Dodaj do ulubionych

Armia nowego typu

27.05.09, 14:18
Wstęp.

Dzisiejsze armie świata są budowane dość schematycznie. Bierze się
kogoś za wzór, z reguły kogoś kto jest najsilniejszy i buduje taka
sama armię ale w skali znacznie mniejszej i technicznie słabszej w
zależności od posiadanych środków finansowych.
Oczywistym jest że przy starciu takich armii ich środki ataku i
obrony doskonale do siebie pasują i mogą być skutecznie
wykorzystane. Narzucony schemat więc się sprawdza.
Prawda jest jednak taka że trzymanie się schematu budowy armii
promuje ten kraj który ma armie w danym momencie najsilniejszą,
największa i najbardziej nowoczesną. Bo taki kraj (w domyśle USA)
rozniesie każdego przeciwnika który będzie chciał walczyć jego
sposobami i typami środków jakimi on dysponuje.
Biorąc jednak przykład z aren sportowych jeśli napotykamy
przeciwnika o potężnym prawym sierpowym nie ma sensu ćwiczyć
własnego prawego sierpowego bo walcząc stylem przeciwnika łatwo
przegramy. Sportowcy są na tyle mądrzy że opracowują kontr-taktykę
która ma za zadanie uniemożliwić wykorzystanie przeciwnikowi tego
prawego sierpowego, a to dzięki walce w odwrotnej pozycji a to przez
trzymanie dystansu.
Skoro jednak sportowcy są w stanie wpaść na tak oczywisty plan
dlaczego armie całego świata na takie plany nie wpadają i atakowane
przez USA przeciwko jego samolotom wystawiają swoje samoloty,
przeciwko czołgom czołgi?
To pozostaje dla mnie zagadką, bo nie trzeba być geniuszem pokroju
Clausewitza aby wymyślic coś nowego… a właściwie jakiego nowego
skoro sportowcy taka „nowość” wykorzystuja od dawna.
Jedną z możliwości takiego stanu rzeczy jest szeroko pojęta korupcja
dla utrzymania militarnego status quo jeśli chodzi o model budowy
sił zbrojnych, korupcja narzucona przez kompleks militarno-
przemysłowy, który wyposaża armię w tradycyjne środki walki i w jego
interesie jest aby armie całego świata korzystały z typów- środków
walki które on obecnie produkuje.
Druga możliwością jest zupełne „skostnienie” umysłów wojskowych
całego świata którzy innych typów-środków-rodzajów walki sobie po
prostu nie wyobrażają i każda nową idee niszczą w zarodku a to ze
względu w brak wiary w nowe pomysły, a to ze względu na strach że
mogliby przestać być potrzebni.

c.d.n
Obserwuj wątek
    • ignorant11 Re: Armia nowego typu 27.05.09, 14:33
      jack79 napisał:

      > Wstęp.
      >
      > Dzisiejsze armie świata są budowane dość schematycznie. Bierze się
      > kogoś za wzór, z reguły kogoś kto jest najsilniejszy i buduje taka
      > sama armię ale w skali znacznie mniejszej i technicznie słabszej w
      > zależności od posiadanych środków finansowych.

      Masz tu rosjan z ich "lotniskowcami":)))

      > Oczywistym jest że przy starciu takich armii ich środki ataku i
      > obrony doskonale do siebie pasują i mogą być skutecznie
      > wykorzystane. Narzucony schemat więc się sprawdza.
      > Prawda jest jednak taka że trzymanie się schematu budowy armii
      > promuje ten kraj który ma armie w danym momencie najsilniejszą,
      > największa i najbardziej nowoczesną. Bo taki kraj (w domyśle USA)
      > rozniesie każdego przeciwnika który będzie chciał walczyć jego
      > sposobami i typami środków jakimi on dysponuje.
      > Biorąc jednak przykład z aren sportowych jeśli napotykamy
      > przeciwnika o potężnym prawym sierpowym nie ma sensu ćwiczyć
      > własnego prawego sierpowego bo walcząc stylem przeciwnika łatwo
      > przegramy. Sportowcy są na tyle mądrzy że opracowują kontr-taktykę
      > która ma za zadanie uniemożliwić wykorzystanie przeciwnikowi tego
      > prawego sierpowego, a to dzięki walce w odwrotnej pozycji a to
      przez
      > trzymanie dystansu.
      > Skoro jednak sportowcy są w stanie wpaść na tak oczywisty plan
      > dlaczego armie całego świata na takie plany nie wpadają i
      atakowane
      > przez USA przeciwko jego samolotom wystawiają swoje samoloty,
      > przeciwko czołgom czołgi?
      > To pozostaje dla mnie zagadką, bo nie trzeba być geniuszem pokroju
      > Clausewitza aby wymyślic coś nowego… a właściwie jakiego nowego
      > skoro sportowcy taka „nowość” wykorzystuja od dawna.
      > Jedną z możliwości takiego stanu rzeczy jest szeroko pojęta
      korupcja
      > dla utrzymania militarnego status quo jeśli chodzi o model budowy
      > sił zbrojnych, korupcja narzucona przez kompleks militarno-
      > przemysłowy, który wyposaża armię w tradycyjne środki walki i w
      jego
      > interesie jest aby armie całego świata korzystały z typów- środków
      > walki które on obecnie produkuje.
      > Druga możliwością jest zupełne „skostnienie” umysłów wojskowych
      > całego świata którzy innych typów-środków-rodzajów walki sobie po
      > prostu nie wyobrażają i każda nową idee niszczą w zarodku a to ze
      > względu w brak wiary w nowe pomysły, a to ze względu na strach że
      > mogliby przestać być potrzebni.
      >
      > c.d.n



      Sława!

      Do całosci: masz tu sporo przykładów wojen asymetrycznych: Armia
      Krajowa, Wietkong, AlKaida...

      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
      • jack79 Re: Armia nowego typu 27.05.09, 14:46
        > Do całosci: masz tu sporo przykładów wojen asymetrycznych: Armia
        > Krajowa, Wietkong, AlKaida...

        zamierzam te "asymetryczności" wykorzystać :)
        wogóle to dzieki za uwagi
        mam nadzieje ze ktoś się podłaczy z pomysłami jak zakończe wstęp :)
        • ignorant11 Re: Armia nowego typu 27.05.09, 14:53
          jack79 napisał:

          > > Do całosci: masz tu sporo przykładów wojen asymetrycznych: Armia
          > > Krajowa, Wietkong, AlKaida...
          >
          > zamierzam te "asymetryczności" wykorzystać :)
          > wogóle to dzieki za uwagi
          > mam nadzieje ze ktoś się podłaczy z pomysłami jak zakończe wstęp :)



          Sława!
          Wojna podjazdowa jest znana juz od starozytnosci, terroryzm tez.

          Forum Słowiańskie
          gg 1728585
          • jack79 Re: Armia nowego typu 27.05.09, 15:02

            > Sława!
            > Wojna podjazdowa jest znana juz od starozytnosci, terroryzm tez.

            a może ja planuje przedstawic coś lepszego? :)
      • dirloff Re: Armia nowego typu 07.11.09, 16:00
        >
        > Masz tu rosjan z ich "lotniskowcami":)))
        >

        To się Iguś rozpisałeś. Ambitnie i merytorycznie, hehe.
        Teraz na poważnie. Nikt tak naprawdę w Rosji na poważnie nie brał dorównania
        Stanom, zarówno jakościowo jak i ilościowo, lotniskowcami, a raczej LGU. Stąd
        wyjątkowy rozwój sowieckich ciężkich, naddzwiękowych pokpr'ów.
        • marek_boa Re: Armia nowego typu 07.11.09, 18:20
          Trochę się z Tobą Dirloff nie zgodzę!:) Brano w ZSRR (podkreślam NIE w Rosji!)
          na poważnie sprawę posiadania lotniskowców i to nawet dość sporych! W
          MIĘDZYCZASIE starano się zminimalizować ewentualne porażki w tym temacie właśnie
          równolegle realizując projekty dużych i ciężkich pocisków przeciwokrętowych - co
          akurat ze wszech miar było korzystne i dalekowzroczne! Pomimo dość udanych
          projektów lotniskowców w końcu zanim zbudowano "Kuzniecowa" nie powstał żaden
          inny a już ze względów finansowych (rozpad ZSRR) nie ukończono "Uljanowska"!
          -Pozdrawiam!
          • dirloff Re: Armia nowego typu 07.11.09, 20:52
            Wiem o tym wszystkim marku_boa. Były całkiem poważne plany i projekty sowieckich
            lotniskowców, stąd choćby program pionowzlotu Jakowlewa. Pisaliście o tym na
            forum. Sądzę jednak, że i do końca lat 90tych Sowieci nie byliby w stanie
            wystawić kilkanaście LGU opartych na dużych, ciężkich lotniskowcach.
            Dorównujących amerykańskim. Oczywiście, gdyby przetrwał CCCP.
            • marek_boa Re: Armia nowego typu 07.11.09, 21:00
              Dirloff w tym sęk ,że krążowniki lotnicze typu Projekt 1143 to "poboczna"
              odnoga Radzieckich planów budowy lotniskowców! Tak na dobra sprawę to
              lotniskowce powstawały "na papierze" w ZSRR a od samego końca wojny! Fakt ,że
              żadnego z nich nie udało się zrealizować w "metalu" wcale nie przesądza o tym
              ,że Rosjanie nie chcieli ich posiadać - wprost przeciwnie!
              - Dirloff w tym momencie mam na myśli nie koniec lat 90-tych tylko lata 50-te i
              60-te!
              -Pozdrawiam!
    • jack79 Re: Armia nowego typu 27.05.09, 15:04
      wstęp II

      Rozwój sił zbrojnych był ewolucja wynikającą głównie z rosnących
      możliwości technicznych oraz oceny efektów różnych starć. Gdy
      wykonano miecze okazały się one skuteczniejsze niż maczugi więc je
      wyparły. Gdy zauważono że walka w 2 na 1 jest skuteczniejsza niż 1
      na 1 napastnicy zaczęli się organizować w coraz większe grupy.
      Zgrupowania bojowe zaczęły zwiększać swa liczebność na ile to
      możliwe. Organizowanie coraz większych związków taktycznych miało
      sens ze względu na ich rosnąca siłę uderzeniową. Rozproszony
      przeciwnik nie miał szans w starciu ze skoncentrowana siłą. Jednak
      rozwój technologiczny zaczął ta koncentrację wojska w końcu
      ograniczać
      Po wynalezieniu karabinów maszynowych dość szybko nauczono się że
      nie wolno atakować zbitą masa wojska (maczugami i mieczami się
      dało), po to by obniżyć skuteczność oddziaływania nowej broni. Po
      wynalezieniu rakiet powietrze ziemia zaczęto organizować duże
      zgrupowania czołgów bezpośrednio przed atakiem a nie już w czasie
      ich transportu.
      Dlaczego więc po wynalezieniu kierowanych rakiet przeciwpancernych
      nie rezygnuje się z czołgów?
      Nie zrezygnowano z nich ponieważ czołg pozostaje wciąż podstawową
      bronią ofensywna (to się może wbrew pozorom zmienić) więc wciąż trwa
      wyścig między grubością pancerza a skutecznością broni
      przeciwczołgowych.
      Zastosowanie czołgów jest zrozumiałe w przypadku armii które planują
      działania ofensywne i mają przewagę techniczna i ilościowa nad
      swoimi ewentualnymi wrogami. Wtedy fakt że czołgi są narażone na
      atak coraz większej gamy środków przeciwpancernych można jakoś
      przeboleć. Jaki sens ma jednak organizowanie dywizji pancernych
      jeśli nasi przeciwnicy nie tylko posiadają środki przeciwpancerne a
      w dodatku mają przewagę ilościową i jakościową w czołgach a w
      dodatku nie zamierzamy ich atakować?
      W przypadku takich krajów organizowanie swojej armii i wyposażanie
      jej w czołgi jest tym czym jest trenowanie cherlawego prawego
      sierpowego i chęcią pójścia na wymianę z mistrzem świata w boksie
      którego prawy sierpowy nas na pewno zmiażdży…
      • rpg_7 Re: Armia nowego typu 27.05.09, 17:53
        Witam,
        może dlatego armie mają podobny schemat organizacyjny, że zawsze można , gdzieś
        w świecie, trafić na kogoś słabszego i jemu nastukać własnym cherlawym prawym
        sierpowym :)
        pzdr
        • browiec1 Re: Armia nowego typu 28.05.09, 08:00
          Dokladnie,poza tym moze i jestes cienias ale majac nawet slabiutki prawy(mniej
          dywizji pancernych),mozesz ograniczyc obicie wlasnej geby,uzyskujac jedynie
          zlamanie szczeki a nie rozwalenie lba na kawalki dzieki zmeczeniu mistrza wagi
          ciezkiej:)
          • jack79 Re: Armia nowego typu 28.05.09, 08:14
            no coż to wasze podejście :)
            ale dalej ciągnąc ten bokserski przykład to zawodnicy wychodzacy na
            przeciwko takiego mocarnego ciosu z reguły staraja się
            przedewszystkimm ciosu uniknąc a dopiero w drugiej kolejności zadać
            swój
            dzięki temu nie tylko łba nie mają rozwalonego, ani nawet szczeki
            naruszonej
            sposób mają taki że:
            trzymaja dystans oraz przez całą walkę poruszaja się w prawo
            dopiero w drugiej kolejności zadaja lewe proste które męcza "mocarza"
            • rpg_7 Re: Armia nowego typu 28.05.09, 09:31
              Witam,
              gorzej jak ten "mocarz" nie w ciemię bity i prześwietli zamiary swojego
              przeciwnika bądź przystosuje się do jego taktyki, kwestia tylko tego na ile jest
              elastyczny i świadomy swoich możliwości.
              pzdr
              • browiec1 Re: Armia nowego typu 28.05.09, 09:39
                Zawsze mozna lac po jajach,kto mowi ze walka ma byc fair? I tu dochodzimy do
                dodatkowego atutu slabszego-partyzantki/asymetrii/terroru.
            • m87orkan Re: Armia nowego typu 07.11.09, 13:18
              Nawet znacząco silniejszego przeciwnika można wodzić za nos tak jak to pokazały
              VJ w Kosowie w 1999, gdzie dzięki odpuszczenia sobie działania na płaszczyznach,
              w których wiadomo, że były bez szans (np brak użycia Dźwin/Wołchowów i Weg,
              bardzo ostrożne użycie KUBów i S125), doskonałym maskowaniu i postawieniu na
              zestawy małego zasięgu i AAA udało się ograniczyć do minimum straty własnych
              wojsk i nadal prowadzić akcje przeciw UCK. Nie wiem, czy część forumowiczów
              zdaje sobie sprawę, ale znalezienie czołgu, czy bwp z lecącego samolotu na
              wysokości 6-7 km jest naprawdę KU..WSKO trudne, bo nawet jeśli mamy Damoclesa,
              czy LANTRINa, to po pierwsze, musimy wiedzieć gdzie tego szukać, a po drugie,
              fizyki nie oszukamy, albo skanujemy z dużą dokładnością mały wycinek terenu,
              albo z małą dokładnością duży.
              Na malutką Jugosławię wysłano ponad 1600 samolotów, większość rzecz jasna
              pełniła funkcje pomocnicze, ale i tak ilość była uzasadniona. Po prostu, żeby
              mieć jakikolwiek procent pewności uszczknięcia w sensownym czasie potencjału
              bojowego przeciwnika, nad teatrem działań wojennych muszą wisieć BEZ PRZERWY
              patrolujące samoloty. Wtedy albo w końcu znajdziemy, licząc na łut szczęścia,
              zamaskowaną broń wroga, bo któraś z naszych maszyn w końcu zeskanuje i uderzy w
              dany obszar, albo znajdziemy go jak się przemieszcza.

              Wracając do rzeczy, bo odszedłem nieco za daleko od wątku.
              Problem nie w samej przewadze liczebnej, ani nawet w sposobie walki.
              Jugosławia upadła głównie przez uderzenia w cywilną infrastrukturę, które
              uniemożliwiły jej funkcjonowanie.
              Jack79 zakłada pewne określone zasady walki, jeśli je ominiemy to stosując
              analogie do boksu, silny wielki bokser w ogóle odpuści sobie boksowanie po
              twarzy, klacie i rękach (czyli uderzania w siły zbrojne przeciwnika), tylko
              walnie w brzuch, czy 'klejnoty' (czyli elektrownie, sieci energetyczne,
              rafinerie, transport) i uniemożliwi nie tylko walkę, ale w ogóle jakiekolwiek
              funkcjonowanie przeciwnika.
              • browiec1 Re: Armia nowego typu 13.11.09, 23:05
                jesli moge spytac:skad u Ciebie takie zainteresowanie,a przede
                wszystkim wiedza(w tym chyba jezyk) zwiazane z b.Jugoslawia?
            • koko1957 Re: Armia nowego typu 07.11.09, 15:37
              To wlasnie.
              Czyli najlepiej przeciwko bokserowi wystawic maratonczyka.
              Jak bokser bedzie chcial go zaatakowc prawym sierpowym to nasz
              maratonczyk bedzie tak dlugo uciekal az tamten padnie i umrze z
              wyczerpania.
              Dobry pomysl na olipiade, tylko ze trzeba by powiekszyc troche ring,
              zeby mieli gdzie biegac :)
    • jack79 Re: Armia nowego typu 28.05.09, 10:26
      Wstęp 3

      Rozwój technologiczny, stopień skomplikowania broni spowodował pewna
      istotną wadę dzisiejszych nowoczesnych sił zbrojnych. Ogromne koszty
      ponoszone nie tylko przy wysłaniu jednostek do boju ale choćby
      utrzymaniu ich w gotowości. Ciągle odnosząc się do przykładu
      bokserskiego: ten „mocarz” musi nieprawdopodobnie wręcz dużo jeść.
      Każde zwiększenie zmechanizowania armii powoduje zwiększenie ilości
      potrzebnego zaopatrzenia i ilości jednostek zaopatrzeniowych, które
      same również zużywają zaopatrzenie tak więc powodują jeszcze większe
      zużycie zaopatrzenia i konieczność dalszego zwiększenia ilości
      jednostek zaopatrzeniowych, które potrzebują zaopatrzenia itd. :)
      Tak „pasiony” „mocarz” jest co prawda nieprawdopodobnie silny i
      precyzyjny w wyprowadzanych uderzeniach ale też bardzo wrażliwy na
      udane ataki przeciwnika które natychmiast są w stanie mu jego
      precyzję odebrać. Każdy cios który przedrze się przez jego obronę,
      może uszkodzić co prawda tylko jeden z jego wielu mięsni, ale może
      to być uszkodzenie które spowoduje ogromne ograniczenie jego
      możliwości ofensywnych. Zniszczenie jakiegoś centrum dowodzenia, czy
      może (dowcipkując lekko) nawet transportu zapasowych nakrętek
      używanych w jakimś elemencie śmigłowca jest w stanie wywołać poważne
      problemy z dalszym wykonywaniem działań, bo jakaś tam procedura
      zabrania wykonania określonych akcji bez użycia śmigłowców do
      których właśnie brakło nakrętek.
      Kolejna istotną wadą dzisiejszych nowoczesnych armii jest malejący
      udział ilości żołnierzy faktycznie walczących do ilości żołnierzy
      zajmujących się właśnie transportem zaopatrzenia, obsługą sprzętu,
      kucharzy, lekarzy, malarzy itp...
      Ten przydługi wstęp charakteryzuje zalety i wady dzisiejszych
      nowoczesnych sił zbrojnych.
      Zaletą jest przede wszystkim zdolność do precyzyjnych i
      nieprawdopodobnie silnych uderzeń.
      Wadami są koszty utrzymania armii i prowadzenia przez nią działań,
      stopień skomplikowania sprzętu i struktury organizacyjnej oraz dość
      niewielka faktyczna liczebność jednostek lądowych zdolnych do
      prowadzenia działań lądowych bez których wciąż prawdziwej wojny nie
      udaje się wygrać (mimo że już teoretycy w latach 30 zakładali że
      będzie to możliwe tylko przy użyciu lotnictwa).
      Wiemy już, że nasza „armia nowego typu” musi być przede wszystkim
      zdolna do uniknięcia ciosów które od dawien dawna trenuje
      przeciwnik, a dzięki temu do ograniczenia do minimum strat, a
      dopiero w drugiej kolejności nasza armia wykorzystać wszystkie słabe
      punkty przeciwnika których jest całkiem sporo.

      Koniec wstepu


      • browiec1 Re: Armia nowego typu 28.05.09, 10:46
        Jak pokazala historia malarz(z nazwy nawet pokojowy) potrafil zrobic niezla
        rozpierduche:)
    • bialy_szum Re: Armia nowego typu 02.06.09, 13:13
      Witam.
      Bardzo ważną kwestia są warunki w jakich prowadzimy wojnę. Teren nizinny,
      pozbawiony wyraźnych "przeszkadzajek" typu gęste lasy czy bagna wyraźnie
      faworyzuje armie klasyczną, z dużym udziałem wojsk pancernych. Góry, dżungla -
      dają wyraźną przewagę partyzantce. Dodatkowym czynnikiem jest to, na jak duże
      straty w ludności cywilnej jesteśmy gotowi się zgodzić. Jakoś trudno jest mi
      wyobrazić sobie prowadzenie wojny partyzanckiej metodami stosowanymi w Iraku,
      Afganistanie czy na Sri Lance - atak na patrol przeciwnika w którym ginie 5 jego
      żołnierzy i 40 naszych cywili. Planując strukturę armii dostosowuje się ją do
      indywidualnych potrzeb, gdzie warunki geograficzne są jednym z ważniejszych
      czynników.
      To tak na szybko.
      • jack79 Re: Armia nowego typu 03.06.09, 12:29
        > Witam.
        > Bardzo ważną kwestia są warunki w jakich prowadzimy wojnę. Teren
        nizinny,
        > pozbawiony wyraźnych "przeszkadzajek" typu gęste lasy czy bagna
        wyraźnie
        > faworyzuje armie klasyczną, z dużym udziałem wojsk pancernych.

        kolega mówi o starciach z klasyczna partyznatką a nie taka która ma
        nawet przewage w sprzęcie i cały czas kontroluje jakieś 90% obszaru
        ze względu na swoja liczebnośc i uzbrojenie

        > Góry, dżungla -
        > dają wyraźną przewagę partyzantce.

        ja bym bardziej powiedział nawet że ratują ja przed "skopaniem du.y"
        bo mają się leśne dziadki z kałachem i dubeltówka gdzie schować
        nasza "partyzantka" przed nikim się nie musi chować bo jak zobaczy
        czołg to wali do niego z 2km z rakiet (równiez w nocy), to samo ze
        śmigłowcami i innymi bajerami

        prosze mysleć jak o milionowej jednostece GROM a nie mieć przed
        oczyma typowych partyzantów

        > Afganistanie czy na Sri Lance - atak na patrol przeciwnika w >
        którym ginie 5 jeg
        > o
        > żołnierzy i 40 naszych cywili.

        dla mnie to niedopuszcalne i niepotrzebne
        słabszy musi sie uciekac do takich akcji, my słabsi nie będziemy

        dzieki za uwagi
    • jack79 Re: Armia nowego typu 03.06.09, 12:22
      Ta część wypracowania z pewnością zostanie narażona na wiele krytyki
      i właściwie o to chodzi. Nikt nie ma patentu na swoje racje, w
      związku z tym moje „wypociny” to tylko propozycje, które na pewno
      można zmodyfikować, ulepszyć lub całkowicie odrzucić.

      Jak już wielu kolegów podpowiadało armia o której mowa to
      praktycznie partyzantka. Uważam jednak że to o czym będę pisał ma
      się do partyzantki tak jak latawiec do samolotu, bo choć w
      założeniach organizacyjnych armia ma się oprzeć na partyzantce to
      jednak wyposażenie spowoduje na zupełnie inne możliwości i
      skuteczność działań obronnych. W dodatku partyzantka jest z reguły
      samoorganizująca się siłą korzystająca może z kilku procent
      początkowo dostępnego potencjału militarnego. My mówimy
      o „partyzantce” zawodowej która będzie korzystać z całości
      dostępnego uzbrojenia.
      Dzięki „partyzanckiej strukturze” będzie czymś w rodzaju „ducha”
      którego bardzo trudno zranić bo jest on niematerialny. Dodatkowo
      armia ta będzie mogła podjąć działania ofensywne na terenie wroga
      bez względu na odległość od naszych granic, ale o tym w następnym
      rozdziale.
      Ktoś powie lepiej mieć ciężki sprzęt i ewentualnie go stracić niż
      nawet nie spróbować walczyć w tradycyjny sposób. Uważam, że to błąd –
      utrata ludzi i sprzętu powoduje nie tylko stratę wielu wyszkolonych
      ludzi ale wpływa tez ujemnie na morale całości wojsk a dodatnio na
      morale napastnika, który straty zadał. Lepiej więc po prostu nie
      mieć ciężkiego sprzętu co natychmiast wyeliminowuje z akcji
      większość drogiego, ciężkiego sprzętu naszego przeciwnika. Mimo że
      zdatny do użytku nie nadaje się on w zasadzie do użycia.
      Historia ostatnich konfliktów ukazuje co może zrobić jeden czołg a
      co pluton jednostek specjalnych. Wartość czołgu maleje jednostek
      specjalnych rośnie. Ta tendencja będzie się wciąż nasilać a to
      dlatego, że siła ognia pojedynczego żołnierza wraz z rozwojem
      technologii będzie wciąż rosła, aż w końcu sam będzie miał on siłę
      ognia czołgu:
      www.motonews.pl/honda/news-3525-eksperymentalne-urzadzenie-wspomagajace-chodzenie.html
      www.wykop.pl/link/34552/pancerze-wspomagane-juz-za-kilka-lat-na-zolnierzach
      Kręgosłupem armii miałoby być więc około 2000 plutonów zawodowego
      wojska szkolonego na wzór jednostek specjalnych. Celem ich szkolenia
      jest przede wszystkim osiągnięcie zupełnej samodzielności przez
      każdego z żołnierzy tak aby nawet osamotniony był dalej w stanie
      wykonywać zadania bojowe. Jednostki te wyróżniałoby to, że
      wyposażone byłyby w każdy rodzaj broni ręcznej jaka jesteśmy w
      stanie zakupić lub wyprodukować. Żadnych kompromisów. Przypominam,
      że zrezygnowaliśmy z radarów, czołgów, samolotów i śmigłowców,
      transportu i łączności, a więc ze sprzętu który generuje największe
      koszty a i tak w razie konfrontacji z poważnych przeciwnikiem
      zostanie dość szybko utracony. Wyszkolenie i uzbrojenie w najlepszy
      sprzęt takiego plutonu kosztuje o wiele mniej niż byle jaki czołg.
      Te 2000 plutonów miałoby być rozlokowane dość równomiernie na
      terenie całego kraju. Dzięki temu ich przewagę będzie doskonała
      znajomość terenu i dostęp do ukrytych magazynów broni, żywności i
      amunicji. Każdy pluton posiada wiedzę tylko o kilku takich
      magazynach co uniemożliwia przeciwnikowi ich wyeliminowanie.
      Obowiązkowa służba wojskowa trwa 3* 1 miesiąc. Z około roczną
      przerwą. W jej trakcie rekruci nie siedzą w koszarach lecz na
      poligonie i uczą się taktyki walki oraz obsługi najnowocześniejszego
      obecnie sprzętu. Okres służby podzielony na trzy etapy w celu
      utrwalenia zdobytej wiedzy. Po zakończeniu szkolenia 3*1 rezerwiści
      są wzywani raz na 5 lat na krótsze szkolenie (np. dwutygodniowe) w
      celu zapoznania z nowym sprzętem dostępnym na wyposażeniu.
      Taki tryb szkolenia pozwala nam w razie mobilizacji powołać pod broń
      około 2 000 000 ludzi podzielonych również na plutony lub drużyny,
      którzy są dostatecznie wyszkoleni i będą korzystać z nowoczesnego
      uzbrojenia (w ogromnych ilościach) takich jak kierowane rakiety plot
      i ppanc. Dowodzenie takich jednostek przejmują żołnierze z
      pozostających cały czas w służbie czynnej plutonów zawodowych. Ze
      względu na ogromna ilość ukrytych magazynów z bronią, które staja
      się centrami mobilizacji jednostek taka partyzancka armia jest w
      stanie wystawić te 2 mln doskonale uzbrojonych i znających swój
      teren (okolice miejsca zamieszkania) żołnierzy w ciągu 24 godzin.
      Mozemy zauważyć od razu rzucająca się w oczy dysproporcję,
      przeciwnik dość szybko zajmuje kluczowe punkty w naszym kraju,
      niszczy być może infrastrukturę energetyczną, komunikacyjna i
      transportową jednak siły zbrojne nie ucierpiały w tym momencie od
      tego pierwszego uderzenia w żaden sposób, a gdy opada kurz
      przeciwnik w liczbie góra kilkuset tysięcy żołnierzy (a takich
      prawdziwych uczestniczących w walce góra kilkudziesięciu tysięcy)
      staje naprzeciw 2 mln świetnie uzbrojonych ludzi i znających teren,
      majach wsparcie ludności cywilnej.
      W taki sposób zmuszamy do walki na naszych warunkach, bez starć o
      panowanie w powietrzu, bez bitew pancernych itp. Okazuje się nagle
      że przeciwnik nie jest w stanie wykorzystać dużej części wiedzy,
      umiejętności i uzbrojenia która tyle go kosztowała w jego
      przygotowaniach
      Pierwsza niespodzianką która spotyka przeciwnika (a może nie
      niespodzianka bo obcy wywiad z pewnością by o tym wiedział) jest
      to, że te 2 mln żołnierzy jest wyposażone w noktowizory (stać nas na
      wszystko bo nie kupujemy myśliwców za miliardy dolarów) i walczy
      zarówno w dzień jak i atakuje w nocy obozy w których stacjonuje
      przeciwnik.
      Paradoksalnie brak łączności, a więc współdziałania miedzy
      naszymi „grupami dywersyjnymi” powoduje mocno losowy rozkład ataków.
      Kilkutysięczne obozowiska przeciwnika byłyby atakowane non-stop
      przez kilkunasto czy kilkudziesięcioosobowe grupy co w efekcie w
      żaden sposób nie wyczerpuje siły naszej armii (jeden 5 minutowy atak
      także przy użyciu rakiet i powrót) a trzyma w pełnej gotowości
      wojska przeciwnika.
      Myślę, że po tygodniu takich walk przeciwnik nawet gdyby jakimś
      cudem nie poniósł dużych strat to jego stan psychiczny i fizyczny
      wywołany brakiem snu i ciągłym napięciem byłby fatalny, a w
      pamiętnikach żołnierzy pełno byłoby coraz bardziej psychodelicznych
      opisów jak to „duchy nocy” znów zabrały kilku kolegów.
      Biorąc pod uwagę dysproporcje sił (kilkunastokrotna przewaga w
      liczebności i ilości broni ręcznej, remis lub nawet przewaga w
      jakości), przeciwnik w swoich obozach w zasadzie rozpaczliwie by się
      bronił i przestałby być zdolny do jakichkolwiek działań już w ciągu
      kilku dni.

      Cdn.
      • bialy_szum Re: Armia nowego typu 03.06.09, 17:28
        Witam,

        Pomysł jest ciekawy, mnie osobiście idea wykorzystania na dużą skalę sił
        specjalnych też się podoba.

        Jednak to chyba nie takie proste:
        - Oddając przeciwnikowi terytorium kraju straciliśmy kontrolę nad strukturami
        Państwa. Przeciwnik w tym czasie organizuje je po swojemu, w zależności od
        pomysłu. A im dłużej to robi tym lepszą ma orientację w terenie. A nasza
        przewaga znajomości terenu maleje.

        - Zaopatrzenie. Na jak długo wystarczy nam tych ukrytych magazynów? Część
        zaopatrzenia możemy zdobyć na przeciwnikach ale chyba nie zbyt wiele. Nowoczesna
        armia potrzebuje ogromnych ilości zaopatrzenia. Siły specjalne też. Sprzęt się
        zużywa, psuje a im bardziej nowoczesny tym szybciej. Dotyczy to zarówno broni
        jak i tych wszystkich wspaniałych gadżetów typu noktowizory itp. Po jakimś
        czasie z supernowoczesnej elitarnej armii wyposażonej w najnowocześniejszą
        technikę będziemy mieli, jak to nazywasz "leśne dziadki z kałachem i dubeltówką".

        - Zakładając że wszystko idzie po naszej myśli i przeciwnik zaczyna mieć coraz
        większe straty i się bać. Co dalej? Będziemy liczyli że grzecznie wycofa się z
        naszego terytorium? A może rozpoczną się represje w stosunku do ludności
        cywilnej na ogromną skalę. I znowu wracamy do kosztów - których śmiem twierdzić
        - w Europie nikt nie zaakceptuje. Poparcie dla naszej armii szybko spadnie.
        Jeśli nie otrzymamy zewnętrznego wsparcia klasycznej armii to możemy przedłużać
        walkę ale jej nie wygramy.

        Jak już pisałem, mnie koncepcja wykorzystania sił specjalnych na dużą skalę się
        bardzo podoba. Ale obawiam się, że nie mogą zastąpić klasycznej armii.
        • jack79 Re: Armia nowego typu 04.06.09, 09:34

          > Jednak to chyba nie takie proste:
          > - Oddając przeciwnikowi terytorium kraju straciliśmy kontrolę nad
          strukturami
          > Państwa. Przeciwnik w tym czasie organizuje je po swojemu, w
          zależności od
          > pomysłu. A im dłużej to robi tym lepszą ma orientację w terenie. A
          nasza
          > przewaga znajomości terenu maleje.

          oddajemy przeciwnikowi tylko kilka miejsc które jego liczebnośc
          pozwala mu zająć, korzystając z koncentracji sił przeciwnik jest w
          stanie dotrzeć do dowlonego miejsca, miasta, portu lotniska,
          ale to wszystko, cały teren wokół jest kontrolowany przez nasze
          jednostki i wynika to po prostu z dysproporcji sił
          przeciwnik nie jest w stanie poruszac się oddziałem mniejszym niz
          batalion czy kompania bo natychmiast zostanie rozbity
          a i batalion pokonując dłuższą trasę zostanie prędzej czy póxniej
          rozszarpany w potyczkach
          więc nasz przeciwnik bedzie co najwyżej siedział w kilku kilkunastu
          twierdzach bojąc sie wystawić nosa

          > - Zaopatrzenie. Na jak długo wystarczy nam tych ukrytych
          magazynów? Część
          > zaopatrzenia możemy zdobyć na przeciwnikach ale chyba nie zbyt
          wiele.

          uważam że zaoptrzenie jest problemem przeciwnika nie naszym
          to jego armia jest zmechanizowana i potrzebuje ogromnych ilości
          paliwa, częsci zamiennych itp.
          nasze jednostki sa rozproszone, wciąz kontrolują 90% terytorium więc
          korzystaja z zasobów tam się znajdujacych
          problemem jest wyżywić 10 000 ludzi znajdujących sie w jednym miejscu
          grupki kilkunasto czy kilkudziesięciosobowe wyzywią się same, nie
          potrzebują nawet magazynów

          > Siły specjalne też. Sprzęt się
          > zużywa, psuje a im bardziej nowoczesny tym szybciej. Dotyczy to
          zarówno broni
          > jak i tych wszystkich wspaniałych gadżetów typu noktowizory itp.
          > Po jakimś
          > czasie z supernowoczesnej elitarnej armii wyposażonej w
          najnowocześniejszą
          > technikę będziemy mieli, jak to nazywasz "leśne dziadki z kałachem
          i dubeltówką

          no w momencie gdy zużyjemy cały sprzet tak
          ale biorąc pod uwage że dysponujemy pociskami kierowanymi w ilości
          kilkuset tysięcy to po odpaleniu ich wszystkich brak zaopatrzenia
          nie powinien być problemem bo juz żadnego przeciwnika na naszym
          terenie nie bedzie :)
          to oczywiście moje założenie
          nie mniej uważam że zaopatrzenie jest probleme przeciwnika nie naszym
          bo my je mamy na miejscu a on je musi dostarczać
          a dostarczanie zaopatrzenia było trudne nawet przy zwykłej
          partyzantce, nie widze jakoś tego by dostarczył więcej zaopatrzenia
          niz my schwaliśmy w swoich magazynach...
          nie wyobrazam sobie transportów przeciwnika dojeżdzających do celu
          skoro po kraju pałęta sie 2mln ludzi z których co dziesiaty niesie w
          rękach rakiete kierowaną...
          nie wyobrażam sobie też przelotu smigłowca przez kraj w którym 2 mln
          ludzi trzymaja w łapach 100 tys. stingerów :)

          > - Zakładając że wszystko idzie po naszej myśli i przeciwnik
          zaczyna mieć coraz
          > większe straty i się bać. Co dalej? Będziemy liczyli że grzecznie
          wycofa się z
          > naszego terytorium?

          no to jest jakiś problem, bo przeciwnik nie bardzo ma z kim
          negocjować, nie ma generała który powie dość...
          przeciwnik musiałby po prostu uciec lub zginąć :)

          > A może rozpoczną się represje w stosunku do ludności
          > cywilnej na ogromną skalę. I znowu wracamy do kosztów - których
          śmiem twierdzić
          > - w Europie nikt nie zaakceptuje. Poparcie dla naszej armii szybko
          spadnie.

          represje zawsze mogą mieć miejsce, tylko jaki w tym sens dla
          przeciwnika
          paradoskalnie mu nie opłaca się niszczyć elektrowni, mostów, portów
          i dróg, bo to przeciwnik z nich korzysta, niszcząc infrastrukturę
          strzela gola sobie a nie nam, my na czas wojny jej nie potrzebujemy

          > Jeśli nie otrzymamy zewnętrznego wsparcia klasycznej armii to
          możemy przedłużać
          > walkę ale jej nie wygramy.

          nie wiem jak moglibyśmy ją przegrać, skoro każda wieksza partyzantka
          zmusza naet usa do odwrotu
          nasza bedzie 10 razy wieksza
          10 razy lepiej uzbrojona
          10 razy lepiej wyszkolona
          podejrzewam że przy takiej strukturze sił zbrojnych - których nie
          mozna nawet naruszyć w pierwszym uderzeniu i na których atak jest
          sie ciagle wystawionym żaden kraj nawet by nie spróbował nas
          zaatakować...
          nawet jeśli miałoby to być USA to te wspaniałe kosztujące miliard
          dolców sztuka B-2 sa bezuzyteczne, te harpoony i tomahawki też
          F-22 tez się do niczego nie przyda, rakiety antyradarowe mogą
          zostawic w domu...
          jesteśmy jak duch, ich broń nie może nas zranić :)

          >
          > Jak już pisałem, mnie koncepcja wykorzystania sił specjalnych na
          dużą skalę się
          > bardzo podoba. Ale obawiam się, że nie mogą zastąpić klasycznej
          >armii.

          być może masz rację, do tego potrzebne byłyby symulacje, manewry aby
          to sprawdzić, być może trzeba mieć ukrytą gdzies armię klasyczna
          która wkroczy po zmiekczeniu przeciwnika..
          • bialy_szum Re: Armia nowego typu 04.06.09, 20:22
            Witam ponownie.

            Właśnie przyszła mi do głowy inna myśl. Przecież nie każdy atak, nie każde
            zagrożenie musi wiązać się z totalną aneksją terytorium naszego państwa. A jeśli
            z jakichś przyczyn celem agresora będzie np. zniszczenie kluczowych lotnisk, lub
            rafinerii (bo jest jedynym poza nami eksporterem ropy w regionie), elektrowni
            lub innego specyficznego obiektu. Wtedy jesteśmy całkowicie bezbronni nie
            posiadając lotnictwa. Faktycznie, ich broń nie może zranić naszej armii - ale
            kraj owszem :(

            Nie ze wszystkim mogę się zgodzić ale...
            Tak czy inaczej - koncepcja jest ciekawa, podobnie jak Pański referat.
            Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy.
            • jack79 Re: Armia nowego typu 05.06.09, 17:01
              > Właśnie przyszła mi do głowy inna myśl. Przecież nie każdy atak,
              nie każde
              > zagrożenie musi wiązać się z totalną aneksją terytorium naszego
              państwa. A jeśl
              > i
              > z jakichś przyczyn celem agresora będzie np. zniszczenie
              kluczowych lotnisk, lu
              > b
              > rafinerii (bo jest jedynym poza nami eksporterem ropy w regionie),
              elektrowni
              > lub innego specyficznego obiektu. Wtedy jesteśmy całkowicie
              bezbronni nie
              > posiadając lotnictwa. Faktycznie, ich broń nie może zranić naszej
              armii - ale
              > kraj owszem :(

              racja, o tym szczerze mówiąc nie myślałem
              uspokaja mnie jednak to, że:
              - nawet jeśli mamy lotnictwo i inne bajery to w żaden sposób nie
              broni nas to przed silniejszym przeciwnikiem a tylko przed słabszym
              który i tak nas raczej nie zaatakuje (naciagany argument)
              - coraz wieksze znaczenie w niszczeniu tego typu celów mają rakiety
              uzywane bez samolotów jako nosicieli, a przed takimi atakami jest
              się bardzo trudno uchronić, jest to prawie niemożliwe a w dodatku
              nieprawdopodobnie kosztowne i taką obrone mogą stsowac tylko kraje
              najbardziej zaawansowane technologicznie do których nie należymy
              - ciągle uważam że taki typ agresji jest mniej prawdopodobny niż
              agresja "klasyczna" opierająca się obezwładnieniu infrastruktury i
              ataku lądowym, ale w naszym przypadku, dzieki strukturze naszej
              obrony przeciwnik nie zaatakuje infrastruktury ponieważ w żaden
              sposób nie pomoże mu to w zwyciestwie a wręcz zaszkodzi, posiadając
              więc taka armię chronimy tak naprawde porty, lotniska, elektrownie,
              mosty gdyż przeciwnik ich bedzie bardziej potrzebował niż my,
              przynajmniej do momentu gdy bedzie liczył na zwyciestwo
              • browiec1 Re: Armia nowego typu 10.06.09, 08:43
                Niestety mimo ze ciekawie to wyglada to dla mnie jest calkiem nierealne.Kolega
                Bialy Szum tu dobrze punktuje,ja dodam ze przeciwnik moze i sie wycofa ale zaora
                nasz kraj (chocby dla zasady i z zemsty) i cofnie ze 200 lat w rozwoju.Na mala
                skale bylo to widac w Gruzji.
                Do tego represje:Kolega nie pamieta juz metod hitlerowskich,list do
                rozstrzelania,palenia calych wsi? Bo jesli bedzie zagrozenie to nie ze strony
                kraju jak USA,gdzie na rece patrzy armii caly swiat,ale ze stony kraju(w
                domysle...) gdzie kazdemu wisi czy zabijajac 10 partyzantow padnie 1000 czy 10
                000 cywili.
                • jack79 Re: Armia nowego typu 07.11.09, 11:27
                  > nasz kraj (chocby dla zasady i z zemsty) i cofnie ze 200 lat w rozwoju.Na mala
                  > skale bylo to widac w Gruzji.

                  każdy kto nas dziś może zaatkować może cofnąc nasz kraj w rozwoju niszcząc
                  elektrownie, szpitale itp.
                  tyle że tradycyjna armia zupełnie przed tym nie jest w stanie obronić a w tym
                  przypadku o którym omawiam zniszczenie infrastruktury napastnikowi się nie
                  opłaci bo tylko on bedzie z niej korzystał więc byłby idiota gdyby to zrobił
                  no chyba ze w momencie gdyby juz uciekał w podskokach

                  > Do tego represje:Kolega nie pamieta juz metod hitlerowskich,list do
                  > rozstrzelania,palenia calych wsi?

                  nie byłoby żadnych represji
                  założmy ze wyrusza jakiś patrol na czystke do jakiejś 1000-osobowej osady, po
                  dotarciu na miejsce trafia na 50 świetnie uzbrojonych około 50 ludzi
                  pochodzących właśnie z tego miasteczka czy wsi
                  LUDZI KTÓRZY BRONIA WŁASNYCH MATEK ŻON I DZIECI
                  znajacych do tego teren
                  czystka to by się dokonał wśród napastników a nie obrońców
                  pozatym nie zapominajmy czy oni wogóle dali by rade dotrzeć do tej wsi
                  przecież po drodze byliby postrzeliwani przez grupki patrolujące swoje "strefy
                  działania"
                  i ostrzeliwani ze wszystkiego, rakiety kierowane, snajperzy...

                  patrząc na to co się dzieje w afganistanie gdzie wygłodzone pastuchy w
                  podartychh gaciach z kałachami w ręku sa w stanie zmusić okupantów do siedzenia
                  we własnycch bazach i wykupywania się aby ich za bardzo nie atakować to czego by
                  dokonały dwa miliony wyszkolonych, wyposażonych, uzbrojonych i zdeterminowanych
                  polaków broniacych swoim rodzin i majacych conajmniej 10-krotną przewage
                  liczebna nad przeciwnikiem?
                  kto by wogóle zaatkował w taki sposób przygotowany do wojny kraj?



                  • browiec1 Re: Armia nowego typu 12.11.09, 18:38
                    No wlasnie,moze zniszczyc wszystko wycofujac sie w podskokach.I te 2
                    miliony ludzi pozostaje w tym lesie bo nie ma do czego wracac.
                    Co do tych represji-cos podobnego moglo byc skuteczne w czasie II
                    wojny,dzis wyszukanie tylu grup ludzi z bronia po lasach nie byloby
                    pewnie problemem,szczegolnie na terenie Polski.A do jakiejs wiochy
                    nie trzeba ludzi w ekpedycji karnej wysylac-wystarczy poslac pare
                    samolotow z napalmem,odciac wode,zywnosc,prad itd.Poza tym kiedys te
                    rakiety by sie skonczyly.I nie zapominajmy ze do ciaglej kontroli
                    mozna wykorzystac pojazdy bezzalogowe.
                    natomiast sama koncepcja do konca nie jest taka glupia-ale dla
                    malych krajow,Polske musi byc stac na dobra armie a nie metody
                    jaskiniowe.Mogloby sie to sprawdzic np. w gruzji.maja miec ok 40 tys
                    zawodowcow i 300 tys rezerwistow.Ale jesli Rosja rzuci ze 200 tys
                    zolnierzy ze wsparciem ogniowym rady nie dadza.tak ze zawodowi moga
                    opozniac marsz przeciwnika,po czym przejsc do dzialan
                    nieregularnych.Przy czym np. 20 tysiecy z tych zawodowych byloby p
                    [rzygotowanych do przejecia dowodztwa nad gupami 10-20 osob z
                    rezerwy.Rozrzucic punkty z bronia w roznych lokalizacjach i mozna
                    wtedy nekac przeciwnika.Ale jak pisze to moze przejsc w przypadku
                    gruzji(a w sumie to za duzego innego wyboru nie maja jakby co),z jej
                    makla liczba ludnosci,malym terytorium,uksztaltowaniem terenu.
          • bmc3i Chyba zbyt duzo razy "Potop" czytałes 07.11.09, 16:14
            Koncepcja nierealna. Nie bierze pod uwage strat moralnych mogacych calkowicie
            podciac wole walki - wynikajacych z zajecia kraju przez wroga bez walki, nie
            bierze pod uwage, ze w razie zaprzestania fiunkcjonowania oficjalnych struktur
            panstwa, kto mialby dopilnowc i zadbac aby wszystkie 2000 polutonow sie
            ukompletowaly i zaczly dzialac - iunaczej mowiac kto mialby dopilnowac wykonanie
            "obowiazku mobilizacyjnego", wbrew temu tez co twierdzisz, nie da sie
            funkcjonowac bez koorddynacji dzialan, a wiec bez wzajemnej lacnzosci pomiedzy
            poszczegolnymi plutonami oraz jakiegos zorganizowanego dowodztwa - inaczej
            szybko rzecz prerodzilaby sie w zwykly bandytyzm. Jedne plutrony walczylyby z
            agresorem, ine zas zwyczajnie lupily by wlasną ludnosc cywilną, mordowaly i
            gwalcily...
      • m87orkan Pomijasz jeden fakt... 07.11.09, 13:53
        czyli nie dopuszczasz wojny innej niż zaborcza. A może po prostu chodzić o
        wymuszenie na przeciwniku jakichś konkretnych posunięć bądź ich zaniechania
        (znów casus Kosowa).
        Wojny nie prowadzi się żeby sobie robić sztukę dla sztuki, 'rycerskie' pojedynki
        i efektowne walki powietrzne, tylko żeby osiągnąć cele niemożliwe do
        zrealizowania drogą pokojową.
        Jeśli przeciwnik skupi się wyłącznie na użyciu lotnictwa i rakiet to całą teoria
        idzie w łeb. Chyba, że twoje siły specjalne będą zdolne do uderzeń/dywersji we
        wrogich bazach lotniczych, najlepiej kilkunastu jednocześnie, doskonale
        strzeżonych i znajdujących się niejednokrotnie na terytorium różnych państw,
        czasem też bardzo daleko.
        Wtedy pozostaje terroryzm na terytorium wroga, albo różne sprytne akcje.
        Wywiad serbski w czasie nalotów na Kosowo zdobył np dane teleadresowe niektórych
        pilotów sił NATO oraz ich rodzin, a następnie publikował je w internecie. W
        takiej sytuacji część z lotników państw zachodnich odmawiała wykonywania
        rozkazów (informacja niepotwierdzona, nie pamiętam źródła). Akurat Serbowie
        budzili w Europie i USA średnią sympatię, ale gdyby np chodziło o atak na
        państwo muzułmańskie to bezpieczeństwa rodzin europejskich/amerykańskich
        wojskowych już bym nie był taki pewien.
        Owszem, można rodzinę gdzieś wywieźć, otoczyć ochroną, zakazać ruszać się z
        miejsca etc. Dużo żon to wytrzyma? Dasz gwarancję, że przez np cały rok każda
        będzie wiernie i z dumą poświęcać swoją prywatność, codzienne przyzwyczajenia
        etc żeby tylko mężuś w F-16 mógł w chwale i glorii śmigać nad terytorium wroga?
        A może gość rzuci służbę w pi...u i uzna, że rodzina jest najważniejsza.
        Niestety, uważam, że jeśli przeciwnik ma nad nami przewagę liczebną, techniczną,
        geograficzną i strategiczną pozostaje tylko terroryzm wobec celów cywilnych.
        Sądzę, że ta opcja pozwala w miarę bezkarnie działać np Iranowi, który będzie w
        stanie na bliskim wschodzie rozpętać piekło w wypadku ataku. Brygady Quds to nie
        są niepiśmienne brodate łachy z Afganistanu, czy fanatyczni nastolatkowie z
        Palestyny, tylko naprawdę dobrze wyszkolone jednostki, znające obce języki,
        mogące zdobyć nowoczesną broń, dokumenty etc.
        Dodatkowo casus niemieckiego RAFu pokazuje, że terroryści mogą zyskać sympatię
        części społeczeństwa, wtedy władzom wroga zadamy naprawdę dużego 'zonka' :D
      • koko1957 Re: Armia nowego typu 07.11.09, 16:35
        Przegladalem ostatnio ksiazke o Louis XIV. Niekture jego kampanie
        nie mialby na celu zajecie na stale jakiego terenu ale po prostu
        przerzucenie utrzymania wojska na ludnosc przeciwnika. I przy okazji
        zniszczenie wszystkiego co moglobyc przedatne wrogowi. W tym kilku
        miast.
        Tak wiec partyzantka moze sie chowac w lasach a wrog w tym czasie
        wywozi wszystko co wartosciowe z kraju a reszte moze spokojnie
        zrownac z ziemia
        • dirloff Re: Armia nowego typu 07.11.09, 20:48
          > Przegladalem ostatnio ksiazke o Louis XIV. Niekture jego kampanie
          > nie mialby na celu zajecie na stale jakiego terenu ale po prostu
          > przerzucenie utrzymania wojska na ludnosc przeciwnika. I przy okazji
          > zniszczenie wszystkiego co moglobyc przedatne wrogowi. W tym kilku
          > miast.
          > Tak wiec partyzantka moze sie chowac w lasach a wrog w tym czasie
          > wywozi wszystko co wartosciowe z kraju a reszte moze spokojnie
          > zrownac z ziemia

          Owszem. Pisałem o tym już wiele lat temu Jasienica, jak to Paryż zamiennie łupił
          i pasożytował na nich bądż niszczył niemieckojęzyczne terytoria na zachód od
          Renu. Czasem nawet szukano pretekstu, aby skłócić się z jakimś niemieckim
          nadreńskim księstewkiem, aby tylko przerzucić mieszkańców takiego państewka
          koszt utrzymania wielotysięcznego wojska. Natomiast w przypadku militarnej
          pomocy Prusaków, Saksończyków czy Bawarczyków dla takiej ofiary, Francuzi
          wycofując się niszczyli wszystko co popadnie...
      • wkkr Podobno 07.11.09, 20:59
        Jugosławia miała z załozenia armię zdolną do prowadzenia wojny
        partyzanckiej.
        • marek_boa Re: Podobno 07.11.09, 21:08
          Nie jest to w żadnym momencie prawdą Wkkr! Po prostu kultywowali tradycję z II
          Wojny Światowej! Po za tym przygotować się na atak przeważających sił
          przeciwnika wcale nie oznacza od razu "zakładania" ,że własna armia przechodzi
          do działań partyzanckich i jest do tego przeszkolona!
          -Pozdrawiam!
      • wkkr jedno ale 07.11.09, 21:04
        trzeba by założyć że przeciwnik jest idiotą i nie wymysli jakis
        środków zaradczych.
        Najprawdopodobniej ataki naszych dzielnych wojaków ściągnełyby
        represje na ludność cywilną - pacyfikacje... egzekucje... obozy
        koncentracyjne... i inne tego typu atrakcje.
        Wymyślili to Anglicy i przetestowali na Burach.
        Potem Niemcy i Rosjanie udoskonalili tego typu strategię.
        No i Francuzi tez wkład swój w tej dziedzinie mają.
    • jack79 Re: Armia nowego typu 07.11.09, 12:02
      o tym jak się bronić już było
      problem jednak w tym jak odpowiedzieć przeciwnikowi nie mając tych wspaniałych
      zabawek które wszyscy fani militariów tak kochają
      tych pieknych samolotów, masywnych czołgów, wszystkie one bardzo drogie są....
      klucz leży w sieci informatycznej oplatajacej glob
      tempo w jakim sie dokonuje rozwój sieci informatycznych i technologii
      komputerowej powoduje że już dziś atak hackera jest w stanie wyrządzić wiele szkód
      z reguły jednak są to ataki wymierzone w jakiś portal internetowy czy strone
      oficjalną np. ministerstwa, to nic nie znaczy ale działa na "publikę",
      można jednak próbować wykonac ataki mniej widzialne i efektowne a czyniące
      wieksze szkody, np. wyłaczenie stacji uzdatniania wody, czy może elektrowni
      byłoby tak samo skuteczne jak zbombardowanie jej za pomocą drogich rakiet
      oczywiście łatwe to nie jest, systemy sterowania sa często zupełnie niezależne i
      odcięte od globalnej sieci, tyle że to sie będzie zmieniać, prędzej czy później
      każda lodówka i telewizor będzie podłaczony do sieci :)
      już dziś wirusy komupterowe można wysłać nawet za pomocą komórki, wraz z dalszym
      rozwojem technologii żaden, ale naprawdę żaden system nie będzie bezpieczny bo
      będzie można go zaatakowac również bezprzewodowo z kazdej odległości
      o skuteczności takiego ataku i obrony będzie decydował tylko potencjał
      intelektualny (lub potencjał AI) i ten kto będzie w stanie stworzyć lepsze
      algorytmy będzie potrafił za nacisnięciem guzika spowodowac że elektrownie
      przestaną dawać prąd a wodociagi wodę, być może nawet w dalszej przyszłości, że
      myśliwce przeciwnika spadna, a czołgi przeciwnika staną
      tak więc ofensywna częscią armii nowego typu bedzie po prostu grupa najlepszych
      programistów jakich uda sie wyszkolić lub "kupić" w każdym miejscu globu, Ci
      programiści beda projektować algorytmy które mają unieruchomić infrastrukturę
      przeciwnika, trenowac tego typu ataki
      oczywiście nie mogą oni zostać rozmieszczeniu w kraju który został zaatakowany,
      ich kontra w takich warunkach mogłabybyć nieskuteczna a to dzięki fizycznym
      zniszczeniom
      dlatego powinni zostac umieszczenie we wszystkich ambasadach zagranicznych i
      stamtąd dokonywac ataków na infrastrukturę przeciwnika
      dziś jest to "melodią przyszłości" jednak w bardzo krótkim czasie (podejrzewam
      że 20-30 lat) tego typu atak będzie szybszy i skuteczniejszy niż wystrzelenie
      rakiet bo będzie natychmiastowy
      zamiast bombardowań, wysyłania nad cele samolotów, zdobywania przewagi w
      powietrzu w celu zniszczenia infrastruktury przeciwnika będzie można po prostu
      wcisnąc klawisz enter i udany atak spowoduje natychmiastowe osiągnięcie
      wszystkich celów praktycznie bez ponoszenia ofiar i kosztów
      co ciekawe tego typu broń ofensywna kosztowałaby minimalne wręcz pieniadze i
      może ja budowac każdy bez wyjatku kraj ze względu na niewielkie konieczne
      nakłady, o tym kto wygra taki wyścig zbrojeń zdecyduje tylko kto pierwszy na
      poważnie przystapi do tego wyścigu zbrojeń oraz potencjał intelektualny a nie
      jak dziś potencjał przemysłowo - finansowy
      koniec

      p.s. strategiczna równowaga sił jądrowych która zapewniała pokój przez II połowę
      XX wieku a która była zagrożona przez próby budowania systemów antyrakietowych i
      możliwośc bezodwetowego uderzenia jest również (ta strategiczna równowaga)
      zagrożona z powodu rozwoju infrastruktury informatycznej
      ogranicznie możliwości uderzenia jądrowego przeciwnika może się udac w
      przyszłosci dzieki wyłaczeniu jego systemów i mozliwości wyprowadzenia własnego
      ataku bez obawiania się odwetu
      • browiec1 Re: Armia nowego typu 12.11.09, 18:55
        No do takiego przejmowania kontroli najlepszy bylby Skynet:PMozna by
        nawet wroga jego bronia tluc:)
        A czy cyberataki sa takie tanie?czy ja wiem?Informatycy - geniusze
        za miche ryzu robic nie beda,sprzet to tez raczej nie zwykly
        skladak.I trzeba pomyslec o ewentualnych konsekwencjach.bez czegos
        jak ten wspomniany Skynet pociskow jadrowych nie wylaczysz,a kraj
        obezwladniony informatycznie moze odpowiedziec jadrowo,albo nawet
        walnac na oslep.
      • cojestdoktorku Re: Armia nowego typu 15.05.21, 11:49
        a dokładniej to tutaj pasuje:

        > tak więc ofensywna częscią armii nowego typu bedzie po prostu grupa najlepszych
        > programistów jakich uda sie wyszkolić lub "kupić" w każdym miejscu globu, Ci
        > programiści beda projektować algorytmy które mają unieruchomić infrastrukturę
        > przeciwnika, trenowac tego typu ataki
        > oczywiście nie mogą oni zostać rozmieszczeniu w kraju który został zaatakowany,
        > ich kontra w takich warunkach mogłabybyć nieskuteczna a to dzięki fizycznym
        > zniszczeniom
        > dlatego powinni zostac umieszczenie we wszystkich ambasadach zagranicznych i
        > stamtąd dokonywac ataków na infrastrukturę przeciwnika
        > dziś jest to "melodią przyszłości" jednak w bardzo krótkim czasie (podejrzewam
        > że 20-30 lat) tego typu atak będzie szybszy i skuteczniejszy niż wystrzelenie
        > rakiet bo będzie natychmiastowy
        > zamiast bombardowań, wysyłania nad cele samolotów, zdobywania przewagi w
        > powietrzu w celu zniszczenia infrastruktury przeciwnika będzie można po prostu
        > wcisnąc klawisz enter i udany atak spowoduje natychmiastowe osiągnięcie
        > wszystkich celów praktycznie bez ponoszenia ofiar i kosztów
        > co ciekawe tego typu broń ofensywna kosztowałaby minimalne wręcz pieniadze i
        > może ja budowac każdy bez wyjatku kraj ze względu na niewielkie konieczne
        > nakłady, o tym kto wygra taki wyścig zbrojeń zdecyduje tylko kto pierwszy na
        > poważnie przystapi do tego wyścigu zbrojeń oraz potencjał intelektualny a nie
        > jak dziś potencjał przemysłowo - finansowy


        www.komputerswiat.pl/artykuly/redakcyjne/atak-hakerski-na-rurociag-wywolal-w-usa-panike-ludzie-masowo-wykupuja-paliwo/ccyjl7p
        ile lotniskowców i F-35 potrzeba by dokonać czegoś takiego
    • m87orkan Re: Armia nowego typu 07.11.09, 14:27
      > Druga możliwością jest zupełne „skostnienie” umysłów wojskowych
      > całego świata którzy innych typów-środków-rodzajów walki sobie po
      > prostu nie wyobrażają i każda nową idee niszczą w zarodku a to ze
      > względu w brak wiary w nowe pomysły, a to ze względu na strach że
      > mogliby przestać być potrzebni.

      Poruszasz istotny temat dotyczący wszystkich służb mundurowych.
      Otóż warto pamiętać, że zakładając mundur i idąc na 8:00 do swojej jednostki
      PRZEDE WSZYSTKIM idzie się DO PRACY. Owszem, niewielka część wojskowych kręci
      efektowne manewry myśliwcem, czy na poligonie zrywa do boju warczące, kopcące,
      stalowe cielsko czołgu, ale przeważająca większość zajmuje się szkoleniami,
      papierkami, analizami, wożeniem czegoś, zamawianiem papieru toaletowego do
      koszar etc.
      Smutna prawda jest taka, że wiele osób uważa (nie wnikam, czy słusznie, czy nie)
      wojskowych za bandę zagonionych jełopów żyjących od kontroli do kontroli,
      leżących 'pędzlem do góry' przez 8 godzin, a w wypadku wizytacji zasuwających na
      pokaz, aż im się z d... kurzy.

      Ekscytować się pracą przy F-16, czy obsłudze rakiet można w szkole oficerskiej
      czy do wczesnej 40-tki, większość mundurowych których znam ten etap ma za sobą.
      Kiedy ja kupiłem swoją pierwszą AR z czerwonymi kluczykami czułem się jak w
      ognistym rydwanie :-P Teraz jest to dla mnie zwykłe auto o fajnym odmiennym
      charakterze, ale wciąż zwykłe.

      Podobnie jest jak mniemam z awansami, rzadko kiedy się awansuje w firmie,
      urzędzie etc kogoś z wizją, charyzmą, porywającego tłum nowatorskimi ideami.
      Awansuje się po to, żeby zyskać osobę do PILNOWANIA i DOGLĄDANIA. Osoba ta MUSI
      być przewidywalna, a jej poglądy zgodne z linią programową szefostwa. Jeśli nie
      mamy jakiegoś ciśnienia to nie wprowadzamy innowacji. Wprowadzając innowacje
      trzeba się tłumaczyć, szukać sponsorów, sojuszników , użerać się 'a dlaczego
      tak', walczyć z ambicjami różnych ludków etc. To samo jak mniemam jest w wojsku,
      KAŻDYM, nie tylko polskim.
    • dirloff Re: Armia nowego typu 07.11.09, 15:54
      Świetny, merytoryczny i ambitny wątek. Gratuluję inwencji. Zgadzam się w wielu,
      ba! w większości tez, poza tym, co zasugerowali inni forumowicze. Przyjumujesz
      jako funkcję fundamentalną stricte obronną formę tych oddziałów, zatem tym
      wykluczasz całego Clausewitza i rolę inicjatywną naszego państwa. Poza tym
      obierając tego typu rodzaj "armii" przypisujesz jej wyłącznie zdolność obrony
      terytorialnej. Zatem byliby zdolni jedynie walczyć z wojskami okupacyjnymi - i
      żadnymi innymi. Rozumiesz? Nam najbardziej zaszkodziłyby punktowe ataki na
      strategiczną infrastrukturę, zwłaszcza zimą bądz przez okresem zimowym. Te
      miliony ludzi żyjących w blokowiskach byłoby bezbronne. Nawet posiadając rodziny
      w małych miasteczkach czy na wsi, to ta "prowincja" nie byłaby w stanie przyjąc
      "u siebie" tylu Polaków, zapewniając im wyżywienie, nocleg i jakieś podstawowe
      dobra, np. leki. Piszę o tym, co browiec1 określił jako cofnięcie cywilizacyjne
      o te 200 lat. Odcięcie od bieżącej wody, prądu i gazu, zwłaszcza zimą,
      mieszkańców tych blokowisk skończyłoby się klęską humanitarną i śmiercią wielu
      setek tysięcy Polaków.
      Kiedyś nawet taką "prewencyjną" wojnę Rosji z Polską opisałem. 2-3 dni ataków
      lotniczych, zgruzowanie infrastruktury, magistral kolejowych, mostów, portów,
      lotnisk, elektrowni i ważniejszych gmachów użyteczności publicznej plus okazyjny
      rajd na Warszawę jednej czy dwóch dywizji pancernych, zajęcie miasta,
      "rozwalenie" Sejmu i Pałacu Prezydenckiego, i odwrót. 2-3 dni i Polska na
      kolanach, upokorzona, zgruzowana i zezłomowana, cofnięta cywilizacyjne, bez
      ŻADNEJ militarnej interwencji sojuszników. Myślisz, że poza DYPLOMACJĄ, Obama,
      Sarko, Brown, Berlusconi czy Merkel ruszyliby cokolwiek, jakiekolwiek oddziały?
      Podejrzewam, że w strachu przed totalną wojną nuklearną niczego by nie ruszyli.
      Zatem, jak sam widzisz, w tym wypadku ratuje nas wyłącznie nasze własne
      zaawansowane lotnictwo, obrona plot/prak i jakieś ograniczone, lecz przynajmniej
      nowoczesne(Leo2A5/6) wojska pancerna). Czyli coś, co byłoby/będzie w stanie
      zablokować/ograniczyć tego typu atak.
      • browiec1 Re: Armia nowego typu 13.11.09, 23:14
        Ja chce tylko dodac jedno-to nie czasy II wojny gdzie mozna bylo
        pojechac na wiec/do malego misateczka zeby choc troche uciec od
        wojny.Dzis wies to nie ta wies z lat 30-40tych.Jesli wrog walnie w
        zapory,elektrownie,system komunikacji i dostaw,wies bedzie w duzym
        stopniu tak samo udupiona jak miasta.Moze troche mniej ale cudow tez
        nie bedzie.
    • odyn06 Re: Armia nowego typu 07.11.09, 20:09
      Bardzo ciekawy wątek i ciekawa dyskusja. Clausewitz dalej aktualny, bo globalne
      znaczenie niebezpieczeństwa terroryzmu wymusza zmienny w organizacji sił
      zbrojnych na świecie. Przede wszystkim powoli odchodzi się od "ilościowych" SZ.
      W dobie odprężenia nawet USA nie stać na armię jaką mieli 20-10 lat temu. O
      Rosji nie wspomnę, bo odkładanie głębokiej reformy SZ to tylko odkładanie
      terminu decyzji, po której ekonomiści rosyjscy walną pięścią w stół i powiedzą,
      że "armia zżarła Rasiję"
      NATO nie jest w stanie wymusić na swoich członkach zmian, bo ma ograniczony
      wpływ na narodowe strategie obronne, a tak naprawdę umizguje się do członków
      NATO, aby ci wysłali więcej wojska do Afganistanu.
      • wladca_pierscienii Re: amerykańskie "ściemnianie" nowego typu 23.11.09, 09:43
        odyn06 napisał:

        > ,bo globalne
        > znaczenie niebezpieczeństwa terroryzmu wymusza zmienny w
        > organizacji sił zbrojnych na świecie.

        w latach 70-ych i 80-ych
        w Europie Zachodniej było WIĘKSZE zagrożenie
        terroryzmem niż teraz

        w latach 90-ych się uspokoiło po rozpadzie ZSRR
        a teraz "globalne" oznacza
        że w USA poczuli się zagrożeni

        > Przede wszystkim powoli odchodzi się od "ilościowych" SZ.
        > W dobie odprężenia nawet USA nie stać na armię jaką mieli 20-10
        > lat temu.

        USA redukcję wojska przeprowadziły w latach 90-ych
        z doktryny "zdolność do prowadzenia 2 wojen jednocześnie
        w różnych częściach świata"
        przeszli do doktryny "zdolność do prowadzenia 1 wojny na raz"

        > W dobie odprężenia nawet USA nie stać na armię jaką mieli
        20-10
        > lat temu.

        skoro ich teraz "nie stać" to znaczy że Irak i Afganistan
        ich za dużo kosztuje...

        > O
        > Rosji nie wspomnę, bo odkładanie głębokiej reformy SZ to tylko
        odkładanie
        > terminu decyzji, po której ekonomiści rosyjscy walną pięścią w
        stół i powiedzą,
        > że "armia zżarła Rasiję"

        co za pie...nie
        w Roji walnąć pięścią w stół to mogą...
        byli i obecni oficerowie służb specjalnych

        > NATO nie jest w stanie wymusić na swoich członkach zmian, bo ma
        > ograniczony
        > wpływ na narodowe strategie obronne, a tak naprawdę umizguje się
        > do członków NATO, aby ci wysłali więcej wojska do Afganistanu.

        jeśli Amerykanie myślą:
        NATO = USA
        członkowie NATO = europejscy członkowie NATO

        to NIE wróżę temu sojuszowi szczęśliwej przyszłości...
        • browiec1 Re: amerykańskie "ściemnianie" nowego typu 23.11.09, 17:24
          To chyba nie tak-dawniej planowano mozliwosc prowadzneia 2 duzych
          konfliktow a teraz zdaje sie 1 duzego i jednego(badz 2) malych.
      • ak_2107 Re: Armia nowego typu 23.11.09, 12:49
        odyn06 napisał:

        > Bardzo ciekawy wątek i ciekawa dyskusja. Clausewitz dalej
        aktualny, bo globalne
        > znaczenie niebezpieczeństwa terroryzmu wymusza zmienny w
        organizacji sił
        > zbrojnych na świecie. Przede wszystkim powoli odchodzi się
        od "ilościowych" SZ.
        > W dobie odprężenia nawet USA nie stać na armię jaką mieli 20-10
        lat temu. O
        > Rosji nie wspomnę, bo odkładanie głębokiej reformy SZ to tylko
        odkładanie
        > terminu decyzji, po której ekonomiści rosyjscy walną pięścią w
        stół i powiedzą,
        > że "armia zżarła Rasiję"
        > NATO nie jest w stanie wymusić na swoich członkach zmian, bo ma
        ograniczony
        > wpływ na narodowe strategie obronne, a tak naprawdę umizguje się
        do członków
        > NATO, aby ci wysłali więcej wojska do Afganistanu.



        Czyli wojna kontynuacja polityki przy pomocy "innych" srodkow.

        Przy calych rozwazaniach jak wyrzucic kase w bloto czyli
        ile i jak wydac na soldateske tak czy inaczej strukturowana,
        czyli daleko idacej kontemlacji wlasnego pepka, brakuje
        mi odniesienia do celow jakie mialby, moglby miec potencjalny
        przeciwnik.
        Przy czym - nie czarujmy sie - rozpatrzenia warte sa nie tylko
        defensywne, jak i ofensywne warianty.....:(.
        Nigdy nic nie wiadomo.

        Adwersarzowi moze chodzic o zajecie calego albo czesci terytorium
        kraju, w celu jego anekssji - razem, badz bez mieszkancow.
        wymuszenie okreslonych politycznych decyzji, zmiane "ekipy
        rzadzacej" itd. itd.....Moze tez byc tak, iz fajnie byloby
        przylaczyc do macierzy ten czy inny kawalek europy (jedna atomowa,
        druga atomowa i wracamy znow do miasta Lwowa (albo Königsberga -
        o calym cieszynie i czy innym wilnie nie mowiac).


        Zaczalbym bym moze od tego, a potem bawil sie rozmaite konstrukcje.


        Jak sie okaze, ze skorka niewarta jest wyprawki, czyli zoldu.


        Notabene moim skromnym zdaniem optymalnym wariantem jest kilkuset
        osobowa armia zawodowa wyposazona w niewielka ilosc jaderek
        Niekoniecznie z jakimis fikusnymi srodkami do przenoszenia
        owej.


        Wtedy cale konwencjonalne szarpanie sie po szczekach przestaje
        miec sens. W wariancie defensywnym przynajmniej.



        Ale nawet wowczas pewne scenaria nie dadza sie uniknac.
        Wystarczy, ze aktualnie ktos nam zakreci kurek z gazem czy ropa.
        Dooopa zimana. Doslownie i w przenosni.

        Partyzanci nie pomoga. Chyba zeby ich z wiaderkami przez zielona
        granice wyslac. Albo z butelkami. W ichnia strone z wodzia -
        to na odwage. Z powrotem z bezyna. Na przyklad.


    • drwallen a Chiny? To jest Kung-Fu armia. 13.11.09, 11:53
      Chiny budują swoją armię na zasadach Kung-Fu czyli opartą na obronie w
      najczulsze miejsca przeciwnika. Nie starają się rywalizować z USA w liczbie
      lotniskowców tylko poszukują nowych technologii zdolnych niszczyć te lotniskowce
      (ciche łodzie podwodne). Opracowują technologie niszczenia sztucznych satelitów
      na których opiera się cała łączność USA.

      Oni nie muszą lub nie chcą prowadzić desantu w odległych krajach bo ofensywę
      mogą przeprowadzić u siebie na sąsiadach, natomiast skupiają się na obronie
      wzorowanej na Kung-Fu co w ich przypadku świetnie daje radę, bo widać już
      zmniejszenie zaangażowania USA we wsparcie zbuntowanej chińskiej prowincji przy
      brzegach Chin.
      • browiec1 Re: a Chiny? To jest Kung-Fu armia. 13.11.09, 22:55
        Ty w ogole wiesz o czy piszesz?Szczegolnie w kwestiach typowo
        wojskowych?
      • bmc3i Re: a Chiny? To jest Kung-Fu armia. 23.11.09, 09:50
        drwallen napisał:

        > Chiny budują swoją armię na zasadach Kung-Fu czyli opartą na obronie w
        > najczulsze miejsca przeciwnika. Nie starają się rywalizować z USA w liczbie
        > lotniskowców tylko poszukują nowych technologii zdolnych niszczyć te lotniskowc
        > e
        > (ciche łodzie podwodne).


        A jakiez to nowe technologie w zwiazku z tym wprowadzaja i jakiez to "ciche
        łodzie podwodne" posiadają?


        > Opracowują technologie niszczenia sztucznych satelitów
        > na których opiera się cała łączność USA.


        Co w tym nowego? Wlasnie z powodu latwosci niszczenia satelitów, amerykanski
        system strategicznego odstraszania nie opiera sie na satelitach.



        >
        > Oni nie muszą lub nie chcą prowadzić desantu w odległych krajach bo ofensywę
        > mogą przeprowadzić u siebie na sąsiadach, natomiast skupiają się na obronie
        > wzorowanej na Kung-Fu co w ich przypadku świetnie daje radę, bo widać już
        > zmniejszenie zaangażowania USA we wsparcie zbuntowanej chińskiej prowincji przy
        > brzegach Chin.


        Gdzie tu wzmkiankowana przez Ciebie "obrona"? USA nie maja z Chinami sfer
        konfliktowych i na odwrot - Chiny nie maja pól konfliktowych z USA. Żadne z tych
        panstwa nie musi bronic sie przed drugim, bo nie istnieja pola konfliktu. Jedyną
        "zagwozdką" jest Republika Chińska, która Chiny ludowe chciałyby włączyc "do
        macierzy", lecz USA gwarantują Tajwanowi bezpieczeństwo. O jakiej wiec "obronie"
        Chin przed USA piszesz? Przeciwko konkretnie czemu ze strony USA Chiny miałyby
        sie bronic?

        >
      • bmc3i ps 23.11.09, 09:59
        drwallen napisał:

        > Chiny budują swoją armię na zasadach Kung-Fu czyli opartą na obronie w
        > najczulsze miejsca przeciwnika. Nie starają się rywalizować z USA w liczbie
        > lotniskowców tylko poszukują nowych technologii zdolnych niszczyć te lotniskowc
        > e
        > (ciche łodzie podwodne).


        Chińczycy chwala się, ze ich okrety podwodne dorównują amerykańskim Los Angeles. Tymczasem, jakaż to dziś "supernowoczesnosc" te 688, głosniejsze stojace przy nabrzeżu, niż typy Seawolf i Virginia przy prędkości 25 węzłów?
        • o333 Re: ps 23.11.09, 10:51

          > Chińczycy chwala się, ze ich okrety podwodne dorównują amerykańskim Los Ange
          > les
          . Tymczasem, jakaż to dziś "supernowoczesnosc" te 688, głosniejsz
          > e stojace przy nabrzeżu, niż typy Seawolf i Virginia przy prędkoś
          > ci 25 węzłów?
          Podejrzewam że zamieniłeś się ze swoim Wackiem na głowy
          • bmc3i Re: ps 23.11.09, 11:09
            o333 napisał:

            >
            > > Chińczycy chwala się, ze ich okrety podwodne dorównują amerykańskim Lo
            > s Ange
            > > les
            . Tymczasem, jakaż to dziś "supernowoczesnosc" te 688, głos
            > niejsz
            > > e stojace przy nabrzeżu, niż typy Seawolf i Virginia przy p
            > rędkoś
            > > ci 25 węzłów?
            > Podejrzewam że zamieniłeś się ze swoim Wackiem na głowy


            Bo mało oczytany jestes.
            • o333 Re: ps 23.11.09, 11:15
              bmc3i napisał:

              > o333 napisał:
              >
              > >
              > > > Chińczycy chwala się, ze ich okrety podwodne dorównują amerykańskim
              > Lo
              > > s Ange
              > > > les
              . Tymczasem, jakaż to dziś "supernowoczesnosc" te 688
              > , głos
              > > niejsz
              > > > e stojace przy nabrzeżu, niż typy Seawolf i Virginia
              > przy p
              > > rędkoś
              > > > ci 25 węzłów?
              > > Podejrzewam że zamieniłeś się ze swoim Wackiem na głowy
              >
              >
              > Bo mało oczytany jestes.
              Masz szanse spłycić moją ignorancję ale coś mi się wydaję że zapodałeś daleko
              posuniętą hiperbolę ;)
              • bmc3i Re: ps 23.11.09, 11:20
                o333 napisał:

                > bmc3i napisał:
                >
                > > o333 napisał:
                > >
                > > >
                > > > > Chińczycy chwala się, ze ich okrety podwodne dorównują ameryk
                > ańskim
                > > Lo
                > > > s Ange
                > > > > les
                . Tymczasem, jakaż to dziś "supernowoczesnosc" te 6
                > 88

                > > , głos
                > > > niejsz
                > > > > e stojace przy nabrzeżu, niż typy Seawolf i Virgini
                > a

                > > przy p
                > > > rędkoś
                > > > > ci 25 węzłów?
                > > > Podejrzewam że zamieniłeś się ze swoim Wackiem na głowy
                > > Bo mało oczytany jestes.
                > Masz szanse spłycić moją ignorancję ale coś mi się wydaję że zapodałeś daleko
                > posuniętą hiperbolę ;)


                A dlaczego zakladasz, ze mam ochote wyręczać Cie w tym? Poczytaj trochę. Wg
                Waszej prasy, Siewierodwińsk dorównuje pod wzgledem wyciszenia Seawolfom, wiec
                przyda Ci sie ta wiedza.

    • cojestdoktorku Re: Armia nowego typu 15.05.21, 11:40
      czyli to własnie teraz:
      ithardware.pl/aktualnosci/colonial_pipeline_zaplacilo_hakerom_z_europy_wschodniej_ogromny_okup_rurociag_wznawia_dzialalnosc-16186.html
    • kaczkodan Re: Armia nowego typu 16.05.21, 15:00

      Zasadniczo teza ogólna jest do pewnego stopnia prawdziwa, ale detale całkowicie błędne.
      Robienie armii będących symetrycznymi kopiami mniejszych nie ma oczywiście sensu. Niemniej, nie każdy przeciwnik jest mocarstwem, i wtedy czasami opłaca się mieć szersze pokrycie możliwości. Miniaturowe siły lotnicze do ataków terrorystycznych, ochrony przed takimi i groźbą odwetu mają sens w krajach 3 świata. Kilkaset czołgów robi potężną różnicę gdy przeciwnik jest ograniczony do granatników.
      Na świecie mamy setki konfliktów, i jakoś nie pojawił się nowy Hannibal rewolucjonizujący sztukę walki: jest ona determinowana możliwościami sprzętu na najniższym poziomie.
      Każda zmiana w sposobach walki wynikała z postępu technicznego.
      Obecnie doskonale wiadomo co jest możliwe a co nie, jedyna rewolucja jaka się dokonuje to bezzałogowe środki walki. Drony likwidują zagrożenie ze strony sił partyzanckich. Nawet nie potrzeba hellfire, wystarczy podświetlacz laserowy dla artylerii dalekiego zasięgu.
      Wymyślanie nowych typów asymetrycznych broni do walki z silniejszym przeciwnikiem zazwyczaj nie działa, ale Iran stworzył flotę tysięcy łodzi motorowych do zniszczenia floty USA. Atak saturacyjny miewygodny do powstrzymania posiadanymi środkami.


      W polskim kontekście dokonujemy bezsensownych zakupów: Droga flota, wcześniej F-35, w sytuacji kiedy potrzeba nam zmasowanej obrony przeciwlotniczej oraz bardzo silnej artylerii. Ma się wrażenie że MON jest sterowany przez obcą agenturę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka