Dodaj do ulubionych

Porody domowe wciąż w gazetach!

28.01.09, 20:47
W Tygodniku Powszechnym wraca temat porodów w domu. Pani Katarzyna Oleś też
się w nim wypowiada:). Naprawdę musimy pomyśleć o skutecznym wsparciu
wspaniałych, odważnych pań położnych w walce o porody domowe. Z artykułu
wynika, że są jak partyzanci na wojnie... A niby mamy wolność, demokrację...
tygodnik.onet.pl/30,0,20089,1,artykul.html
Obserwuj wątek
    • kropkaa Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 28.01.09, 23:20
      Pani Kasia nie tak dawno była w "Twoim Stylu" (tzn. Jej wypowiedź
      wpleciona w tekst), a w najnowszym "Zwierciadle" zaraz na poczatku
      jest notka, ze zdjęciem, prawie na pół strony! Taka sławna i
      rozrywana przez prasę jest nasza pani Ekspert:)
    • czarny.flower Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 29.01.09, 09:17
      Dziękuje za tego linka :) Cytat z tekstu: "Pamiętam, jak płakałam po
      pierwszym porodzie domowym. Z nerwów i ze szczęścia. Że w końcu nie
      świecimy lampą po kroczu, że jest półmrok, absolutna cisza i nikt
      tej kobiecie, która rodzi, nie przeszkadza."

      Ja płakałam ze wzruszenia czytając książkę pani Chołuj "Urodzic
      razem i naturalnie". Zapoznaje sie z tematem juz od jakiegos czasu i
      są momenty, że "krew mi sie burzy" ze złości i bezsilności :(
      Chciałabym rodzic w domu, jak na razie nie istnieją zadne
      przeciwskazania medyczne niestety szanse mam niewielkie z uwagi na
      brak położnej. Jestem z jedną w kontakcie, jednak nie wiadomo czy
      będzie mogła się podjąc. Pozostaje mi sie modlic o wsparcie z góry
      bo ze swojej strony zrobiłam co mogłam: uczę sie, edukuję,
      przygotowujemy sie do porodu aktywnego, wykonałam mnóstwo telefonów
      w poszukiwaniu kontaktów. Wiecej już sie nie da zrobic. Czuję
      smutek, żal, bezsilnosc a momentami ogarnia mnie przeogromna złośc
      bo nie mam pełnego prawa wyboru. Szpitale przerazaja mnie coraz
      bardziej: z zebranych informacji, przeprowadzonych rozmów z położną,
      z pracownikami szpitala, po wizycie na dniu otwartym czuje coraz
      bardziej, że nie chce sie tam znalezc. Chce urodzic we wlasnym
      rytmie i w spokoju a szpital nie chce (choc mógłby) mi tego
      zapewnic. Smutne, bardzo smutne.

      Podczas rozmowy z połozna szpitalna, na skutek moich wg. niej chyba
      zbyt dociekliwych pytan dot. porodu w tym szpitalu usłyszałam w
      końcu: "Ale prosze nas zrozumiec, my musimy chronic własną D.... nas
      obowiazuja procedury, jakby cos poszlo nie tak to beda nas po sadach
      ciagac". Na zajęciach w szkole rodzenia (z której w koncu
      zrezygnowalismy narzecz innej prywatnej)podczas gimnastyki,
      prowadzaca zajecia smiala sie ze co prawda, najlepsze sa roznego
      rodzaju pozycje wertykalne ale w tym szpitalu bedziemy rodzic na
      lezaco bo "jakby sie to mialo odbyc? ha ha położna musiałaby sie
      chyba na podłodze położyc ha ha, byłoby jej niewygodnie" Jak na
      ironię za naszymi plecami wisiał plakat Fundacji Rodzic Po Ludzku o
      pozycjach wertykalnych a w kacie kurzyly sie nieuzywane worki sako :
      ( Dowiadziałam sie tam rowniez, że podczas porodu mamy "sluchac
      lekarza i poloznej bo oni wiedza najlepiej i nie dyskutowac tak jak
      inne panie próbują". Szpital został wyróżniony w akcji Fundacji
      Rodzic po Ludzku a ja sie zastanawiam dlaczego?

      Opowiadac moge długo bo lista moich zali ciagle sie wydłuza.
      Przygnebiajacy jest fakt, że przez cwierc wieku walki o godne
      rodzenie w Polsce, w sumie sie niewiele zmieniło. Ładniejsze sale,
      tolerowanie obecnosci ojca przy porodzie (i nazywanie tego porodem
      rodzinnym a tymczasem powinno sie nazywac "porodem z tolerowana
      obecnoscia ojca")i przebywanie matki z dzieckiem po porodzie to o
      WIELE ZA MAŁO, za mało jak na 25 lat :(......
      • 987ania Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 29.01.09, 10:17
        a napisz, jaki to szpital?
        • czarny.flower Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 29.01.09, 10:30
          Przepraszam, że zachowam sie odrobine asekuracyjnie ale wole
          publicznie tego nie mowic. Jestem na dwa miesiace przed porodem i
          niezaleznie od moich staran o poród domowy, moze sie jeszcze okazac,
          ze z braku lepszej alternatywy tam wlasnie trafie :( Dodatkowo w
          innym watku podalam linka do swojego bloga (pozwala mi dac upust
          swoim zalom i troche mnie odstresowuje ;)), co prawda tez anonimowy
          ale swiat jest maly a fakty powiazac mozna. Jak nasz synek już
          pojawi sie na swiecie, na pewno wydam swoja opinie nt. podejscia
          różnych osób z którymi sie zetknelam i wowczas aby byc w porzadku
          podpisze sie pod tymi opiniami swoim wlasnym nazwiskiem.
      • edytadk Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 29.01.09, 15:08
        Czarny.Flower,

        doskonale Cię rozumiem. Poród w domu to moje wielkie marzenie. Czy będzie
        spełnione - nie wiem, w tej chwili nawet nie jestem w ciąży... Synka urodziłam
        1.5 roku temu w szpitalu. Niby nie było źle, nie mam jakiejś szczególnej traumy,
        ale teraz wiem, że do pełni szczęścia sporo brakowało. Nie byłam tak dobrze
        przygotowana, jak Ty (zresztą wtedy nie rozważałam zupełnie porodu domowego) i
        optymistycznie sądziłam, że jak zechcę urodzić inaczej, niż na leżąco, czy
        uniknąć nacięcia, to moje prośby zostaną uwzględnione. O święta naiwności...

        Jak czytam relacje z domowych porodów, aż łzy cisną mi się do oczu. I tak bardzo
        żałuję, że nie było nam dane czegoś takiego przeżyć. Tzn. ja może jeszcze mam
        szansę, ale mój synek ponownie się przecież nie urodzi. Następnym razem, o ile
        taki będzie nam dany, zrobię wszystko, żeby nie ruszyć się z domu. Już nawet
        unassisted childbirth mi po głowie chodziło;-).

        Heh, trzymam mocno kciuki, żeby Wam się udało. A jeśli mimo wszystko wylądujecie
        w szpitalu, olej komentarze o trudnych pacjentkach i sugestie konsultacji
        psychiatrycznych - to Twoje dziecko i Twój poród i Wasz dobrostan jest
        najważniejszy. Ja następnym razem zamierzam walczyć o swoje podstawowe prawa...
    • prikazka Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 29.01.09, 13:56
      Czarny. flowerze,
      mogę podpisać się pod wszystkim co tu napisałaś. Sama jestem rozżalona i smutna,
      że nie mogę znaleźć miejsca, w którym mój poród mógłby wyglądać tak jak tego
      pragnę (pozycje wertykalne, możliwość rodzenia w wodzie, itp.), a mieszkam w
      dużym mieście i byłabym nawet skłonna zapłacić. Po prostu nie ma takiej
      możliwości, nie mam wyboru... Narasta we mnie coraz większy strach, ale nie
      przed porodem i naturą, której ufam, a przed ludźmi, którzy po prostu mogą
      zrobić mi i mojemu dziecku krzywdę. Staram się o tym nie myśleć i nie
      przepowiadać najgorszego. Wiem, że zdarzają się lekarze i położne z powołania,
      wmawiam sobie, że przecież oni są od ratowania życia i niesienia pomocy, ale czy
      akurat no takich trafię...? No i te złośliwe opinie, że wymyślam, niewiadomo
      czego chcę, że powinnam poszukać sobie psychologa... Przecież to ma być jeden z
      najpiękniejszych dni w moim życiu! Tylko jak to zrobić?
      Czy mogłabyś jeszcze raz tutaj podać linka do swojego bloga? Pomaga on Tobie
      pozbyć się złości i żalu, może, jak przeczytam, mi też pomoże :)
      Z góry dziękuję.
      • czarny.flower Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 29.01.09, 22:27
        Dziękuję Wam za zrozumienie, a adres mojego bloga to
        www.porodwdomu.blogspot.com Wybaczcie niedociagniecia, po prostu
        pisze co mysle i czuje ..... moze sie komus na cos przyda
      • kropkaa Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 29.01.09, 22:33
        W wielu dużych miastach da się urodzić w domu. Sprawdzałaś w bazie
        na www.dobrzeurodzeni.pl ?
        Zapraszamy też na forum 'poród domowy':
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45447
        • czarny.flower Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 30.01.09, 12:29
          kropkaa napisała:

          > W wielu dużych miastach da się urodzić w domu. Sprawdzałaś w bazie
          > na www.dobrzeurodzeni.pl ?
          > Zapraszamy też na forum 'poród domowy':
          > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45447

          Sprawdziłam wszelkie mozliwości. Wciąż obijałam się o te same
          nazwiska, dotarło do mnie, że położnych domowych jest naprawdę wąska
          grupa. Ostatecznie moja szansa ograniczyła sie do jednej osoby,
          reszta w rekach opatrznosci. Ja za swojej strony zrobiłam i robie co
          moge.
      • katarzynaoles Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 30.01.09, 01:20
        Drogie Panie! Jest jak jest - to wiemy. Na pewno przyszedł czas,
        żeby coś zmienić. Na pewno niedługo - my, niezależne położne -
        zwrócimy się do Was o wsparcie. Bo na razie szala zdaje się być
        mocno przechylona w stronę, w złym znaczeniu, tradycyjnego podejścia
        do ciąży i porodu. Ciągle spotykamy się z argumentami, że wcale nie
        ma wśród "normalnych, odpowiedzialnych kobiet" zapotrzebowania na
        porody poza szpitalem. Bo przecież każdy "normalny" rozumie, że to
        straszne ryzyko... Temu, żeby pokazać światu rodziców, którzy
        urodzili w domu służył nasz zeszłoroczny zjazd - planujemy go
        powtórzyć w przyszłym roku. Wydaje nam się, że między innymi on
        przyczynił się do dużego medialnego zainteresowania porodami
        pozaszpitalnymi, którego jesteśmy świadkami. Ale czujemy też coraz
        silniejszą opozycję. Bez wsparcia rodziców nie zrobimy nic i dlatego
        niedługo na pewno będę w naszym imieniu o to wsparcie prosiła. Musi
        być jasne, że poród w domu i domu narodzin nie jest sprawą kilku
        nierozważnych położnych i zbuntowanych rodziców. Na razie proponuję
        wszystkim, którzy chcą rodzić w domu aktywne szukanie położnych,
        które byłyby skłonne to zrobić - ja mogę obiecać, że jeśli zwrócą
        się do "Dobrze Urodzonych" po wsparcie (dokumentację, wzór umowy
        itp) to je otrzymają.
        • maj16 Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 30.01.09, 10:00
          Chętnie wsparłabym akcję promującą porody domowe. Mnie samej nie było dane
          rodzić w domu, moje czworo dzieci przyszło na świat w szpitalu. Myślę, że
          stowarzyszenie "Dobrze Urodzeni" powinno otworzyć się również na "urodzonych
          szpitalnie", choćby ze względu na to, że dla wielu z nas poród w domu był
          niespełnionym, nieosiągalnym marzeniem. Czuję bezsilność, gdy myślę o tym jak
          skutecznie sprawić, by porody poza szpitalem były powszechnie dostępne. Artykuły
          w gazetach to za mało. Nawet jeśli dziennikarka dotrze do konsultanta krajowego
          odpowiedzialnego za zamknięcie izby w Lędzinach, to i tak nic z tego nie wynika,
          bo pan profesor zachowuje się jak władca absolutny. Wiceminister zdrowia niby
          jest za porodami pozaszpitalnymi, ale wydaje się, że nie ma mocy sprawczej.

          Pani Kasiu, czy orientuje się Pani, kto powołuje i odwołuje konsultanta
          krajowego? Czy ministerstwo zdrowia? Mam ochotę gdzieś pisać, atakować
          skostniałe struktury, tylko nie bardzo wiem gdzie. Co do oddziałów położniczych
          - czy wiadomo cokolwiek o zmianie procedur przy porodach? Podobno w grudniu
          miały się zmienić, ale jakoś nic nie słychać by przez szpitale przechodziła
          rewolucja...

          A jeśli chodzi o argumenty, że nie ma zapotrzebowania na porody poza szpitalem,
          to rzeczywiście dość mocno widać to na forach i w rozmowach, że większość kobiet
          absolutnie wierzy w pomyślność rodzenia szpitalnego... Należałoby chyba znaleźć
          bogatego sponsora, który sfinansowałby potężną akcję ulotkowo - broszurową, żeby
          uświadomić kobiety o zaletach porodu domowego:)
          • katarzynaoles Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 30.01.09, 12:19
            Ależ "Dobrze Urodzeni" absolutnie nie wspierają tylko rodziców i
            położnych "pozaszpitalnych"! Wręcz przeciwnie - uważamy, że wszędzie
            można dobrze urodzić, chodzi raczej o świadomy wybór postawy
            rodzicielskiej, która w konkretnym momencie życia jest najlepsza dla
            dla rodziców i ich dziecka. Nie chciałabym, żeby powtarzano opinie
            typu: "poród domowy jest najlepszy" - bo jest nie zawsze i nie dla
            każdego. Ale bardzo chciałabym, że by porody poza szpitalem były
            traktowane jako jedna z pełnoprawnych opcji.
            Być może mylne wrażenie powstaje, o teraz najwięcej dzieje się wokół
            porodów domowych i pozaszpitalnych, a doniesienia medialne często
            polegają na stosowaniu skrótów myślowych.
            Procedury porodowe nie będą jeszcze tak szybko wprowadzone na salach
            porodowych, bo trwają prace nad standardami i skłamałabym, gdybym
            powiedziała, że wszystko idzie ku dobremu. Być może właśnie w tej
            sprawie potrzebne będzie pospolite ruszenie.
            Konsultant krajowy powoływany jest przez ministra zdrowia spośród
            przedstawionych kandydatur, po zasięgnięciu opinii min. samorządu
            zawodowego.
        • czarny.flower Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 30.01.09, 12:25
          Jeśli będzie jakakolwiek akcja dot. porodów domowych, gwarantuję
          swój podpis. Opowiadam się również za potrzebą istnienia izb
          porodowych. Będę czekac na to aż ktos zwróci sie do NAS KOBIET z
          odpowiednim pytaniem o nasze potrzeby.
          • katarzynaoles Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 30.01.09, 12:44
            Dzięki za gotowość. Ale chba nie czekałabym, aż "się ktoś zwróci" -
            po prostu same musimy wziąć, co nasze. Tylko mądrze...
            • czarny.flower Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 30.01.09, 13:08
              Mówiąc "ktoś", może faktycznie źle sie wysłowiłam. Co więc możemy
              zrobic aby pokazac, że potrzeba porodu domowego, rodzinnego istnieje
              i dotyczy coraz wiekszej grupy kobiet? Napisac petycje? (do kogo
              kierowac?) Zbierac podpisy?
    • maj16 E-mail do Ministerstwa Zdrowia 31.01.09, 19:08
      Napisałam e-mail do Ministerstwa Zdrowia z pytaniem o nowe procedury dotyczące porodów szpitalnych i o to co dalej z obecnym konsultantem do spraw położnictwa. I tak żadnych efektów tym listem nie osiągnę, ale kropla wody skałę drąży.
      Pisałam w tym wątku (wyżej), że artykuły w prasie to za mało, ale teraz mam wątpliwości. Tak naprawdę, jeśli coś się w Polsce zmienia, jeśli walą się skostniałe struktury, to głównie dzięki szumowi medialnemu. Nieraz dziennikarzom udaje się zrobić trzęsienie ziemi, jeżeli do tego dołączy się telewizja, redaktorzy dociskają ministrów i urzędników, to zazwyczaj udaje się przeprowadzić zmiany. Akcje masowe wychodzą u nas słabo. Nie jesteśmy społeczeństwem obywatelskim. To nie Francja, gdzie na manifestację "przeciw" czy "za" wychodzi kilkadziesiąt tysięcy ludzi. U nas trzeba dużo czasu by obywatele poczuli w sobie siłę. Dziennikarze świadomi tego, jaka bezradność panuje w narodzie, powinni próbować budzić, uświadamiać kobiety, a jednocześnie żądać od decydentów konkretnych, logicznych decyzji. Właściwie co tu się dziwić kobietom, że nie ma ogólnego wzburzenia, że nie mają możliwości wyboru miejsca rodzenia, jeśli uświadomieni dziennikarze i dziennikarki nie grzmią z oburzenia.
      Oprócz naszego wsparcia potrzebna jest również większa inicjatywa ludzi mediów.
    • 987ania zajrzyjcie tu 01.02.09, 11:13
      Zajrzyjcie tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=548&w=89877763&a=89928129
    • silije.amj Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 01.02.09, 15:19
      Biorąc pod uwagę tezę, że kto ma media, ten ma władzę, usiłowałam dostać się z
      opowieścią o swoim domowym porodzie do Rozmów w toku Drzyzgi albo do Miasta
      kobiet, choć to chyba ma mniejszy zasięg. No właśnie żeby pokazać, że jestem
      normalna, dobrze wiem, co zrobiłam i może kogoś zainspiruję. Niestety nie byli
      zainteresowani nakręceniem takiego materiału, choć oddzwaniali kilka razy. Może
      pomyśleli, że mam ochotę koniecznie pokazać się w telewizji, bo zapraszali mnie
      potem do różnych innych tematów jakoś tam związanych z macierzyństwem, ale
      zawsze odmawiałam.
      Bo ja tam z poczucia misji życiowej a nie z powodu parcia na szkło ;-)
      Kiedyś tylko my i trzy inne poznańskie rodziny i nasza położna w studiu byliśmy
      w "Dzień dobry TVN" materiał miły, ciepły, ale...dwuminutowy.
      • maj16 Dziennikarki rodzą w szpitalach 01.02.09, 15:36
        Małe zainteresowanie mediów wynika chyba z tego, że panie dziennikarki
        prawdopodobnie rodzą wyłącznie w szpitalach i pewnie w większości przez cc.
        Zacząć trzeba od Wyborczej, która jest współorganizatorem każdej z akcji "Rodzić
        po ludzku". Dziwię się, że redaktorzy Pacewicz i Cichocka coś oklapli, i nie
        zagrzmieli, nie zatrzęśli się z oburzenia gdy zamknięto izbę w Lędzinach.
        Pacewicz co prawda reagował na to komentarzem i artykułem, ale teraz cisza. Mam
        nadzieję, że przed burzą. Jeśli Wyborcza zajmie się tematem z całą determinacją,
        obudzą się również telewizje (mam nadzieję).
      • prikazka Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 03.02.09, 11:12
        Witam. Czy rodziłaś w domu w Poznaniu!?! A może znasz jakąś położną, która
        przyjmuje porody domowe w Poznaniu?? Będę ogromnie wdzięczna za odpowiedź.
        • katarzynaoles Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 03.02.09, 16:19
          Witam. Do Poznania jeździ Ala Wasilewska z Piły, kontakt do niej na
          www.dobrzeurodzeni.pl :)
        • silije.amj Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 03.02.09, 19:48
          Tak, ja rodziłam pod Poznaniem z tą położną, którą podała Pani Kasia, jakbyś
          miała pytania to można mnie dopaść pod mailem silije@poczta.onet.pl bo gazetowy
          odbieram raz w miesiącu.
        • prikazka Re: Porody domowe wciąż w gazetach! 03.02.09, 23:06
          Bardzo dziękuję za odpowiedź :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka