Gość: alemen
IP: *.tktelekom.pl
18.12.10, 00:44
Gala jak to gala: sztywna i nudnawa. Niedźwiedż niech się trzyma radia - bez wizji wypada o wiele lepiej i wiarygodniej; Naczelna Lala naszej konferansjerki, Torbicka, od dwudziestu pięciu lat bez zmian - Barbie dosłownie i w przenośni; Perfect od dawna gryzie już własny ogon; T.Love, Maleńczuk, Raz Dwa Trzy - OK; kabaret lekko mnie zniesmaczył (nie jestem katolem); Gawlińskiego nie lubię, Caro OK; Anna Maria o mało nie uleciała w swej anielskości; jej mężuś ociekał wazeliną; a STING... . Uff..., STING, wielki STING odwalił chałę z pełnym profesjonalizmem, tak jest - CHAŁĘ!. Nagroda Polskiego Radia (szkoda, trójki słucham od 30 lat) wisiała mu nacią od pietruszki, co było widoczne na odległość. Idealnie ze znudzoną miną odśpiewał swój mikrorecital (ile było tych piosenek: 3-4?), na bis Roxana short version, zero kontaktu z publiką i szybciutko frrruu w cieplejsze klimaty. Polskie Radio nie miało kasy na uśmiech i parę słów z widownią, czy też przyleciał, bo musiał? (zobowiązania z niedawnego koncertu?). Cóż, STING wielkim artystą jest, ale noga przy nim sama nie chodzi, to już nie te czasy i te klimaty nie do końca mi leżą - szczególnie gdy śpiewa (w pełni profesjonalnie) z musu. Ale pokazał się nasz Pan Prezydent, pokłonił wszystkim, podobnie paru ministrów, a OCHy i ACHy całej artystycznej Warwsiawki będzie gromko słychać przez najbliższy miesiąc: jaki to cudny koncert, kreacje, a Sting, ojej jaki cudowny (bo tak jest trendy). No cóż, mogło być lepiej, dużo lepiej