annia25-pl
27.09.09, 00:14
w czwartek wieczrem bylam świadkiem wraz z moim chlopakiem kiedy dwoje malych chłopców,na oko 8-9 lat nie mogli wejsć z restauraci.
Cała restauracja była obstawiona przez kilkunastu 12 -16 letnich bandziorów, którzy krzyczeli ze jeden z tych chłopców że podobno popchnąch siostre jednego z nich.
Ten 9-latek wszystkiemu zaprzeczył i przeprosił jesli taka sytuacja miała miejsce.
Ja i kilku dorodłych chlopaków stanelismy w obronie tych dwóch 9-latkow, ale wokół lokalu czekało pełno młodocianych bandytów.Poradzilismy tym młody im by trzymali się lady i w razie czego schowali sie za ladę.
No i tu wyszlo cudowne przygotowanie personelu KFC na takie sytauacje, wymalowane hostessy ani myślały w czymkolwiek pomóc, zaczeły też narzekać że nikt poza personelem nie może przebywać za ladą. jeden z chłopców ze strachu trocił przytomność... Dopiero ich telefony do rodziców przebywajacych akurat daleko rozwiazały sytuacje.
Mam pytania, czy piekna, wymalowana hostessa nie czuła się w obowiązku w takiej sytuacji wezwac policje? Padały groźby karalne, to już nie była kłótnia chłopców po szkole, to był bandycki napad.
Czy przełożony lub przełożona omówi z personelem tą sprawę? Uważam że nie....
Siedziałam z chłopakiem długo, te biedne dzieci płaczac trzymały sie lady, NIKT Z OBSŁUGI NIE ZAREAGOWAŁ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Może gdyby bandyci dopadli tych dwóch chłopców i ich pobili, miały co sobie opowiadać przy malowaniu paznokci....
A myślałam w KFC można się czuć w miarę bezpieczne.
WSTYD DLA PERSONELU I KIEROWNICZKI LOKALU
dodam że dowiedziałam sie czyim był synem jeden z tych chłopców,,,,
można sie obawic że tego nie zostawi