dziewczyn nie tracicie wiary... udało mi sie, a zaczelismy starania w
listopadzie 07. była tu nawet swego czasu w kalednarium, ale pozniej
zrezygnowałam z czytania forum, bo tak sie zdołowałam kolejnym
niepowodzeniem... w lipcu na poczatku miałam urlop, w trakcie niego @...
postanowiłam wtedy cos zmienic, az moja praca przestała juz dawno mi sie
podbac, trzymałam sie jej tylko ze wzgledu na baby ( które nota bene jakos nie
chciało przyjsc), postanowiłam sie zwolnic, co tez uczyniłam wracajac 1 dnia
po urlopie... miałam sobie szukac czegos na spokojnie... no i sie
wyluzowałam... az, ze tak, ze dzis zobaczyłam 2 kreski... a jutro moj ostatni
dzien w pracy... moze własnie trzeba cos poswiecic... dziewczyny trzmam i
trzymałam za wszystkie kciuki...na pewno sie ułozy. choc wiem, ze juz długo
pracy nie znajde, to wiem, co dla mnie najwazniejsze.. w innej sytuacji moze
bym rozpaczała, ale po tylu próbach, ciagle sie smieje