angrusz1
24.02.10, 17:45
Ostatnio rozmawiałem z osobą ( Polką ) ale mieszkającą w Niemczech i
tam chodzącą do szkoły średniej - typ liceum .
I z początku tak to przyjąłem dość obojętnie ale potem poprosiłem o
wyjaśnienia mailem .
Otóż wg jej wyjaśnień , uczeń , który na koniec roku dostał ocenę
dopuszczającą ( dopuszczającą a nie jedynkę ) to już musi zdawać
egzamin z danego przedmiotu , jeśli z dwóch to z dwóch .
Jeśli dostaje jedynkę ( tam jest inna skala ) to nie zdaje -
bezwarunkowo .
A w Polsce , jeśli uczeń dostaje dopuszczający to przechodzi, a
jakże dostaje promocję .
Dopiero , kiedy dostaje jedynkę, to jest to problem - mały problem -
ot pisze egzamin poprawkowy .
Ba !! jeśli go nie zdaje to i wtedy rada pedagogiczna może go
promować do kolejnej klasy ( byleby nie była to ostatnia klasa i
tylko raz w całym cyklu szkolnym w danej szkole ) .
I .. tak się dzieje . Raz uczyłem w takiej szkole, gdzie to była
reguła .
Uczeń już w połowie roku mi zakomunikował , że on nie będzie się
uczył angielskiego a rada i tak go przepchnie tak jak X i Y w
zeszłym roku .
No a jak się nie uczy , to jakoś musi czas zająć np odsłuchiwaniem
muzyki z komóry na głos .
Jak ma dwie jedynki to także może pisać egzamin poprawkowy - tu musi
mieć zgodę rady pedagogicznej ale to pikuś .
Dopiero jak uczeń dostaje trzy jedynki, to już bezwarunkowo nie
zdaje .
A wiecie jak to jest pod koniec roku na radzie klasyfikacyjnej , co
wtedy wychowawcy wyrabiają .
Więc to wyjątkowy przypadek, by ktoś dostał trzy jedynki .
A ile nauczyciel musi się natłumaczyć, że wystawił jedynkę !!!
No i poziom jest jaki jest .
Taki jak na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu .
Polecam alert24 .