie
        > na koniu,na wielu wizerunkach przedstawiany jest z lekko zadartym nosem
        > (chociaz takiego ponoc nie posiadal) poniewaz taki wizerunek lepiej pasowal
        do
        > Naczelnika ubranego w chlopska sukmane,niewykluczone ze byl to wizerunek
        > Kosciuszki stworzony przez i na potrzeby komunistow po wojnie.Chetnie
        > poslucham Waszych komentarzy
        • falangista Re: Tadeusz Kosciuszko 03.03.03, 11:22
          Jest jeszcze sprawa imienia i nazwiska.
          Na chrzcie otrzymał imię Andrzej.
          Prawdziwe nazwisko to Kosciuszko (bez "ś") vel Kostiuszko.

    • Gość: Marcin Rotmistrz Jerzy Sosnowski IP: *.sympatico.ca 02.03.03, 18:53
      Niewatpliwie ciekawa , barwna i byc moze dla niektorych
      nieco kontrowersyjna postac ,ale warto przeczytac
      www.apacz.pl/hi0005.html
    • zwyczajny Antylegenda bywa też nieprawdziwa, 04.03.03, 01:05
      Rozne wypowiedzi o roznych sprawach, ale warto pamietac, ze czesto padamy ofiara
      przesady w druga strone.

      Tak więc:
      Ubooty to nie SS
      No nie, ale:
      1. wojna podwodna byla przez Niemcy prawie od poczatku prowadzona wbrew
      konwencjom o prowadzeniu takiej wojny. Juz to samo uzasadnia traktowanie
      dowodców Kreigsmarine jako zbrodniarzy.

      2. Porownanie sposobu atakowania statkow widac juz w przypadku
      Athenii (ofiara Uboota) i jedynego sukcesu Orla.

      2. Ubooty atakowaly zupelnie bez ograniczen statki ratunkowe.

      3. W pewnych wypadkach znane sa bezposrednie inicjatywy Ubootow mordujacych
      rozbitkow.

      Kosciuszko
      Nie byl strategiem na miare Napoleona. Dowodca insurekcji zostal dosyc
      przypadkowo - tzn Ks. J. Poniatowski nie mogl zostac, bo wiazany byl
      z krolem. Ale Kosciuszko byl solidnym oficerem i politykiem i mimo
      kryzysow zdolal prowadzic wojne przeciwko beznadziejnie silniejszemu
      przeciwnikowi.

      o innych legendach tez moznaby wiele...
      • Gość: trooper Re: Antylegenda bywa też nieprawdziwa, IP: *.revers.nsm.pl 04.03.03, 02:31
        > Porownanie sposobu atakowania statkow widac juz w przypadku
        > Athenii (ofiara Uboota) i jedynego sukcesu Orla.

        ciekawe jak Orzel poradzilby sobie z atakiem na eskortowany konwoj ;-)

        > W pewnych wypadkach znane sa bezposrednie inicjatywy Ubootow mordujacych
        > rozbitkow.

        casus "Peleusa"
        + ubooty amerykanskie na Pacyfiku :-P

        + pewnie jeszcze pare tajemniczych przypadkow, ale zbrodniczo to przesadne
        okreslenie. Ale krwawo i bezsensownie, jak kazda wojna, i owszem.

        pozdr,M
        • zwyczajny Re: Antylegenda bywa też nieprawdziwa, 04.03.03, 04:15
          Gość portalu: trooper napisał(a):

          > > Porownanie sposobu atakowania statkow widac juz w przypadku
          > > Athenii (ofiara Uboota) i jedynego sukcesu Orla.
          >
          > ciekawe jak Orzel poradzilby sobie z atakiem na eskortowany konwoj ;-)
          >

          ??????Athenia nie płynęła w konwoju!!!!! Był to typowy przykład niemieckiego
          lamania konwencji. Taki sam jak bombardowanie szkol i szpitali w Polsce w 1939
          r. Zwyczajna wojenna zbrodnia.

          Pzdr
          >
          • Gość: yamamoto Re: Antylegenda bywa też nieprawdziwa, IP: *.mitre.org 04.03.03, 11:05
            zwyczajny napisał:

            > Gość portalu: trooper napisał(a):
            >
            > > > Porownanie sposobu atakowania statkow widac juz w przypadku
            > > > Athenii (ofiara Uboota) i jedynego sukcesu Orla.
            > >
            > > ciekawe jak Orzel poradzilby sobie z atakiem na eskortowany konwoj ;-)
            > >
            >
            > ??????Athenia nie płynęła w konwoju!!!!! Był to typowy przykład niemieckiego
            > lamania konwencji. Taki sam jak bombardowanie szkol i szpitali w Polsce w
            1939
            > r. Zwyczajna wojenna zbrodnia.
            >
            > Pzdr
            w Hiroszimie i Ngasaki napweno szpitali i szkol nie bylo !!
            • zwyczajny Wez cos na uspokojenie 05.03.03, 21:06
              i poczytaj sobie cos o okupacji japońskiej Chin, Wietnamu, Filipin.
              O sposobie przekonania Japonczykow do kapitulacji też warto poczytać.
              Szczegolnie, o tym, ze nawet po Nagasaki, ledwo udało sie cesarzowi i kilku
              rozsądniejszym Japonczykom zapobiec przewrotowi mającemu za cel kontynuowanie
              wojny.
              Pzdr

              Gość portalu: yamamoto napisał(a):

              > [...]
              > > lamania konwencji. Taki sam jak bombardowanie szkol i szpitali w Polsce w
              > 1939
              > > r. Zwyczajna wojenna zbrodnia.
              > >
              > > Pzdr
              > w Hiroszimie i Ngasaki napweno szpitali i szkol nie bylo !!
              • Gość: yamamoto Wez cos na uspokojenie? IP: *.mitre.org 06.03.03, 08:25
                zwyczajny napisał:

                > i poczytaj sobie cos o okupacji japońskiej Chin, Wietnamu, Filipin.
                > O sposobie przekonania Japonczykow do kapitulacji też warto poczytać.
                > Szczegolnie, o tym, ze nawet po Nagasaki, ledwo udało sie cesarzowi i kilku
                > rozsądniejszym Japonczykom zapobiec przewrotowi mającemu za cel kontynuowanie
                > wojny.
                > Pzdr
                Jakos czytasz a nie rozumiesz co. Glebszej intencji tak i tak nie zrozumiales
                , a szkoda.
      • dreaded88 Amerykańska wojna podwodna 04.03.03, 18:37
        na Pacyfiku wcale nie była delikatniej prowadzona niż niemiecka. Jankesi
        praktycznie od początku jechali schematem wojny nieograniczonej.
        • Gość: zwiadowca Re: Amerykańska wojna podwodna IP: 141.18.4.* 05.03.03, 17:07
          dreaded88 napisał:

          > na Pacyfiku wcale nie była delikatniej prowadzona niż niemiecka. Jankesi
          > praktycznie od początku jechali schematem wojny nieograniczonej.

          A wyobrazasz sobie inna wojne niz nieograniczona? Teraz w warunkach totalnej
          przewagi Amerykanie moga sobie pozwalac na wiele ciekawych rzeczy.

          Pozdrawiam z Aalen w Niemczech. Mieszkam tu od niedzieli, bede tu pisal prace
          dyplomowa.
        • zwyczajny Re: Amerykańska wojna podwodna 05.03.03, 21:01
          dreaded88 napisał:

          > na Pacyfiku wcale nie była delikatniej prowadzona niż niemiecka. Jankesi
          > praktycznie od początku jechali schematem wojny nieograniczonej.

          Może napiszesz co masz na myśli?? W czasach gdy amerykańskie okręty
          podwodne zaczynały odgrywac istotną rolę, Japończycy złamali juz wszystkie
          konwencje o prowadzeniu tej rodzaju wojny. Oczywiście pomijam tutaj łamanie
          przez Japończyków innych konwencji.
          Jak to sobie wyobrażasz? Że konwencje obowiązuja jednostronnie tylko Aliantów?
          Pzdr
          • wielki_czarownik Przeczytaj tytuł wątku. 05.03.03, 22:08
            Właśnie odbrązawiamy tu historię i intencją Dreadeda88 (mógł sobie wybrać
            łatwiejszy do odmiany nick ;)) było pokazanie, że alianci też nie byli tacy
            szlachetni. W zasadzie podczas wojen mało kto jest szlachetny (ew. w
            średniowieczu rycerze między sobą) a wszyscy tylko patrzą jak ubić wroga i
            samemu przeżyć.
            • zwyczajny A ja myślałem, że chodzi o prawdę 05.03.03, 22:40
              historyczną.

              wielki_czarownik napisał:

              > Właśnie odbrązawiamy tu historię i intencją Dreadeda88 (mógł sobie wybrać
              > łatwiejszy do odmiany nick ;)) było pokazanie, że alianci też nie byli tacy
              > szlachetni. W zasadzie podczas wojen mało kto jest szlachetny (ew. w
              > średniowieczu rycerze między sobą) a wszyscy tylko patrzą jak ubić wroga i
              > samemu przeżyć.

              Ale jesli chodziło o pokazanie, ze "alianci nie byli szlachetni" to bardzo
              przepraszam. Mam też trochę źródeł niemieckich pokazujących, że alianci
              byli jeszcze gorsi, a Roosevelt i Churchill byli największymi zbrodniarzami w
              historii. Może podesłac?
              To, że nie byli szlachetni, nie zmienia faktu, ze byli o wiele, wiele
              razy lepsi niż strona przeciwna.
              • wielki_czarownik Jasne, że byli lepsi 05.03.03, 23:06
                To jest kwestią bezdyskusyjną. Ale lepsi nie znaczy dobrzy. Bombardowanie miast
                niemieckich i japońskich etc. Zresztą na wojnie nie ma dobrych i złych. Są źli
                i jeszcze gorsi.
                • wielki_czarownik O źródłach 05.03.03, 23:08
                  Bardzo chętnie przejrzę, jeśli nie sprawi Ci to problemu. Jeżeli jednak są po
                  niemiecku to dziękuję, gdyż nie znam tej mowy :).
                  • zwyczajny Re: O źródłach 05.03.03, 23:40
                    wielki_czarownik napisał:

                    > Bardzo chętnie przejrzę, jeśli nie sprawi Ci to problemu. Jeżeli jednak są po
                    > niemiecku to dziękuję, gdyż nie znam tej mowy :).

                    No nie wiem. Jako osoba z Ziem Zachodnich ( czy Odzyskanych) mam w domu
                    niezła kolekcje hitlerowskiej propagandy pozostawioną przez Niemców. Ale
                    niestety po niemiecku.

                    Pzdr.
            • dreaded88 Re: Przeczytaj tytuł wątku. 06.03.03, 17:56
              wielki_czarownik napisał:

              > Właśnie odbrązawiamy tu historię i intencją Dreadeda88 (mógł sobie wybrać
              > łatwiejszy do odmiany nick ;))

              Faktycznie, beznadziejny jest ten nick, powstał jako prowizorka jednorazowago
              użytku, a jakoś tak wyszło... Teraz głupio go zmieniać, skoro był nim podpisany
              historyczny pierwszy wpis na forum Militaria :-)

              było pokazanie, że alianci też nie byli tacy
              > szlachetni. W zasadzie podczas wojen mało kto jest szlachetny (ew. w
              > średniowieczu rycerze między sobą) a wszyscy tylko patrzą jak ubić wroga i
              > samemu przeżyć.

              Żeby tylko podczas wojen tak było...
              II wojna - pikuś, ale I to dopiero. Niemcy nikogo w stylu Hitlera, Eichamanna
              et cons. nie mieli, ale obraz propagandy alianckiej był wszak niemal taki, jak
              gdyby mieli. BTW - germanofilem nie jestem.
          • dreaded88 Re: Amerykańska wojna podwodna 06.03.03, 18:17
            Od końca : akurat japońska wojna podwodna była o ile mi wiadomo prowadzona dość
            niemrawo, na transport i żeglugę dybali w nad wyraz ograniczonym stopniu, w
            wyniku oczywiście błędnego wyznaczenia priorytetów a nie łagodności.
            A które konwencje Japończycy podpisali ? Genewskiej na pewno nie. Tu wchodzimy
            lekuteńko na poletko relatywizmu, ale można przypisać niewielkie znaczenie
            ichniej kulturze opartej na etosie samurajskim (vide też stosunek do własnej
            kapitulacji; jeżeli sami się niechętnie poddawali, wybierając śmierć, trudno
            ich zupełnie uczciwie winić za zły stosunek do tych, którzy wieszali białe
            flagi; wieszać można, oceniać trudniej). BTW - amerykańską propagandę w
            stosunku do Japończyków z lat wojny niektórzy zestawiają z niemiecką dotyczacą
            Żydów, używano nierzadko analogicznych schematów pojęciowych. Ale miało być o
            wojnie podwodnej.
            Faktem jest, że jankescy marynarze od kiedy mogli topili to, co tylko pływało,
            nie słychać o jakimś humanitaryzmie i zważaniu na takie czy inne względy (nie
            było nawet okazji do Laconia-befehl, bywało, że alianccy jeńcy szli na dno od
            własnych torped). Krytykować ich za to też nie zamierzam, ale niezmistyfikowana
            wojna marnie znosi schematy czarno-białe.
            Pozdr.
        • Gość: trooper Wojna podwodna - epilog w Norymberdze IP: *.revers.nsm.pl 06.03.03, 02:36
          wyrok: 10 lat wiezienia dla Doenitza.
          Cos malo jak na przywodce watahy zbrodniarzy wojennych, he?

          A pewien amerykanski admiral okreslil ten wyrok jako "policzek w twarz dla
          zalog amerykanskich okretow podwodnych"

          pozdr,M

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka