being28 16.09.03, 12:28 Czy Anglicy nie przesadzili z akcjami przeciwko niemieckiemu pancernikowi? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: DSD Re: Tirpitz-realne zagrozenie? IP: 212.33.88.* 16.09.03, 12:47 Myślę, że duży wpływ miał 'syndrom Bismarcka'. Po drugie, gdyby Tirpitz w asyście 1-2 krążowników i kilku niszczycieli zaatakował konwój do Murmańska, rzeczywiście byłoby niewesoło. Anglicy musieli stale trzymać w pogotowiu ze 3 pancerniki. Taka jednookrętowa 'fleet in being'. BTW, jeszcze lepiej było podczas I WS z 'Goebenem', który w pojedynkę szachował rosyjską Flotę Czarnomorską i siły alianckie na Morzu Śródziemnym. Odpowiedz Link Zgłoś
dreaded88 Re: Tirpitz-realne zagrozenie? 16.09.03, 16:39 Pewnie, że realne - biorąc po uwagę siłę ognia i odporność, skontrastowane z nienajwyższą mimo wszystko jakością pancerników brytyjskich (mały zasięg "King George V", niska prędkość i kiepska artyleria "Rodney", starsze to już w ogóle...), tudzież trudności z używaniem lotnictwa na tym obszarze. Lepiej wykorzystany mógł strasznie namieszać, a tak sobie stał i rdzewiał we fiordzie, dając Brytyjczykom okazję do różnych dziwnych akcji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DSD Re: Tirpitz-realne zagrozenie? IP: 212.33.88.* 16.09.03, 18:10 No właśnie - czy Niemcy nie zaniechali zbyt szybko wykorzystywania dużych okrętów nawodnych na Atlantyku? Głównym czynnikiem mogły być dość niewymierne kwestie psychologii Hitlera (exemplum - zamiana nazwy 'Deutschland' na 'Lutzow', aby - odpukać! - 'Niemcy' nie poszły na dno, zresztą 'Graf Spee' zatonął niedaleko miejsca gdzie zginął jego patron... wot, przeznaczeniu nie da się umknąć). Np. równoczesne wypady 'Tirpitza', 'Scharnhorsta' i 'Scheera' w 1943 spowodowałby niezłe zamieszanie. Z drugiej strony nawodna flota niemiecka nie była aż tak silna i nieuniknione straty mogły być szczególnie bolesne. Już atak na Norwegię spowodował utratę 3 krążowników i bodajże połowy posiadanych niszczycieli. Odpowiedz Link Zgłoś
dreaded88 Re: Tirpitz-realne zagrozenie? 16.09.03, 18:50 Hitler jako totalny szczur lądowy nie mógł zbyt dobrze rozumieć floty. I jeszcze to miotanie się władz - od planu Z bodajże, zakładającego budowę 13 pancerników po grożenie posłaniem na żyletki wszystkich wielkich okrętów... Ten sam problem co w czasie I wojny - co z tego, że Tirpitz zbudował piękna flotę, skoro nie za bardzo potrafiono jej użyć (tu też coś o preznaczeniu można by powiedzieć :-). Mimo wszystko nawet utrata pancernika nie spowodowałaby jakichś naprawdę znaczących konsekwencji, a straty zadane Brytyjczykom musiałyby być spore, to nie był słabowity "Scharnhorst". A okręty brytyjskie, które mogłyby opuścić arktyczne posterunki przecież by Berlina nie zdobyły... A może po prostu Niemcy nie są narodem marynarzy (można pojechać p. Zagłobą - skoro nazywa się Boże dzieło w postaci idei jednostki pływającej "schiff" - czyli prawie jak syf, względy bedą takie same jak przy mówieniu na konia pfe- rd :-). Odpowiedz Link Zgłoś
michalgajzler Re: Tirpitz-realne zagrozenie? 25.09.03, 11:53 dreaded88 napisał: > Hitler jako totalny szczur lądowy nie mógł zbyt dobrze rozumieć floty. Czego przykładem było wysyłanie okrętów podwodnych na Morze Śródziemne - o ile pamiętam żaden już nie powrócił na Atlantyk. Sukcesy się co prawda trafiały (HMS "Barham" i "Eagle") ale jednak bardziej efektywnie mogły zostać wykorzystane przy atakowaniu konwojów Atlantyckich. I > jeszcze to miotanie się władz - od planu Z bodajże, zakładającego budowę 13 > pancerników po grożenie posłaniem na żyletki wszystkich wielkich okrętów... Do tego jeszcze zmiany i opóźnienia w koncepcji budowy floty okrętów podwodnych. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barnaba Re: Tirpitz-realne zagrozenie? IP: *.lodz.msk.pl / *.lodz.msk.pl 17.09.03, 17:04 > No właśnie - czy Niemcy nie zaniechali zbyt szybko wykorzystywania dużych > okrętów nawodnych na Atlantyku? Być może tak. Warto jedank zauważyć, że wykorzystywanie pancerników w roli rajderów nie było najlepszym pomysłem. Oryginalna koncepcja takich działać zakładała użycie lekkich krążowników. Pancernik po prostu jest zbyt cenny. Inna sprawa, ze pomysłu na ciężkie okręty Niemcy zwyczajnie nie miały. Na stoczenie bitwy z flotą brytyjską Kriegsmarine była zwyczajnie zbyt słaba. W rezultacie pancerniki stały w portach angażując siły brytyjskie jedynie faktem swego istnienia. Co innego front wschodni- ciężkie okręty, po unieruchomieniu przez lotnictwo radzieckich odpowiedników, służyły do wspierania wojsk lądowych. Zamieszania zaproponowana przez Ciebie akcja dałaby sporo. Lęk przed utratą okrętów był jednak zbyt silny. > Głównym czynnikiem mogły być dość niewymierne kwestie psychologii Hitlera (exem > plum - zamiana nazwy > 'Deutschland' na 'Lutzow', aby - odpukać! - 'Niemcy' nie poszły na dno, zreszt > ą 'Graf Spee' zatonął niedaleko miejsca gdzie > zginął jego patron... wot, przeznaczeniu nie da się umknąć). Albowiem nie ma żołnierzy bardziej przesądnych niż marynarze :) Bardzo rzadko nadaje się okrętom nazwy miast lub państw. Do zasady tej stosowała się też Polska Marynarka Wojenna- chodzi właśnie o efekt psychologiczny w przypadku, gdyby Niemcy czy Warszawa poszły na dno. Ciekawe, że w II WŚ nazwy które były odstępstwem od tej zasady, przynajmniej w państwach osi szczęścia okrętom nie przyniosły. Luetzow był powszechnie uważany za pechowy, a Roma szybko poszła na dno. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwiadowca Re: Tirpitz-realne zagrozenie? IP: 195.117.179.* 17.09.03, 00:09 Owszem bylo to realne zagrozenie. Samym swym istnieniem "Tirpitz" wiazal calkiem spore sily. Co prawde te sily nie mialyby chyba nic innego do roboty (no, moznaby je wyslac na Pacyfik), ale trzymanie ich w gotowosci nie gwarantowalo, ze "Tirpitz" czegos zlego nie narobi. Dziwie sie tylko, ze dokopanie "Tirpitzowi" kosztowalo Angoli az tyle zachodu. raczej sie nie zgodze z negatywna ocena brytyjskich pancernikow. Owszen "Nelsony" nie byly zbyt udane, ale sily 9x406 nie mozna lekcewazyc. "King Geaorge V" to byly naprawde dobre okrety, z dobra artyleria (co prawda mniejszego kalibru, ale jednak grozna i liczna). Stosunkowo nieduzy zasieg nie ma az takiego znaczenia w realiach Morza Norweskiego i Arktycznego. To nie Pacyfik. Starsze pancerniki tez byly niczego sobie. Zmodernizowane, wciaz sprawne i nielicho uzbrojone. A ich przeciwnik "Tirpitz" trapiony byl wieloma wadami... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiwa Re: Tirpitz-realne zagrozenie? IP: *.nyc.rr.com 17.09.03, 00:39 Jak realne bylo to zagrozenie, pokazalo krotkie starcie blizniaka z "Hood" i "Prince of Wales". Jeden eksplodowal, a drugi wycofal sie niezdolny do dalszej walki. Ocalal tylko dlatego, ze Lutjens, zwiazany rozkazami, nie probowal poscigu za nim. Zatopienie "Bismarck" wymagalo olbrzymiej akcji wszystkich dostepnych sil i skonczylo sie pomyslnie tylko dzieki szczesliwemu trafieniu w stery, torpeda lotnicza, ktora temu gigantowi duzej krzywdy nie mogla zrobic. Anglia nie miala pancernika ktory bylby rownorzednym przeciwnikiem dla sprawnego Tirpitz'a. King George V i inne z tej serii mialy problemy z artyleria, Rodney i Nelson, mimo teoretycznej przewagi w artylerii (nie tak duzej - zalezalo to od dystansu), byly duzo wolniejsze, i gorzej opancerzone. Tak wiec, jakiekolwiek wyjscie w morze, powodowalo panike - bo mie mozna bylo dopuscic do nastepnej katastrofy. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Nelson 17.09.03, 13:20 Okręty typu Nelson nie za bardzo mogły używać swej artylerii bo pękały wiązania kadłuba, blachy itp. Wyszło to na jaw po strzelaninie z Bismarckiem. Ponadto zbyt wolny by stanowić zagrożenie dla T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lupac Re: Tirpitz-realne zagrozenie? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 17.09.03, 15:11 Gość portalu: wiwa napisał(a): > Jak realne bylo to zagrozenie, pokazalo krotkie starcie blizniaka z "Hood" > i "Prince of Wales". Jeden eksplodowal, a drugi wycofal sie niezdolny do > dalszej walki. Ocalal tylko dlatego, ze Lutjens, zwiazany rozkazami, nie > probowal poscigu za nim. Zatopienie "Bismarck" wymagalo olbrzymiej akcji > wszystkich dostepnych sil i skonczylo sie pomyslnie tylko dzieki szczesliwemu > trafieniu w stery, torpeda lotnicza, ktora temu gigantowi duzej krzywdy nie > mogla zrobic. Anglia nie miala pancernika ktory bylby rownorzednym > przeciwnikiem dla sprawnego Tirpitz'a. King George V i inne z tej serii mialy > problemy z artyleria, Rodney i Nelson, mimo teoretycznej przewagi w artylerii > (nie tak duzej - zalezalo to od dystansu), byly duzo wolniejsze, i gorzej > opancerzone. Tak wiec, jakiekolwiek wyjscie w morze, powodowalo panike - bo > mie mozna bylo dopuscic do nastepnej katastrofy. Co do "Hooda" to wszyscy wiedzieli że posiada "papierowy" pancerz i najlepiej nadaje się na rejsy pary królewskiej , natomiast co do owego pojedynku z "Bismarckiem" , z tego co pamiętam z książek "Prince of Wales" był pancernikiem świeżo wprowadzonym do służby i z nie zabardzo zgraną załogą. Problemy z artylerią pancerników typu "King George V" , gdzie jest o tym napisane ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cykloop roznice w klasie... IP: 5.1.* / *.kennisnet.nl 17.09.03, 15:23 Czy aby Prince of Wales(wraz z Repulse) nie zostal storpedowany i zatopiony przez Japow?A przeciez ,jako tzw."battle ship" najnowszej generacji mial miec opancerzony pierscien ochronny na wysokosci operacyjnej glebokosci owczesnych torped.Czy w ogole mozna porownywac go do Tirpitza skoro ten byl pancernikiem kieszonkowym. Odpowiedz Link Zgłoś
dreaded88 Wielka kieszeń :-) 17.09.03, 16:22 Myślisz chyba o typie "Deutschland" - 14000 ton, 6x280 mm. "Tirpitz" był kobylastym, pełnokrwistym pancernikiem z 42000 ton i 8x380 mm, większym od "King George V". Rzeczywiście, "PoW" i "Repulse" zatoplili Japońcy pod Kuantanem. Odpowiedz Link Zgłoś
michalgajzler Re: roznice w klasie... 25.09.03, 12:07 Gość portalu: Cykloop napisał(a): > Czy aby Prince of Wales(wraz z Repulse) nie zostal storpedowany i zatopiony > przez Japow?A przeciez ,jako tzw."battle ship" najnowszej generacji mial miec > opancerzony pierscien ochronny na wysokosci operacyjnej glebokosci owczesnych > > torped. Prince Of Wales pod Kuantanem otrzymał najpierw trafienie torpedą które spowodowało uszkodzenia wału jednej ze śrób i zakleszczenie steru. Potem ze zredukowną szybkością i ograniczeniem (brakiem?) możliwości manewrowych był już łatwym celem (5 torped i chyba 2 bomby). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cykloop Prince i torpedey. IP: 5.1.* / *.kennisnet.nl 25.09.03, 14:38 Zgadzam sie ze scenariuszem zatopienia,ale pozwole sobie wrocic do kwestii odpornosci pancernika na uderzenie torpedowe.Bylem swiadkiem( nie od poczatku) dyskusji na jednym z kanalow TV brytyjskiej, gdzie jeden z dyskutantow twierdzil,ze pancernik mial pod linia wodna pierscien ochronny zapewniajacy okretowi 100% ochrone p.torpedowa!Grubosc pierscienia byla dopasowana do poziomu sily eksplozji owczesnych torped wiec jakim cudem torpeda rozerwala poszycie kadluba,nie mowic o reszcie trafien.?Slabo sobie przypominam,ale mowiono chyba ,ze pancernik zostal trafiony na przechyle w momencie wykonywania manewru skretu.Ale do tego potrzebna jest dokladna dokumentacja rozwoju wypadkow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DSD Re: Prince i torpedey. IP: 212.33.88.* 25.09.03, 15:12 Żaden pancernik w historii nie miał takiego pancerza. Być może chodziło o inne sposoby ochrony przeciw wybuchom torped (wzdłużne grodzie, dobudowane zbiorniki tzw. 'bąble'). Zabezpieczyć się przed rozerwaniem poszycia przez wybuch torpedy, miny, staranowanie czy głupią skałę jest raczej niemożliwe (metrowy pancerz na całym poszyciu nie wchodzi w rachubę). Cała sztuka polega na odpowiednim rozmieszczeniu grodzi, mających pochłaniać stopniowo siłę wybuchu, a także na systemie grodzi dzielących wnętrze kadłuba na przedziały wodoszczelne. Praktycznie jednak każdy pancernik możnaby zatopić, to tylko kwestia liczby torped. BTW, pancerz burtowy sięgał zwykle trochę pod linię wodną. Może chodziło o to? Z drugiej strony, torpeda potrafiłaby pewnie przebić i taki pancerz, a zwykle uderzały one głębiej. Odpowiedz Link Zgłoś
michalgajzler A' propos grodzi 25.09.03, 15:23 Z tego co czytałem to akcja ratunkowa na Prince Of Wales przebiegała raczej w niezbyt dobrze zorganizowany sposób, a część grodzi pozostała niezamkniętych. Odpowiedz Link Zgłoś
dreaded88 Re: A' propos grodzi 25.09.03, 15:31 Do tego jeszczechyba ten wypaczony wał pouszkadzał sporo przedziałów wodoszczelnych... W opracowaniach system ochrony podownej typu "KGV" nie jest oceniany szczególnie wysoko, dużo niżej niż amerykański choćby z "North Carolina", dość podobnie jak prymitywny, ale wzmacniany przez wielką szerokość kadłuba "Bismarcka". Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
michalgajzler Re: A' propos grodzi 25.09.03, 16:20 dreaded88 napisał: > Do tego jeszczechyba ten wypaczony wał pouszkadzał sporo przedziałów > wodoszczelnych... > W opracowaniach system ochrony podownej typu "KGV" nie jest oceniany > szczególnie wysoko, dużo niżej niż amerykański choćby z "North Carolina", dość > podobnie jak prymitywny, ale wzmacniany przez wielką szerokość > kadłuba "Bismarcka". Swoją drogą Japończycy mieli znacznie ułatwione zadanie już z powodu braku osłony brytyjskich myśliwców. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiwa Re: Tirpitz-realne zagrozenie? IP: *.nyc.rr.com 19.09.03, 02:24 Gość portalu: Lupac napisał(a): > Problemy z artylerią pancerników typu "King George V" , gdzie jest o tym > napisane ??? Znajdz monografie "Bismarck" autor Müllenheim-Rechberg, znajdziesz tam sporo ciekawostek. KGV mialy problemy mechaniczne podczas strzelania, takze (w czasie ostrzalu Bismarck'a) mialy problemy z centrala. Bylo to glownie spowodowane niedorobkami wieku dzieciecego, i szybkim wprowadzeniem do sluzby.Pozniej sluzyly dobrze, ale nie mialy drugiej okazji pojedynku z podobnie uzbrojonym przeciwnikiem, gdzie jedna niepelna lub spozniona salwa moze okazac sie ostatnia, bo w miedzyczasie przeciwnik trafi. Niemcy rozpoznali Prince of Wales jako King George V, bo wg ich wywiadu Prince jesze nie byl gotowy do sluzby. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
michalgajzler Re: Tirpitz-realne zagrozenie? 25.09.03, 12:03 Gość portalu: Lupac napisał(a): > Problemy z artylerią pancerników typu "King George V" , gdzie jest o tym > napisane ??? CHyba powinno być raczej problemy "Prince Of Wales" w walce z "Bismarckiem". Co spowodowane było błędami obsługi (unieruchomienie jednej z wież - Y), ponadto zakleszczyły się działa wieży A(znów problemy związane z nowością). Pwtażam za książką C. Szoszkiewicza (wydawnictwo Lampart). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barnaba Re: Tirpitz-realne zagrozenie? IP: *.lodz.msk.pl / *.lodz.msk.pl 17.09.03, 17:07 > Jak realne bylo to zagrozenie, pokazalo krotkie starcie blizniaka z "Hood" > i "Prince of Wales". Jeden eksplodowal, a drugi wycofal sie niezdolny do > dalszej walki. "Prince of Wales" był świeżo ukończony, jego załoga była niezgrana, a mechanizmy nie do końca sprawdzone i dotarte. "Hood" miał b. słaby pancerz pokładowy i zwyczajnego pecha- Niemcy trafili w magazyn amunicji. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwiadowca Re: Tirpitz-realne zagrozenie? IP: 195.117.179.* 17.09.03, 17:11 Gość portalu: barnaba napisał(a): > "Hood" miał b. słaby pancerz pokładowy i zwyczajnego pecha- Niemcy trafili w > magazyn amunicji. To nie byl pech. Ten okret musial tak skonczyc. Definicja krazownika liniowego jest taka, ze jest to okret, ktory konczy zywot przez wylecenie w powietrze komor amunicyjnych ;-> Szczegolnie dotyczy to brytyjskich krazownikow liniowych. Odpowiedz Link Zgłoś
dreaded88 Re: Tirpitz-realne zagrozenie? 17.09.03, 16:28 Gość portalu: zwiadowca napisał(a): > raczej sie nie zgodze z negatywna ocena brytyjskich pancernikow. > Owszen "Nelsony" nie byly zbyt udane, ale sily 9x406 nie mozna > lekcewazyc. "King Geaorge V" to byly naprawde dobre okrety, z dobra artyleria > (co prawda mniejszego kalibru, ale jednak grozna i liczna). Stosunkowo nieduzy > zasieg nie ma az takiego znaczenia w realiach Morza Norweskiego i Arktycznego. > To nie Pacyfik. Starsze pancerniki tez byly niczego sobie. Zmodernizowane, > wciaz sprawne i nielicho uzbrojone. A ich przeciwnik "Tirpitz" trapiony byl > wieloma wadami... Co do "KGV" w zasadzie zgoda, ale dodajmy jeszcze prędkość niższą niż "Tirpitz"; zasięg o mało nie odbił się "KGV" czkawką w pościgu za "Bismarckiem", więc nie był aż tak bez znaczenia. "Rodneye" nie za bardzo mogły strzelać z całej baterii (niefortunnie rozmieszczonej), działa były zresztą mało celne i kłopotliwe w obsłudze. Stare - "Warspite" i pobratymcy byli jednak sporo wolniejsi, opancerzenie też nie to. O typie "R" nie za bardzo jest sens wspominać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwiadowca Re: Tirpitz-realne zagrozenie? IP: 195.117.179.* 17.09.03, 16:24 "Tirpitz" nie byl zadnym pacernikiem kieszonkowym!!!! Z artyleria 8x380 i wypornoscia nie mopzna go tak nazwac. Z reszta nazwa "pancernik kieszonkowy" powstala w celach propagandowych wymyslona przez brytyjskich dziennikarzy. W istocie byly to tylko ciezkie krazowniki uzbrojone w nieco solidniejsza artylerie (za to wiekszego kalibru). Pancerniki kieszonkowe: "Admiral Graf Spee", "Lutzow" (ex "Deutschland") i "Admiral Sheer", A "Bismarck" i Tirpitz" to zupelnia inna para kaloszy. "Prince of Wales" zostal zatopiony przez lotnictwo, ale ono bylo w stanie poslac na dno kazdy okret w tym czasie. Dowodca okretu popelnil kilka bledow, m.in. po skrzywieniu sie walu jednej ze srub nie zatrzymal go, przez co wal wibrujac rozbijal grodzie wodoszczelne. Ot co! Problemy z artyleria wystepowaly tylko poczatkowo i polegaly na zacinaniu sie wiez artylerii glownej, podobnie bylo z wiezami 133 mm. Ale z tym sobie poradzono. Moim zdaniem byly to calkiem porzadne okrety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NEMO Re: Tirpitz-realne zagrozenie IP: 5.3.1R3D* / *.saix.net 17.09.03, 17:05 Tirpitz i inne okrety liniowe III Rzeszy byly zagrozeniem ale w zupelnie innych kategoriach niz to "nalezne bylo" tego typu jednostkom. 1. Cala flota liniowa III Rzeszy to w najlepszym przypadku +- 10 okretow. I nie mogla ona zagrozic Royal Navy w podobny sposob jak bylo w przypadku floty cesarskich Niemiec. Nawet jezeli okrety niemieckie byly nowoczesniejsze i przypuszczalnie lepiej zaprojektowane (??). 2. Dzialalnosc tychze okretow byla wlasciwie widziana w stylu raidow przeciw flocie handlowej, tak troche w stylu dzialan z okresu I wojny swiatowej. Mialo to oczywiscie krytyczne znaczenie dla Wielkiej Brytanii w przelomowych momentach wojny, gdy flota handlowa ponosila olbrzymie straty i stawalo sie to "byc albo nie byc" Wielkiej Brytanii w II wojnie swiatowej. W tym jednak wzgledzie okrety podwodne czy tez lotnicwo stawaly sie o wiele bardziej effektywnym srodkiem do celu - rzucenie Wielkiej Brytanii na kolana. I tutaj chyba najbardziej Tirpitz, Bismarck itd stawaly sie czescia powazniejszego zagrozenia. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barnaba Re: Tirpitz-realne zagrozenie IP: *.lodz.msk.pl / *.lodz.msk.pl 17.09.03, 17:11 > 1. Cala flota liniowa III Rzeszy to w najlepszym przypadku +- 10 okretow. I nie > > mogla ona zagrozic Royal Navy w podobny sposob jak bylo w przypadku floty > cesarskich Niemiec. Nawet jezeli okrety niemieckie byly nowoczesniejsze i > przypuszczalnie lepiej zaprojektowane (??). Były lepiej zaprojektowane. Niemcy zakładali, że ich okręty będą odbywać jedynie krótkie rejsy po Atlantyku (odpadała służba w koloniach), dzięki czemu nie musieli specjalnie przejmować się warunkami służby załogi, bezceremonialnie dzieląc okręt wodoszczelnymi grodziami. taki okręt był odporniejszy na trafienia i trudniej było go posłać na dno. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NEMO Re: Tirpitz-realne zagrozenie IP: 5.3.1R3D* / *.saix.net 17.09.03, 17:31 Wlasnie to + bardziej techniczne podejscie do spraw projektowania. Nalezy byc jednak ostroznym, gdyz w literaturze na ten temat kazdy lubi chwalic swoje. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwiadowca Re: Tirpitz-realne zagrozenie? IP: 195.117.179.* 17.09.03, 16:57 "R-ki" rzeczywiscie trudno dobrze oceniac w realiach 2 ws. Ustawienie artylerii na "Rodneyu" to zapewne wynik tego, ze konstruktor palil chaszysz i onanizowal sie za czesto ;-) Innego wytlumaczenia nie widze, nawet naduzycie wstretnego angielskiego piwa nie usprawiedliwia czegos takiego. "Warspity" byly wtedy wcale sprawnymi okretami, umiejetnie uzywane mogly narobic syfu kazdemu przeciwnikowi mimo, ze na papierze nie prezentowaly sie najlepiej. Brak paliwa w czasie poscigu za "Bismarckiem" mogl sie zdarzyc, przeciez gonili sie przez pol Atlantyku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NEMO Re: Nelso & Rodney IP: 5.3.1R3D* / *.saix.net 17.09.03, 17:28 Rodney i Nelson byly wynikiem ograniczen traktatowych, ktore nakladaly limity tonazu na klasy okretow. Inna sprawa, ze nie wszyscy je przestrzegali, albo nie bylo fizycznej mozliwosci zmieszczenia sie w limicie ( dla ciekawosci podam ze jeszcze na poczatku wojny Bismarck i Tirpitz byly okretami o limitowym tonazu 35000 t ). Powracajac do R+N. Admiralicaj Brytyjska mial lekka fiksacje na punkcie kalibru glownej artylerii ( wg zasady " one better") i potrzebowala czegos z kalibrem 406 mm. Aby zmiescic sie w limicie tonazu nalezalo zmniejszyc powierzchnie glownego opancerzenia a to bylo mozliwe jesli np cala artyleria glowna bedzie zgrupowana ( podobnie postapili Francuzi z klasa Richelieu oraz Strasbourg ). Stad wyszlo to co wyszlo. Oba okrety byly trudne w manewrowaniu przy malej predkosci + jeszcze kilka wad ale okazaly sie dosyc sprawnymi i szczesliwymi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dreaded88 Re: Nelso & Rodney 17.09.03, 17:44 Angole tak oszczędzali, że wyszło im zdaje się 33500 ts, czyli 1500 poniżej limitu. Kaliber 406mm był dla RN poniekąd koniecznością prestiżową, skoro w czasie projektowania "R/N" były już "Nagato" i "Marylandy"... Ale artyleria była też dość dziwacznie rozmieszczona na krążownikach liniowych projektu G3, do których inkryminowane pancerniki nawiązywały. A były szczęśliwe może dlatego, że nigdy nie przyszło im się zmierzyć na równych prawach z godnym przeciwnikiem nawodnym ani zmasowanym atakiem lotnictwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nemo Re: Nelson & Rodney IP: 5.3.1R3D* / *.saix.net 17.09.03, 17:53 Mozliwe. Napewno nie byly w czolowce postepu. Z tego co pamietam uwazane byly za okrety "kompromisowe". Jesli przyjzec sie dokladniej roznym okretom tamtego okresu to znajdziemy wiele ciekawostek, mniej lub bardziej udanych ( wspomnialem wczesniej o Francuzach a mozna dodac Japonczykow itd). Poza tym marynarki wojenne mialy swoje koncepcje ktorych sie czasami kurczowo trzymaly np. przez dlugi okres czasu marynarka USA pilnowala by kazdy okret mogl przejsc przez Kanal Panamski a to ograniczalo mozliwosci projektowe. Odpowiedz Link Zgłoś