Poród naturalny?

24.04.07, 16:09
Mam pytanie czysto teoretyczne.
Historia mojego porodu: odejście wód płodowych, po 15 godzinach od tego faktu
i przy minimalnym rozwarciu (na dwa palce) podanie oksytocyny. Po pięciu
godzinach podłączenia do kroplówki, urodzenie dziecka (z nacięciem,
naciskaniem na brzuch przez lekarza, żeby pomóc mi urodzić).
Mam wpisane w książeczkę dziecka - pród siłami natury.
Czy to faktycznie był poród sn?
dorota
    • gojka23 Re: Poród naturalny? 25.04.07, 12:39
      Cześć!

      Jeju to co opisujesz to SZOK...wiem że takie historie się zdażają...jeju napisz
      w jakim mieście to było...mam nadzieję że nie w moim...! Ostanio rodziła
      znajoma i jej nerki wysiadły oczywiście o diagnozie nei było mowy (poprawnej)
      laska po porodzie leżała 12 dni ledwoprzytomna...aż strach się bać!

      Ja dopiero planuję "zajście" a u mnie w mieście nie wiem do jakiego gina mam
      chodzić...w sumie wszyscy mi znani to raczej ze złej strony sławy są. Także
      boję się...bo sama nie wiem co robić...a rodzić w innym mieście też wyjście,
      tylko boję się że w razie komplikacji bym mogła nie dojechać (80 km) na czas.
    • dorotaifilip Re: Poród naturalny? 25.04.07, 15:59
      Wiesz co, ja opisałam tylko suche fakty, jak było. Wspomnienia mam miłe z tego
      porodu. Czułam się zaopiekowana przez męża, który był ze mną. Były dwie
      położne, no może zbyt formalne i obojętne, bardziej zaglądały do pokoju, niż
      prowadziły poród, ale jak mnie przycisnęło, to jedna pomagała mi opanowanie
      chęci parcia, żebym nie popękała, bo rozwarcia nie było, trzymała za rękę i
      łatwiej mi było. Lekarka była rzeczowa i uważam, że dobrze trafiłam. Nacięcie
      nie bolało, pięknie byłam zszyta, szybko mogłam siadać i szybko się goiło.
      Wypychanie dziecka było delikatne, z rzeczowym komentarzem, po co, jak i na co.
      Trwało sekundę.
      Po takim porodzie, to mogę jeszcze raz rodzić, serio.
      Mnie interesuje tylko czy z punktu widzenia ginekologiczno-położniczego to był
      poród sn czy jakiś inny, na przykład wywoływany, wspomagany oksytocyną, itd..
      Co mam mówić ginekologowi, jak mnie pierwszy raz na oczy widzi i zbiera ten
      swój wywiad.
      dorota
    • dorotaifilip Re: Poród naturalny? 25.04.07, 16:54
      Ps.
      Teraz mi się przypomniało, że miałam też masowane szyjki, bo rozwarcie nie
      postępowało :)i też nie mam traumy.
      Do tego szpitala nie wróciłabym na ponowny poród z całkiem innego powodu.
      Traktowanie mnie jako pacjentki przed porodem i po porodzie odbierałam jako
      uwłaczające. Ale to historia na całkiem inny post i inne formum.
      dorota
    • ewa_janiuk Re: Poród naturalny? 25.04.07, 22:39
      Najczęściej takie rozpoznanie jest w karcie wypisowej porodu porodu szpitalnego
      gdy dziecko rodzi się "dołem" choć bardziej niż "siłami natury" jest to "siłami
      farmakologii i personelu medycznego". Trudno nazwać poród "naturalnym" jeżeli
      stymulowany jest farmakologicznie, masowana jest szyjka macicy, nacinane jest
      krocze i wypychany jest maluch przez powłoki brzuszne. Na nasze nieszczęście o
      większości tych zabiegów nawet nie ma wzmianki w dokumentacji medycznej a cóż
      dopiero w karcie wypisowej. Właśnie brak precyzyjnych określeń dotyczących
      przebiegu porodu powoduje wiele przekłamań. Z wielką przykrością stwierdzam, że
      do tej pory nie miałam styczności z porodem tak na prawdę fizjologicznym w szpitalu.
      • rybka78 Re: Poród naturalny? 30.04.07, 16:20
        "Z wielką przykrością stwierdzam, że
        > do tej pory nie miałam styczności z porodem tak na prawdę fizjologicznym w szpi
        > talu."
        Ojej, to brzmi po prostu PRZERAżAJąCO! NIGDY????
        • ewa_janiuk Re: Poród naturalny? 07.05.07, 00:07
          Z pełną odpowiedzialnością potwierdzam stwierdzenie NIGDY. Nawet wtedy gdy
          teoretycznie byłam już "nafaszerowana" wiedzą o porodzie fizjologicznym i
          usiłowałam wprowadzać to w życie podczas pracy na sali porodowej. Dopiero
          podczas porodu domowego, we własnym rytmie, zgodnie z wewnętrznymi potrzebami a
          nie schematami szpitalnymi mogłam obserwować jak przebiega niczym nie zaburzony
          poród. Jak ważna jest cisza, przyćmione światło nie tylko dla matki ale i
          dziecka po porodzie. Jak inny wymiar czasy wpływa na rodzenie się łożyska po
          porodzie, karmienie itd. Jestem na prawdę wdzięczna losowi i moim podopiecznym
          za to, że miałam możliwość poznać właśnie takie położnictwo. Z wielkim
          niedowierzaniem wszyscy na mnie patrzą gdy stwierdzam, że jeden poród w domu
          nauczył mnie więcej niż 100 szpitalnych, ale tak właśnie jest.
          • sloneczko_02 Re: Poród naturalny? 02.06.07, 19:36
            ech... z tego co czytałam to i kobieta po porodzie NATURALNYM, inaczej czuje
            się, i psychicznie i fizycznie
    • dorotaifilip Re: Poród naturalny? 26.04.07, 10:55
      Dziękuję za odpowiedź. Czyli rozumiem, że mój pród był siłami natury, w tym
      znaczeniu, że nie miałam cesarskiego cięcia.
      dorota
      • sloneczko_02 oczywiście, ze nie był sn 28.04.07, 23:47
      • mama_piotrka07 Re: Poród naturalny? 26.06.07, 11:01
        U mnie to samo a nawet bardziej bo wody nie odeszły. Od chwili gdy skurcze były
        częściej niż co 5 minut do końca minęło 36 godzin (a przecież wcześniej były
        skurcze tylko rzadziej). W szpitalu: oksytocyna, przerwanie pęcherza żeby
        odeszły wody, zzo (bo padałam ze zmęczenia), nacięcie, a w końcu lekarz go
        dosłownie "wypchnął" przystawiając rękę do brzucha. I wpisane PSN. No i chyba
        nie ma jak tego inaczej określić. Ja na to mówię "siłami natury ale ciężko było".
    • dorotaifilip Re: Poród naturalny? 02.06.07, 21:40
      No to co? CC nie.
      Co mówić, jak gin zbiera wywiad?
      Poród farmakologiczny?
      dorota
      • ewa_janiuk Re: Poród naturalny? 08.06.07, 22:25
        Bardzo trafna uwaga! Chyba warto byłoby w ten sposób rozróżniać ;)
        • creolla Re: Poród naturalny? 27.06.07, 21:05
          Istnieje też pojęcie "poród drogami natury", którego to NIEKTÓRZY "specjaliści"
          od położnictwa używają w odniesieniu do porodu kleszczowego, czy przy pomocy
          vacuum. Myślę, że w takich wypagkach byłoby to trafniejsze określenie...
          Pozdrawiam
Pełna wersja