ignorant11
09.01.08, 04:55
Sława!
Bohaterski komandor
Opublikowano: 7 stycznia, 2008
www.portalmorski.pl/caly_artykul.php?ida=7864
Skazano go w ramach tzw. procesów odpryskowych – oficerów marynarki,
lotnictwa, piechoty. W sfingowanym procesie oskarżono ich o działalność
konspiracyjną na rzecz mocarstw zachodnich. 16 grudnia 1952 roku o godzinie
14.15 w więzieniu mokotowskim został rozstrzelany komandor Stanisław Artur
Mieszkowski.
W 55 lat od tamtego dnia, o tej samej godzinie, przy pomniku komandora
spotkali się jego rodacy, którzy mają szczęście żyć w wolnej Polsce.
Kim był Mieszkowski? Jego postać przypomina Marek Padjas z Ligi Morskiej i
Rzecznej. Urodził się w 1903 roku w Piotrkowie Trybunalskim. Gdy Polska
odzyskała niepodległość, 16-letni Stanisław zgłosił się na ochotnika do Wojska
Polskiego. Brał udział w wojnie z bolszewikami w 1920 r. Ukończył szkołę
podchorążych piechoty, a potem podchorążych Marynarki Wojennej. Mianowany na
stopień podporucznika marynarki pełni służbę na ORP „Bałtyk”, „Mazur”,
„Burza”. Potem przełożeni kierują go na wyższy kurs artylerii do Tulonu. W
1936 r. nadzoruje w portach Le Havre i Coves instalacje urządzeń
artyleryjskich na budowanych tam polskich niszczycielach.
Podczas kampanii wrześniowej 1939 roku komandor podporucznik Mieszkowski
dowodzi kanonierką ORP „Generał Haller”, a później całą grupą kanonierek,
które walczą w Zatoce Gdańskiej. Gdy jednostki tracą manewrowość, zostają
rozbrojone, a załogi dołączają do obrony Helu. Nasz bohater dowodzi odcinkiem
baterii. Po kapitulacji trafia do niewoli niemieckiej.
Po pokonaniu Niemiec i zakończeniu wojny Mieszkowski jest w Gdyni, gdzie
organizuje Główny Urząd Morski. Potem kierują go do Kołobrzegu, gdzie zostaje
pierwszym polskim kapitanem tego portu. Organizuje jego rozminowanie i
odbudowę. Na początku 1956 r. powołany zostaje do służby w Marynarce Wojennej.
Dowodzi flotyllą trałowców, a następnie otrzymuje misję utworzenia Oficerskiej
Szkoły MW i zostaje jej komendantem. Osiąga kolejne szczeble kariery: szefa
sztabu głównego MW, zastępcy dowódcy tej formacji ds. liniowych. Już jako
komandor zostaje dowódcą Dowództwa Floty. Jest także redaktorem naczelnym
„Przeglądu Morskiego”.
Ale represje stalinowskie w Polsce nasilają się. Do więzień trafiają niewinni
ludzie, patrioci. Ten los spotyka również kmdr. Stanisława Mieszkowskiego.
Aresztują go w październiku 1950 r. Sprawa została nazwana spiskiem
komandorów, a postępowanie karne prowadzono przez dwa lata wobec siedmiu
oficerów Marynarki Wojennej o chwalebnych życiorysach. Przed stalinowską
Temidą stanęło łącznie 86 zmaltretowanych torturami w śledztwie oficerów
różnych formacji wojskowych. Mieszkowski męczony jest w więzieniach Głównego
Zarządu Informacji w Gdyni i w Warszawie. Po sfingowanym procesie na oficerów
wydano wyroki śmierci i dożywocia. Najwyższą karę orzekł on wobec komandora.
Przedtem jednak Mieszkowski oskarżył śledczych: „Wy się zajmujecie
prowokatorstwem, to jest wasz zawód! Jesteście mordercami w imię waszej racji.
Jesteście bez czci i wiary ze skóry obdarci, padliną żyjący tatarzy!”.
Jak przypomina M. Padjas, w oświadczeniu przesłanym do Najwyższego Sądu
Wojskowego kmdr. Mieszkowski odwołał wszystkie zeznania złożone w śledztwie i
na procesie, jako wymuszone i niezgodne z prawdą. Prezydent Bierut nie
skorzystał z prawa łaski. Wyrok wykonano.
W tamtym ponurym procesie zasądzono 40 wyroków śmierci, 8 dożywocia, dwóch
oficerów uniewinniono. Wykonano 20 wyroków śmierci. W 1956 roku wszyscy
zostali zrehabilitowani.
Ale kolejną podłością, jakie dokonywały się w czasach stalinizmu, był pochówek
oficerów. „W tamtym czasie zwłoki straconych wywożono nocą w worku lub
rzadziej w jakiejś skrzyni i grzebano je gdzieś na tzw. łączce, pod murem na
Powązkach, albo na wysypisku śmieci na Służewcu” - pisze Padjas. Wielu grobów
rodziny szukają do dziś.
A co z tymi, którzy zadawali cierpienie i skazywali na więzienie i śmierć
niewinnych ludzi? Powołano komisję, która zbadała odpowiedzialność byłych
pracowników Głównego Zarządu Informacji, Naczelnej Prokuratury Wojskowej i
Najwyższego Sądu Wojskowego. Oficerowie, którzy brali udział w „procesie
komandorów” zostali w 1957 r. zdegradowani, a potem usunięci z Wojska Polskiego.
O czasach stalinowskich i kmdr. Stanisławie Mieszkowskim nie zapomniano. 23
czerwca zeszłego roku podczas Centralnych Dni Morza odsłonięto w Kołobrzegu
jego pomnik. Powstał z inicjatywy działaczy Ligi Morskiej i Rzecznej przy
wsparciu społeczeństwa, instytucji i osób prywatnych.
(kl)
Forum Słowiańskie
gg 1728585