windows3.1
19.05.03, 09:03
kupiłem wreszcie i przeczytałem „Idąc rakiem”. Grass pisze tam, że „Gustloff”
miał zanurzenie 6 do 7 metrów, oraz że przed wyjściem w ostatni rejs stał na
Oksywiu.
Jakoś nie mogę tych dwu informacji połączyć. O ile mi wiadomo, w styczniu
1945 na Oksywiu istniały tylko dzisiejsze baseny X i XI. O ile mi wiadomo,
żaden z nich nie miał głębokości większej niż 8 metrów. Zważywszy
obciążenie „Gustloffa”, musiałby mieć pod stępką ledwo kilkadziesiąt
centymetrów wody.
Moje wątpliwości co do wiarygodności Grassa (albo raczej, wiarygodności
podmiotu lirycznego „Idąc rakiem”) budzi też wiadomość Tulli Pokriefke, która
w latach 90tych odwiedziła z wycieczką Gdynię i rzekomo była w miejscu, skąd
odpłynął w ostatni rejs „Gustloff”. Mogła najwyżej odbyć wycieczkę statkiem
po porcie, czy nie? Albo pocałować klamkę na jednej z oksywskich bram do
MarWoju?
Czy gdzieś się mylę? Ktoś wie, w którym miejscu dokładnie stał na
Oksywiu „Gustloff” w ostatnich dniach stycznia?
****
PS. Przejrzałem krążące na forach wątki zahaczające o "Gustloffa", również
ten wielki z lutego zeszłego roku, więc bardzo proszę o oszczędzanie swojego
czasu.
PPS. Ten sam wątek puszczam na forum "Trójmiasto".