Gość: erczy
IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl
09.07.03, 10:11
Obiecałem wcześniej ten post. Ale od razu zaznaczam, że nie ma tutaj miejsca
dla wielbicieli kalibrów dział, ani także dla Gandalfa (i jego uczniów).
Inaczej mówiąc nie ma tu miejsca dla czarodziejów.
Monte Casino i Kołobrzeg (Kolberg)z punktu widzenia miltarnego nie miały
żadnego sensu. Obie te bitwy pochłonęły po ok. 1000 zabitych (nie licząc
rannych). Ale w pamięci powszechnej uchowało się tylko M. Cassino ( do
piosenki o Czerwonych Różach się nie tańczy). Ale co z Kołobrzegiem?
Czytałem, że była to bitwa specjalnie zdecydowana przez ówczesne
władze "polskie" (zauważcie cudzysłów) właśnie po to, aby pokazać, że także
na Wschodzie walczą Polacy i toczą swoje własne zwycięskie bitwy. Tylko po
jaką cholerę? Ale rzeczywiście tą bitwę stoczyli tylko Polacy (1AP)i żadnych
tam Rosjan nie było! A może się mylę. Proszę o komentarze, ale bez wyliczania
luf, ich kalibrów, a także używania słów typu "pindosi" czy "sowieci".