Sven Hassel

16.04.08, 10:37
Uwielbiam jego ksiązki o froncie wschodnim. To Dunczyk z Flensburga
zmobilizowany do Wermachtu jako "Niemiec". Napisał kilka ładnych
ksiązek w tym o tłumieniu Powstania Warszawskiego widzianego
oczami "Niemca". A jego ostatnia ksiązka "Komisarz" jest sliczna.
Ksiżązka traktuje o wyprawie wyrzutków z Wermahtu i NKWD po
komunistyczne złoto zdeponowane w jakims więzeniu po radzieckiej
stronie frontu. No jak pieknie sie chłopaki sfraternizowali. A na
Gestapo SS i NKWD wszyscy najeżdzali. Zloto mieli przeiweiźć do
Lipawy i statkiem zaweźć do Szewcji, gdzie wiedliby zgodne
zycie "socjaldemokratów". Ale.....

Facet w ksiazkach opisuje wiele swoich przeżyć. Czy wyprawa po złoto
jest fikcją..... nie wiem.
    • p08 Re: Sven Hassel 16.04.08, 11:29
      a przypomina mi sie cos podobnego
      www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=370
      • panzerviii Re: Sven Hassel 16.04.08, 13:30
        no tak niezapomniana rola donalda jako Szajby.))))

        Tutaj jednak z inicjatywą wychodza Rosjanie (no jaks niepatriotyczna
        ta ich postawa) i przerzut przez niemiecką strefe nad Bałtyk. A
        złoto nie kilkanascie kilometrów tylko dwa tysiące.
      • wladca_pierscienii Re: złoto dla ... 16.04.08, 13:50
        p08 :

        > a przypomina mi sie cos podobnego
        > www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=370

        i był też taki film z Georgem Clooneyem - amerykańscy żołnierze
        wybrali się po złoto Saddama Hussaina - historia fikcyjna, ale
        twórcy filmu zarzekali się, że realia prawdziwe
        • p08 to Three Kings 17.04.08, 11:06
          en.wikipedia.org/wiki/Three_Kings_%28film%29
          • wladca_pierscienii Re: Three Kings = Złoto Pustyni n/t 17.04.08, 11:31

          • wladca_pierscienii Re: Three Kings = Złoto Pustyni 09.10.08, 10:06
            ten film "Three Kings"/"Złoto Pustyni"
            będzie w niedzielę w nocy w TVN godz. 00.10
    • odyn06 Re: Sven Hassel 16.04.08, 12:32
      Z mobilizację Duńczyków do Wehrmachtu było tak:
      Obywatele niemieccy narodowości duńskiej z Półwyspu Jutlandzkiego
      byli mobilizowani jak Niemcy. Mieszkańcy tych samych rejonów nie
      posiadający obywatelstwa III Rzeszy byli "zapraszani" do przyjęcia
      zaszczytu bycia Niemcem, a potem-w kamasze.
      Po czerwcu 1941 rząd duński (istniał pod okupacją!) dostał
      propozycję nie do odrzucenia. Może to dla nas dziwne, ale w
      okupowanej Danii istniało duńskie wojsko-chwilowo bezrobotne.
      Propozycja była skierowana do żołnierzy zawodowych i ochotników-
      Duńczyków. Który chciałby powojować na froncie wschodnim, to mógł to
      robić w Wehrmachcie! Rząd duński E Scaveniusa wymyślił rozporządzenie
      na mocy którego np. duński kapitan lub sierżant dostawał urlop od
      słuzby dla króla,zmieniał mundur na niemiecki, składał "czasową"
      przysięgę na wierność Hitlerowi i dawaj bić Rosjan!. Od Niemców
      odróżniał się jedynie emblematem Danebrog na lewym rękawie.
      Historycy skandynawscy przyznają, że wynik tego osobliwego naboru
      był bardzo mizerny.
      O DNSDAP i jej "zbrojnym ramieniu" czyli niesławnej pamięci legionie
      Duńskim w Waffen SS juz pisałem, ale przypomnę:
      Krótko po najeździe Niemiec na ZSRR 22 czerwca 1941 r., niewielka
      duńska partia faszystowska Narodowosocjalistyczna Duńska Partia
      Robotnicza (Danmarks National-Socialistiske Arbejder Parti) Fritsa
      Clausena przedstawiła władzom niemieckim projekt utworzenia duńskiej
      jednostki ochotniczej do walki z Sowietami na froncie wschodnim, dla
      której zaproponowano nazwę "Frikorps Danmark". Po zgodzie Niemców i
      aprobacie rządu duńskiego rozpoczęto rekrutację do Korpusu mężczyzn
      w wieku od 17 do 35 lat. Wszystkim eks-żołnierzom gwarantowano
      utrzymanie stopni wojskowych i wysługi lat z okresu służby w armii
      duńskiej. Zwerbowano ok. 480 ludzi, na czele których stanął płk
      Christian Peder Kryssing. 19 lipca przeniesiono ich do Hamburga,
      gdzie sformowano 1 Batalion Frikorps. 10 sierpnia powstał 2
      Batalion, w skład którego weszła część żołnierzy duńskich z
      Pułku "Nordwest" 5 Dywizji Pancernej SS "Wiking". Do końca 1941 r.
      łączna liczebność Korpusu wyniosła 1164 żołnierzy. 8 lutego 1942 r.
      Niemcy pozbawili dowództwa jednostki płk. Ch. P. Kryssinga, do
      którego nie mieli zaufania, zastępując go duńskim arystokratą z
      rodziny o niemiecko-bałtyckich korzeniach, księciem Chrystianem
      Frederikiem von Schalburgiem, przeniesionym z Pułku "Germania" 5
      DPanc. SS "Wiking".

      W maju 1942 r. Frikorps Danmark został wysłany na front wschodni z
      przydziałem do 3 Dywizji Pancernej SS "Totenkopf". Duńczycy
      uczestniczyli w ciężkich walkach o odblokowanie kotła diemiańskiego
      i o Wasiliewszczynę, broniąc jej przed przeważającymi siłami
      sowieckimi. W walkach tych ponieśli duże straty. 2 czerwca zginął
      Ch. F. von Schalburg, którego następnie uroczyście pochowano w
      Kopenhadze, a jego następcą został Hans Albert von Lettow-Vorbeck,
      który też poległ już 11 czerwca. Kolejnym dowódcą KOrpusu został
      Knud Børge Martinsen. Ogółem zginęło ponad 120 duńskich żołnierzy.
      We wrześniu niemiecko dowództwo odesłało jednostkę z frontu do Danii
      na miesięczny odpoczynek. W październiku wróciła do ZSRR, licząc ok.
      1800 ludzi, tym razem w rejon Wielkich Łuków. Od stycznia 1943 r.
      Korpus brał udział w działaniach osłaniających częściowy odwrót
      wojsk niemieckich na Białorusi. W marcu jednostka została
      ostatecznie wycofana z frontu i przeniesiona do Grafenwöhr w
      Niemczech, gdzie 20 maja rozformowano ją. Duńczycy sformowali
      następnie 24 Pułk Grenadierów Pancernych SS "Danmark", który wszedł
      w skład 11 Ochotniczej Dywizji Grenadierów Pancernych SS "Nordland".

      Żołnierze Frikorps Danmark nosili mundury Waffen-SS uzupełnione
      opaską z napisem "Freikorps Danmark", a na oficerskich mundurach
      także owalną tarczę z białym krzyżem na czerwonym tle. Początkowo
      zamiast runów Sig na prawej patce noszono duńską flagę, ale wkrótce
      zrezygnowano z tego i Duńczycy nosili normalne patki z runami.
      Pierwszym sztandarem Freikorpsu była flaga duńska z nazwą oddziału,
      ale sztandar ten wkrótce wymieniono na odpowiadający kształtem i
      symboliką sztandarom innych oddziałów Waffen-SS.

      Do której grupy kwalifikował się autor?

      • panzerviii Re: Sven Hassel 16.04.08, 13:35
        o ile pamiętam to do drugiej. dostał porpozycję nie do odrzucenia
        bycia Niemcem. A potem poszło...... Był w Wermachcie jako Niemiec.
        • patmate Re: Sven Hassel 16.04.08, 17:25
          Wikipedia:
          "...Urodzony jako Sven Pedersen. W młodości zmienił nazwisko na
          nazwisko rodowe matki, które brzmiało Hassel. W wieku 14 lat wstąpił
          do floty handlowej. Do czasu powołania do służby wojskowej (1936)
          pływał na statkach. W 1937 r. nie mogąc znaleźć pracy przeniósł się
          do Niemiec, gdzie wstąpił do wojska, powołując się na narodowość
          matki. Przyjął obywatelstwo i został wcielony do jednostki
          składającej się z naturalizowanych Niemców. Służbę zaczął w
          koszarach we Wrocławiu. Ostatecznie przeniesiony został do jednostki
          wojsk pancernej stacjonującej w Eisenach. W czasie ataku na Polskę
          służył w dywizji pancernej, gdzie był kierowcą czołgu. W rok później
          zdezerterował w wyniku wyczerpania psychicznego. W wyniku tego
          zajścia, złapany Hassel został przeniesiony do jednostki karnej
          Wehrmachtu (niem. sonderabteilung), która składała się z
          kryminalistów i dysydentów.

          Walczył na wszystkich frontach za wyjątkiem Afryki Północnej. Ranny
          osiem razy. Otrzymał Krzyż Żelazny pierwszej (Eisernes Kreuz I
          klasse) i drugiej klasy (Eisernes Kreuz II klasse), a także kilka
          odznaczeń fińskich oraz włoskich. Wojnę zakończył w randze
          porucznika wzięty do niewoli w Berlinie w 1945 r. przez żołnierzy
          radzieckich. Kilka następnych lat spędził w obozach jenieckich. W
          czasie uwięzienia zaczął pisać książki. Przebywał w obozach
          jenieckich radzieckich, amerykańskich oraz duńskich. Wypuszczony na
          wolność w 1949 r. nosił się z zamiarem wstąpienia do Legii
          Cudzoziemskiej. Od tego planu odwiódł go związek z Dorthe Jensen,
          którą poślubił w 1951 r. Pracował w fabryce samochodów. Dzięki
          namowom żony dokończył pierwszą powieść i wydał ją w 1953 r. pod
          tytułem Legion potępieńców (duń. De Fordømtes Legion)..."

          Wychodzi na co innego...
          Pzdr
          • maxikasek Re: Sven Hassel 17.04.08, 00:30
            Czytałem tylko "Monte Cassino" i zniechęciłem się. Kupa błędów: Pantery z działami 88mm, podsumowanie akcji wyszło bodajże że jeden czołg wystrzelił po 160 pocisków (nie doładowując amunicji) itp. W dodatku żołnierze, którzy w każdej armii trafili by pod ścianę (dla przykładu) biegają po wzgórzu klasztornym i z uporem maniaka kopią w skale aby pochować poległych wrogów ;-). Zero realizmu.
            • wladca_pierscienii Re: Sven Hassel i Monte Cassino 17.04.08, 11:34
              maxikasek napisał:

              > ii trafili by pod ścianę (dla przykładu) biegają po wzgórzu
              klasztornym i z upo
              > rem maniaka kopią w skale aby pochować poległych wrogów ;-). Zero
              realizmu.

              Bodajrze Parker wspomniał w jakimś wywiadzie, że jak Polacy
              atakowali, to na polu walki leżały zwłoki alianckich żołnierzy
              zabitych w poprzednich bitwach o Monte Cassino (tak dla osłabienia
              morale atakujących)
            • panzerviii Re: Sven Hassel 17.04.08, 11:49
              co do przynaleznosci do Wermahtu to wiedze czerpie zLEgionu
              Potępienców, który czytałem jakis czas temu.

              co do błedów, w komisarzu są już Pantery, ale z kontekstu wynika, że
              akcja dzieje się tak koło 42/43 wiec na Pantery trochę za wcześnie.
              • maxikasek Re: Sven Hassel 17.04.08, 21:23
                kilka pytań odnośnie życiorysu. Całą służbę w karnej kompanii? To EK nie zmywało mu win?
                Ośmiokrotnie ranny? Predator czy co? Jeśli to nie były zacięcia przy goleniu to na jedną ranę z rekonwalescencją trzeba liczyć conajmniej 3 miechy czyli conajmniej dwa lata wojny z głowy miał. Awans na porucznika dostał w Berlinie dopiero. Cholernie wolno jak na tyle razy odznaczonego i rannnego.
                No chyba że życiorys pisał mu wydawca ;-)
                • al9 maxikasek a ty czytałes chociaż jedną jego książkę 21.04.08, 09:26
                  ??
                  mam wątpliwości, bo wiedziałbyś, że pisane są z punktu widzenia
                  szeregowców i podoficerów, wyższe szarże traktując w znakomitek
                  większości per noga...
                  a co do ilości ran....
                  tobie to oceniać? czy dużo czy mało?
                  facet wie co pisze i może to wystarczy...
                  al
                  • maxikasek Re: maxikasek a ty czytałes chociaż jedną jego ks 21.04.08, 21:10
                    j/w napisałem. Właśnie dlatego mam wątpliwości, czy swojej służby nie odbył w magazynie gaci. Szeregowy może nie wiedzieć zasad taktyki kompanii czołgów, problematyki zaopatrzenia na linii frontu...ale jaki jest kaliber armaty i ile pocisków mieści się w jego czołgu to zna każdy. ;-)
                    Być może gbybym wybrał inną jego książkę miałbym inne zdanie. Ale trafiło na tą. I nie mam ochoty czytać innych już.
                    Podobnie jak z Kirstem: jak pisał o swoich przeżyciach w armii ksiązki były super. Kiedy zaczął pisać kryminały już nie trawiłem ich- na tym się nie znał.
                    • al9 a może i w magazynie gaci 22.04.08, 11:29
                      ważne że przeżył i napisał parę książek
                      Ty też piszesz nieprecyzyjnie
                      np rekonwalescencja minimum 3 miesiące...
                      :-)
                      to bełkot
                      raz jest tydzień raz rok
                      8 ran 2 mogły byc groźne...
                      myslisz że Niemcy rozdawali krzyże żelazne układaczom gaci w
                      magazynach???
                      al
                      • maxikasek Re: a może i w magazynie gaci 23.04.08, 17:31
                        "Ty też piszesz nieprecyzyjnie
                        np rekonwalescencja minimum 3 miesiące...
                        :-)
                        to bełkot
                        raz jest tydzień raz rok
                        8 ran 2 mogły byc groźne..."
                        Napisałem wyżej, że średnio. tydzień to możńa dostać jak się młotkiem w palec walnie. Zwichnięcie kostki to conajmniej 2 miesiące- ale to nie rana, a kontuzja ;-). Rana oznacza że powstała od postrzału.
                        "myslisz że Niemcy rozdawali krzyże żelazne układaczom gaci w
                        magazynach???"
                        Akurat tak :-). 1 kwietnia 1941 odznaczono EK2 całą załogę (1300 ludzi) krązownika Admirał Sheer. W tym kucharzy, stewardów itp. Podczas wojny nadano EK2 ponad 5 mln szt (wg www.wehrmacht-awards.com). EK1- ponad 450tys. Aby dostać EK2 należało dokonać jednego czynu odwagi na polu bitwy- przypomnę że Hitler dostał swój EK2 za to że w Wigilię nie poszedł z resztą kompanii w odwiedziny do Brytyjczyków (czy też Francuzów). Czyli EK2 to odpowiednik naszego KW czy też Medalu Zasłużony na Polu Chwały. W 1945 rozdawano je już wiadrami.
                        • al9 ale maxikasek 24.04.08, 12:41
                          sven dostał EK I
                          drugiej też ale później...

                          a co do krzyża Hitlera...
                          nie wiem skąd Twoja wiedza o okolicznościach odznaczenia Adolfa...
                          Z mojej wiedzy wynika, że był dobrym i odważnym żołnierzem
                          frontowym...
                          al
                          • maxikasek Re: ale maxikasek 24.04.08, 21:32
                            "sven dostał EK I
                            drugiej też ale później..."
                            Nie można było dostać EKI nie mając wcześniej EK II lub szpangi do EK 1914. Więc chyba było odwrotnie ;-)

                            "a co do krzyża Hitlera...
                            nie wiem skąd Twoja wiedza o okolicznościach odznaczenia Adolfa...
                            Z mojej wiedzy wynika, że był dobrym i odważnym żołnierzem
                            frontowym...
                            al"
                            I tu masz rację EKII dostał 2 grudnia 1914. Za "wigilię" dostał pochwałę czy został przedstawiony do awansu- ale go nie otrzymał w końcowym rozrachunku. EK I dostał za całokształt (sierpień), z odznaką za rany i za służbę (maj) w 1918.
                        • 1410_tenrok kolego, nie tak bojowo! 09.10.08, 15:36
                          8 razy ranny? Cóż za problem - poczytaj dokładnie dane, to sie
                          zdziwisz. Niemcy mieli 3 kategorie szpil za ranienie na polu walki -
                          czarną, srebrną i złotą. Na tę złotą to trzeba było zdrowo krwi
                          oddac i to wielokrotnie. Na obwolucie jednej z książek Hassela(tej o
                          Stalingradzie) umieszczono fotografię przedstawiającą go jako
                          obsługanta MG42 na pierwszej linii frontu.
                          Odnośnie EKI i EKII. Jakbys poczytał zasady przyznawania tych
                          odznaczen, to bys sie zdziwił. Można uznac, że EK I, II to było cos
                          takiego jak troche gorsze WM. Przy czym na "upiększenia" EK to już
                          naprawde należało sie zdrowo napracowac. Posiadacz najwyższej klasy
                          z liscmi dębowymi, mieczami i brylantami (specjalnie dlan
                          ustanowionej) musiał znisczyc min. ponad 500 rosyjskich czołgów
                          swoim samolocikiem. Za normalne bohaterstwo to przyznawano zupełnie
                          inne odznaczenia - np. tzw. Nahkampfspange (szpile za walkę wręcz),
                          czy też naszywkę za zniszczenie 5 sowieckich czołgów.
                          A teraz cos o Hasselu. Hassel pisze beletrystyke i nie biografie.
                          Jak ktos oczekuje od tego pisarza prawdy czasu i prawdy ekranu, to
                          pomylił adresy. Drobny przykład z książki o Stalingradzie - generał
                          SS wyprowadza z kotła około 200 żołnierzy, którzy w liczbie około 60
                          (dokładna liczba umknęła mi) dostają się do linni niemieckich.
                          Następnie wszyscy uratowani w en sposób idą en bloc do kicia i są
                          przesłuchiwani przeze sąd wojenny. Ddowodca wraz z lekarzem zostają
                          rozstrzelani za dezercję i złamanie rozkazu obrony Stalingradu do
                          ostatniego naboju i ostatniej kropli krwi. Nie będę tu wspominał tu
                          o bajkowych przejsciach naratora tej opowieści w trakcie owego
                          marszu......
                          A jakie są fakty? Z okrążenia wydostał sie na piechotę jeden jedyny
                          żołnierz, któremu udało sie przejść do niemieckich linii. Miał
                          jednak pecha biedaczek, ponieważ szpital polowy, w którym go
                          położono został następnego dnia zbombardowany przez Rosjan.

                          I tyle na ten temat.

                          • wladca_pierscienii Re: Hasssel, generał SS i Stalingrad 12.05.09, 13:44
                            1410_tenrok napisał:

                            > A teraz cos o Hasselu. Hassel pisze beletrystyke i nie biografie.
                            > Jak ktos oczekuje od tego pisarza prawdy czasu i prawdy ekranu, to
                            > pomylił adresy. Drobny przykład z książki o Stalingradzie - generał
                            > SS wyprowadza z kotła około 200 żołnierzy, którzy w liczbie około 60
                            > (dokładna liczba umknęła mi) dostają się do linni niemieckich.
                            > Następnie wszyscy uratowani w en sposób idą en bloc do kicia i są
                            > przesłuchiwani przeze sąd wojenny. Ddowodca wraz z lekarzem zostają
                            > rozstrzelani za dezercję i złamanie rozkazu obrony Stalingradu do
                            > ostatniego naboju i ostatniej kropli krwi. Nie będę tu wspominał tu
                            > o bajkowych przejsciach naratora tej opowieści w trakcie owego
                            > marszu......
                            > A jakie są fakty? Z okrążenia wydostał sie na piechotę jeden jedyny
                            > żołnierz, któremu udało sie przejść do niemieckich linii. Miał
                            > jednak pecha biedaczek, ponieważ szpital polowy, w którym go
                            > położono został następnego dnia zbombardowany przez Rosjan.
                            >
                            > I tyle na ten temat.
                            >

                            hmm...
                            a skąd ten "generał SS" ?

                            w kotle stalingradzkim nie było ani jednej dywizji SS
                            • al9 Re: Hasssel, generał SS i Stalingrad 12.05.09, 16:01
                              hmm...
                              a skąd ten "generał SS" ?

                              w kotle stalingradzkim nie było ani jednej dywizji SS
                              ------------
                              ciagle nie rozumiesz co to znaczy POWIEŚĆ..
                              i że autor nie ma obowiązku trzymać się prawdy..
                              jak zechce - to uciekinierów z kotła powiedzie Ulrich von Jungingen
                              Albo Bolesław Chrobry..

                              al
            • wladca_pierscienii Re: Sven Hassel i Monte Cassino 25.04.08, 09:06
              maxikasek napisał:

              > Czytałem tylko "Monte Cassino" i zniechęciłem się. Kupa błędów:
              > Pantery z działami 88mm,

              ?????
              a te pantery to jeździły po polu walki ????
              czy były zakopane po wieże ????

              > podsumowanie akcji wyszło bodajże że jeden czołg wystrzelił po 160
              > pocisków (nie doładowując amunicji) itp.

              to się nazywa "wunderwaffe" ;-)

              • wladca_pierscienii Błąd To Przypadek, Kłamstwo To Reguła 11.07.08, 09:44
                rozwijając pytanie

                Czy ta jednostka karna Hassela walczyła w Bitwie o Monte Cassino
                przeciw Polakom ???

                Czy te Pantery walczyły przeciw Polakom ???

                nie wiem na co nacierali Brytyjczycy (na zachod od szosy Neapol-Rzym)
                ale w pasie natarcia polskiego korpusu
                NIE było czołgów niemieckich
                NIE było niemieckich batalionów karnych

                wyjaśnienie tej kwestii dałoby pojęcie o uczciwości
                Svena Hassela jako pisarza

                przecież "naoczny świadek" nie popełniłby takich "błędów"
                nawet przy rozmowie przy piwie

                uczciwy pisarz który nie jest uczestnikiem takich wydarzeń
                pisząc książkę miesiącami
                też nie popełniłby takich "błędów"
                • al9 władca to powieść nie opracowanie historyczne 28.07.08, 15:48
                  nie wiem na co nacierali Brytyjczycy (na zachod od szosy Neapol-Rzym)
                  ale w pasie natarcia polskiego korpusu
                  NIE było czołgów niemieckich
                  NIE było niemieckich batalionów karnych

                  wyjaśnienie tej kwestii dałoby pojęcie o uczciwości
                  Svena Hassela jako pisarza
                  ---------
                  przesadzasz.
                  Hassel pisał uczciwie. Uczciwie - bo znał realia. Walczył, był
                  ranny, zabijał, głodował, bał się, niennawidził...
                  I jego POWIEŚCI są rzetelne. Nie szukam w nich rzetelności
                  historyka. Nie muszę mieć w nich realnego odwzorowania
                  poszczególnych elementów kampani. To nie pamietniki Mansteina czy
                  Guderiana, ani nie opracowanie historyka o Monte Casino czy walkach
                  na Froncie Wschodnim.

                  al

                  • wladca_pierscienii Re: władca to powieść nie opracowanie historyczne 29.07.08, 08:08
                    al9 napisał:

                    > przesadzasz.
                    > Hassel pisał uczciwie. Uczciwie - bo znał realia. Walczył, był
                    > ranny, zabijał, głodował, bał się, niennawidził...

                    Hassel nie pisał uczciwie
                    on pisał emocjonalnie

                    a powieść powinna się trzymać realiów
                    • al9 Re: władca to powieść nie opracowanie historyczne 29.07.08, 17:23
                      a powieść powinna się trzymać realiów

                      ?
                      według Twojej definicjji..
                      Mnie Hassel przekonuje, dla mnie realia są odwzorowane, emocje
                      prawdziwe..
                      Skrupulatnie sprawdzam szczegóły w zupełnie innych wydawnictwach..
                      Pozdr
                      eot
                      al
                      • wladca_pierscienii Re: władca to powieść nie opracowanie historyczne 30.07.08, 08:53
                        al9 napisał:

                        > a powieść powinna się trzymać realiów
                        >
                        > ?
                        > według Twojej definicjji..
                        > Mnie Hassel przekonuje, dla mnie realia są odwzorowane, emocje
                        > prawdziwe..

                        powieść pisana z punktu widzenia zwykłego żołnierza
                        pokazuje co widział zwykły żołnierz

                        ale jeśli w danym miejscu czołgów NIE było !
                        a żołnierz z powieści je widział...
                        to ja już wolę poczytać książki z gatunku "fantastyka naukowa"
                        i "fantasy"

                        a że TWOJE emocje są prawdziwe...
                        no cóż...

                        był w Polsce taki serial jak "Magda M."
                        wielu kobietom się podobał (nakręcono 55 odcinków i... scenarzyście
                        skończyły się pomysły (nawet te kiepskie sięskończyły))

                        jak pokazali scenarzystę w telewizji, to scenarzysta
                        wyglądał podobnie do geja z serialu....

                        a emocje kobiet umiał poruszać...
                      • wladca_pierscienii Re: władca to powieść nie opracowanie historyczne 30.07.08, 09:48
                        al9 napisał:

                        > a powieść powinna się trzymać realiów
                        >
                        > ?
                        > według Twojej definicjji..
                        > Mnie Hassel przekonuje, dla mnie realia są odwzorowane, emocje
                        > prawdziwe..
                        > Skrupulatnie sprawdzam szczegóły w zupełnie innych wydawnictwach..
                        > Pozdr
                        > eot
                        > al


                        może czytał te same książki co ty ;-)

                        a jeśli nawet był na wojnie to:

                        jeśli walczył w bitwie pod Żabią Dupą
                        to niech nie pisze o swoim udziale w bitwie pod Monte Cassino

                        jeśli stacjonował we Włochach pod Warszawą
                        to niech nie pisze o Włochach nad Morzem Śródziemnym

                        jeśli go przez 5 lat straszyli go wysłąniem do batalionu karnego
                        to niech nie pisze, że przez 5 lat był w batalionie karnym

                        jeśli pił wódkę z żołnierzem eskortującym przewóz złota z obozu
                        zagłady w Majdanku do banku w Rzeszy
                        to niech nie pisze o fikcyjnej wyprawie do fikcyjnego składu złota
                        na radzieckiej prowincji
                        • al9 Re: władca to powieść nie opracowanie historyczne 30.07.08, 15:01
                          jeśli walczył w bitwie pod Żabią Dupą
                          to niech nie pisze o swoim udziale w bitwie pod Monte Cassino
                          -------
                          ty kompletnie nic nie rozumiesz
                          to jest POWIEŚĆ
                          jeśli jest pisana w I osobie liczby pojedyńczej to nie oznacza, że
                          autor MUSI uwzględniać realia historyczne...
                          a twój wywód dotyczące gejów i magdy m jest skandaliczny
                          kończę dyskusję
                          al
    • wladca_pierscienii Re: Sven Hassel i komunistyczne złoto 28.07.08, 14:10
      panzerviii napisał:

      > oczami "Niemca". A jego ostatnia ksiązka "Komisarz" jest sliczna.
      > Ksiżązka traktuje o wyprawie wyrzutków z Wermahtu i NKWD po
      > komunistyczne złoto zdeponowane w jakims więzeniu po radzieckiej
      > stronie frontu.
      (...)
      > Czy wyprawa po złoto
      > jest fikcją..... nie wiem.

      bardzo WĄTPIĘ - po co taki złoty skarbiec miałby istnieć gdzieś
      na "prowincji"

      jak Związek Radziecki dokonał w 1939 roku "anschlussu" polskich
      Kresów Wschodnich - to państwo radzieckie zrabowało w bankach złote
      depozyty obywateli polskich (a oprócz tego obrabowano obywateli
      polskich oszukańczą wymianą złotówek na ruble w kursie 1 do 1 i
      tylko do określonego limitu wymiany)

      a jak wyglądała sprawa sytuacja w Polsce powojennej za Stalina ? :
      wiadomosci.onet.pl/1498958,1292,1,zloto_na_czarno,kioskart.html
      "(...) Czarny rynek nie zamarł nawet po rygorystycznej ustawie z 28
      października 1950 r., zakazującej już nie tylko handlu dewizami i
      kruszcami, ale wręcz ich posiadania.

      Za posiadanie złotych monet czy sztabek groziło do 15 lat więzienia,
      za handel nimi – nawet kara śmierci. Część społeczeństwa posłusznie
      oddała państwu posiadane waluty lub kruszce, część się jednak nie
      poddała, ograniczając się tylko do lepszego – jak sądzono –
      zakonspirowania zasobów w przeróżnych "bankach ziemskich". Również
      nielegalny obrót walutami i złotem zszedł jeszcze głębiej do
      podziemia. Prawa ekonomii bowiem są niewzruszone: jeżeli jest popyt,
      znajdzie się również i podaż. Tymczasem w Polsce nie brakowało
      czynników utrzymujących czarną giełdę przy życiu. Rabunkowa wymiana
      pieniędzy z 1950 r. była doświadczeniem tak bolesnym, że obawa przed
      ewentualną powtórką stała się trwałym elementem życia społeczno-
      gospodarczego aż do końca PRL, powodując co jakiś czas wybuch
      paniki, zawsze zaś niewiarę w złotówkę.

      Ten, kto przetrzymał złoto i waluty do 1956 r., mógł odetchnąć z
      ulgą. Zniesienie w listopadzie 1956 r. zakazu posiadania dewiz,
      złota i platyny nie oznaczało oczywiście przyzwolenia na swobodny
      obrót, nie był on jednak tak zwalczany jak wcześniej. Skoro nie
      karano za posiadanie złotych sztabek i monet – szybko stały się one
      celem marzeń tezauryzatorów, których liczba dzięki zapaleniu w 1956
      r. zielonego światła dla prywatnej inicjatywy znacznie się
      powiększyła. "
      • foolproof Re: Sven Hassel i komunistyczne złoto 17.10.08, 15:49
        Zachęcony entuzjastyczną reklamą i recenzjami kupiłem cztery książki
        Hassela i rozczarowałem się - są rozwlekłe i przez to po prostu
        nudne. Natomiast bez sensu jest tropienie błędów merytorycznych w
        książkach beletrystycznych (np. cały Suworow) lub zestawianie
        dziejów bohatera książki z życiorysem jej autora. Kiedyś wydziwiano
        w tym forum nad Meissnerem i jego wspaniałymi książkami, jak gdyby
        por. Herbert to był Janusz Meissner.
    • wladca_pierscienii stronka 15.12.08, 12:24
      stronka o tym człowieku
      www.mac.am.wroc.pl/hassel
Inne wątki na temat:
Pełna wersja