windows3.1
04.07.03, 22:12
W generalnie nudnej, w kilku miejscach omyłkowej ale na swój sposób
oryginalnej historii WWII pióra Martina Gilberta (polski przekład J.
Kozłowski, Poznań 2000), na s. 704 znajduje się następująca wzmianka:
„10 września [1944] w miejscowości Roetgen pierwszy aliancki żołnierz [...]
przekroczył granicę niemiecką [...]. Był to historyczny moment; alianci
zachodni znajdowali się wówczas bliżej Berlina niż najbardziej wysunięte
oddziały radzieckie”.
To mnie zainteresowało. Pierwszy radziecki patrol przekroczył granicę
niemiecką 17 sierpnia 1944 pod Schwirndt w Prusach Wschodnich, więc premię
etapową w wyścigu do Berlina zgarnęli Sowieci. Ale czy faktycznie był taki
moment, kiedy na chwilę stracili prowadzenie? Przy pomocy atlasu Europy i
cyrkla stwierdziłem, że podana przez Gilberta informacja może być prawdziwa.
Najbliższą Berlina miejscowością, kontrolowaną 10 września przez Armię
Czerwoną, była zdaje się podwarszawska (po wschodniej stronie) Kobyłka. Tak
Kobyłka jak wspomniane Roetgen znajdują się w odległości ok. 520 km w linii
prostej od Berlina.
Choć w ciągu następnych kilku dni Armia Czerwona i nasza u boku posunęły się
kilkanaście kilometrów do przodu i osiągnęły Wisłę w centrum Warszawy, to
wkrótce Amerykanie doszli do rzeki Roehr pod miejscowością Duren, gdzie front
zastygł do początków lutego 1945. Wspomniane Duren leżały mniej więcej w tej
samej odległości od Berlina, co podwarszawski (ale od zachodniej strony)
Ożarów. W wyścigu do Berlina alianci zachodni mieli więc przewagę ok. 15
kilometrów. Przewagę tę utrzymywali przez prawie 4 miesiące, do czasu kiedy
12 stycznia ruszyła operacja wiślańsko-odrzańska!
Muszę powiedzieć, że odkrycie czteromiesięcznej przewagi aliantów zachodnich
było dla mnie sporym zaskoczeniem. Niejedynym; drugim jest to, że od połowy
września 1944 do połowy stycznia 1945 aliantom nie udało się zbliżyć do
Berlina ani o krok.