czarnyuszatek
04.11.11, 16:20
Umieralnia w częstochowskim schronisku dla zwierząt.
Bezsilność, łzy i złość na to co się tam dzieje.
Po zmianach w zarządzie mogło by się wydawać, że częstochowskie schronisko wreszcie jest przyjazne zwierzętom – nic bardziej mylnego. Oczywiście na pierwszy rzut oka, wszystko wygląda wspaniale. Ładne budynki, równiutkie chodniki, wszystko nowe jak spod igły, ale za tymi ślicznymi murami rozgrywa się prawdziwa gehenna zwierząt. Umieralnia – to najlepsze określenie tego miejsca. Trzymałem to długo w sobie, wiedząc, że w naszym mieście nie ma mocnych na schronisko, ale gdy dziś zobaczyłem w sieci jego stronę internetową – nie mogłem uwierzyć w obłudę i jedno wielkie oszustwo jakim jest ta strona.
Chcąc ratować zwierzęta od jakiegoś czasu wyciągam je ze schroniska. To, co tam widzę, ja i moi znajomi, przechodzi ludzkie pojęcie, ale żeby to zrozumieć, trzeba mieć oczy szeroko otwarte i dostrzegać to, co pracownicy starają się ukryć przed naszym wzrokiem. W ślicznych, wyremontowanych budynkach są boksy – też śliczne. Ładne posłania i niby wszystko jest cacy, wiec czemu psy – zwłaszcza szczeniaki i koty umierają? I to nie co jakiś czas – umiera kilka, jeśli nie kilkanaście dziennie.
Odpowiedź jest prosta i dla zwykłych ludzi nie do pojęcia – metoda naturalnej selekcji – woda!!!!
Jak wygląda ten proces? Jest zaskakująco skuteczny.
Oczywiście schronisko dba o czystość – kilka razy dziennie boksy są płukane szlaufem z wodą. Koce i materace nie są w tym celu wyciągane – również polewane są wodą, podobnie jak psy i koty. Materace przesączone są wodą jak gąbka. Woda nie jest po takim „czyszczeniu” wycierana, zbierana ściągaczem, mopem – niczym. W boksach i na korytarzach normalnie stoi woda. Zwierzęta są ciągle mokre, wyziębione, bez suchego skrawka boksu. Wychłodzenie organizmu zastępuje bardzo szybko. Stojąca woda jest źródłem rozprzestrzeniania się chorób. Jeśli ktoś z odwiedzających zapyta, czemu stoi tu tyle wody i czemu psy są mokre – w odpowiedzi usłyszy, że przed chwilą boks był myty. Ale tak jest cały czas – 24 godziny na dobę. Wiem, bo moje wizyty w schronisku nie od wczoraj są bardzo częste. Od jednego z pracowników, któremu się „chlapnęło” wiem też, dlaczego boksy nie są ogrzewane – oszczędności. Przyznał sam, że nie grzeją, bo się to po prostu nie opłaca. W nocy temperatura spada drastycznie i zalana wodą posadzka, przesiąknięte do cna posłania i koce zbierają swoje żniwo. Wyciągnąłem ostatnio ze schroniska kilka szczeniąt – wszystkie były chore na parwowirozę, jeden miał zapalenie płuc – po tygodniu leczenia przeżyły tylko dwa. Śmiertelność w schronisku jest niewiarygodnie wysoka, ale wszystko jest skrzętnie ukrywane. Wolontariusze i przedstawiciele różnych fundacji mogą wejść do schroniska tylko w soboty, gdy wszystko jest przygotowane pod publiczkę. To też woła o pomstę do nieba. Psy 7 dni w tygodniu przebywają w ciasnych, mokrych boksach – te, którym się poszczęści, zostaną wyprowadzone na krótki spacer w sobotę – bo w tygodniu schronisko nie wpuszcza wolontariuszy – zresztą mogą nimi zostać tylko zaufane osoby. Gdy będziesz chciał nim zostać – wpiszą Cię na listę oczekujących i…… ”zadzwonimy do Pana”. Kolejna kwestia – na głównym placu od kilku lat nie gaśnie ogień – pracownicy ciągle coś palą – „spalarnia” jest zaraz przy Boskach otwartych i jeszcze nie widziałem, żeby psy w tum szeregu (kilkanaście boksów) nie przebywały non-stop w czadzącym dymie. Przeraża mnie to, te zwierzęta nie mają się gdzie ukryć, narażone na ciągłe wdychanie spalenizny – a kopci się naprawdę ostro.
Ostatnia sytuacja – moi znajomi przyjechali po psa – widzieli ciężko chorego szczeniaka, który był już w stanie agonalnym. Leżał w kałuży wody. Znajomi oglądali psy i następnego dnia wrócili po wybranego przez siebie – boks szczeniaka był pusty. Pracownicy odmówili udzielenia odpowiedzi gdzie jest – choć jasne jest, że już nie żył.
Co na to T.O.Z?
Jeden z członków rodziny T.O.Zu pracuje w schronisku – więc: rączka rączkę myje.
Za tymi ślicznie pomalowanymi ogrodzeniami, panuje zmowa milczenia, nie do przebicia.
Ludzie – jeśli byliście świadkami czegoś, co wydało wam się dziwne w schronisku – piszcie tu. Może coś się ruszy, jeśli zeznań świadków będzie więcej, jeśli się to zbierze.