Dodaj do ulubionych

F-14 A kontra Su-22 M2

21.08.09, 17:39
Czas spotkania 19 VIII 1981,miejsce -przestrzen powietrzna nad
Wielka Syrtą w czasie manewrow VI Floty USA.R-13 kontra
sidewindery.W powietrzu spotkały sie dwa F-14 i dwa libijskie Su-22
na swoja zgube oczywiscie.Jeden Amerykanin nazywa Muczynski!Su leca
do morza a F-14 wracaja na Nimitza.MIGi-25 próbuja jeszcze zaczepac
Amerykanow ale F-14 przeganiaja je bez uzycia broni!
Wszystko to mozna przeczytac w DF w swietnym felietonie
Kalickiego.Lubie takie historyjki!
Obserwuj wątek
    • misza_kazak Re: F-14 A kontra Su-22 M2 21.08.09, 18:00
      marcowsky napisał:

      > Czas spotkania 19 VIII 1981,miejsce -przestrzen powietrzna nad
      > Wielka Syrtą w czasie manewrow VI Floty USA.R-13 kontra
      > sidewindery.W powietrzu spotkały sie dwa F-14 i dwa libijskie Su-22
      > na swoja zgube oczywiscie.Jeden Amerykanin nazywa Muczynski!Su leca
      > do morza a F-14 wracaja na Nimitza.MIGi-25 próbuja jeszcze zaczepac
      > Amerykanow ale F-14 przeganiaja je bez uzycia broni!
      > Wszystko to mozna przeczytac w DF w swietnym felietonie
      > Kalickiego.Lubie takie historyjki!

      Nic nadzwyczajnego. Su-22 (czyli "zubozone" eksportowe Su17M2) przeciwko 10 lat mlodszym "rozimym" F14A w spotkaniu 2:2 nie mieli za duzo czas, nawet nie biorac wyzsza kwalifikacje amerykanskich pilotow.

      No i trzeba jeszcze wziac po uwage jeden "szczegol" - F14 zaatakowali Su22 bez otrzymania odpowiedniego rozkazu. Oficjalnie piloci powiedzieli ze widzieli ze jeden z Su22 ich zaatakowal, ale potwierdzenia nie ma. Efki zajeli dogodne pozycje do ataku i zestrzelili suszki.
    • kstmrv Re: F-14 A kontra Su-22 M2 21.08.09, 18:43
      marcowsky napisał:

      > Czas spotkania 19 VIII 1981,miejsce -przestrzen powietrzna nad
      > Wielka Syrtą w czasie manewrow VI Floty USA.R-13 kontra
      > sidewindery.W powietrzu spotkały sie dwa F-14 i dwa libijskie Su-
      22
      > na swoja zgube oczywiscie.Jeden Amerykanin nazywa Muczynski!Su
      leca
      > do morza a F-14 wracaja na Nimitza.

      Biorąc pod uwagę że z Su22 to "myśliwiec" na poziomie F-104, trudno
      sie dziwić.

      > Lubie takie historyjki!

      Z cyklu "historyjki":
      -Podczas 2 miesięcy wojny Izrael-Hezbollah w 2006, Izrael stracił 3
      AH-64, wszystkie w katastrofach.
      -Te same AH-64 zostaly w 1999 uznane jako "nieprzydatne na
      europejskim polu walki" i ze względu na przewidywane duże straty nie
      użyto ich wtedy w Serbii.
      -Ich następca AH-66 okazał się totalną klęską i jego program
      anulowano po utopieniu w nim kilkunastu miliardów dolarów na R&D.
      • premier_stulecia Re: F-14 A kontra Su-22 M2 21.08.09, 20:55
        Biedna istoto. Jak zwykle bredzisz.

        > Biorąc pod uwagę że z Su22 to "myśliwiec" na poziomie F-104, trudno
        > sie dziwić.

        Aha, ale jakby się okazało że Suka jakimś sposobem uszczknęła Tomcata to byś
        śpiewał pod niebiosa jaki to świetny myśliwiec. Jesteś po prostu zaślepionym
        ignorantem. Ot co.

        > -Podczas 2 miesięcy wojny Izrael-Hezbollah w 2006, Izrael stracił 3
        > AH-64, wszystkie w katastrofach.
        > -Te same AH-64 zostaly w 1999 uznane jako "nieprzydatne na
        > europejskim polu walki" i ze względu na przewidywane duże straty nie
        > użyto ich wtedy w Serbii.

        Weź wymyśl coś jeszcze niezwiązanego z tematem.
        A co do punktu drugiego to doczytaj sobie bo zmyślasz.

        > -Ich następca AH-66 okazał się totalną klęską i jego program
        > anulowano po utopieniu w nim kilkunastu miliardów dolarów na R&D.

        Biedaku. Nigdy nie było czegoś takiego jak AH-66. Był RAH-66, który nigdy
        nie był planowany jako następca AH-64. No i niby dlaczego był klęską? Bo tak
        sobie wymyśliłeś?
        • kstmrv Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 01:09
          premier_stulecia napisał:

          > Biedna istoto. Jak zwykle bredzisz.
          >
          > > Biorąc pod uwagę że z Su22 to "myśliwiec" na poziomie F-104,
          trudno
          > > sie dziwić.
          >
          > Aha, ale jakby się okazało że Suka jakimś sposobem uszczknęła
          Tomcata to byś
          > śpiewał pod niebiosa jaki to świetny myśliwiec. Jesteś po prostu
          zaślepionym
          > ignorantem. Ot co.
          >

          Prime Minister ...

          > > -Podczas 2 miesięcy wojny Izrael-Hezbollah w 2006, Izrael
          stracił 3
          > > AH-64, wszystkie w katastrofach.
          > > -Te same AH-64 zostaly w 1999 uznane jako "nieprzydatne na
          > > europejskim polu walki" i ze względu na przewidywane duże straty
          nie
          > > użyto ich wtedy w Serbii.
          >
          > Weź wymyśl coś jeszcze niezwiązanego z tematem.

          Fakt że nie bardzo na temat, ale akurat kilka dni temu natrafiłem na
          to info o izraelskich stratach AH-64 (statystycznie bardzo dużych
          jak na okres dwóch miesięcy) w czasie tamtej wojny.

          > A co do punktu drugiego to doczytaj sobie bo zmyślasz.
          >

          Więc dlaczego AH-64 nie weszły do użycia w Serbii?

          > > -Ich następca AH-66 okazał się totalną klęską i jego program
          > > anulowano po utopieniu w nim kilkunastu miliardów dolarów na R&D.
          >
          > Biedaku. Nigdy nie było czegoś takiego jak AH-66. Był RAH-66,
          który nigdy
          > ]
          > nie był planowany jako następca AH-64.

          Ale realnie musiałyby zastąpić AH-64. Nad Irakiem Apache dobrze
          sobie radziły, bo przeciwnik był marny, marnie wyszkolony i
          wyposażony, oraz teren pustynny, gdzie oddziały naziemne sa dla
          lotnictwa widoczne z daleka. Natomiast nad Europą / Azją, gdzie jest
          teren porośnięty, żołnierze znacznie lepsi i lepiej wyposażeni i
          wyszkoleni, to AH-64 i A-10 poniosłyby ciężkie straty od Tunguzek i
          Os. Wiec szybko Comanche musiałyby zastąpić AH-64.

          > No i niby dlaczego był klęską?

          Bo wydali na niego miliardy $, a realnie zanosiło się że trzeba
          będzie jeszcze wydać wielokrotnie więcej na samą tylko fazę R&D.
          Koszty programu RAH-66 znacznie przekroczyły najbardziej
          pesymistyczne szacunki. Co gorsza znacznie wzrastała cena produkcji
          i eksploatacji, co powodowało że trzeba byłoby wydac astronomiczne
          pieniądze na produkcję i eksploatację.
          • bmc3i Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 01:22
            kstmrv napisał:


            > > No i niby dlaczego był klęską?
            >
            > Bo wydali na niego miliardy $, a realnie zanosiło się że trzeba
            > będzie jeszcze wydać wielokrotnie więcej na samą tylko fazę R&D.
            > Koszty programu RAH-66 znacznie przekroczyły najbardziej
            > pesymistyczne szacunki. Co gorsza znacznie wzrastała cena produkcji
            > i eksploatacji, co powodowało że trzeba byłoby wydac astronomiczne
            > pieniądze na produkcję i eksploatację.



            Co w takim razie powiesz o programie Buławy? :)
            • marek_ogarek Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 06:02
              > Co w takim razie powiesz o programie Buławy? :)

              Matrek, w rosji byly i dalej sa inne standardy. Wiekszosc uzbrojenia
              ktore w zsrr uznano za sukces w warunkach zachodnizh uznanoby za
              porazke. Wlasnie min ze wzgledu na astronomiczne koszty. Wiesz ile
              kosztowalby np. op typu typhon gdyby nie byl robiony przez
              polniewolnikow pracujacych za symboliczne pare cantow na godzine ?
              • marek_boa Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 08:19
                Bzdurzysz Mareczku! W ZSRR zarobki pracowników w przemyśle zbrojeniowym były
                PRZECIĘTNIE większe o 50% niż w przemyśle cywilnym!
                -Pozdrawiam!
                • m87orkan Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 11:35
                  Jedyne demoludy, w których w chociaż szczątkowy sposób przejmowano się kosztami
                  i rentownością przedsiębiorstw to Jugosławia i NRD, w ZSRR nie istniał ścisły
                  podział na przedsiębiorstwa cywilne i wojskowe, nie stosowano tam też
                  powszechnie uznanych standardów prowadzenia księgowości, programy wojskowe był
                  poukrywane pod przeróżnymi innymi nazwami, bądź wplecione w inne programy będące
                  pod kontrolą pozornie niezwiązanych z obronnością ministerstw.
                  • marek_boa Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 12:54
                    Pomimo tego Orkan płace w zależności od sektora były bardzo różne! Przeciętnie
                    w przedsiębiorstwie zbrojeniowym były właśnie o jakieś 50 procent wyższe! Z
                    własnych obserwacji jeśli chodzi o zarobki w 1989 roku to w Białoruskiej SRR
                    sprzedawczyni w sklepie zarabiała przeciętnie 130 rubli,tokarz w zakładach MAZ -
                    300 rubli! W tym czasie litr benzyny kosztował...2 kopiejki,bochenek chleba
                    razowego 20 kopiejek,kilo dobrej kiełbasy 10 rubli,pół litra wódki "Stolicznej"
                    10 rubli a pół litra piwa 35 kopiejek!
                    -Pozdrawiam!
                • bmc3i Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 13:54
                  marek_boa napisał:

                  > Bzdurzysz Mareczku! W ZSRR zarobki pracowników w przemyśle zbrojeniowym były
                  > PRZECIĘTNIE większe o 50% niż w przemyśle cywilnym!
                  > -Pozdrawiam!


                  I co z tego? 50% wiecej od 15 dolarów na miesiac to jest ile?

                  • marek_boa Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 18:10
                    Matrek i co z tego?! W tamtym czasie dolary w ZSRR po państwowym kursie
                    kosztowały około 72 kopiejek! Tylko jeszcze raz spytam co z tego?! Za 130 rubli
                    można było spokojnie żyć!
                    - Proponuję zacząć przeliczać na...muszelki z Wysp Dziewiczych!:)
                    -Pozdrawiam!
                    • bmc3i Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 18:37
                      marek_boa napisał:

                      > Matrek i co z tego?! W tamtym czasie dolary w ZSRR po państwowym kursie
                      > kosztowały około 72 kopiejek! Tylko jeszcze raz spytam co z tego?! Za 130 rubli
                      > można było spokojnie żyć!

                      Jakie przelozenie to co piszesz ma na teze marka ogarka, ze to co w USA
                      kosztowalo krocie, w ZSRR wykonywalo sie za równowartosc w centach? Gdybys byl
                      uprzejmu wrocic do postu ogarka, w ktorym pisal o koszcie proj. 941, gdyby byl
                      wykonywany w USA...

                      jak zwykle piszesz nie na temat, byle tylko byc na NIE.





                      > - Proponuję zacząć przeliczać na...muszelki z Wysp Dziewiczych!:)
                      > -Pozdrawiam!
                      • marek_boa Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 21:28
                        Matrek sorry ale w tym momencie Sam Piszesz nie na temat! Ogarek napisał o
                        "półniewolniczej pracy za parę centów " jaką to niby wykonywali robotnicy w ZSRR
                        przy budowie tych op! Dostrzegasz różnicę???!
                        -Pozdrawiam!
                        • bmc3i Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 21:42
                          marek_boa napisał:

                          > Matrek sorry ale w tym momencie Sam Piszesz nie na temat! Ogarek napisał o
                          > "półniewolniczej pracy za parę centów " jaką to niby wykonywali robotnicy w ZSR
                          > R
                          > przy budowie tych op! Dostrzegasz różnicę???!

                          Owszem, wykonywali te sama prace ktora wykonywali amerykanie, za ileset razy
                          mniejsze pieniadze? I nawet niemogli zmienic miejsca zamaeszakania, boorac pod
                          uwage, ze pewnie z polowa tajfuna byla wykowywana w "miastach zamknietych". To
                          jak to w pewnym sensie nazwac?

                          • gangut Sorry że się wtrącę ale jest coś takiego 22.08.09, 22:21
                            jak "siła nabywcza". Dlatego mechaniczne przeliczanie rubli (czy jenów, marek
                            czy czegokolwiek innego) na dolary, i to jeszcze wg kursu czarnorynkowego, nie
                            ma sensu.
                            Ponadto, w ZSRR (tak samo jak kiedyś w PRL, a obecnie w co bardziej
                            socjalistycznych państwach UE) udział pensji w finansowaniu spożycia był
                            znacznie niższy niż w USA, a z kolei rozmaitych bezpośrednich i ukrytych
                            świadczeń publicznych - wyższy.
                            Bez uwzględnienia tych czynników otrzymamy zafałszowany obraz udziału kosztów
                            osobowych w finansowaniu radzieckich projektów zbrojeniowych.
                            • bmc3i Re: Sorry że się wtrącę ale jest coś takiego 22.08.09, 22:26
                              gangut napisał:

                              > jak "siła nabywcza". Dlatego mechaniczne przeliczanie rubli (czy jenów, marek
                              > czy czegokolwiek innego) na dolary, i to jeszcze wg kursu czarnorynkowego, nie
                              > ma sensu.


                              w tym jednak wypadku rozmawiamy o koszcie programu dla panstwa, a nie o tym ile
                              bochenków chleba robotnik moze kupic za swoja pensje.

                              > Ponadto, w ZSRR (tak samo jak kiedyś w PRL, a obecnie w co bardziej
                              > socjalistycznych państwach UE) udział pensji w finansowaniu spożycia był
                              > znacznie niższy niż w USA, a z kolei rozmaitych bezpośrednich i ukrytych
                              > świadczeń publicznych - wyższy.
                              > Bez uwzględnienia tych czynników otrzymamy zafałszowany obraz udziału kosztów
                              > osobowych w finansowaniu radzieckich projektów zbrojeniowych.


                              A jaki wplyw na "udziału kosztów osobowych w finansowaniu radzieckich projektów
                              zbrojeniowych" ma sila nabywcza pensji robotnika?
                              • gangut Rzecz w tym, że koszty (dla państwa) 22.08.09, 22:42
                                utrzymania radzieckiego robotnika nie ograniczały się do jego pensji, ale
                                obejmowały także - na przykład, dotacje do żywności, którą ten robotnik kupował,
                                dowóz do pracy, czy dopłaty do letniego wypoczynku, itp. itd.. Inaczej mówiąc,
                                realne wydatni państwa na tego robotnika były znacząco większe, niż tylko jego
                                pensja.
                                • bmc3i Re: Rzecz w tym, że koszty (dla państwa) 22.08.09, 22:45
                                  gangut napisał:

                                  > utrzymania radzieckiego robotnika nie ograniczały się do jego pensji, ale
                                  > obejmowały także - na przykład, dotacje do żywności, którą ten robotnik kupował
                                  > ,
                                  > dowóz do pracy, czy dopłaty do letniego wypoczynku, itp. itd.. Inaczej mówiąc,
                                  > realne wydatni państwa na tego robotnika były znacząco większe, niż tylko jego
                                  > pensja.

                                  I chcesz powiedziec, ze to wszystko nalezy liczyc do kosztów projektu 941? W
                                  pansatwie w ktorym nie prowadzono nbawet ksiegowego rachunku zysków i start, nie
                                  wspoimanjac nawet o jakichs burżuazyjnych cash flow?




                                  • gangut Rozróżnijmy dwie rzeczy: 1. Nie umiesz tego 22.08.09, 22:51
                                    wliczyć. OK, ja też nie umiem. 2. Skoro nie umiemy jakiegoś składnika kosztów
                                    uwzględnić, to go nie było? A to już, wybacz, oczywista nieprawda.
                                    • bmc3i Re: Rozróżnijmy dwie rzeczy: 1. Nie umiesz tego 22.08.09, 23:04
                                      gangut napisał:

                                      > wliczyć. OK, ja też nie umiem. 2. Skoro nie umiemy jakiegoś składnika kosztów
                                      > uwzględnić, to go nie było? A to już, wybacz, oczywista nieprawda.

                                      A przyszlo Ci do glowy, ze w sojuzie, jak w calym obozie szczesliwosci
                                      spolecznej, przedsiebiorstwa rozliczaly sie z panstwem na zasadzie brutto?

                                      Wiesz w ogole co to znaczy? Tyle ze caly przychod brutto idzie do panstwa, po
                                      czym panstwo wydziela forse spowrotem na "zaspokojenie potrzeb". Konsekwencja
                                      tego jest taka, ze niezaleznie od kossztow jakiegokolwiek programu, tajfun, czy
                                      wspolczesna mu Delta IV, koszt byl pracownika byl zawsze ten sam - czy
                                      pracowniuk cokolwiek robil, czy nie. Wazne ze byl na oplacanym nie przez
                                      przedsiębiorstwo ale w gruncie rzeczyt przez panstwo etacie. Na dodatek - jak w
                                      calym socjalizmie - przerost zatrudnienia, ukryte bezrobiocie i fatalna jakosc
                                      wykonania - przez dziesieciolecia zmora radzieckiej floty podwodnej. Niemozliwy
                                      byl do wyliczneia udzial czystej pensji bezposrednio przy nim pracuyjacego
                                      spawacza w koszcie jednego okretu, a ty chesz jeszcze wyliczac udzial w tym
                                      koszcie fundowanych przodownikom pracy wczasów na Krymie.
                                      • gangut A Ty nie wyliczaj, Ty powiedz czy te koszty 22.08.09, 23:23
                                        zewnętrzne (niech będzie - fundowania wczasów na Krymie) istniały czy nie.
                                        Jeżeli istniały - to mówienie, że koszty radzieckich programów zbrojeniowych
                                        były niskie bo niskie były pensje, jest nadinterpretacją. Przecież ostatecznie i
                                        tak płaci budżet, a to czy koszty są księgowane w bilansie danego zakładu
                                        przemysłowego, administracji lokalnej czy jakiejś agendy rządowej - z punktu
                                        widzenia realnego kosztu projektu ma znaczenie trzeciorzędne.
                                        • bmc3i Re: A Ty nie wyliczaj, Ty powiedz czy te koszty 23.08.09, 00:13
                                          gangut napisał:

                                          > zewnętrzne (niech będzie - fundowania wczasów na Krymie) istniały czy nie.
                                          > Jeżeli istniały - to mówienie, że koszty radzieckich programów zbrojeniowych
                                          > były niskie bo niskie były pensje, jest nadinterpretacją. Przecież ostatecznie
                                          > i
                                          > tak płaci budżet, a to czy koszty są księgowane w bilansie danego zakładu
                                          > przemysłowego, administracji lokalnej czy jakiejś agendy rządowej - z punktu
                                          > widzenia realnego kosztu projektu ma znaczenie trzeciorzędne.

                                          "Jakos tam" te na te koszty panstwa zwiazane z budowa okretow pensje i
                                          swiadczenia socjalne wplyw oczywiscie mialy - tyle ze z powodow o ktorych
                                          napisalem w niemozliwej do wyliczenia skali. Nawet jednak z tymi wczasmai na
                                          Krymie i wysyłką dziecka do Pianierskiego Łagieria Artek, radzieckie koszty
                                          "roboczogodziny" były smiesznie niskie w prowananiu z udzialem w koszcie budowy
                                          USS Ohio spawacza kadlubow na etacie General Electric. W kontekscie polskich
                                          stoczni, byla tu kiedys na forum dyskusja na temat zaawansowania
                                          technologicznego spawania kadłubow - nie warto wiec powtarzac. Mowa byla o
                                          spawaniu kadlubow zwyklych cywilnych statkow, a juz spawanie kadlubow okretow
                                          podwodnych to juz absolutny high-end. Technologie kosmiczne i takiez wymagania
                                          co do kwalifikacji spawaczy. Tyle ze w gospodarce rynkowej, za rzadkie
                                          umiejetnosci i wysoka specjalizacje, placi sie góre pieniedzy, a spawacz
                                          kadlubow radzieckich op, jak napisal tu dzis marek boa zarabial "o 50% wiecej,
                                          od pracownika cywilnego". Nie mam pojecia ile w rzeczywistosci zarabia/-ał
                                          spawacz kadlubow w General Electric, ale znajac amerykanskie realia myslie ze 10
                                          razy wiecej niz spawacz na budowie. A ze w firmie prywatnej, przeto jego koszty
                                          byly i sa scisle rozliczane.

                                          Na marginesie, pewien moj znajomy konstruktor z Polski, przez połowe PRL-u
                                          pracowal na etacie w jakis przsedsiebiorstwi panstwowym, produkujacym maszyny
                                          rolnicze. Z wszystkim odznaczeniami i dyplomami za szereg "wniosków
                                          racjonalizatorskich" zarabial tyle ile sie w PRL-u przecietnie zarabialo. Jego
                                          podwladny, pod koniec lat 80-tych wyjechal do RFN-u, gdzie na podobnym
                                          stanowisku od razu dostal 6000 - jeszcze wowczas - Marek niemieckich. A zajmowal
                                          się PRL-owie i "eFie" niemal dokladnie tym samym. Mysle ze to dobitnie swiadczy
                                          o kosztach w roznych systemach gospodarczych.



                                          • gangut Po pierwsze to marek_boa nie pisał o spawaczach 23.08.09, 00:31
                                            kadłubów okrętów podwodnych, a przedsiębiorstwo przemysłu zbrojeniowego może
                                            również wytwarzać menażki. Po drugie - wbrew obiegowym opiniom, poziom
                                            rozwarstwienia dochodów w demoludach nie był wcale niski i np. w późnym PRL był
                                            na poziomie zbliżonym do współczesnych państw zachodnioeuropejskich.
                                            A po trzecie - i przede wszystkim - o czym dyskutować, skoro jak sam przyznałeś,
                                            udziału kosztów osobowych w koszcie sumarycznym radzieckich projektów wojskowych
                                            podać nie można?
                                          • kstmrv Re: A Ty nie wyliczaj, Ty powiedz czy te koszty 23.08.09, 02:00
                                            No wiec napisz konkretnie, jaki procent ceny amerykańskiego okrętu,
                                            rakiety, czołgu stanowi koszt robocizny (fizycznej i umysłowej).
                                            Podejrzewam że nawet jak całkiem odliczyć koszty ludzkie od ceny
                                            amerykańskiej broni, to i tak będzie ona znacząco wyższa niż cena
                                            analogicznych broni radzieckich zawierających te "groszowe" wypłaty
                                            pracowników.
                                            • bmc3i Re: A Ty nie wyliczaj, Ty powiedz czy te koszty 24.08.09, 15:15
                                              kstmrv napisał:

                                              > No wiec napisz konkretnie, jaki procent ceny amerykańskiego okrętu,
                                              > rakiety, czołgu stanowi koszt robocizny (fizycznej i umysłowej).
                                              > Podejrzewam że nawet jak całkiem odliczyć koszty ludzkie od ceny
                                              > amerykańskiej broni, to i tak będzie ona znacząco wyższa niż cena
                                              > analogicznych broni radzieckich zawierających te "groszowe" wypłaty
                                              > pracowników.


                                              Nie znam. Zastanwawiam sie ty;lko dlaczego ujales te groszowe w cudzyslow.
                                              Czyzbys i to kwestionowal?
                                      • gangut Co do jakości...hmmm... to dosyć uniwersalny 22.08.09, 23:35
                                        problem. W swoich wspomnieniach Iacocca (prezes Forda, potem Chryslera) pisze
                                        wprost o fatalnej jakości amerykańskich samochodów w latach 70-tych. Trudno mi
                                        sobie wyobrazić, szczerze mówiąc, aby burdel i brakoróbstwo występujące np. w
                                        Chryslerze nie przenosiło się na produkcję zbrojeniową tegoż koncernu (przypomnę
                                        - Chrysler był producentem Abramsów).
                                        Podejrzewam że i burdel i brakoróbstwo u Rosjan były większe, ale znowuż trzeba
                                        wyważać proporcje, a nie pisać że u Rosjan problemy z jakością były a u
                                        Amerykanów nie, że pensje u Amerykanów stanowiły pokaźny procent kosztów a u
                                        Rosjan w ogóle itp.
                                        • bmc3i Re: Co do jakości...hmmm... to dosyć uniwersalny 23.08.09, 00:21
                                          gangut napisał:

                                          > problem. W swoich wspomnieniach Iacocca (prezes Forda, potem Chryslera) pisze
                                          > wprost o fatalnej jakości amerykańskich samochodów w latach 70-tych. Trudno mi
                                          > sobie wyobrazić, szczerze mówiąc, aby burdel i brakoróbstwo występujące np. w
                                          > Chryslerze nie przenosiło się na produkcję zbrojeniową tegoż koncernu (przypomn
                                          > ę
                                          > - Chrysler był producentem Abramsów).
                                          > Podejrzewam że i burdel i brakoróbstwo u Rosjan były większe, ale znowuż trzeba
                                          > wyważać proporcje, a nie pisać że u Rosjan problemy z jakością były a u
                                          > Amerykanów nie, że pensje u Amerykanów stanowiły pokaźny procent kosztów a u
                                          > Rosjan w ogóle itp.


                                          * Nikita Chruszczow: Kiedy oni [Amerykanie] rozpoczynają seryjną produkcję, nie produkują wadliwych części. Co nie pozwala nam produkować tak samo?

                                          * Siergiej Kowaljew (szef biura kosntrukcyjnego CKB-18), narzekajac na jakos wykonania: To była prawdziwa katastrofa – przeciekające generatory pary, przeciekające kondensatory i, praktycznie, wojskowa użyteczność tych jednostek była wątpliwa

                                          Niska jakosc wykonania uwzględniali nawet radzieccy konstruktorzy, konstruujac okrety o bardziej zlozonej strukturze i wiekszej liczbie sekcji
                                          • bmc3i P.S. 23.08.09, 00:23
                                            bmc3i napisał:

                                            > gangut napisał:
                                            >

                                            > > Podejrzewam że i burdel i brakoróbstwo u Rosjan były większe, ale znowuż
                                            > trzeba
                                            > > wyważać proporcje, a nie pisać że u Rosjan problemy z jakością były a u
                                            > > Amerykanów nie,


                                            Pokaz mi choc jedno moje zdanie, w ktorym napisalem lub chocby zasugerowalem, ze
                                            u Amerykanow nigdy nei bylo problemow z jakoscią wykonania


                                            że pensje u Amerykanów stanowiły pokaźny procent kosztów
                                            > a u
                                            > > Rosjan w ogóle itp.
                                            >
                                            >
                                            > * Nikita Chruszczow: Kiedy oni [Amerykanie] rozpoczynają seryjną produkcję,
                                            > nie produkują wadliwych części. Co nie pozwala nam produkować tak samo?

                                            >
                                            > * Siergiej Kowaljew (szef biura kosntrukcyjnego CKB-18), narzekajac na jakos wy
                                            > konania: To była prawdziwa katastrofa – przeciekające generatory pary,
                                            > przeciekające kondensatory i, praktycznie, wojskowa użyteczność tych jednostek
                                            > była wątpliwa

                                            >
                                            > Niska jakosc wykonania uwzględniali nawet radzieccy konstruktorzy, konstruujac
                                            > okrety o bardziej zlozonej strukturze i wiekszej liczbie sekcji
                                            • gangut No sam pisałeś o "fatalnej jakości wykonania" 23.08.09, 00:29
                                              w odniesieniu do jednostek radzieckich. Skoro nie wspomniałeś o amerykańskich,
                                              to zrozumiałem to tak, że niska jakość była szczególnie wyróżniającą się cechą
                                              sprzętu radzieckiego?
                                              Mam dużo szacunku dla amerykańskiego przemysłu, ale w konfrontacji opinii na
                                              temat ich wyrobów jestem skłonny uznać wyższość autorytetu prezesa Ford Motor
                                              Company nad autorytetem Chruszczowa :-)
                                              • bmc3i Re: No sam pisałeś o "fatalnej jakości wykonania" 23.08.09, 00:42
                                                gangut napisał:

                                                > w odniesieniu do jednostek radzieckich. Skoro nie wspomniałeś o amerykańskich,
                                                > to zrozumiałem to tak, że niska jakość była szczególnie wyróżniającą się cechą
                                                > sprzętu radzieckiego?


                                                To twierdzenie, czy pytanie? Wyrozniajacą sie cechą systemu amerykanskiego nad
                                                radzieckim w tym zakresie, byl i jest przede wszystkim system kontroli jakosci,
                                                z zupelnie innej planety.


                                                > Mam dużo szacunku dla amerykańskiego przemysłu, ale w konfrontacji opinii na
                                                > temat ich wyrobów jestem skłonny uznać wyższość autorytetu prezesa Ford Motor
                                                > Company nad autorytetem Chruszczowa :-)


                                                Z calym szacunkiem dla autorytetu Prezesa Ford Motor Company, budowa atomowych
                                                okretow podwodnych, to nie tasmowe klepanie samochodow.


                                                • kstmrv Piszesz o naszych F-16 ? 23.08.09, 02:04
                                                  Nasze F-16 mające tak "doskonałą" jakość, że nawet do Polski nie
                                                  mogły dolecieć bez problemów. I to mimo tego że Amerykanie klepią F-
                                                  16 już od 30 lat.
                                                  Pominę już że producenci z USA koszą kupę kasy na częściach
                                                  zamiennych oraz koszcie eksploatacji samolotu (w USA to coraz
                                                  bardziej zauważalny trend, że cena samego produktu może być nawet
                                                  poniżej kosztów produkcji, prawdziwy zysk robi się na serwisie
                                                  danego sprzętu, materiałach eksploatacyjnych i częściach zamiennych).
                                                  • marek_ogarek Re: Piszesz o naszych F-16 ? 23.08.09, 16:15
                                                    > Nasze F-16 mające tak "doskonałą" jakość, że nawet do Polski nie
                                                    > mogły dolecieć bez problemów. I to mimo tego że Amerykanie klepią
                                                    F-
                                                    > 16 już od 30 lat.

                                                    Po pierwsze F-16 dla polski jest produktem nowym. Takich maszyn wtej
                                                    konfiguracji nigdy wczesniej dla nikogo nie robiono. Dwa, jakosc
                                                    tych maszyn w porownaniu z mig-29, ktorego czas bezawaryjnej pracy
                                                    to jakies 4h, jest dosc wysoka. nawet na etapie wprowadzania sprzetu
                                                    do jednostek.

                                                    > Pominę już że producenci z USA koszą kupę kasy na częściach
                                                    > zamiennych oraz koszcie eksploatacji samolotu (w USA to coraz
                                                    > bardziej zauważalny trend, że cena samego produktu może być nawet
                                                    > poniżej kosztów produkcji, prawdziwy zysk robi się na serwisie
                                                    > danego sprzętu, materiałach eksploatacyjnych i częściach
                                                    zamiennych).

                                                    Czesci zamienne do samochodow w USA kosztuja grosze w porownaniu do
                                                    tego co trzeba placic w polsce. Droga jest robocizna. Ale sporo z
                                                    amerykanskich koncernow chcac jakos konkurowac z japonczykami,
                                                    wprowadzilo dozywotnia gwarancje na swoje samochody.
                                                  • bmc3i Re: Piszesz o naszych F-16 ? 23.08.09, 16:27
                                                    Ze tez ty jeszcze odpowaidasz na bzdety tego goscia...
                                                  • kstmrv Re: Piszesz o naszych F-16 ? 24.08.09, 02:28
                                                    Mareczku, trzeci raz pytam - jaki udział procentowy robocizny jest w
                                                    cenie amerykańskiej broni?
                                                  • cie778 Re: Piszesz o naszych F-16 ? 24.08.09, 13:37
                                                    kstmrv napisał:

                                                    > trzeci raz pytam - jaki udział procentowy robocizny jest w cenie amerykańskiej
                                                    broni?

                                                    Może jak trzeci raz pytasz a nikt nie odpowiada, to może pytanie jest tak
                                                    sformułowane, że rozsądnie się na nie odpowiedzieć nie da?
                                                    Podpowiedzi:
                                                    - może zacznij rozważać koszty a nie ceny sprzedaży?
                                                    - zastanów się nad pojęciem "kooperacja" i kwestią udziału płacy w kosztach
                                                    kooperacyjnych.

                                                    pozdrawiam
                                                    jasiol
                                                  • kstmrv Re: Piszesz o naszych F-16 ? 24.08.09, 18:42
                                                    cie778 napisał:

                                                    > kstmrv napisał:
                                                    >
                                                    > > trzeci raz pytam - jaki udział procentowy robocizny jest w cenie
                                                    amerykań
                                                    > skiej
                                                    > broni?
                                                    >
                                                    > Może jak trzeci raz pytasz a nikt nie odpowiada, to może pytanie
                                                    jest tak
                                                    > sformułowane, że rozsądnie się na nie odpowiedzieć nie da?

                                                    Gdybyś przeczytał watek dokładnie to wiedziałbyś o co mi chodzi.
                                                    Matrek napisał że w ZSRR nie sposób okreslić udziału kosztów pracy
                                                    ludzkiej w cenie sprzetu, z powodów "socjalistycznych". W
                                                    podtekście - w USA jak najbardziej można ten udział określic. No
                                                    więc zapytałem ile w USA on konkretnie wynosi. Na dowolnym
                                                    przykładzie - Patriota, Abramsa czy F-16.

                                                    > Podpowiedzi:
                                                    > - może zacznij rozważać koszty a nie ceny sprzedaży?
                                                    > - zastanów się nad pojęciem "kooperacja" i kwestią udziału płacy
                                                    w kosztach
                                                    > kooperacyjnych.

                                                    A to kooperant działa wg innych zasad ekonomicznych niż nadrzędny
                                                    producent?
                                                  • bmc3i Re: Piszesz o naszych F-16 ? 24.08.09, 13:53
                                                    kstmrv napisał:

                                                    > Mareczku, trzeci raz pytam - jaki udział procentowy robocizny jest w
                                                    > cenie amerykańskiej broni?


                                                    Wysoki. W USA produkty przemyslowe sa tanie, ale wysokospecjalistyczna praca i
                                                    wysokospecjalistyczne uslugi są bardzo drogie.
                                              • bmc3i Re: No sam pisałeś o "fatalnej jakości wykonania" 23.08.09, 00:46
                                                gangut napisał:


                                                > Mam dużo szacunku dla amerykańskiego przemysłu, ale w konfrontacji opinii na
                                                > temat ich wyrobów jestem skłonny uznać wyższość autorytetu prezesa Ford Motor
                                                > Company nad autorytetem Chruszczowa :-)

                                                A z cytatem Chruszczowa chodzilo mi o pokazanie problemu radzieckiego w tym
                                                zakrseie, a nie jaką to amerykanei maja doskonala jakosc. Problemu, ktory byl
                                                nawetr zauwazany na najwyzszym z mozliwych radzieckim szczeblu.

                                                • gangut Dziwne. Amerykanie produkowali sypiące się 23.08.09, 00:58
                                                  samochody (jak chcesz, jutro przytoczę odpowiednie cytaty) a przemysłu
                                                  stoczniowego problem jakości nie dotykał? Nadludzie tam jacyś siedzieli czy co?
                                                  :-). A co z promami kosmicznymi - 40% sprzętu stracone w katastrofach? Też sobie
                                                  z jakością wykonania nie poradzili?
                                                  Może problem nie w jakości wykonania, a w organizacji eksploatacji, obsługi, w
                                                  logistyce itp.?
                                                  • bmc3i Re: Dziwne. Amerykanie produkowali sypiące się 23.08.09, 01:10
                                                    gangut napisał:

                                                    > samochody (jak chcesz, jutro przytoczę odpowiednie cytaty) a przemysłu
                                                    > stoczniowego problem jakości nie dotykał?

                                                    Przepraszam, ale przestan pieprzyc. Dotykal i w dalszym ciagu dotyka. Rzecz
                                                    jednak nie w nei mozliwosci unikniecia niedoróbek, bo nikt nie jest
                                                    niedoskonaly, lecz w umiejetnosci ich wykrycia, czyli w systemie kontroli
                                                    jakosci, powtarzam. A ta w amerykańskich stoczniach produkujacych dla wojska,
                                                    bardzo dobra.

                                                  • bmc3i Przyklad 23.08.09, 01:15
                                                    bmc3i napisał:

                                                    > gangut napisał:
                                                    >
                                                    > > samochody (jak chcesz, jutro przytoczę odpowiednie cytaty) a przemysłu
                                                    > > stoczniowego problem jakości nie dotykał?
                                                    >
                                                    > Przepraszam, ale przestan pieprzyc. Dotykal i w dalszym ciagu dotyka. Rzecz
                                                    > jednak nie w nei mozliwosci unikniecia niedoróbek, bo nikt nie jest
                                                    > niedoskonaly, lecz w umiejetnosci ich wykrycia, czyli w systemie kontroli
                                                    > jakosci, powtarzam. A ta w amerykańskich stoczniach produkujacych dla wojska,
                                                    > bardzo dobra.
                                                    >


                                                    Problem z kluczową przekladnia napedu dla LCS-1, wykonana przez jedna ze spolek
                                                    General Electric, cywilną. Wadliwie wykonana, gdyz pracownik tej spolki zle
                                                    odczytal rysunek techniczny. Blad wykryto w stoczni. Kilka misiecy opoznienia z
                                                    tego powodu, ale wade wykryto w pore
                                        • marek_ogarek Re: Co do jakości...hmmm... to dosyć uniwersalny 23.08.09, 16:27
                                          > problem. W swoich wspomnieniach Iacocca (prezes Forda, potem
                                          Chryslera) pisze
                                          > wprost o fatalnej jakości amerykańskich samochodów w latach 70-
                                          tych. Trudno mi
                                          > sobie wyobrazić, szczerze mówiąc, aby burdel i brakoróbstwo
                                          występujące np. w
                                          > Chryslerze nie przenosiło się na produkcję zbrojeniową tegoż
                                          koncernu (przypomn
                                          > ę

                                          Jesli chodzi o przemysl w USA, to owszem zgadzam sie ze jakosc nie
                                          jest najwyzsza. I to nie tylko samochodowy. Co cieakwe czesto mozna
                                          spotkac kwiatki w stylu: Nowy dom, marmury, dab, basen, sauna i
                                          wszelaki luksus. Tylko ze dach cieknie... (ja bylem na tyle
                                          nierozsadny zeby kupic mieszkanie budowane przez polakow, to jest
                                          dopiero katastrofa. Na najwyzszym pietrze parkiet podmaka jak deszcz
                                          pada. sufit jest OK) Albo samochod w podstawie wyposazony w to za co
                                          u nissana czy hondy trzeba dac dodatkowe 10k$. Tylko ze psuje sie co
                                          pare miesiecy.
                    • marek_ogarek Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 22:03
                      marek_boa napisał:

                      > Matrek i co z tego?! W tamtym czasie dolary w ZSRR po państwowym
                      kursie
                      > kosztowały około 72 kopiejek! Tylko jeszcze raz spytam co z tego?!
                      Za 130 rubli
                      > można było spokojnie żyć!

                      Marek, w pierdlu tez mozna spokojnie zyc za tam dajmy na to 10 zl
                      dziennie. Tylko co to za zycie ?
              • kstmrv Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 14:01
                marek_ogarek napisał:

                > > Co w takim razie powiesz o programie Buławy? :)
                >
                > Matrek, w rosji byly i dalej sa inne standardy. Wiekszosc
                uzbrojenia
                > ktore w zsrr uznano za sukces w warunkach zachodnizh uznanoby za
                > porazke. Wlasnie min ze wzgledu na astronomiczne koszty. Wiesz ile
                > kosztowalby np. op typu typhon gdyby nie byl robiony przez
                > polniewolnikow pracujacych za symboliczne pare cantow na godzine ?

                Po pierwsze jaki jest udział robocizny (czy to robotnika na hali
                fabrycznej czy inżyniera w biurze konstrukcyjnym) w cenie samolotu,
                rakiety czy okrętu? 20% ?
                Po drugie w PRL przeciętna pensja była 20$, teraz jest 800$, tyle że
                wartość nabywcza (od chleba poczynając na mieszkaniu kończąc) jest
                podobna (inna rzecz że w przypadku USA to trudno wogóle mówić o
                kupnie mieszkania, bo amerykańscy robotnicy z reguły mieszkają w
                przyczepach).
                • bmc3i Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 14:28
                  kstmrv napisał:

                  > marek_ogarek napisał:
                  >
                  > > > Co w takim razie powiesz o programie Buławy? :)
                  > >
                  > > Matrek, w rosji byly i dalej sa inne standardy. Wiekszosc
                  > uzbrojenia
                  > > ktore w zsrr uznano za sukces w warunkach zachodnizh uznanoby za
                  > > porazke. Wlasnie min ze wzgledu na astronomiczne koszty. Wiesz ile
                  > > kosztowalby np. op typu typhon gdyby nie byl robiony przez
                  > > polniewolnikow pracujacych za symboliczne pare cantow na godzine ?
                  >
                  > Po pierwsze jaki jest udział robocizny (czy to robotnika na hali
                  > fabrycznej czy inżyniera w biurze konstrukcyjnym) w cenie samolotu,
                  > rakiety czy okrętu? 20% ?
                  > Po drugie w PRL przeciętna pensja była 20$, teraz jest 800$, tyle że
                  > wartość nabywcza (od chleba poczynając na mieszkaniu kończąc) jest
                  > podobna (inna rzecz że w przypadku USA to trudno wogóle mówić o
                  > kupnie mieszkania, bo amerykańscy robotnicy z reguły mieszkają w
                  > przyczepach).


                  :)

                  Przecietny amerykanski robotnik, gdy przechodzi na emeryture, ma juz dawno
                  splacony kredyt na wlasny dom.
                  • marek_boa Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 18:12
                    Matruniu drogi jeśli dla ciebie standardem jest SPŁACAĆ PRZEZ CAŁE ŻYCIE
                    chałupę to wybacz ale chyba się trochę różnimy!:)
                    -Pozdrawiam!
                    • bmc3i Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 18:39
                      marek_boa napisał:

                      > Matruniu drogi jeśli dla ciebie standardem jest SPŁACAĆ PRZEZ CAŁE ŻYCIE
                      > chałupę to wybacz ale chyba się trochę różnimy!:)


                      A pokaz mi kraj, obok oczywiscie ZSRR i poznego PRL-u, w ktorym dom z powodu
                      inflacji splacalo sie w 2 miesiace, gdzie nie splaca sie domu przez "cale zycie".

                      • marek_boa Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 21:32
                        Matrek sorry ale młody Jesteś to i bzdury Piszesz! Inflacja w Polsce to nie za
                        "późnego PRL-u" tylko za " wczesnego kapitalizmu" to raz ,a dwa ,że jeszcze do
                        nie dawna były różne formy wykupu mieszkań w Polsce!
                        -Pozdrawiam!
                        • bmc3i Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 21:43
                          marek_boa napisał:

                          > Matrek sorry ale młody Jesteś to i bzdury Piszesz! Inflacja w Polsce to nie za
                          > "późnego PRL-u" tylko za " wczesnego kapitalizmu" to raz ,a dwa ,że jeszcze do
                          > nie dawna były różne formy wykupu mieszkań w Polsce!
                          > -Pozdrawiam!


                          Wykupy? Masz na mysli wykup mieszkan zakladowych Ty to nazywasz kupnem
                          mieskania? - za 0,05 procenta wartosci?
          • premier_stulecia Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 02:15
            > Fakt że nie bardzo na temat, ale akurat kilka dni temu natrafiłem na
            > to info o izraelskich stratach

            Przepraszam za bezczelność, ale właśnie dlatego właśnie masz zajawki na oszołoma
            z postępującą manią prześladowczą.

            > Więc dlaczego AH-64 nie weszły do użycia w Serbii?

            To już było i z tego kojarzę niedawno. Poszukaj sobie.

            > Ale realnie musiałyby zastąpić AH-64. Nad Irakiem Apache dobrze
            > sobie radziły, bo przeciwnik był marny, marnie wyszkolony i
            > wyposażony, oraz teren pustynny, gdzie oddziały naziemne sa dla
            > lotnictwa widoczne z daleka. Natomiast nad Europą / Azją, gdzie jest
            > teren porośnięty, żołnierze znacznie lepsi i lepiej wyposażeni i
            > wyszkoleni, to AH-64 i A-10 poniosłyby ciężkie straty od Tunguzek i
            > Os.

            Dziecko. Wbij sobie do głowy, że na świecie istnieją również inne państwa, a nie
            tylko US i Izrael. Każdy jeden środek bojowy użyty w niewłaściwy sposób może
            ponieść klęskę. I Mi-28 i Su-25T też by spotkała klęska.
            Chodzi o taktykę sposób użycia. W Iraku używano Apache w głupawy sposób. Dla
            przeciwwagi Cobry poniosły mniejsze straty. A dlaczego to również sobie poszukaj.

            > Wiec szybko Comanche musiałyby zastąpić AH-64.

            Cóz, widać że ludie w Pentagonie to sami idioci, zupełnie nie przewidzieli tego
            co nam tu pokazujesz. Wbrew jednak twojemu twierdzeniu, Commanche nie miał nigdy
            zastąpić Apache.

            > Bo wydali na niego miliardy $, a realnie zanosiło się że trzeba
            > będzie jeszcze wydać wielokrotnie więcej na samą tylko fazę R&D.
            > Koszty programu RAH-66 znacznie przekroczyły najbardziej
            > pesymistyczne szacunki. Co gorsza znacznie wzrastała cena produkcji
            > i eksploatacji, co powodowało że trzeba byłoby wydac astronomiczne
            > pieniądze na produkcję i eksploatację.

            Nie przekręcaj i nie naginaj faktów - totalną klęską to się by okazał gdyby nie
            potrafił latać! Czas Commanche po prostu odszedł zanim ten wzbił się w
            powietrze. Przestał być potrzebny i tyle. A że koszta szły w górę - przyczyn
            było wiele (jak choćby marginalny priorytet), ale dla ciebie wszystko co z metką
            USA to porażka. Wskaż mi, który współczesny poważniejszy program nie przekracza
            kosztów i czasu?
            • bmc3i Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 13:57
              premier_stulecia napisał:

              > USA to porażka. Wskaż mi, który współczesny poważniejszy program nie przekracza
              > kosztów i czasu?


              No nie - sa takie, np. op Virginia, przed czasem i ponizej planowanych kosztow.
              Ale zasadniczo masz racje.
          • speedy13 Re: F-14 A kontra Su-22 M2 23.08.09, 10:42
            Hej

            kstmrv napisał:

            >
            > Ale realnie musiałyby zastąpić AH-64. [...]
            > teren porośnięty, żołnierze znacznie lepsi i lepiej wyposażeni i
            > wyszkoleni, to AH-64 i A-10 poniosłyby ciężkie straty od Tunguzek
            i
            > Os. Wiec szybko Comanche musiałyby zastąpić AH-64.

            Nie wydaje mi się. RAH-66 przenosił znikomy ładunek uzbrojenia w
            poorównaniu z AH-64. To miał być śmigłowiec rozpoznawczy, służący do
            wykrywania celów i naprowadzania na nie śmigłowców szturmowych,
            samolotów, czy ognia artyleryjskiego. Miał też owszem lekkie
            uzbrojenie na pokładzie, aby na wypadek wykrycia jakiegoś super-
            ważnego celu np. wyrzutni rakiet taktycznych, mógł zaatakować od
            razu, natychmiast, nie czekając na owe bombowce czy artylerię bo cel
            mógłby przez ten czas się zdezaktualizować...
            Tę rolę pełnią obecnie OH-58, odpowiednio wyposażone śmigłowce
            wielozadaniowe; ale USArmy sobie myślała że lepiej mieć specjalny
            dedykowany śmigłowiec rozpoznawczy. No i zamówili sobie
            supernowoczesną maszynę pełną technicznych cudów, niewykrywalną
            (stealth), z wewnętrznymi komorami uzbrojenia itd. I tak drogą że
            nie byli w stanie jej kupić. W dodatku z końcem zimnej wojny
            skończyli się też zaawansowani technicznie wrogowie; a na tych co
            zostali, rozpoznawczy OH-58 + samoloty bezzałogowe bardzo spokojnie
            wystarczą.
            • kstmrv Re: F-14 A kontra Su-22 M2 24.08.09, 02:58
              speedy13 napisał:

              > Hej
              >
              > kstmrv napisał:
              >
              > >
              > > Ale realnie musiałyby zastąpić AH-64. [...]
              > > teren porośnięty, żołnierze znacznie lepsi i lepiej wyposażeni i
              > > wyszkoleni, to AH-64 i A-10 poniosłyby ciężkie straty od
              Tunguzek
              > i
              > > Os. Wiec szybko Comanche musiałyby zastąpić AH-64.
              >
              > Nie wydaje mi się. RAH-66 przenosił znikomy ładunek uzbrojenia w
              > poorównaniu z AH-64. To miał być śmigłowiec rozpoznawczy, służący
              do
              > wykrywania celów i naprowadzania na nie śmigłowców szturmowych,
              > samolotów, czy ognia artyleryjskiego. Miał też owszem lekkie
              > uzbrojenie na pokładzie, aby na wypadek wykrycia jakiegoś super-
              > ważnego celu np. wyrzutni rakiet taktycznych, mógł zaatakować od
              > razu, natychmiast, nie czekając na owe bombowce czy artylerię bo
              cel
              > mógłby przez ten czas się zdezaktualizować...
              > Tę rolę pełnią obecnie OH-58, odpowiednio wyposażone śmigłowce
              > wielozadaniowe; ale USArmy sobie myślała że lepiej mieć specjalny
              > dedykowany śmigłowiec rozpoznawczy. No i zamówili sobie
              > supernowoczesną maszynę pełną technicznych cudów, niewykrywalną
              > (stealth), z wewnętrznymi komorami uzbrojenia itd. I tak drogą że
              > nie byli w stanie jej kupić. W dodatku z końcem zimnej wojny
              > skończyli się też zaawansowani technicznie wrogowie; a na tych co
              > zostali, rozpoznawczy OH-58 + samoloty bezzałogowe bardzo
              spokojnie
              > wystarczą.
              >

              I na Bliskim Wschodzie taki system zdawał egzamin. OPL oddziałów
              lądowych to były ręczne wyrzutnie Strzała-2 i ZSU-23-4. Wieć AH-64
              mógł zaatakowac spoza zasięgu Igieł i Szyłek. Sytuacja zmienia się
              diametralnie na europejskim / azjatyckim polu walki, porośniętym
              lasami i dżunglą. Wtedy trzeba podejść dużo bliżej celu niż na
              otwartym, pustynnym tereniu Iraku. OPL to już Tunguzki, Osy i Igły.
              Żołnierze klasę lepsi niż arabscy. W takich warunkach RAH-66 jest
              lepszy bo trudniej go wykryć radarem, termodetektorem i akustycznie
              niż AH-64.
              Dlatego Amerykanie nie użyli AH-64 w Serbii - wiedzieli że poniosą
              ciężkie straty.
              • speedy13 Re: F-14 A kontra Su-22 M2 24.08.09, 20:29
                Hej

                kstmrv napisał:

                > >
                >
                > Sytuacja zmienia się
                > diametralnie na europejskim / azjatyckim polu walki, porośniętym
                > lasami i dżunglą. Wtedy trzeba podejść dużo bliżej celu niż na
                > otwartym, pustynnym tereniu Iraku. OPL to już Tunguzki, Osy i
                Igły.

                No ale to dla śmigłowca szturmowego też jest niezła sytuacja. Na
                otwartej pustyni nie ma się gdzie ukryć, a wśród wiosek lasów i
                pagórków może łatwiej podejść skrycie do celu, przywalić znienacka
                rakietą Hellfire i zwiać...
                > Żołnierze klasę lepsi niż arabscy. W takich warunkach RAH-66 jest
                > lepszy bo trudniej go wykryć radarem, termodetektorem i
                akustycznie
                > niż AH-64.
                Ale za to przenosi bardzo mało uzbrojenia - np 2 pociski Hellfire, a
                AH-64 ma ich 8-16.

                > Dlatego Amerykanie nie użyli AH-64 w Serbii - wiedzieli że poniosą
                > ciężkie straty.

                Ja sądzę nie bali się jakichś zaawansowanych wyrzutni, tylko po
                prostu strzelców z wkm-ami. AH-64 to wyspecjalizowany niszczyciel
                czołgów, tworzony z myślą o totalnej wojnie w Europie. Najlepiej się
                czuje, gdy jakaś artyleria wymiecie mu z drogi takie nieopancerzone
                cele, a coś takiego ze względów politycznych nie wchodziło tu w grę.
                Do takich konfliktów lepiej chyba nadawałby się rosyjski Mi-28.
                Chociaż czujniki, czy uzbrojenie ppanc. ma raczej słabsze od Apache,
                to przeciwko rozmaitym wrogom w rodzaju Serbii czy Iraku
                wystarczające aż nadto; a jest przynajmniej porządnie kuloodporny.
                • kstmrv Re: F-14 A kontra Su-22 M2 25.08.09, 01:33
                  speedy13 napisał:

                  > > Sytuacja zmienia się
                  > > diametralnie na europejskim / azjatyckim polu walki, porośniętym
                  > > lasami i dżunglą. Wtedy trzeba podejść dużo bliżej celu niż na
                  > > otwartym, pustynnym tereniu Iraku. OPL to już Tunguzki, Osy i
                  > Igły.
                  >
                  > No ale to dla śmigłowca szturmowego też jest niezła sytuacja. Na
                  > otwartej pustyni nie ma się gdzie ukryć, a wśród wiosek lasów i
                  > pagórków może łatwiej podejść skrycie do celu, przywalić znienacka
                  > rakietą Hellfire i zwiać...

                  Tyle że to działa też w drugą stronę. Przeciwnik może w pierścieniu
                  wokół celu rozstawić swoich żołnierzy z wkm-ami, RPG7, lub Strzałami-
                  2 / Igłami. Więc śmigłowiec będzie chciał się skryć przed atakiem w
                  dolince lub za pagórkiem, a tu znienacka w tych miejscach będzie
                  czekał facet z wkm. Z odległości/pułapu 100m to będzie strzelał do
                  śmiglaka jak do kaczki. I oczywiście strzały karabinowe dodatkowo
                  poinformują bazę że nadlatują śmiglaki (więc nici z zaskoczenia).
                  W Somali udowodniono że można zestrzeliwać śmigłowce nawet RPG7, nie
                  trzeba MANPADSa. W Iraku w 2003 zdarzyło się że 34 AH-64 wpadły w
                  zasadzkę, pod ostrzał czołgowych wkm-ów 12.7mm. Prawie wszystkie AH-
                  64 zostały uszkodzone w mniejszym lub większym stopniu. Udowodniło
                  to że amerykańska propaganda kłamała, że AH-64 jest odporny na
                  ostrzał działek 23mm (Szyłka, ZSU-23-2); okazało się że w
                  rzeczywistości można go poważnie uszkodzić nawet amunicją 12.7mm.
                  Pozatym maskowanie sprzetu naziemnego w terenie - Serbowie byli w
                  tym mistrzami, śmiglak musiałby podejść naprawdę blisko żeby wykryć
                  zamaskowany cel. Na irackiej pustynii maskować czołgi było dużo
                  gorzej.

                  > > Żołnierze klasę lepsi niż arabscy. W takich warunkach RAH-66
                  jest
                  > > lepszy bo trudniej go wykryć radarem, termodetektorem i
                  > akustycznie
                  > > niż AH-64.
                  > Ale za to przenosi bardzo mało uzbrojenia - np 2 pociski Hellfire,
                  a
                  > AH-64 ma ich 8-16.
                  >

                  Ten sam problem ma F-22. Przenosi tylko 4 Amraamy, a np. F-18 chyba
                  ze 12. A czasem jeszcze musi wymienić w komorze 2 Amraamy na HARM-y.
                  Comanche ma chyba 4 Hellfire. Pozatym RAH-66 miało być chyba ze
                  2000, wiec ataku można dokonac większą ilością maszyn,
                  zwielakratniając liczbę Hellfire'ów.
                  Pozatym przy założeniu że cel będzie zwalczany w odległości kilkuset
                  metrów, można juz spróbować zamocować npr-y. Systemy celownicze RAH-
                  66 byłyby chyba na tyle precyzyjne, że z odległości poniżej 1km
                  chyba by trafiły npr-em w cel . Taki npr miałby głowcę bojową jak
                  Hellfire, ale ze względu na brak elektroniki naprowadzajacej i
                  silnika, byłby dużo lżejszy i mniejszy, wiec można by ich zabrać
                  wiecej niż Hellfirów.

                  > > Dlatego Amerykanie nie użyli AH-64 w Serbii - wiedzieli że
                  poniosą
                  > > ciężkie straty.
                  >
                  > Ja sądzę nie bali się jakichś zaawansowanych wyrzutni, tylko po
                  > prostu strzelców z wkm-ami. AH-64 to wyspecjalizowany niszczyciel
                  > czołgów, tworzony z myślą o totalnej wojnie w Europie. Najlepiej
                  się
                  > czuje, gdy jakaś artyleria wymiecie mu z drogi takie
                  nieopancerzone
                  > cele, a coś takiego ze względów politycznych nie wchodziło tu w
                  grę.
                  > Do takich konfliktów lepiej chyba nadawałby się rosyjski Mi-28.
                  > Chociaż czujniki, czy uzbrojenie ppanc. ma raczej słabsze od
                  Apache,
                  > to przeciwko rozmaitym wrogom w rodzaju Serbii czy Iraku
                  > wystarczające aż nadto; a jest przynajmniej porządnie kuloodporny.
                  >
                  >
                  • speedy13 Re: F-14 A kontra Su-22 M2 25.08.09, 11:41
                    Hej

                    kstmrv napisał:

                    >
                    > Tyle że to działa też w drugą stronę. Przeciwnik może w
                    pierścieniu
                    > wokół celu rozstawić swoich żołnierzy z wkm-ami, RPG7, lub
                    Strzałami-
                    > 2 / Igłami.

                    No może, ale co z tego? Zasięg Hellfire to 8 km, jak sobie
                    wyobrażasz że w promieniu 8 km od celu - przemieszczających się
                    zgrupowań pancernych, zmechanizowanych i towarzyszących im
                    samobieżnych dział plot. - obstawisz wszystkie pagórki, lasy i
                    chałupy?
                    I Comanche po wykryciu takiej Tunguzki czy Osy nie wdawałby się
                    raczej w pojedynki tylko wezwał ogień artylerii na przykład.

                    > Pozatym przy założeniu że cel będzie zwalczany w odległości
                    kilkuset
                    > metrów, można juz spróbować zamocować npr-y.

                    Ale po co? Po co się pakować tak blisko i narażać na ogień plot.?
                    Lepiej wystrzelić z tych 7-8 km pocisk kierowany.
                    > chyba by trafiły npr-em w cel . Taki npr miałby głowcę bojową jak
                    > Hellfire,

                    No raczej nie :). Głowica Hellfire ma średnicę 178 mm (to ma
                    znaczenie z punktu widzenia ładunku kumulacyjnego) i waży z 9 kg.
                    Cała rakieta kalibru 2,75" (czyli 70 mm) waży jakieś 10-11 kg
                    (zależnie od głowicy).


                    ale ze względu na brak elektroniki naprowadzajacej i
                    > silnika, byłby dużo lżejszy i mniejszy, wiec można by ich zabrać
                    > wiecej niż Hellfirów.

                    To ostatnie z pewnością. BTW faktycznie tak jak mówiłeś, gdyby ktoś
                    miał duuuużo pieniędzy mógłby pokusić się o używanie RAH-66 zarówno
                    w roli rozpoznawczej jak i szturmowej. On przenosił jednak więcej
                    uzbrojenia niż napisałem.
                    W komorach były po 3 węzły podwieszenia; na każdym można było
                    umieścić 1 pocisk Hellfire, 2-pociskową wyrzutnię Stingerów lub 7-
                    pociskową wyrz. rakiet niekierowanych 70 mm. Dodatkowo, przy
                    rezygnacji z radarowej "niewidzialności", można było zamontować
                    skrzydła mające jeszcze po jednym punkcie podwieszenia dla 4-
                    pociskowej wyrzutni Hellfire albo 2- stingerów albo 7- npr.
                    Czyli maksymalny ładunek Hellfire wynosiłby 14 szt., niewiele mniej
                    niż Apache. Przewidziano też możliwość założenia na Comanche
                    odpowiedniej wersji radaru Longbow a więc przenoszenia tych
                    radarowych Hellfire'ów co AH-64D.
                    Być może, tak jak mówisz, gdyby zimna wojna potrwała parę lat
                    dłużej, wojska lądowe doszłyby do wniosku że też potrzebują
                    swoich "dzikich łasic" - w tym przypadku śmigłowców szturmowych do
                    zwalczania radarów OPL. W pocz. l.80 Marines doszli do wniosku że
                    potrzebny im jest pocisk przeciwradarowy bliskiego zasięgu, dla
                    śmigłowców i Harrierów, do zwalczania radarów pola walki np
                    samobieżnych zestawów plot. No i zrobili sobie (a dokładniej
                    Motorola im zrobiła) AGM-122A SideARM, pocisk oparty na konstrukcji
                    Sidewindera AIM-9C. Krótko potem USArmy doszła do wniosku, że
                    właściwie to może oni też by taki chcieli. Rozważana była koncepcja
                    budowy unowocześnionej wersji AGM-122B opartej na komponentach
                    nowych Sidewinderów z bieżącej produkcji (pociski dla Marines były
                    przerabiane z Sidewinderów zmagazynowanych od lat 60-tych) albo
                    budowy przeciwradarowej wersji Stingera (ATRS); jak się wydaje
                    prowadziła ta pierwsza koncepcja bo Stinger miał trochę za małą
                    głowicę i za mały zasięg (aczkolwiek w pierwotnych wymaganiach było
                    to zaledwie 3,7 km, tyle to on miał na pewno). Ostatecznie po upadku
                    ZSRR skończył się wyścig zbrojeń i z całego pomysłu zrezygnowano.
                    Comanche wydawałby się niezłym kandydatem na potencjalną "lądową
                    łasicę" z uwagi na niewykrywalność; nie mógłby jednak przenosić
                    pocisku SideARM w komorze (jest za długi, ok. 2,8 m) a w przypadku
                    podwieszenia na zewnątrz, czyli załozenia skrzydeł, nie byłby już
                    niewidzialny...
                  • premier_stulecia Re: F-14 A kontra Su-22 M2 28.08.09, 00:32
                    Udowodniło to że amerykańska propaganda kłamała, że AH-64 jest odporny na
                    ostrzał działek 23mm (Szyłka, ZSU-23-2); okazało się że w
                    rzeczywistości można go poważnie uszkodzić nawet amunicją 12.7mm.

                    Tą propagandę to chyba masz tylko w głowie. Weź teraz to samo napisz o Mi-24
                    który według tej samej propaagandy laików jest nazywany 'latającym czołgiem'.
                    Jakoś do tego nie masz zastrzeżeń.

                    Już w monografii AH-64 z pierwszej połowy lat 90 tych stało jak wół napisane, że
                    niektóre elementy zachowują wytrzymałość mechaniczną w przypadku
                    pojedynczych przestrzelin pociskami 23mm, a pełną wytrzymałość przy
                    kilkukrotnych 12,7mm. Szyby boczne nie są odporne na przestrzeliny pociskami
                    7,62mm. Tą 'odporność' to sam sobie wymyśliłeś, bo odporność a wytrzymałość na
                    kilkukrotne trafienia to inne zupełnie rzeczy. Weź no sobie postrzelaj trochę z
                    wkm do Cobry, Mi-24 czy jakiejś Mangusty. Ciekawe czy będzie zadowolona?

                    I wojna w zatoce wykazała jeszcze kilka innych słabości AH-64A o których
                    przeczytasz w każdej co porządniejszej monografii Apache i nikt tego nie kryje.
                    No ale co taki fanatyk jak ty może o tym wiedzieć.
                    • bmc3i Re: F-14 A kontra Su-22 M2 28.08.09, 21:47
                      premier_stulecia napisał:


                      > I wojna w zatoce wykazała jeszcze kilka innych słabości AH-64A o których
                      > przeczytasz w każdej co porządniejszej monografii Apache i nikt tego nie kryje.
                      > No ale co taki fanatyk jak ty może o tym wiedzieć.


                      Mam nadzieje ze nie jestes tym wszystkim zaskoczony. Ten gosc popisuje sie swoja
                      fantazja na tym forum od lat.

      • speedy13 Re: F-14 A kontra Su-22 M2 23.08.09, 10:22
        Hej

        kstmrv napisał:

        >
        > Biorąc pod uwagę że z Su22 to "myśliwiec" na poziomie F-104,
        trudno
        > sie dziwić.

        Su-22 jako myśliwiec jest dużo poniżej F-104. Nie posiada radaru,
        jest jedynie zdolny do walki z bliska z użyciem działek i pocisków
        kierowanych na podczerwień. Każdy prawdziwy myśliwiec sprzątnąłby go
        pociskiem kierowanym spoza zasięgu widzialności wzrokowej.
        Tyle że nad Syrtą doszło właśnie do walki z bliska, z użyciem rakiet
        na podczerwień. Pamiętam, że zdziwiło mnie wtedy nieco, że Su-22
        zostały z taką łatwością wymanewrowane przez F-14, samoloty bądź co
        bądź ze 2 razy cięższe.
        • kstmrv Re: F-14 A kontra Su-22 M2 24.08.09, 02:47
          speedy13 napisał:

          > Hej
          >
          > kstmrv napisał:
          >
          > >
          > > Biorąc pod uwagę że z Su22 to "myśliwiec" na poziomie F-104,
          > trudno
          > > sie dziwić.
          >
          > Su-22 jako myśliwiec jest dużo poniżej F-104. Nie posiada radaru,
          > jest jedynie zdolny do walki z bliska z użyciem działek i pocisków
          > kierowanych na podczerwień. Każdy prawdziwy myśliwiec sprzątnąłby
          go
          > pociskiem kierowanym spoza zasięgu widzialności wzrokowej.
          > Tyle że nad Syrtą doszło właśnie do walki z bliska, z użyciem
          rakiet
          > na podczerwień. Pamiętam, że zdziwiło mnie wtedy nieco, że Su-22
          > zostały z taką łatwością wymanewrowane przez F-14, samoloty bądź
          co
          > bądź ze 2 razy cięższe.
          >

          Podstawowe pytanie - czy piloci szturmowo-bombowych Su-22 byli
          wogóle szkoleni do walk myśliwskich?
    • m87orkan Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 11:29
      Powiedzcie mi, jakie intencje przyświecały arabom, którzy wysłali szturmowe
      "Suki" przeciw myśliwskim Tomcatom. Czego się spodziewali po ewentualnym
      starciu? To pewnie kolejny dowód na inteligencję i przodującą myśl wojskową
      wrogów imperializmu :P
      • marek_boa Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 13:00
        Żadne! Wedle dostępnej mi wiedzy Su-22 ,które zostały zestrzelone przez
        "Tomcaty" były na zwykłym patrolu! Oba samoloty przenosiły w tym czasie
        dodatkowe zbiorniki paliwa i po 2 pociski R-60! Przy takim uzbrojeniu raczej
        trudno wykonywać misję przechwytywania przeciwnika dysponującego uzbrojeniem o
        zasięgu 30 krotnie większym?! Przypomnę tylko ,że skuteczny zasięg na małych i
        średnich wysokościach pocisku R-60 to...4 kilometry!
        -Pozdrawiam!
        • bmc3i Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 13:58
          marek_boa napisał:

          > Żadne! Wedle dostępnej mi wiedzy Su-22 ,które zostały zestrzelone przez
          > "Tomcaty" były na zwykłym patrolu!


          Zwyklym patrolu? Moze nie bardzo znam sie na taktyce lotnictwa, ale samoloty
          szturmowe lataja sobie na patrole, czy tez leca jedynie na wykryte wczesniej
          przez kogos innego cele?
          • marek_boa Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 18:17
            No fakt nie bardzo Znasz się Matruś! Su-22M2 po pierwsze nie jest i nie był
            nigdy klasyfikowany jako samolot szturmowy tylko myśliwsko-bombowy (choć w jego
            przypadku przyrostek "myśliwsko" był raczej symboliczny),po drugie z racji
            największej ilości tych samolotów w lotnictwie Libii był wykorzystywany do
            patrolowania i nie tylko! Gdyby Libijczycy na prawdę chcieli zaatakować te dwa
            "Tomcaty" to zapewniam Cię ,że w ataku brały by udział MiGi-25 i to większej
            ilości niż dwa!
            -Pozdrawiam!
            • bmc3i Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 18:40
              marek_boa napisał:

              > No fakt nie bardzo Znasz się Matruś! Su-22M2 po pierwsze nie jest i nie był
              > nigdy klasyfikowany jako samolot szturmowy tylko myśliwsko-bombowy (choć w jego
              > przypadku przyrostek "myśliwsko" był raczej symboliczny),


              A, no to rzeczywiscie nie jest "szturmowy" :))



              po drugie z racji
              > największej ilości tych samolotów w lotnictwie Libii był wykorzystywany do
              > patrolowania i nie tylko! Gdyby Libijczycy na prawdę chcieli zaatakować te dwa
              > "Tomcaty" to zapewniam Cię ,że w ataku brały by udział MiGi-25 i to większej
              > ilości niż dwa!
              > -Pozdrawiam!
              • marek_boa Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 21:34
                Matrek Su-22 wszelkich wersji to taki sam "szturmowiec" jak F-117 "myśliwiec"!
                Samolotem szturmowym jest Su-25!
                -Pozdrawiam!
        • marek_ogarek Re: F-14 A kontra Su-22 M2 22.08.09, 22:06
          > Żadne! Wedle dostępnej mi wiedzy Su-22 ,które zostały zestrzelone
          przez
          > "Tomcaty" były na zwykłym patrolu! Oba samoloty przenosiły w tym
          czasie
          > dodatkowe zbiorniki paliwa i po 2 pociski R-60! Przy takim
          uzbrojeniu raczej
          > trudno wykonywać misję przechwytywania przeciwnika dysponującego
          uzbrojeniem o
          > zasięgu 30 krotnie większym?!

          Ten znowu z zasiegami. F-14 do tych su-22 strzelaly z AIM-9 ktore za
          tak strsznie wiekszego zasiegu nie mialy. Phoenixy ktore miales na
          mysli do zwalcznia samolotow mysliwskich raczej slabo sie nadawaly.
          • kstmrv Re: F-14 A kontra Su-22 M2 23.08.09, 01:57
            marek_ogarek napisał:

            > > Żadne! Wedle dostępnej mi wiedzy Su-22 ,które zostały
            zestrzelone
            > przez
            > > "Tomcaty" były na zwykłym patrolu! Oba samoloty przenosiły w tym
            > czasie
            > > dodatkowe zbiorniki paliwa i po 2 pociski R-60! Przy takim
            > uzbrojeniu raczej
            > > trudno wykonywać misję przechwytywania przeciwnika dysponującego
            > uzbrojeniem o
            > > zasięgu 30 krotnie większym?!
            >
            > Ten znowu z zasiegami. F-14 do tych su-22 strzelaly z AIM-9 ktore
            za
            > tak strsznie wiekszego zasiegu nie mialy. Phoenixy ktore miales na
            > mysli do zwalcznia samolotow mysliwskich raczej slabo sie nadawaly.

            Zasadnicza różnica polegała na tym że Su-22 wogóle nie miał radaru.
            Dwa, F-14 miały Sparrowy.
            Trzy, Sidewinder miał jednak zdecydowanie większy zasięg niż R-60. A
            co równie istotne, to były chyba zwykłe R-60, a nie R-60M, wiec
            mogły atakowac cel tylko z tylnej półsfery, podczas gdy AIM-9L
            równiez z przedniej.
            Podobna walka z podobnym przebiegiem zdarzyła sie kilka lat później,
            gdy F-14 zestrzeliły dwa Migi 23. Trudno sie dziwić skoro
            odpowiednikiem F-14 / F-15 był Su-27, a nie Mig 23.
            • wojciech6j Re: F-14 A kontra Su-22 M2 23.08.09, 11:14
              SU-27 był odpowiednikiem F-15 a nie F-14. Mało tego, F-14 nie był zaprojektowany
              do walk manewrowych i był od su-22 cięższy o 70%.
              Su-27 miał poza tym jedną wadę. W 1981 jeszcze nie istniał jako samolot bojowy.
              • marek_boa Re: F-14 A kontra Su-22 M2 23.08.09, 11:31
                W 1981 roku w ZSRR latało już 3 sztuki Su-27 pierwszej serii
                produkcyjnej!Samolotem bojowym czyli w pełni ukompletowanym z przetestowanym
                systemem uzbrojenia był już pierwszy egzemplarz wyprodukowany pod koniec 1980 roku!
                -Pozdrawiam!
                • bmc3i Re: F-14 A kontra Su-22 M2 23.08.09, 13:51
                  marek_boa napisał:

                  > W 1981 roku w ZSRR latało już 3 sztuki Su-27 pierwszej serii
                  > produkcyjnej!Samolotem bojowym czyli w pełni ukompletowanym z przetestowanym
                  > systemem uzbrojenia był już pierwszy egzemplarz wyprodukowany pod koniec 1980 r
                  > oku!
                  > -Pozdrawiam!


                  Samalotem bojowym jest egzemplafrz wprowadzony do czynnej sluzby operacyjnej w
                  jednostce bojowej
                  • marek_boa Re: F-14 A kontra Su-22 M2 23.08.09, 20:42
                    Ha,Ha,Ha!:) Nie w ZSRR Matruś!:) Samolotem bojowym był przetestowany "produkt
                    seryjny" z całym systemem uzbrojenia po przejściu prób państwowych typu "A" jako
                    "statek latający" i po przejściu prób wojskowych typu "B" jako "system bojowy"!
                    -Pozdrawiam!
              • kstmrv Re: F-14 A kontra Su-22 M2 24.08.09, 02:32
                Do walki z F14 / F15 dało się wykorzystać Migi 25 i Migi 23,
                oczywiście jeśli oparatorzy byli przynajmniej średniej klasy, a nie
                arabskie cieniasy. Jako źródlo informacji / punkt naprowadzania
                wykorzystać naziemne radary lub AWACS (lub Migi 31, choć to dopiero
                od lat 80-tych), a potem umiejętnie wykorzystac odpowiednie
                parametry Migów czyli prędkośc i pułap Miga 25 (lepsze od
                amerykańskich maszyn), oraz w walkach manewrowych Miga 23. F14 to
                bardzo droga maszyna, wiec nawet jesli posłać do walki manewrowej z
                nimi większą ilosc 23-ek (tak aby na każdego Tomcata przypadały 2
                Migi), to będą to akceptowalne straty dwa Migi 23 za każdego F14.
                • kstmrv Re: F-14 A kontra Su-22 M2 24.08.09, 02:37
                  kstmrv napisał:

                  > Do walki z F14 / F15 dało się wykorzystać Migi 25 i Migi 23,
                  > oczywiście jeśli oparatorzy byli przynajmniej średniej klasy, a
                  nie
                  > arabskie cieniasy. Jako źródlo informacji / punkt naprowadzania
                  > wykorzystać naziemne radary lub AWACS (lub Migi 31, choć to
                  dopiero
                  > od lat 80-tych), a potem umiejętnie wykorzystac odpowiednie
                  > parametry Migów czyli prędkośc i pułap Miga 25 (lepsze od
                  > amerykańskich maszyn), oraz w walkach manewrowych Miga 23. F14 to
                  > bardzo droga maszyna, wiec nawet jesli posłać do walki manewrowej
                  z
                  > nimi większą ilosc 23-ek (tak aby na każdego Tomcata przypadały 2
                  > Migi), to będą to akceptowalne straty dwa Migi 23 za każdego F14.


                  No i oczywiście, jesli walka toczy sie nad "naszym" terytorium to
                  można F14/F15 "wpakować" na stanowiska rakiet plot. Nawet w czasie
                  Pustynnej Burzy, gdy USA miały miażdżącą przewagę pod kazdym
                  względem, kilka F14 i F15E spadło od ognia rakiet plot.
                • bmc3i Re: F-14 A kontra Su-22 M2 24.08.09, 10:08
                  Zastanawia minie, tak generalnie, skad to Twoje powtarzane ciagle, twierdzenie o
                  slabym wyszkoleniu pilotow arabskich. Na podstawie czego twierdzisz, ze ich
                  wyszkolenie znacznie ustepowalo wyszkoleniu innych pilotow.
          • marek_boa Re: F-14 A kontra Su-22 M2 23.08.09, 08:35
            Mareczku miałem na myśli większy zasięg Sidewinderów i ewentualnie Sparrowy! Po
            za tym jeszcze tylko taki "drobiazg" jak radar,którego w Su-22M2 ni chu-chu nie
            Uświadczysz!
            -Pozdrawiam!
            • wojciech6j Re: F-14 A kontra Su-22 M2 23.08.09, 11:16
              Piloci su-22 byli naprowadzani z ziemi. Walka toczyła się cały czas w zasięgu
              wzroku. Jedyną przewagą f-14 w zakresie obserwacji przestrzeni była dodatkowa
              para oczu.
              • marek_boa Re: F-14 A kontra Su-22 M2 23.08.09, 11:43
                Piloci Su-22 byli naprowadzeni z ziemi a piloci F-14 przez E-2C Hawkeye! Po za
                tym jak właśnie doczytałem w źródłach, w 1981 roku na Libijskich Su-22M2 nie
                było pocisków R-60 tylko R-13! Pocisk został odpalony z Su-22 najprawdopodobnie
                albo z powodu słabego wyszkolenia pilota Libijskiego albo przez przypadek!
                Głowica pocisku nie miała najmniejszych szans na uchwycenie celu jakim były
                NADLATUJĄCE F-14!
                -Pozdrawiam!
                P.S. Co by było jeszcze dziwniej to nie Libijczycy lecieli na przechwycenie pary
                F-14 tylko właśnie "Tomcaty" zostały skierowane w ich strony przez latające
                stanowisko dowodzenia w celu przechwycenia!
    • marcowsky Re: F-14 A kontra Su-22 M2 23.08.09, 15:00
      Artykuł jest juz w sieci-mozna sobie poczytac.Najciekawsze jest to co Libijczycy po tym incydencie wyprawiali a to juz inna para kaloszy!
      wyborcza.pl/1,86176,6947243,19_sierpnia_1981_r__Major_Maeena_zwycieza_szesc_razy.html
      • marek_boa Re: F-14 A kontra Su-22 M2 23.08.09, 20:48
        Marcowsky artykuł niestety jest taki sobie i zawiera nieścisłości! Jeden
        Libijski pilot przeżył a drugi zginął!
        -Pozdrawiam!
      • kstmrv Re: F-14 A kontra Su-22 M2 24.08.09, 02:30
        marcowsky napisał:

        > Najciekawsze jest to co Libijczyc
        > y po tym incydencie wyprawiali a to juz inna para kaloszy!

        Co tam Libijczycy. Jak zestrzelono U-2 w 1960, to dopiero była jazda
        medialna w USA. CIA nie wiedziało że pilot przeżył i wyparło sie
        wszystkiego; twierdzili że to był samolot meteorologiczny, że
        przypadkiem wleciał w przestrzeń powietrzną ZSRR, nawet
        zorganizowali jakiś pokaz / wystawę samolotów podobnych do U-2. I
        całkowicie zaprzeczali rosyjskim doniesieniom że był to samolot
        szpiegowski. Dopiero jak Rosjanie pokazali szczątki aparatury
        rozpoznawczej i przyznanie sie Powersa do winy, dopiero wtedy
        kłamstwa CIA wyszły na jaw.
        Ale gdyby Powers użył przycisku detonującego samolot, to CIA do
        dzisiaj by kłamało w tej sprawie.
      • czaja1 Re: F-14 A kontra Su-22 M2 27.08.09, 23:08
        Z artykułu:

        "Mija 7 rano. Radar na lotniskowcu namierza dwa libijskie samoloty szturmowe Su-22M-2 produkcji radzieckiej, które wystartowały z lotniska w byłej amerykańskiej bazie lotniczej Wheelus koło Trypolisu. Krótko po tym oba Su-22 pojawiają się na ekranie radaru samolotu rozpoznawczego Hawkeye krążącego nad lotniskowcami na wysokości 21 km."

        Lipa jakaś "21 km" chyba się im pomerdało z U-2.

        pzdr
    • skandy5 Dogrywka w 1989 24.08.09, 17:28

      Ponieważ, jak widzę, historia tego starcia jest dla niektórych niespodzianką,
      dodam tylko że w 1989 miała miejsce dogrywka.

      Tym razem Tomcaty spuściły 2 Migi-23.
      • kstmrv Re: Dogrywka w 1989 24.08.09, 18:46
        skandy5 napisał:

        >
        > Ponieważ, jak widzę, historia tego starcia jest dla niektórych
        niespodzianką,
        > dodam tylko że w 1989 miała miejsce dogrywka.
        >
        > Tym razem Tomcaty spuściły 2 Migi-23.

        F-14 kosztował chyba z 5 razy więcej od Miga 23, wiec rezultat łatwy
        do przewidzenia. To samoloty z różnych epok. Na marginesie
        eksploatacja F-14 była trzykrotnie droższa niż eksploatacja F-16.
        Za to Libijczycy wzięli mały odwet w 1983 (zestrzelone A-6 i A-7) i
        1986 (F-111 down).
        • skandy5 Re: Dogrywka w 1989 24.08.09, 19:42

          Coś mi się zdaje że w histori z 1983 chodziło o ile pamiętam o A6 i A7 nad
          LIBANEM.
          Historię ze stratą F111F 1986 też chyba trudno nazwać odwetem (nawet małym).

          Byłbym ostrożny w rachubach że skoro coś kosztoawało 5x więcej to ...
          • kstmrv Re: Dogrywka w 1989 24.08.09, 19:52
            >
            > Byłbym ostrożny w rachubach że skoro coś kosztoawało 5x więcej
            to ...

            Jednego F-14 w 1991 zestrzelono rakietą S-75 (tak, tego samego typu
            co 30 lat wcześniej U-2 Powersa, tyle że unowocześnioną), która
            kosztowała mniej niż Mig-15.
        • wojciech6j Re: Dogrywka w 1989 24.08.09, 19:57
          To samoloty jak najbardziej z tej samej epoki. Mig-23S pojawił się
          w linii w 1970, podczas gdy F-14A w 1974.
          Chociaż pod względem technologicznym byly to faktycznie samoloty z
          różnych epok.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka